dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Avatar użytkownika
przez czarna megi 24 mar 2010, 03:12
pisalam juz o sobie, mam 4 dzieci. pierwsze z pierwszego malzenstwa syna ma 10 lat, jak mial 3miesiace rozeszlam sie zjego ojcem, poznalam i zamieszkalam z nastepnym meszczyzna, i wzielismy slub. mieszkalismy w domku jednorodzinnym, urodzil sie drugi syn i bylo pomiedzy nami dobrze .zylismy biednie ale szczesliwie, potem urodzilam corke, i wtedy moj maz zapil. nie wiedzialam ze jest alkoholikiem ale pozbieral sie byl w szpitalu na terapi i doszedl do siebie. ja tez pochodze z rodziny alkoholikow moj tata pil i zapil sie a mama dalej pije. moj brat tez zaczol pic. ja nie mialam w nikim wsparcia moglam polegac tylko na sobie i moim mezu, ale nie na dlugo, urodzilam druga corke, i wtedy zaczol sie koszmar, coecia miala pare tygodni jak moj maz znowu zapil, ale to porzadnie, najpierw olal prace dzieci i dom ,nie wracal do domu, byl ciagle pijany, ja musialam sama sobie radzic z domem i dziecmi. oprocz tego moj najstarszy syn ma padaczke jego napady byly codziennie do 30 razy, corki asmatyczki i wkolo szpitale,leki i zrobilo mi sie bardzo ciezko. potem maz zaczol przyprowadzac do domu swoich kumpli. zaczol wynosic mi wszystko i okradac mnie z ostatniego grosza jaki mialam, mial pare dni przerwy bo najmlodsz corcia byla w szpitalu i napoczatku zajol sie nimi ale pewnego dnia wrocilam od szpitala wchodze a tam moj sredni syn trzyma na rekach corke srednia, do brata mowi pocieszajac go a moj maz w domu narabany, jaki ja bol w sercu przeszlam, moj syn 2 godziny opiekowal sie swoim chorym bratem na lawce przed domem i pilnowal 3 letniej corki. jak mnie zobaczyli to w placz i mama nie zostawiaj nas samych bo nas tata z domu wyrzucil, oczywiscie zrobilam awantore i niepozwolilam juz wiecej zostac z dziecmi. corke przywiozl mi sasiad ze szpitala, ale moj maz coraz gorzej sie zachowywal, zaczol mnie bic, najpierw w nocy bo cos mu sie przysnilo i przedstawilo ze ja go wlasnie zdradzilam, zaczol mnie bic mocno i wykanczac psychicznie . on w nocy nie spal bo pil i mi niepozwalal spac albo mnie kopal albo zciagal z luzka sila, i tak do rana, w dzien znowu oberwalam i wychodzil pic, kradl nawet jedzenie z lodowki. raz jak bylam w domu zabral mi syna i znikl, ja nie wiedzialam kiedy, okazalo sie ze poszedl z synem do swojego jakiegos kolegi i tam u lumpa go zostawil a sam poszedl gdzies pic, potem jak otrzezwial to poszedl po dziecko i wrocil do domu, syn byl przerazony, glodny i zmarniety, ja szukalam ich wszedzie nawet na policje dzwonilam, myslalam ze peknie mi serce, nie pozwalalam wiecej na to ale znowu sie sytuacja powtorzyla ale wziol mi wtedy dwoch synow, wrocil wieczorem dzieci sie gdzies kompaly byly sine od wody i roztrzesione, powiedzieli mi synowie gdzie tata ich zaprowadza i ja zabronilam i tam u tych ludzi narobilam szumu, ale pogorszylo sie oprocz tego ze bil mnie co dzien w nocy, lapal mnie za wlosy i tlukl moja dlowa o segment, sciane, stol, dusil bil po klatce pirsiowej i twazy, a moje dzieci budzily sie w nocy i blagaly go by mnie poscil, wzywalam policje ale to po 9godzinach wracal i jeszcze gorzej obrywalam, mowilam to opiece socjalnej dzielnicowemu i nic. i zaczol mnie na sile gwalcic, mowil ze jestem jego zona i to moj obowiazek, a ze byl ciagle pijany to w kazda noc i kazde popoludnie tak przez 3 tygodnie mnie... wykorzystywal jak nie chcialam walczylam ze nie to znowu dostawalam, nawet zlapal sikere na mnie i dostawil mi do gardla tak ze zranil mnie w szyje nia. i musialam sie oddac. mialam tego dosc, a tak sie balam bo ani policja mi niepomagala, ani opieka. i ja siedzialam jak go niebylo w kacie z dziecmi i plakalam, w uscisku moich dzieci. bylismy juz slabi, ja i dzieci, glodni i ja zakrwawiona. az w 2007r, ja postanowilam krutko albo mnie zabije albo ja odchodze dziecmi i on wtedy tylko uslyszal ze odchodze to jak mnie zaczol bic(on byl wiekszy 185cm,ja 160cm, i silny, ja chuda wazylam 49kg) tlukl mnie po twarzy, rzucal mna o sciane i krzyczal ze ja od niego nigdy nieodejde, predzej on mnie zabije bo jak on nie moze mnie miec to nikt inny nie bedzie mnie mial i dostal takiej sily ze zlapal znowu za wlosy, uderzal o stol moja glowa i kopal, a dzieci staly obok mas i patrzyly, krzyczaly z placzu. rzucil mnie na podloge i dusil, roztrzaskal mi nos, i oczy, ramiona powykrecal i wyrwal mi polowe wlosow z glowy,,,i krzyczal zabije cie ku.. tak wlasnie zabije cie. kopal po brzuchu a ja tam wczesniej mialam 4 operacje. po nogach kregoslupie, biodrach i rekach, chodzil mi po glowie. moi synowie chcieli go bic, bili go tymi piastkami ale on nieprzestawal zlapal mnie obydwoma rekami za szyje i dusil z calych sil, stracilam przytomnosc, odzknelam si na podlodze i slyszalam jego placz.. mowil... zabilem ja..zabilem. moje dzieci sie darly. syn wziol szklanke i udezyl go w glowe, a on udezyl mi syna az upadl o sciane. nie wiem z kad ja sil jeszcze dostalam ale jak to zobaczylam to zerwalam sie do niedo i ja go zaczelam bic chroniac syna. no a ten jak mnie ruszyl jak mnie tlukl nieprzerywajac po glowie twazy i znow dosil krzyklam do dzieci, przez okno policje wolajcie. i znowu stracilam przytomnosc. i moi synowie wywarzyli okno i wolali szfagierke ktora mieszka obok ze mama nie zyje, ze tata zabil mame policja ratujcie mame. i ona zadzwonila. bil mnie do przyjazdu policji, zaraz wpadli odsuneli dzieci jego skuli wezwali pogotowie ale ja bylam zakrwawiona i .. nie zgodzilam sie na szpital bo nie mial kto zajac sie dziecmi, to ustawili mi nos dali leki prezciwbolowe i kazali zglosic sie do szpitala, moje dzieci jak wpadly do mnie jak plakaly. przerazone mama ty niezylas! tat cie pokal a ty mialas zamkniete oczy i niezylas, prosili bym nieodchodzila nieumierala. wtedy ja jeszcze nie czulam tak bolu, polozylam je spac, rano przyjechali z opieki spolecznej , spakowali mi rzeczy dzieci i papiery i wywiezli mnie do domu samotnej matki bo jego poscili z komendy popoludniu i byl na wolnosci a to jego dom ja nic nie mialam tak jak stalam, krew sie lala. twarzy mojej to niebylo widac, oczu, nic. wielka opochnieta i pokrwawiona glowa, na szyji rany krwawe jakby mnie sznurkirm dusil. nogi, rece, plecy ach szkoda mowic. zrobilam obdukcje, wytrzymalam tam ponad tydzien i padlam, ale on podjezdzal tam grozil mi wyzywal, dzieci sie darly. wydzwanial i sledzil. ja nie mialam nikogo kto by mi pomogl zajac sie dziecmi i ja poprosilam sad o pomoc, i z mojej prozby dzieci pojechaly w dzien moich urodzin do domu dziecka, ale ze niebylo tu mijsc nigdzie to wyladowaly 100kl z tad, ja mialam zlamana kosc policzkowa, pol lysa cala glowa w gozach, i sincach. krwiakach zlamany nos, kolano obite, wogole wszystko obite. dzieci tam sa do dzis. ja jak tam bylam poznalam dobrego czlowieka, pomagal mi wozil mnie na sprawy bo odebralam mu wladze rodzicielska wzielam rozwod. jezdzilam do dzieci, nie mialam gdzie sie podziac, . ja wogole choruje od dziecka na zapalenie stawow reumatoidealne, zasztywniajace sie zapalenie stawow kregoslupa, kamica nerkowa i jedna ledwo chodi, krazenie i to cale pobicie. zmasakrowanie mnie a i teraz mam poczatki menopauzy. wpadlam po tym w depresje, bo stacilam dom, wszystko co w nim sie dorobilm, dzieci i zdrowie, potem mialam operacje za operacja, ten przyjaciel ze mna zawsze byl. mial zone i dorosla corke. ale to on niepozwolil mi odebrac sobie zycia i walczyc o siebie i dzieci, wiec sam zdecydowal ze odchodzi od zony ktora i tak go zdradzala, juz od roku nie byli ze soba, wynajelismy male mieszkanie i ja dochodzilam do siebie jezdzilam i jezdze do dzieci, biore je do sie bie jak jestem w dobrym stanie po operacji. moje dzieci zaczely mowic na niego tata. jak na poczatku tam dzieci wyladowaly to byly maz chcial adoptowac mojego najstarszego syna bo chcial brac kase za adopcje by miec z czego pic, niepozwolilam na to jja wygralam w sadzie, jezdzil tam do nich na poczatku ale pijany. ktoregos razu, to byl ostatni raz jak on tam u nich byl ja tam bylam z przyjacielem jak go zobaczylam to szybko wyszlam , a on polecial za mna ale mnie niezlapal, bo ja wiedzialam co bedzie jak sie wrocil do dzieci to taka akcje zrobil w domu dziecka na korytarzu darl sie i wyzywal najmlodsza corke odk.., dzieci byly przerazone, ale wychowawca go wyrzucil, i to byl ostani raz jak on tam byl. dzwonil jeszcze ze 3 razy ale mowil mojemu synowi ze on ma teraz bron, pistolet i pozabija wszystkich tych co maja niebieskie auto, bo ja wtedy jak bylam to niebieskim autem. i wiecej dal spokoj, ja przeszlam duzo operacji, na nogi ponad rok teraz chodzilam ledwo o kulach mialam 3 operacje ,potem operacje na narzady rodne, na otrzewnaostania mialam 5miesiecy temu ale znowu mieli mnie teraz operowac. mialam juz 11 operacji. moje dzieci sie uspokoily, nie boja sie juz, tylko nie sa ze mna i dlatego cierpia, ja terz. jestem po slubie z tym przyjacielem, dopiero niedawno. zeby mial jakies prawa do mnie i decydowaniu w moich ciezkich stanach myslalam ze najgorsze juz dzieci przeszly ale niestety nie. ostatnio jak bylam u dzieci to mialam rozmowe na ich temat z psychologiem i terapeutka i oswiadczyli mi ze moje dzieci byly maltretowane przez ojca.. prawie zemdlalam zaczelam plakac ze to bzdury ale pokazali mi ich rysunki, uwagi syna w szkole i zaczeli tlumaczyc jak to dzieci same zaczely mowic, najpierw sredni syn, potem starszy i corka. oczywiscie sprawdzali tez mnie czy ja im tego nie robila, rok czasu ich sprawdzali i zaczeli dla nich terapie i po roku dopiero mi powiedzieli. z ejak ja bylam z corka najmlodsza w szpitalu to wtedy ta trujka synowie i 3 letnia corcia, musieli ogladac porn.. i kazal im robic brzydkierzeczy. corke tez dotknol. albo jak ja wychodzilam na miasto, jak ja plakalam co te dzieci przeszly, jak on mogl wlsne dzieci tak skrzywdzic, i ja tego nie widzialam???!! jak to mozliwe ze ja nic niezauwazylam nic nie zrobilam nieuratowalam ich nieustrzeglam przed tym,,jak!!!!??? ja sie zalamalam a tak sie znienawidzilam za to , a jego mialam ochote jechac zabic. ale moj obecny maz mnie pilnowal zawiozl do szpitala do psychiatry, dostalam leki. potem moje dziecijak byly u mnie to same zaczely mi mowi o tym wszystkim, bylo mi i im bardzo ciezko,nawet powiedziala to moja corcia mojemu obecnemu. psychologowie powiedzieli ze moja corka jest rozwinieta umyslowo na 5 lat wiecej niz ma. objeli ich pelna opieka i terapia, teraz jest lepiej sa postepy. ale moje dzieci nigdy tego niezapomna. ja tez. nie umiem wam powiedziec jak ja sie czuje jako matka!!. taki bol, ktorego wlasnie piszac wam to wylewam z siebie placzac.. tamten dran siedzi obecnie w wiezieniu. moj syn teraz bedzie mial komunie w maju.. a ja ze wzgledu na warunki i moj zly stan zdrowia nie moge zabrac dzieci do domu. ale przzyjezdzaja na tygodnie na weekendy, swieta. tak sie rozplakalam jak ja to teraz pisze, nawet nie wiecie jaka to dla mnie jest teraz terapia piszac to wszystko i wiedzac ze tyle osob bedzie to czytalo. czuje strach ze bedzie niezrozumienie mnie! bo naprawde to co ja przezywam nikt nierozumie i mnie zbywaja odpychaja, dlatego boje sie. ja nie mam nikogo kto to zrozumie.. niemoge juz wiecej pisac, nie dam rady psychicznie, juz ledwo widze przez strumien zel...............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez paradoksy 24 mar 2010, 05:49
czarna megi,
wiele przeszłaś w życiu. niestety, większość nie była kolorowa... ale jesteś silną kobietą, tyle wytrwałaś! dla dzieci, podejrzewam!
to nie Twoja wina, że one przeszły, co przeszły, to nie Ty ich krzywdziłaś tylko Twój były mąż (swoją drogą- sorry, za słowo, ale tylko jedno mi na myśl przychodzi - sku*wiel ..)!!!
dziwi mnie trochę ta znieczulica ludzi.. na początku policja, dzielnicowy, a sąsiedzi?? nikt nic nie widział?? albo udawali, że nie widzą.. :roll:
Naprawdę Twoje dzieci też wiele przeszły.. szczere współczucia.. ale z tego co pisałaś wynikało (a przynajmniej ja tak myślę), że dzieci jednak czuły że mają w Tobie oparcie - to za Tobą krzyczały, to Ciebie próbowały bronić jak Cię mąż bił.. ! Chyba zdają sobie sprawę, że to nie Twoja wina.
proszę, nie obwiniaj się.
czy teraz, skoro masz w miarę stabilną sytuację leczysz się gdzieś? przepraszam, ale nie czytałam wszystkich Twoich postów.
Ewidentnie przydałaby Ci się jakaś pomoc, terapia. Samo napisanie tu tego wszystkiego raczej nie wystarczy, bo to nie byle co.. tylko COŚ.
cięzko jest się z takim czymś uporać. z Twojego postu można wyczuć, ze jednak obwiniasz się za cąłą tę sytuację.. za to, co Twoje dzieci przeszły. Ale-tak jak pisałam wyżej-to nie Ty zgotowałaś im to piekło. I tak na wiele "przystałaś", robiłaś na początku wszystko, byle chronić dzieci - swoim kosztem. A to świadczy o tym, jak bardzo je kochasz i jak bardzo chcesz je chronić. Myślę, że one to wiedzą.
Trzymaj się ciepło i pozdrawiam..
paradoksy
Offline

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez solipsea 24 mar 2010, 12:27
Czarna megi - ciężko czytało mi się Twój tekst... Nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak to jest, kiedy żyje się pod jednym dachem z taką bestią, jaką jest Twój były mąż. Mam nadzieję, że będzie się smażył w piekle, za to co zrobił Tobie i Twoim dzieciom. Piszesz, że uczestniczysz w terapii, tak jak i Twoje dzieci. Myślę, że na pewno to w jakimś stopniu pomoże Wam w powrocie do normalnego życia.

Poza tym, prawo w Naszym kraju jest fikcją, żenadą... Ten psychopata katuje Cię na śmierć, a jednak po południu wypuszczają go z aresztu... Teraz siedzi i Bogu dzięki. Znam podobną do Twojej historię i mam do Ciebie pytanie: Czy wystąpiłaś o zakaz zbliżania się b. męża do Ciebie i dzieci, kiedy wyjdzie z więzienia?


Pozdrawiam serdecznie. :smile:
solipsea
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez miki74 24 mar 2010, 13:37
Straszna historia. Dobrze, że dzieci są już bezpieczne. Chodź na terapię, Megi i lecz swą poranioną duszę. Wszystkiego dobrego.
miki74
Offline

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez maggieflakes 24 mar 2010, 14:16
:cry: to jest takie straszne, ten koszmar, który przeszłaś wraz z dziećmi...ten ogrom cierpienia za który winien jest tylko i wyłącznie ten potwór - twój były mąż, nie TY!!! on powinien się smażyć w piekle, jeśli takowe istnieje!!! Ty robiłaś wszystko żeby ochronić swoje dzieci, narażając siebie...proszę nie obwiniaj się bo to NIE BYŁA TWOJA WINA! i jeszcze ta znieczulica otoczenia :( przytulam mocno
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
27 lut 2010, 12:16

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez ewaryst7 24 mar 2010, 19:36
Witaj Małgonia.Przeczytałam i zamarłam.Straszne jest to co przeżyłaś...Ale teraz , zaczynasz od nowa.Teraz NIE MUSISZ się bać.Teraz będziesz tylko zdrowieć.Czego z całego serducha Ci życzę.Pozdrawiam gorąco.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Avatar użytkownika
przez czarna megi 28 maja 2010, 15:11
co ja zrobilam ??? chcialam komus wyslac mojego posta a jakos wcisnelam go tu. nie wiem jak to zrobilam a skasoac nieumiem. przepraszam!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Avatar użytkownika
przez Paranoja 28 maja 2010, 16:36
kochana, to jest straszne. Bardzo chciałabym Ci pomóc, szkoda, że tak daleko mieszkasz
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Avatar użytkownika
przez czarna megi 28 maja 2010, 17:09
Paranoja napisał(a):kochana, to jest straszne. Bardzo chciałabym Ci pomóc, szkoda, że tak daleko mieszkasz

ale zawsze mozesz ze mna popisac lub jak masz skypa to pogadac to juz jest dla mnie pomoc bo wiem ze niejestem sama.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

przez ewaryst7 28 maja 2010, 19:10
Czarna megi! Gdzie byłaś jak Cię nie było???
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: dramat zyciowy moich dzieci i mnie

Avatar użytkownika
przez czarna megi 28 maja 2010, 22:30
ja pisalam do ciebie na pw, i nieotrzymalam zadnej odpowiedzi wiec czekalam. no sama widzisz co sie dalej dzieje ciagle ogrom klopotow, teraz znowu operacja no szok dwie nogi, pokolei beda operowac ale ja chce bardzo wziasc moje dzieci na wakacje chociaz na 2 tyg. bo mi serce peknie i im, wiem ze musze byc zdrowa, bo jest mi ciezko, ledwo chodze o kulach ledwo sie poruszam potrebuje sama pomocy w prostych sprawach a bol mnie zabija, tak mi nogi puchna. co tam u ciebie EWERYST? jak ty sobie radzisz? ja jestem pod tym samym numerem staram sie bardzo jakosc to wszystko ciagnac, chce bardzo pojechac jutro na wies do lasu do ciszy i spokoju. aby odpoczac od tego zgielku codziennosci, haosu i wogule odpoczac psychicznie, wylaczyc sie troche. bardzo mi tego brakuje, zle sie czuje z tym ze znowu musze liczyc na kogos o pomoc w domu , wszedzie bo o kulach sama niedaje rady.
chce wam powiedziec ze jezeli ktos bedzie potrzebowal porozmawiac bedzie sie zle czol, mial dola, czol sie sam to bardzo chetnie porozmawiam , wy mi pomogliscie i ja chetnie pomoge bo wiem ze zwykle slowa otuchy to jest bardzo duzo, wiec prosze mozecie do mnie pisac,na gg 6608291 i zadzwonic juz znacie moj numer 695206229. chetnie porozmawiam i pomoge na tyle ile bede w stanie. a dodaje zdjecia moich kochanych dzieciaszkow, moje skarby i perly

[Dodane po edycji:]

teraz moi synowie. moze tu komus sie niepodobac ze pokazuje moje dzieci tu na forum ale ja uwazam to za sluszne i nic lego a przeciez juz tyle tu osob mnie zna
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do