Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 28 lut 2010, 21:12
ja to nawet podejrzewalam u siebie borelioze poniewaz objawy troszke nia przypominaly i chyba pokusze sie o badanie w tym kierunku. Nie wiem jednak gdzie takie badania mozna wykonac....zapewne sa odplatne:(
walczacy a jak to sie stalo, ze wyladowales w szpitalu?? ja sie troszke boje brac bez opieki medycznej takich lekarstw ....gdybym miala podjac sie leczenia to chyba tylko w placowce......stad tez pytanie czy latwo sie dostac i na jakiej podstawie????
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lut 2010, 21:32
ja sama, może zamiast wybrac się do takiej placówki, to jednak pokusisz się na początku na terapię :) o której wczesniej tobie pisałem. Naprawdę myślę, że mogłaby tobie pomóc. Może poszukaj u siebie takich placówek z NFZ i zobacz jakie mają terminy.
Walczący, lepiej wykonaj badania w związku z tym krwawieniem, i nie musi być to od razu nic groźnego, gdyby takie myśli ci podpowiadała nerwica :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 28 lut 2010, 22:00
W Szpitalu Psychiatrycznym znalazłem się bo skierowała tam mnie moja dr psychiatri i namawiali znajomi bo widzieli że ze mna coraz gorzej. W zasadzie decyzja zapadła zaraz po wzięciu Citalu i wystapieniu wielu skutkwó ubocznych. Co do samego pobytu uważam że to była trafna decyzja i ciesze sie że tam trafiłem. Wiem, że skierować może też lekarz pierwszego kontaktu a jesli się nei mylę to można samemu tam się udac i w trakcie badanai lekarz dyżurny swierdzi czy zachodzi koniecznośc hospitalizacji no chyba ze nie ma miejsc. Sporo osób poznałem z nerwicą czy depresją które najpierw leczyły się na gastrologii bezskutecznie bo okazaywało sie zę to podłoże psychosomatyczne.

Co do moich aktualnych dolegliwości dzieki Victorek za slowa otuchy ale po tym jak wszyscy lekarze mówili mi że na ciele jestem zdrowy taka akcja? Pojawia sie pytanie - a może to nie nerwica...trudno mi to ogarnąć więc ciesze sie ze jest to forum. Od wyjscia ze spzitaal nie mialem ataków lęku, zobaczymy jak długo. Przede mna psychoterapia.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 01 mar 2010, 11:05
wczorajmialam taki atak, ze juz wymiekam....podczas niego zastanawialam sie czy w koncu ze soba nie skonczyc ale spojrzalam na me spiace dziecie i ...nie moglam tego zrobic.
Ja mysle, ze wiem skad mam te napady lekowe.....od napadu przy citalu. A strach przed wyjsciem wiazal i wiaze sie z tym, ze mam zawroty glowy, dziwne widzenie i szalejace kopiace serce dlatego tez moj strach jest ogromny bo moje samopoczucie jest strasznie fatalne. Strach przed tym, ze gdzies po drodze upadne ,z emdleje, dostane zawalu itp
A Ty Victorek masz podobnie? a mzoe masz uz wszystko za soba?
Walczacy a jak dlugo byles w szpitalu i czym Cie szprycowali?
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 01 mar 2010, 14:49
Ogólnie przyjęty wariant leczenia nerwicy to tak około 12 tygodni...ja byłem 4 tygodnie, wszystko zależy do stanu, tolerancji leków skutków ubocznych itp itd. Pierwsze dni nic nie brałem bo byłem diagnozowany...potem powoli Sertagen i obserwacja. Mniej więcej co tydzień zwiększanie dawki tak że teraz biore dwie tabletki. Tak jak mówiłem ataków nie mam, jest jakis niepokój jak coś zaboli i myśli ze zemdleje ale ogolnei to luzik, tylko ta ostatni akacja znowu mnie zmusila do konsultacji lekarskiej no ale to już byłaby głupota jakbym nie poszedl z tym do lekarza.

Co do Citalu mi ten lek stanowczo nie przypadl do gustu wręcz rozłozyl na lopatki ale są osoby ktore bardzo sobie chwala jego działanie. Niestety te leki zanim sie przyjmą to troche musi potrwac. Miałem ten komfort ze moglem dawkowanie leku miec pod stala kontrola lekarska.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 01 mar 2010, 15:44
ja takze cital nie wspominam dorbze .....dzwigal mi cisnienie i dal poczatek atakom paniki w domu!!!! w domu boje sie juz zostawac sama a tak wczesniej mialam problem tylko z wyjsciem a teraz i z zostaniem w domu. Nawet gdy ejstem z kims to i tak odczuwam lek , niepokoj. Dobija mnie to, z e nawet w domu nie moge sie czuc komfortowo. wczorajszy atak dobil mnie do reszty...jak tak ma wygladac moje zycie to ja bardzo dziekuje z a nie:( Nie oczekuje rpzeciez wiele, nie chce luksusow, bogactwa..ja chce tylko dac szczescie memu dziecku i odrobine sobie:( to skutecznie odrzuca mnie od znalezienia sobie partnera zyciowego.......................

[Dodane po edycji:]

wspomne ze kupilam sobie dzisiaj książkę pt "The secret" wiążę z nią ogromne nadzieje...moze ona pomoze zmienic w jakis sposb moj tok myslenia:(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Odkrywający 01 mar 2010, 23:15
dzisiaj miałem ciągle myśl, że nadjeżdzający pojazd wrąbie w przystanek na którym siedzę i zginę. na ogól są to różnorakie zaburzenia ruchowe, tak dziwnie samoczynnie się bujam, mam uczucie, że coś niedobrego siedzi w mojej głowie, uczucie, że coś nie tak jest z otaczającą mnie rzeczywistością, niedowład kończyn, ręce trzęsą mi się jak cholera (ale to zawsze), merda się język, brak jakiejkolwiek ochoty do czegokolwiek, omamy słuchowe, gdy ktoś na boku rozmawia a ja usłyszę moje imię to od razu wypytuje ( zawsze tak robię), idę ulicą i myślę o napotkanej kobiecie jak miło byłoby ją rozwalić w drobny mak, jak czułbym się przypalając znajomego papierosem, a codziennie obawiam się reakcji napotkanych ludzi, znajomych na to co zrobię, co zrobiłem, co zamierzam itp., jestem poirytowany, obawiam się czegoś. to tak mniej więcej, z grubsza opis sytuacji u mnie. a, i jeszcze czasem kłopoty z oddychaniem.
Któregoś dnia rzucę to wszystko
I wyjdę rano niby po chleb
Wtedy na pewno poczuję się lepiej
Zostawię za sobą ten zafajdany świat
Napełnię olejem pustą głowę
I wrócę tam, na aleję pełną róż

Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło

Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
01 mar 2010, 22:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez RybaBMW 02 mar 2010, 18:56
Ja też mam ogromny problem... Nie moge normalnie pójść do baku, sklepu, do rodziców chłopaka, do szkoły... Zastanawiam sie nad nauczaniem indywidualnym. Starałam się wiele razy to przezwyciężyć, ale jakoś nie moge.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 mar 2010, 18:47

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 02 mar 2010, 21:19
a probowalas moze jakies srodki ziolowe uspokajajace?/ ja sprobowalam takie Abofarm czy jakos tak i lekko mnie uspakaja. Sprobuj pojsc do lekarza ......takie zycie to nie jest dobre na dluzsza mete. Sama sie mecze codziennie przez poltora roku a tak po prawdzie to ok 10 lat. Moze sama w koncu dojde do tego lekarza ponownie!!
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dipinto 02 mar 2010, 22:52
ja sama napisał(a):a probowalas moze jakies srodki ziolowe uspokajajace?/ ja sprobowalam takie Abofarm czy jakos tak i lekko mnie uspakaja. Sprobuj pojsc do lekarza ......takie zycie to nie jest dobre na dluzsza mete. Sama sie mecze codziennie przez poltora roku a tak po prawdzie to ok 10 lat. Moze sama w koncu dojde do tego lekarza ponownie!!


Ma poczatek polecam tabletki ziolowe kalms 3 x dziennie po 2 tabletki, efekty sa widoczne wieczoren jak zasniesz.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 lut 2010, 22:42

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 03 mar 2010, 10:24
a ja biore rano dwie tabletki LABOFARMU i one dzialaja lekko uspakajajaco po ok pol godzinie i u mnie np da sie to odczuc...nie ejstem taka spieta......
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 03 mar 2010, 18:34
Kurde, sam już nei wiem jak to jest z ta nerwiocą...dzisja wrócilem do pracy, spokoj zero stresu a jednak jakies bóle w róznych miescach, bólgotanie w brzuchu, po jakims czasie czulem jak mi miesnie prostowniki grzebitu sie napinaja no masakra, i to odrazu rodzi mysli co mi jest, co sie znowu cholera dzuieje, ba nawet mysl a moze ja mam schizo? Kurde ciezka sprawa z ta choroba...niby wydaje sie ze zarac cos sie stanie ze ból gdzies tam w klatce spowoduje ze padne i nadal zyje :) Teraz sie smieje ale w pracy to nei jest smieszne. Jakieś rady?
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 03 mar 2010, 18:46
Wczoraj robiłam zakupy i nagle w sklepie zaczęło kręcic mi się w głowie, że musiałam ukucnąć no i słabszy wzrok przez te zawroty. No i aż do kasy miałam te zawroty, też tak macie ?
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 mar 2010, 19:14
Walczący, przede wszystkim pamietaj, że objawy lęków, nie pojawiają się tylko wtedy kiedy masz stresy i jest wszystko źle w ciągu dnia, bowiem kiedy już organizm, układ wegetatywny został raz rozchwiany przez lęk, a mózg zapamiętał te odczucia strachu, to objawy moga wracać w najmniej oczekiwanych momentach, i to nic dziwnego, i przede wszystkim nie możesz się tego bać, ani wkoło myśleć, że to jakas choroba, bo wtedy będzie to coraz częstsze, na przykład jedna myśl o schizo już zaowocowała kolejny strach, napięcie wzrasta w ciągu sekund, stad objawy pokazują się wkoło, wystarczy że pomyślisz, że dobrze się czujesz i przypomni ci się jakiś objaw to już może to wszystko wrócić. Tak niestety to działa :(
christina122, mnie bardzo czesto podczas zakupów się tak dzieje, odczucia słabości, omdlewanie, dziwne widzenie i różne takie
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do