ot

Hasiok.

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez Michellea 02 wrz 2016, 15:59
Stres i przemęczenie źle na nas wpływają, ciągle się o tym mówi. A potem ludzie kończą na tym forum i dziwią się, bo zawsze byli "normalni", pełni życia, robili wszystko, zapier... w robocie, a nagle teraz nie mają siły wstać z łóżka, a jak wyjdą z domu, to się trzęsą. I pewnie to jakaś poważna choroba, bo przecież od tak im sie nie mogło stać.
Też wielokrotnie nie wyrabiałam i żyję. A czy dało mi to satysfakcję? Sukcesy okupione nieprzespanymi nocami, brakiem chwili na odpoczynek i dużym stresem jakoś mnie nie cieszą, raczej je odchorowuję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2139
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez neon 02 wrz 2016, 16:00
Jeżeli narysuje 10 strzałek, z których każda prowadziła bedzie do innego celu i dam do wybrania jedna z nich dla referen, to czy ona ma wolną wole, czy wybór został jej narzucony? Bo własnie w taki sposób działa umysł. tylko on działa głównie na zasadzie nie/tak czyli zero jedynkowo. kiedys był taki raper który spiewał " + i - to jedyne co widze".
świat lubi znieczulić
trzeba żyć nieustannie goniąc sny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5703
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 16:13
Michellea napisał(a):Stres i przemęczenie źle na nas wpływają, ciągle się o tym mówi. A potem ludzie kończą na tym forum i dziwią się, bo zawsze byli "normalni", pełni życia, robili wszystko, zapier... w robocie, a nagle teraz nie mają siły wstać z łóżka, a jak wyjdą z domu, to się trzęsą. I pewnie to jakaś poważna choroba, bo przecież od tak im sie nie mogło stać.
Też wielokrotnie nie wyrabiałam i żyję. A czy dało mi to satysfakcję? Sukcesy okupione nieprzespanymi nocami, brakiem chwili na odpoczynek i dużym stresem jakoś mnie nie cieszą, raczej je odchorowuję.

Mnie tam daja satysfakcje wlasnie te rzeczy, ktore wymagaly wiecej praxy i wyrzeczen.
Cos, co przychodzi latwo, jest zwykle malo warte.
Wystarczy porownac nawet i studia. Medycyna a "moda" w "wyzszej szkole kroju i szycia" (to ironia oczywiscie). Ale nawet zestawiajac medycyne i kulturoznawstwo czy prawo i politologie. Dobrze wiem, jakie sa statystyki co do zdawalnosci egzaminow i poziomu trudnosci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez mirunia 02 wrz 2016, 16:28
Dziecko to mały człowiek, który chłonie wszystko jak gąbka.
Jemu również należy się szacunek, który należy okazywać poprzez rozmowę, wskazówki, wysłuchanie jego, zainteresowanie się nim.
Dziecka nie wychowuje się na zasadzie zakazów i nakazów (rodzina to nie koszary wojskowe), ale na zasadzie nauki życia poprzez cierpliwe tłumaczenie mu, wspólne rozmowy, zabawy edukacyjne i przede wszystkim okazanie poczucia bezpieczeństwa, zaufania i miłości.
Dziecko nie powinno bać się rodziców – to oni są jego największymi przyjaciółmi.
Jeżeli dziecku okazuje się zainteresowanie i szacunek – ono odwzajemni się tym samym.

To taki sam człowiek jak my dorośli – tylko, że mały i niedoświadczony, ale potrzeby ma podobne, stosowne do jego wieku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4346
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 15:43

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 16:50
mirunia napisał(a):Dziecko to mały człowiek, który chłonie wszystko jak gąbka.
Jemu również należy się szacunek, który należy okazywać poprzez rozmowę, wskazówki, wysłuchanie jego, zainteresowanie się nim.
Dziecka nie wychowuje się na zasadzie zakazów i nakazów (rodzina to nie koszary wojskowe), ale na zasadzie nauki życia poprzez cierpliwe tłumaczenie mu, wspólne rozmowy, zabawy edukacyjne i przede wszystkim okazanie poczucia bezpieczeństwa, zaufania i miłości.
Dziecko nie powinno bać się rodziców – to oni są jego największymi przyjaciółmi.
Jeżeli dziecku okazuje się zainteresowanie i szacunek – ono odwzajemni się tym samym.

To taki sam człowiek jak my dorośli – tylko, że mały i niedoświadczony, ale potrzeby ma podobne, stosowne do jego wieku.


Zakazy i nakazy - może nie tak jasno wyrażone, ale jednak - mają również mąż i żona, a nawet chłopak i dziewczyna. To się nazywa zobowiązaniami wobec siebie i poszanowanie partnera. Mój mąż ma "zakaz" palenia, ja też. Bo żadne nie pali i nie znieślibyśmy tego zapachu w domu.
Mamy "nakaz" informowania się, kiedy coś komuś wypadnie i wróci później niż zwykle.
Albo "nakaz" nierobienia syfu
Takie zwykłe, codzienne rzeczy, kojarzone z szacunkiem i zaufaniem.
Dziecko do takich rzeczy również powinno się stosować, ale że do niego to nie dochodzi, to potrzebne są właśnie zakazy i nakazy.
Przy partnerze ich wyraźne egzekwowanie jest zbędne, bo dla nas dorosłych to logiczne, że domu się nie dewastuje, na psie nie siada, kota nie targa za ogon i uszy, jedzeniem nie rzuca, naczynia odkłada do zmywarki, po ścianach nie maże a laptopa nie bije pięściami. Jeśli nam coś się przydarzy - ponosimy naturalne konsekwencje tego (przykład: zalałam laptopa, to muszę kupić nowy i wydać sporo pieniędzy na odzyskanie plików, albo nawet pogodzić się z ich wiecznym nieodzyskaniem i zmarnowaniem pracy). Dziecko - rzecz jasna - takich konsekwencji nie ponosi - wiec rolą rodziców jest ich wyciągnięcie. Konsekwentne wyciągnięcie.

Problemem jest to, kiedy kobieta zapomina o tym, że ma męża, a nie tylko dziecko. Na to aż żal patrzeć.
Potem sobie "przypomina", jak to dziecko powoli zaczyna wylatywać z gniazda - idzie do szkoły, ma swoich kolegów i (tak!!!) już jej tak nie potrzebuje. Potrzebuje matki coraz mniej, coraz mniej, w końcu to ona bardziej potrzebuje tego dziecka niż ono samo, bo ono samo z dala od mamusi radzi sobie świetnie! Wyjeżdża na studia, gdzie ma kolegów, swoją miłość, a do domu zajeżdża raz na pół roku - bo daleko, bo bilet kosztuje (taaa, kosztuje, dobrze wiem, na co studenci wydają pieniądze - nie oszukujmy się, wolą iść na imprezę niż jechać do domu). A ona siedzi i tęskni. Zwłaszcza wtedy, jak rzuciła (głupia) pracę, znajomych, tylko zamknęła się w domu.
I nagle przypomina sobie, że ma męża. Ja (ja osobiście, bo pamiętliwa jestem) na miejscu tego męża właśnie wtedy okazywałabym tej kobiecie takie samo zainteresowanie, jak ona jemu przez parę ładnych lat.
Nie oszukujmy się - ojcowie nie są zwykle zapatrzeni w dzieci zaraz po ich narodzeniu - bo mężczyzna potrzebuje budowania więzi. Kilku kolegów zresztą to kiedyś przy mnie powiedziało (faceci w moim wieku) - więź odczuli dopiero, jak mogli robić coś wspólnie Z dzieckiem, a nie WOKÓŁ dziecka.

Jeżeli partnerowi okazuje się zainteresowanie i szacunek - partner odwzajemni się tym samym.
Partnerzy powinni ze sobą rozmawiać, i nie tylko o tym dziecku, ale też o sobie samych i o sobie wzajemnie.
Zwykle cierpią na tym mężczyźni.

Hipotetyczna sytuacja (odnośnie tłumaczenia) - nie popieram bicia, ale gdyby dzieciak regularnie masakrował mi kota, to nie bawiłabym się w tłumaczenie. Przylałabym i tyle, bo nie dałabym zwierzęcia męczyć.
Co (na szczęście!) ciekawe, wiele matek podziela akurat tę opinię.

Na szczęście (jeszcze) większość rodziców/dziadków nie widzi niczego złego w daniu klapsa i odesłaniu do pokoju z nakazem siedzenia cicho.
Niepokojący jest tylko ten głupi trend: opiekunka nie, korepetytorka nie, klaps nie, masz być cały czas dla dziecka, w ogóle nie masz prawa już być samodzielną jednostką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez Michellea 02 wrz 2016, 17:10
iiwaa napisał(a):Mnie tam daja satysfakcje wlasnie te rzeczy, ktore wymagaly wiecej praxy i wyrzeczen.

Wkladanie więcej pracy to jedno. A zaharowywanie sie kosztem życia prywatnego oraz zdrowia psychicznego (i czasem trochę fizycznego), to co innego. Tego drugiego nie lubię.

Wystarczy porownac nawet i studia. Medycyna a "moda" w "wyzszej szkole kroju i szycia" (to ironia oczywiscie). Ale nawet zestawiajac medycyne i kulturoznawstwo czy prawo i politologie.

Ja akurat nie studiuje żadnego z tych kierunków, ale mam znajomego na jednym z tych "gorszych" i wcale nie ma tak łatwo.

Hipotetyczna sytuacja (odnośnie tłumaczenia) - nie popieram bicia, ale gdyby dzieciak regularnie masakrował mi kota, to nie bawiłabym się w tłumaczenie. Przylałabym i tyle, bo nie dałabym zwierzęcia męczyć.

:shock:
Czekaj. Co to znaczy masakrował? Ciągnął za ogon, czy obcinał ucho?
A bicie niczego nie uczy, jedynie wzbudza strach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2139
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 17:22
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):Mnie tam daja satysfakcje wlasnie te rzeczy, ktore wymagaly wiecej praxy i wyrzeczen.

Wkladanie więcej pracy to jedno. A zaharowywanie sie kosztem życia prywatnego to co innego. Tego drugiego nie lubię.

Wystarczy porownac nawet i studia. Medycyna a "moda" w "wyzszej szkole kroju i szycia" (to ironia oczywiscie). Ale nawet zestawiajac medycyne i kulturoznawstwo czy prawo i politologie.

Ja akurat nie studiuje żadnego z tych kierunków, ale mam znajomego na jednym z tych "gorszych" i wcale nie ma tak łatwo.

Hipotetyczna sytuacja (odnośnie tłumaczenia) - nie popieram bicia, ale gdyby dzieciak regularnie masakrował mi kota, to nie bawiłabym się w tłumaczenie. Przylałabym i tyle, bo nie dałabym zwierzęcia męczyć.

:shock:
Czekaj. Co to znaczy masakrował? Ciągnął za ogon, czy obcinał ucho?
A bicie niczego nie uczy, jedynie wzbudza strach.


Jedno i drugie. Ciągnięcie za ogon BOLI. Sprawianie bólu zwierzęciu uznaję tylko w sytuacjach mających na celu dbanie o jego zdrowie (czyt. nie oburzę się, że mój mąż lekko "przydusi" kota czy złapie go za skórę na karku, skoro musi dać mu krople do ucha albo sam weterynarz włożył go sobie między kolana i właściwie na nim uklęknął - żeby mu włożyć termometr w zad i dać zastrzyk (nasz kot jest duży, silny i krnąbrny)). W innych sytuacjach zwierzę jest dla mnie nietykalne (wyłączam oczywiście przypadki obrony własnej, np. przed agresywnym psem).
Mam czekać, aż dzieciak 100 razy sprawi kotu ból i tłumaczyć?
Syn znajomej regularnie brał psa (jorka) na ręce - nieostrożnie. Skończyło się tak, że pies miał łapę w gipsie. Tłumaczenie nie skutkowało, temu dzieciakowi nie było przykro, że pies cierpi. Znaczy może i przykro mu było, ale dalej brał go na ręce. Jego matka dała mu kilka razy kilka klapsów i jest spokój. I sama mówi, że żałuje, że nie zrobiła tego wcześniej - pies nie chodziłby z gipsem. Kobitka miała wyrzuty sumienia.
Poza tym naprawdę uważasz że taki klaps boli? Wiele (dam sobie rękę uciąć, że 90%) par się "klepnie" dla zabawy nie raz - nie, to nie boli, nawet jeśli jest mocniejsze. Szereg rzeczy w życiu bardziej boli (głowa, brzuch, depilacja, zastrzyk). Nie jesteś w stanie zrobić krzywdy nawet mocniejszym klapsem.

Może nie jest "tak łatwo", ale na pewno łatwiej niż na tej wspomnianej medycynie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez mirunia 02 wrz 2016, 17:32
iiwaa napisał(a):Mój mąż ma "zakaz" palenia, ja też. Bo żadne nie pali i nie znieślibyśmy tego zapachu w domu.

Jaki to zakaz, skoro w ogóle nie palicie? Co sobie zakazujecie? :lol: Chyba, że tylko w domu nie palicie, a np. w ogrodzie tak lub na balkonie. :bezradny:

iiwaa napisał(a):Mamy "nakaz" informowania się, kiedy coś komuś wypadnie i wróci później niż zwykle.
Albo "nakaz" nierobienia syfu

To są zasady, a nie nakazy. Umowa między małżonkami, na zasadzie zaufania i współpracy.
Nie znoszę sformułowania np. "kazałam mężowi zrobić to i to, zadzwonić tu i tam" - nie ładniej brzmi "prosiłam męża o zrobienie.... " (????)

W małżeństwach, które mają dobre wzorce ze swoich domów rodzinnych, jest wspólne dzielenie się troskami i radościami i okazywanie wzajemnego zainteresowania i troski o siebie, pomimo "oczka w głowie", którym jest dziecko.
Po narodzinach dziecka jest ogólny zamęt w domu, ale powoli małżonkowie dochodzą do wspólnych wniosków (bo tego uczy ich każdy dzień), że muszą mieć też chwile dla siebie i okazywanie zainteresowania sobą. Nie jest to takie łatwe na początku, ale da się.

Wszystko zależy od charakteru małżonków - nie można tworzyć tu pewnej reguły, że tak ma być, a nie inaczej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4346
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 15:43

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez Michellea 02 wrz 2016, 17:46
Jest klaps i klaps. Niektórzy biją dzieci paskiem albo kablem. To na pewno boli.
Nie dałabym dziecku klapsa za pociągnięcie kota za ogon, koty sobie nawzajem w zabawie robią takie rzeczy. Za obcinanie ucha może i bym dała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2139
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 17:58
mirunia napisał(a):
iiwaa napisał(a):Mój mąż ma "zakaz" palenia, ja też. Bo żadne nie pali i nie znieślibyśmy tego zapachu w domu.

Jaki to zakaz, skoro w ogóle nie palicie? Co sobie zakazujecie? :lol: Chyba, że tylko w domu nie palicie, a np. w ogrodzie tak lub na balkonie. :bezradny:

iiwaa napisał(a):Mamy "nakaz" informowania się, kiedy coś komuś wypadnie i wróci później niż zwykle.
Albo "nakaz" nierobienia syfu

To są zasady, a nie nakazy. Umowa między małżonkami, na zasadzie zaufania i współpracy.
Nie znoszę sformułowania np. "kazałam mężowi zrobić to i to, zadzwonić tu i tam" - nie ładniej brzmi "prosiłam męża o zrobienie.... " (????)

W małżeństwach, które mają dobre wzorce ze swoich domów rodzinnych, jest wspólne dzielenie się troskami i radościami i okazywanie wzajemnego zainteresowania i troski o siebie, pomimo "oczka w głowie", którym jest dziecko.
Po narodzinach dziecka jest ogólny zamęt w domu, ale powoli małżonkowie dochodzą do wspólnych wniosków (bo tego uczy ich każdy dzień), że muszą mieć też chwile dla siebie i okazywanie zainteresowania sobą. Nie jest to takie łatwe na początku, ale da się.

Wszystko zależy od charakteru małżonków - nie można tworzyć tu pewnej reguły, że tak ma być, a nie inaczej.



Zasady, nakazy - zwał jak zwał. Dobrze, nazwijmy to zasadami.
Dzieciaka powinny obowiązywać podobne zasady.
Złamanie zasad zwykle - dla dorosłych również - skutkuje konsekwencjami. Konsekwencje mogą być wszelakie - jak obleję ścianę kawą, to moja w tym głowa, żeby była szybko przemalowana.
Jak mój mąż wziął moje auto do Katowic i potem dostałam 6 zdjęć z fotoradarów, to od razu usłyszał: "kochanie, 2300 dla mnie" :lol: (nie wyliczamy sobie pieniędzy, ale uważam, że mąż powinien jeździć ostrożniej, więc byłam nieugięta. jeszcze kwiaty na przeprosiny zainkasowałam 8) ).
Dorośli mają swoje konsekwencje - dość naturalne, jak wyżej.
Dzieci takowych nie mają, więc ich wyciąganie jest rolą dorosłych (chyba że to rozumny nastolatek - wtedy naturalne konsekwencje wystarczają). Żeby nie było - te naturalne konsekwencje są często bardziej dotkliwe niż konsekwencje wyciągane przez rodziców - zapytaj dorosłych ludzi, czy woleliby dostać klapsa, czy płacić z własnej kieszeni za swoją nieuwagę. Zapytaj studenta, czy wolałby dostać po tyłku albo być zamknięty cały dzień w pokoju za to, że się nie uczył, czy płacić ten tysiąc złotych za warunek z egzaminu.
Bezstresowe wychowanie jest bezsensowne - mimo że tak promowane.

Z tym paleniem to był tylko taki przykład. Ja zapaliłam raz w życiu - przez ciekawość, nie w domu, ale czuć ode mnie pewnie było. Mąż ukontentowany nie był. Dla mnie wystarczającą konsekwencją było to, że nie mogłam go nawet pocałować i nie chciał ze mną rozmawiać. Dziecku - jak sądzę - takie konsekwencje nie wystarczą, więc rodzic musi wyciągnąć skuteczne.

Ja niczego mężowi nie nakazuję, bo mąż jest rozumnym człowiekiem i ponosi odpowiedzialność za swoje działania.
Dziecko nie ponosi odpowiedzialności, więc dziecka się nie prosi, żeby się uczyło albo odłożyło kubek na miejsce.

Właśnie, wspólnych wniosków. A nie ustalonych przez kobietę, jak się zwykle dzieje.
Oczkiem w głowie jestem ja dla męża, dla mnie mój mąż. Oczywiście na innych zasadach, bo się nie wychowujemy.
I dzielimy się radościami i troskami, mimo że ja nie miałam dobrych wzorców z domu rodzinnego.
Mhm, jakież to wzajemne zainteresowanie, kiedy czasu dla siebie jest zero?
No, chyba że mają opiekunkę, to co innego. Wtedy mogą normalnie żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 18:01
Michellea napisał(a):Jest klaps i klaps. Niektórzy biją dzieci paskiem albo kablem. To na pewno boli.
Nie dałabym dziecku klapsa za pociągnięcie kota za ogon, koty sobie nawzajem w zabawie robią takie rzeczy. Za obcinanie ucha może i bym dała.


:roll:
Matko, nikt nie mówi o katowaniu dzieciaka pasem i kablem.
W ogóle jakim kablem, kto wymyśla takie rzeczy? :shock:

Kot nie ma takiej siły jak kilkuletnie dziecko.
Inaczej - mam nadzieję, że kot umie się przed dzieciakiem obronić i wystawi pazury. Wtedy mamy skuteczność bez interwencji rodzica.
Mój kot dałby sobie radę - on leje pazurami nawet wtedy, kiedy za długo jest głaskany. A że waży swoje 8 kilo (bez nadwagi, jest duży), to potrafi nieźle człowieka urządzić. Ja się go boję np. trzymać u weterynarza - wolę trzymać psa, bo krzywdy mi nie zrobi. Kot raz przebił mojemu mężowi torebkę stawową - i to tak mocno, długo mu się to goiło.
Gorzej jak kot jest ciapa i nie daje sobie rady.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Relacja z Bogiem - wg nauczania KrK

Avatar użytkownika
przez neon 02 wrz 2016, 18:40
I niech mi nikt wiecej nie pierdoli, że zycie które teraz przezywam to sobie wymarzyłem :D
świat lubi znieczulić
trzeba żyć nieustannie goniąc sny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5703
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez mirunia 02 wrz 2016, 19:00
iiwaa napisał(a):Zakazy i nakazy - może nie tak jasno wyrażone, ale jednak - mają również mąż i żona, a nawet chłopak i dziewczyna.

iiwaa napisał(a):Ja niczego mężowi nie nakazuję, bo mąż jest rozumnym człowiekiem i ponosi odpowiedzialność za swoje działania.

To w końcu jak to jest u Was? Najpierw piszesz, że zakazy i nakazy mają mąż i żona, a później czytam, że niczego mężowi nie nakazujesz???
Przeczy jedno drugiemu... :bezradny:

iiwaa napisał(a):Oczkiem w głowie jestem ja dla męża, dla mnie mój mąż.

Bo nie macie tego trzeciego oczka, wtedy zobaczyłabyś, kto jest tym oczkiem. Poza tym inną miłością darzy się małżonka/kę, a inną dziecko.
W wielu rodzinach wystarcza tej miłości i zrozumienia dla wszystkich.

iiwaa napisał(a):Oczywiście na innych zasadach, bo się nie wychowujemy.

:D Już nie. Był czas, że miało to miejsce. :D

A tak w ogóle, to temat był ogólnie o roli dziecka w małżeństwie, a nie o Twoim małżeństwie. :hide: Znowu Ty i Twój mąż. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4346
Dołączył(a)
12 wrz 2013, 15:43

Żona ignoruje meza. Wierzy córce

Avatar użytkownika
przez iiwaa 02 wrz 2016, 19:19
mirunia napisał(a):
iiwaa napisał(a):Zakazy i nakazy - może nie tak jasno wyrażone, ale jednak - mają również mąż i żona, a nawet chłopak i dziewczyna.

iiwaa napisał(a):Ja niczego mężowi nie nakazuję, bo mąż jest rozumnym człowiekiem i ponosi odpowiedzialność za swoje działania.

To w końcu jak to jest u Was? Najpierw piszesz, że zakazy i nakazy mają mąż i żona, a później czytam, że niczego mężowi nie nakazujesz???
Przeczy jedno drugiemu... :bezradny:

iiwaa napisał(a):Oczkiem w głowie jestem ja dla męża, dla mnie mój mąż.

Bo nie macie tego trzeciego oczka, wtedy zobaczyłabyś, kto jest tym oczkiem. Poza tym inną miłością darzy się małżonka/kę, a inną dziecko.
W wielu rodzinach wystarcza tej miłości i zrozumienia dla wszystkich.

iiwaa napisał(a):Oczywiście na innych zasadach, bo się nie wychowujemy.

:D Już nie. Był czas, że miało to miejsce. :D

A tak w ogóle, to temat był ogólnie o roli dziecka w małżeństwie, a nie o Twoim małżeństwie. :hide: Znowu Ty i Twój mąż. :bezradny:


Nie ja i mój mąż, tylko staram się pokazać, że KAŻDY ma ustalone zasady - czyli zakazy i nakazy - które tak negujesz w przypadku wychowywania dziecka.

Dobrze, nie na moim przykładzie.
Spotyka się para 20-latków, nie mieszkają nawet razem, zaczynają związek. Myślisz, że oni nie mają zasad?
Myślisz, że współlokatorzy na studiach nie mają zasad? Mają. Jak jeden będzie te zasady łamał (np. zrobi głośną imprezę w sesji), to drugi się tak wkurzy, że mu powie do słuchu, a jak nie poskutkuje, to mu nawet rozwali ten grający sprzęt. Jak jeden nie będzie sprzątał, kiedy jest jego kolej, to myślisz, że drudzy będą skorzy, żeby się z nim cackać i prosić, tłumaczyć, przekonywać? Śmiem wątpić :D
Jak student nie będzie się uczył, to myślisz, że ktoś będzie czekał, aż do niego dojdzie tłumaczenie? Wylatuje albo powtarza rok.
Zasady = czegoś wolno, czegoś nie wolno. Czyli nakazy i zakazy, których złamanie rodzi konsekwencje. Ma je KAŻDY człowiek.
Nowomodą jest to, żeby dzieciaki ich nie miały, za to wieczne tłumaczenie i proszenie.

Wbrew temu, co wbiłaś sobie do głowy - mąż mnie nie wychowywał. Nie karcił mnie, a wychowywanie zakłada karcenie. Nie zamykał mnie w domu, nie przekładał mnie przez kolano, nie darł się na mnie, nie miałam kieszonkowego, które mógłby mi obcinać.

Nakazy i zakazy ustalone z góry, niejako naturalnie. Czy tak jak to nazwałaś zasady.
Nie nakazuję ja sama - nie mówię mu: masz zrobić to, to i koniec, bo jest dorosłym człowiekiem, który sam wie, co należy do jego obowiązków.

Usiłuję Ci wytłumaczyć, że dorośli ludzie odpowiadają sami za siebie, więc "kara" dla osoby dorosłej to naturalne konsekwencje działania tej osoby. Mandat, większe wydatki, "mus" naprawienia czegoś, problemy zdrowotne, niższe wynagrodzenie, nawet odpowiedzialność karna i cywilna. Tych konsekwencji jest mnóstwo.
Dziecko takiej odpowiedzialności nie ponosi, nie ma więc tych naturalnych konsekwencji, więc konsekwencje wyciągają rodzice - stąd prawo do karcenia dziecka i właśnie nakazy i zakazy - ciągłe przypominane, skoro nie potrafi się do nich stosować samo z siebie (co nazywasz musztrą wojskową).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1865
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do