natrectwo o samobojstwie, wmawianie sobie smierci, alkohol

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natrectwo o samobojstwie, wmawianie sobie smierci, alkohol

przez Meg123 24 paź 2010, 12:11
Hej, chcialabym dowiedziec sie czy ktokolwiek miał kiedys podobne zdarzenie do mojego, otóż kilka miesiecy straciłam na zawsze chłopaka i od tamtej pory dzieja sie ze mna dziwne rzeczy.Od zawsze lubilam imprezować, alkohol i "miekkie narkotyki".Pewnego dnia po incydencie śmierci mojego chlopaka zażyłam tabletki, cala paczke tabletek ktore zazwyczaj bralam na imprezach.I stalo sie ze mna cos strasznego, "wkreciłam" sobie ze umieram, serce waliło mi jak oszalałe,w głowie huczało, myślałam dosłownie ze umieram i nie moglam uświadomic sobie ze to nie była dawka smiertelna.Szpital, kroplowki, mama i tak dalej.Jakis czas pozniej znow to wzielam, tym razem polowe mniej, i myslalam ze umre.Po połowie ! Przeciez normalnie bralam to w wiekszych ilosciach, z alkoholem nawet i mialam po prostu spokojny nastroj do muzyki.Tym razem czulam sie jakbym przeszla OOBE, doslownie panikowałam, wyobrażałam sobie ze moj chłopak mnie nawiedza, że zaraz mi serce wyskoczy, nie mogłam sie uspokoic, im bardziej chcialam sobie wmówić ze to przejdzie to tym bardziej sie to nasilało, określę to jako "gorace fale przechodzace przez ciało" i huczenie w glowie, dreszcze i strach, mialam po prostu halucynacjae po srodkach ktore nie sa halucynogenne.Malo tego, potrafie po alkoholu wmawiac sobie ze zaraz wyskocze z okna, że moj chloapk mnie nienawidzi, ze musze sie zabić, że to niesprawieldiwe ze on nie żyje a ja sobie imprezuje.Dodam tyllko że on popełnił samobojstwo.Boje sie o siebie, mam rózne natrectwa, jak czytanie wyrazow od tyłu. Potarfie z kims rozmawiac, sluchac go a w glowie zarazem czytac jego wyrazy od tyłu.Boje sie ze jestem chora, nie chce iść do lekarza, nie unikam ludzi, dobrze sypiam, nie wiem czy to depresja czy jakaś schizofrenia, ale obawiam sie ze niedługo po jednym piwie bede chciala skakać po samochód.Co to moze byc ? Dodam ze przez smierc mojego chlopaka bardzo sie zmieniłam, na zmiane go kocham i nienawidze, płacze i ciesze sie ze mam z nim spokoj poniewaz nasz zwiazek byl raczej toksyczny, mam na zmiane rozne nastroje, potarfie sie smiac a za moment umierac ze strachu ze cos sie z nim dzieje, ze mnie woła, ze czeka na mnie.Uswiadamiam sobie ze nic mnie ttuaj na swiecie nie czeka, że z nim byłoby inaczej, że pomoglibyśmy sobie oboje.Czuje sie jak jakaś wariatka, jak jakiś psychol dosłownie.Nie wiem co sie dzieje że potarfie sobie wmawiać ze jest ok, a serce wali mi jak oszalałe po zaledwie kilku kieliszkach i piwie.To straszne, boje sie ze dojdzie do czegoś gorszego ;( Prosze nie piszcie ze musze isć do lekarza, chciałam tylko sie dowiedziec czy ktoś tez tak mial i jak sobie z tym poradził :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 paź 2010, 12:10

Re: natrectwo o samobojstwie, wmawianie sobie smierci, alkohol

Avatar użytkownika
przez mansun 25 paź 2010, 22:37
Jeśli dobrze zrozumiałem pytasz czy ktoś po ćpaniu i chlaniu miał zwidy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
06 sie 2010, 20:42
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do