co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

przez kanapka_z_nutellą 07 paź 2012, 04:09
Chcę szybko napisać tą wiadomość, zanim znowu temat wyda mi się niepoważny.
Do rzeczy. Mam dystymię, depresję od zawsze. Dosłownie od zawsze. Od kiedy pamiętam, czyli od przedszkola. Nigdy nie byłam szczęśliwa, nie wiem co to znaczy.
Wybieram się do lekarza żeby w końcu zrobić porządek ze swoją głową. Zakładając wersję optymistyczną, czyli że tam dotrę, że dostanę receptę na odpowiednie leki, że po dwóch miesiącach, trzech, czy iluśtam zaczną działać, nasuwa mi się pytanie "co wtedy?".
Napisałam, że nigdy nie byłam szczęśliwa. Jest to absolutną i najsmutniejszą prawdą. Miało jednak miejsce pewne szczegolne zdarzenie. Tu proszę się nie śmiać. Otóż raz wspomniane szczęście mi się przyśniło. Było to tak silne, że wyrwało mnie ze snu i po obudzeniu jeszcze przez krótką chwilę mi towarzyszyło. Było to najlepsze, najbardziej pozytywne uczucie jakie mnie spotkało w moim nędznym życiu. Upewniło mnie dodatkowo w przekonaniu, że pozytywne uczucia są mi obce na co dzień. Wcześniej czasem myślałam, że jakośtam odczuwam radość, miłość itd., ale są to jedynie namiastki, pozory. Natomiast szczęście, które raz poczułam było tak intensywne, przyprawiło mnie o szybsze bicie serca, że zastanawiam się jak to będzie czuć tak częściej. Zwyczajnie się boję. Ja nie wiem jak to jest "normalnie" żyć. Boję się, że jak ten emeryt w łóżku z młodą prostytutką - z nadmiaru wrażeń zejdę na zawał.
Ktoś mógłby zapytać, czy nie mam większych zmartwień. Mam. Tak samo boję się, że nigdy nie będę zdrowa. Ale to inny temat. Cały czas zakładając wersję optymistyczną leczenia, pytam się Was jak to jest jak się wychodzi z choroby? Może ktoś miał podobną sytuację do mojej. Cały czas zastanawiam się jak to jest być zdrowym. Mam wtedy nagle zacząć żyć? Ot tak. Ale jakto? Ale jak? To jest jak spędenie większości życia w więzieniu i czekanie na pierwszy dzień wolności.
Jest też kwestia tego jak poradzić sobie z tym co było. Przecież nie zapomnę o tym ile czasu zmarnowałam, ile szans, okazji na coś. Nie wiem jakbym miała to udźwignąć. Teraz w tym trwam, ale chyba po wyjściu z choroby zmienia się perspektywa.
Czy takie obawy jak moje są w ogóle częste? Myślę nad tym wszystkim już jakiś czas i na razie nic mądrego nie mogę wymyślić. Liczę zatem na Was.
Posty
46
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:47
Lokalizacja
wwa

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

przez Saraid 07 paź 2012, 06:36
Skoro dotąd nie byłas u lekarza skad wiesz,ze masz dystymie?depresja itd...?to Twoje przypuszczenia?dlaczego dotad nie wybrałas sie do lekarza skoro
chorujesz od dziecinstwa?
Jak poczujesz się lepiej zaczniesz inaczej postrzegac świat,siebie wszystko..bedziesz odkrywała na nowo uczucia ,doznania jakich dotad nie miałas..jakbys uczyla sie
zyc od nowa,mam nadzieje ,ze na psychoterapie tez sie wybierasz?
Dziwie sie ze tak dlugo zwlekalas
z leczeniem.
Saraid
Offline

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

Avatar użytkownika
przez pysiunia 07 paź 2012, 09:27
Życie w zdrowiu nie boli. Już samo zdrowie przynosi radość i szczęście, więc nie martw się na zapas.
Nie wyobrażaj sobie za dużo, nie wybiegaj myślami za daleko w przyszłość. Żyj dniem codziennym i w nim znajduj małe radości i szczęścia.
Stawiaj sobie w życiu cele /nawet małe/ i staraj się realizować je, wprowadzać je w Twoje życie.
Nawet po koszmarnym dzieciństwie "zaświeci słońce".

Dlaczego spoglądasz zawsze w tę drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz, że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi o wiele lepiej ...
Ten drugi brzeg wydaje ci się zawsze piękniejszy.
Może dlatego, że jest od ciebie oddalony,
a ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem.
Czy przyszło ci kiedyś na myśl, że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą i sądzą, że to ty masz więcej szczęścia?
Oni też zauważają wyłącznie twoją lukrowaną stronę.
Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu.
Twoje szczęście znajduje się w Tobie :-)
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

przez kanapka_z_nutellą 07 paź 2012, 18:38
Svafa, raz byłam u lekarza, stwierdził właśnie dystymię. To jednak nie było nigdy leczone.
Czekam co lekarz mi zaproponuje. Jeżeli powie, że psychoterapia może pomóc, pójdę. Jestem tak zdeterminowana, że chyba zrobię wszystko co mi karze ;>
Podobno poczynienie pierwszego kroku, odwiedzenie gabinetu, jest najtrudniejsze. Nie wytłumaczę Ci tutaj w kilku zdaniach powodów mojego zwlekania. Musiałabym opisać całe moje życie. Uwierz, nie jestem z tego teraz dumna i nie jest mi z tym dobrze.

Kika7, mam nadzieję, że jest to tak proste jak piszesz. Pewnie jest.
Posty
46
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:47
Lokalizacja
wwa

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

przez Saraid 07 paź 2012, 18:50
kanapka_z_nutellą, rozumiem,dobrze że chcesz się leczyć ...to prawda zacząc jest najtrudniej potem już tylko kontynuacja leczenia pod okiem specjalisty i psychoterapia to wszystko wymaga
czasu,cierpliwości,pracy nad sobą aby zacząć inaczej odczuwać lepiej się poczuć.Jesteś na dobrej drodze więc powodzenia.
Saraid
Offline

co to będzie jak przyjdzie mi wyzdrowieć?

Avatar użytkownika
przez pysiunia 07 paź 2012, 22:29
kanapka_z_nutellą napisał(a):Kika7, mam nadzieję, że jest to tak proste jak piszesz. Pewnie jest.


Kanapka_z_nutella, Wyjscie z nerwicy nie jest takie proste.
Napisałaś w swoim poście, ze nigdy nie byłaś szczęśliwa i boisz się, że po wyleczeniu się z choroby nigdy nie będziesz szczęśliwa.
Obawiasz się, że poczucie szczęścia z Twojego snu może "boleć", powodować złe samopoczucie.

Tak nie jest. Szczęście nie boli :-)
Szczęścia nie należy daleko szukać - trzeba znaleźć go w sobie i wokół siebie.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do