Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam bardzo serdecznie.


zuzka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Mam na imię Zuza. Mam 38 lat, męza, dwoje dzieci. Jest we mnie od dłuższego czasu bardzo głęboki smutek. Może dlatego że od dwoch lat nie mogę znaleźć pracy, Nie umiem sobie z tym poradzić, nic mnie nie cieszy, unikam znajomych, chciałabym być zamknięta z dala od wszystkich. Nie cieszy mnie wyremontowany pokój, czy nowy ciuch, To nie jest jakaś moja fanaberia, rozpieszczenie ( i tak już nie mam obojga rodziców ), Może to tez sie przyczyniło do mojego stanu. zaglądam tu poprostu po to żeby sobie pomóc. Czy już tylko wizyta u psychologa mnie ratuje. Nic fajnego nie cieszy. Co robić???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć zuzka, podoba mi się Twoje imię z pewnych względóf :mrgreen:

myślę, że zdecydowanie przydałaby Ci się jakaś zmiana w życiowej rutynie. może jakiś kurs? może podyplomowa zmieniająca kwalifikacje? itp? może jest coś, co chciałaś robić całe życie ale z różnych względów nie miałaś sposobności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj Zuza:)

rozumiem,sama mam 32 lata i problem z pracą, dlatego też odczuwam silne przygnębienie z tego właśnie powodu, przysłania mi to odczuwanie radości z innych rzeczy:(

to zależy jaką kto ma hierarchię wartości, bo widzę np.gospodynie domowe,bezrobotne,ale szczęśliwe i zrealizowane w życiu. W każdym razie praca daje człowiekowi odczuć swoją własną wartość,czujesz się potrzebna społecznie, realizujesz się.

Masz motywacje,by wstać,ubrać się, wyjść do ludzi, chce się rozmawiać, nawiązujesz nowe kontakty,poznajesz ludzi, uczysz się być wśród nich.to jest niezwykle ważne,poza aspektem finansowym oczywiście,bo to też istotne.

Polecam wizytę u psychologa,no i powodzenia w szukaniu pracy,oby była

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie. Dziękuję za odpowiedzi. Myślę że wizyta u psychologa mnie nie ominie. Kiedyś byłam pełna radości, aż mi samej nie chce się wierzyć co ze mną się dzieje. Mam czarne myśli o przyszłości, ciągle myślę że coś się stanie, o wszystko i wszystkich sie boję, ostatnio źle sypiam. Z mężem nie mamy rodziców, może wtedy człowiek też by miał inne oparcie. Nie wiem. Dlatego pewnie taki mój strach o wszystko o siebie o meża, bo jakby się coś stało to dzieci by poszły do domu dziecka. Po prostu tak jakby wszystko u mnie się nawarstwiało latami, teraz wyszło ponieważ doszło do tego utrata pracy. Tak jak w poście wyżej w tej chwili czuje się nikim, śmieciem. Nie mogę na siebie patrzeć. Boże jak mi jest ciężko. Moje serce chyba tego dłużej nie wytrzyma. Spadam Pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Troszkę jestem jednak rozczarowana forum. Troszke jednak podświadomie chciałam ominąć wizyte u psychologa czy psychiatry. Napisze tak. Przez wiele lat tak silna osoba jak ja dawałam sobie radę, mało tego z mojej siły korzystały inne osoby (przyjaciólki). 5 lat temu poproszono mnie o pomoc (sprawa rodzinna) i potrafiłam dziewczynę z sekty wyciągnąć chodź nie było łatwo. Od paru miesięcy czuję coś dzieje się ze mną i problem jest taki, że nie mogę znaleźć osoby tak silnej jak ja kiedyś, aby podała mi rękę i podniosła. Koleżanki niestety swoją słabą siłą nie pomagają. No i chciałam spróbować tutaj. Może ktoś był kiedyś w gorszym stanie a teraz stoi tak twardo na nogach,że nic mu nie jest straszne? Niech mi opowie, może mi sie również uda podniesć, Pozdrawiam

Zuzka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×