Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 01 sty 2010, 21:18
bee84, ja Cie rozumiem, jak ja mialam fobie spoleczna to nie moglam wsiasc do autobusu a jak wsiadlam to wytrzymywalam maksymalnie 5 minut i mialam taka panike ze szok. Od razu szukalam wyjscia, ale to pokonalam po prostu sie zmuszajac do tego zeby nie uciekac. Powoli, powoli wytrzymywalam dluzej i sie udalo, kiedys wsiadlam i luzik :mrgreen: przeszlo! Natomiast jak mialam wystepowac na duzych zebraniach przed 500 -1000 osob to znowu mi wrocilo i troche mialam trzesawki ale wytrwalam :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OnaGdynia 01 sty 2010, 21:21
wiola173Piszesz ,że nic ciekawego tu nie znalazłaś, że użalamy się nad sobą , wspieramy , wymieniamy radami co brać itd.Myślę, że o to tu właśnie chodzi. Czego się spodziewałaś?? Cudownego sposobu na wyleczenie? Gdyby taki był , nie istniałoby to forum. Wystarczyłoby kupić 3 stronicowa książeczkę np autorstwa angsthasse, przecyztac i wyzdrowiec!!


Moja Droga to byłaby ostatnia myśl jaka by wpadła mi aby tutaj szukać sposobu na wyleczenie - to po pierwsze, po drugie - 'wymieniamy radami co brać' - pokaż mi tego jasnowidza, który będzie mnie na tyle znał na tym forum aby odpowiednio doradzić mi leki do moim osobistych objawów i do mojego organizmu - więc sobie sama odpowiedz.

Po trzecie współczuje Ci z powodu agresji jaką masz w sobie ...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 sie 2009, 00:37
Lokalizacja
Gdynia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 01 sty 2010, 21:28
bee84 napisał(a):Wy chyba nie kumacie, że dobry psycholog .... to jeden na sto
.... ja wiem, że macie racje .... dlatego chodzę na terapie - nie pierwszą i nie ostatnią .... ale na mnie póki co to nie działa ...



Moze to zdanie ci troszke pomoze . ja zrozumialam ze obojetnie jaki psycholog mi pomaga bo on tylko moje wlasne umiejetnosci wspiera. Podejrzewam ze chyba tak ostatecznie i do konca nie otworzylas sie jeszcze zadnemu psychologowie. Wiem jakie to ciezkie..bo to oznacza otwarcie puszki pandory i sie z tym wtedy uporac. Ale jak ci sie to uda to moze najgorsza nerwica na swiecie sie wrucic i itak cie juz nigdy nie pokona. Pokonanie sie z wlasna prywatna puszka pandory to jedyna mozliwosc aby nawiazac pokuj z przeszloscia a tym z soba. Wiem co to znaczy znalezc miejsce w sercu na bole przeszlosci i przyjac je jako czesc nas. W wiekszosci popelniane bledy (ja tez je robilam) jest chec zapomniec wymazac z pamieci. To nie tak . Dla potworow z naszej przeszlosci znalezienie miejsca w sercu oznacza nasza wladze nad nimi , nasza sile. Zrozumiec ze staly sie rzeczy w zyciu kturych nie mozemy juz zmienic, ten bol z nimi zwiazany przyjac jako cos co do konca zycia bedzie z nami. Jedyne co mozemy zrobic jest nawiazanie pokoju z tym.

[Dodane po edycji:]

[quote="wiola173"] to bylo dla mnie wszystko ale nie proste :-)

do reszty nie wiypowiadam sie . SIEDZE I USMIECHAM SIE. Ale ta wasza choroba sie broni...najwieksza bronia przeciwko niej jest optymizm i pzytywne myslenie...oj jak berdzo ona sie jej boi widac po twojej wypowiedzi
angsthasse
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OnaGdynia 01 sty 2010, 21:42
bee84: chcę aby nerwica nie decydowała o moim życiu .... nie chce byc przez nią determinowana ...


TO DĄŻ DO TEGO !!! i proszę nie pytaj w jaki sposób...
to wszystko jest w środku ukryte w Tobie.

'chcę aby nerwica nie decydowała o moim życiu' - jeśli chodzi o mnie, jestem w połowie i można to osiągnąć!!! Dziewczyny można!!!! Można i trzeba wziąźć życie we własne ręce i nie pozwolę sobie na głupie komentarze, że pozjadałam zmysły (jak niektóre z Was piszą - moim zdaniem to powod brak wiary w siebie,we własne możliwości).

Powodzenia....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 sie 2009, 00:37
Lokalizacja
Gdynia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 01 sty 2010, 21:44
OnaGdynia

Po pierwsze , to nie mam żadnej agresji, piszę tylko to co myślę, bez żadnej złości, a że mam inne zdanie , no cóż, każdy ma do tego prawo.

Nie szukasz tu sposobu na wyleczenie, nie wsparcia. więc czego.?
Jasnowidza Ci nie pokażę, niemniej uważam ,że czytając tutaj uwagi ludzi na temat swoich objawów, reakcji na leczenie itd można wyciągnąć bardzo dużo wniosków dotyczących leczenia. Oczywiście ,że nikt nie napisze bierz to i to bo to są leki dla Ciebie. Ale zauważ ,że lekarz też działa w ciemno , może nawet bardziej.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OnaGdynia 01 sty 2010, 21:49
Wystarczyłoby kupić 3 stronicowa książeczkę np autorstwa angsthasse, przecyztac i wyzdrowiec!!



wiola173to Twoja wypowiedź, brak szacunku z Twojej strony do innych. Poprostu kpinę sobie robisz z innych...

dlatego poprzednio w ten sposob napisalam do Ciebie.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 sie 2009, 00:37
Lokalizacja
Gdynia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 01 sty 2010, 21:53
[/color]
bee84 napisał(a):chcę aby nerwica nie decydowała o moim życiu .... nie chce byc przez nią determinowana ...dokladnie wkurz sie na ta chorobe to pomoze ci ruszyc motor aby z nia walczyc. jesli nie chcesz aby choroba zadzila twoim zyciem to zadz choroba, smieszne ale pomaga.Determinuj chorobe, jak cie lek albo panika dopadnie, to wysmiej ja, wkurz sie na nie. Prubowalas kiedys na nia sie tak wkurzyc ze nie z determinacji ale ze zlosci glosno sie na nia wydarlas. Sprubuj bardzo uwalniajace.
mam sporo planów na przyszłośc ... ale nie bedąc w stanie wsiąść do pociagu i jechac np 10 godz .... to troche kiepsko to widze ....slonko jestes czlowiekiem wiec jak sie uprzesz to nie tylko 10 godz pociagiem mozesz jechac ale i 20 godz samolotem . Ty mozesz wszystko przypomnij se dziecinstwo jak ci cos zabraniano to wlasnie to robilas. A dlaczego nie mozesz tak robic z choroba, probuje uwiezic cie w domu lekiem, wiec badz znowu dzieckiem i zrob jej na przekor
może teraz Was rozsmiesze ale całe życie chciałam pilotowac wycieczki zagraniczne, wyuczyłam sie w tym kierunku ... własnie powinnam zacząć prace tego typu ...... dodam, że w pociągu wytrzymuje max 10 min ............Probowalas kiedys wiecj niz 10 min aby zobaczyc co bedzie. Ja wiem co bedzie dostaniesz atak, wiec nie wychodz dalej z pociagu i zobacz co bedzie jak ten atak cie dopadnie , on moze max do 1 godz wytrzymac bo adrenalina bedzie schodzic i zobaczysz ze nic ci sie nie stalo, to tylko okropne uczucie. Jak stracisz bo sie przekonalas te ataki lek odejdzie sam naprawde
więc już wiesz czego oczekuje od psychoterapii ....tego zeden psychoterapeuter ci nie da, on moze cie tylko wspierac abys sama to osiagnela, a jestes w stanie na 1000000% Tak jak se muwisz nie wsiade do pociagu na 10 godz bo nie dam rady wmow se wsiade i bede jechac nawet 15 godz a jak mnie lek dopadnie to co z tego, ja dam se rade. Za kazdym wsiadaniem do pociagu po takim przezyciu bedziesz wiedziec ze obojetnie gdzie cie ten lek dopadnie dasz se z nim rade
....... na pewno nie chce widziec na różowo i w ogóle tryskac radością ... chcę tylko normalnie funkcjonowaćto jest dokladnie to czego ja nie chcialam , ja 5 lat funkcjonowalam teraz ty wlasnie funkcjonujesz, ja chce zyc a nie tylko funkcjonowac. Dobur pozytywnych slow w tej chorobie jest bardzo wazny. Dlaczego masz byc tylko z funktinowania zadowolona , zasluzylaz zyc i byc szczesliwa a nie tylko funkcjonowac ....
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez xhanna 01 sty 2010, 22:54
moje ataki enrwicy od czasu jak ja mam (czyli od jakis 6 lat) to jakos ewoluowaly, zmienialy sie

Najperw bylo mi po prostu rano niedobrze, ale bylo to bardzo delikatne i przechodzilo zwykle podczas pierwszej lekcji (chodzilam do gimnazjum wtedy), pozniej sie nasilily, ze np nie moglam rano juz sniadania zjesc normalnie. I tak trwalo to jakis czas, ale moglam dosc normalnie funkcjonowac.
Teraz jak studiuje to od zeszlego roku, jak moja nerwica osiagnela apogeum (zaczelam wymiotowac, co mi sie nigdy nie zdazalo, zawsze bylo mi tylko nieodbrze), to zaczelam brac Xanax i bralam az do konca lipca 2009 to sie nerwy moje troche uspokoily.
Jednak podczas brania ich, moje objawy nerwicy sie zmienily. Na poczatku myslalam, ze cos ze man jest fizycznego, ale jak zauwazalam, ze to znika po jakims czasie to uznalam ze to nerwica znowu. Mialam po prostu bole w klatce peirsiowej, ziemne rece, nie moglam spac i czulam jakis lęk.
Wczesniej problemow ze spaniem nie mialam, ale jak zaczela sie jesien, zmieny cisnienia to mam wrazenie, ze jak taka pogoda jest to moje nerwy sie nasilaja... Ostatnio mam jakies łomotanie serca, tj nie mam cisnienia podniesionego tylko czuje jak tak łupie głosno ;)
Xanax zaczelam brac znowu w polowie grudnia wiec mam nadzieje, ze sie poprawi wszystko znowu...


a co do radzenia sobie, to keidys wystarczyl kubek herbaty i guma miętowa i wszystko przechodzilo, teraz zauwazylam ze pomaga mi po prostu zabawa z kotem ;) nawet w srodku nocy jak mam atak i nie moge spac. No i biore Xanax i magnez
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2009, 21:15

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 01 sty 2010, 23:04
OnaGdynia napisał(a):wiola173to Twoja wypowiedź, brak szacunku z Twojej strony do innych. Poprostu kpinę sobie robisz z innych...

dlatego poprzednio w ten sposob napisalam do Ciebie.


Przykro mi bardzo ,że tak to odbierasz. Nie robię sobie z nikogo kpin, mam tylko inne zdanie, a zdaje się,że Wy macie problem aby je zaakceptować. Czy trudno naprawdę zrozumieć, że ktoś inny nie wyleczył się terapią i pozytywnym myśleniem??


polakita napisał(a):Wiola173, twoje słowa z kolei brzmią gorzko... tak jakbyś nie wierzyła że można się wyleczyć. To co mówi angsthasse to nie porady, tylko słowa które jej samej pomogły W CZASIE TERAPII i myślę że żadnemu z nas nie można pomóc czytając forum, tylko trzeba pójść samemu na terapię, doświadczyć tego, a słowa angsthasse nam dają jakieś pojęcie o tym co się robi na takiej terapii...
[/quote]
Polakita Byc może ,że moje słowa są gorzkie , mam ku temu powody. Pisałam już kilka razy ,że przeszłam przez terapię i to nie raz. Więc nie podkreślaj ,że trzeba na nią iść ,żeby zrozumieć.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 01 sty 2010, 23:07
Rozumiem. Ja sama dopiero będę zaczynała w styczniu, mam nadzieję że się nie zawiodę (tak jak ty) chociaż mam też różne wątpliwości czy mi to naprawdę pomoże, zobaczymy.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 01 sty 2010, 23:15
polakita
To tez nie tak ,że się do końca zawiodłam. Nie mówię ,że terapia mi nic nie dała. Dała mi na pewno sporo. Zmieniłam swoje podejście do wielu spraw itd. Być może gdyby trafiła tam we wcześniejszym stadium mojej nerwicy wyleczyłaby mnie całkowicie. Niestety stało to się dość późno bo po jakichś 5 latach od kiedy zachorowałam. Niestety nie udało mi się do końca tego pokonać. Ale nie neguję wcale tego sposobu, widziałam że ludziom pomaga, tak jak mówiłam mi też , ale niestety nie tak jak bym chciała. Więc nie martw się bo być może u Ciebie zadziała w pełni.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 sty 2010, 03:56
I tutaj ta sama sprzeczka o sposoby wyzdrowienia :)
Ja kiedyś pytałem bardzo dobrej pani profesor jak to właśnie jest z tymi lekami z tą terapią, że to raz pomaga innym nie, ona powiedziała krótko, że nie ma jednego 100 % -centowego skutecznego sposobu na zaburzenia psychiczne, wszystko zależy od danej osoby, od wszystkiego co w człowieku siedzi, od temperamentu, od wrodzonego niepokoju, odporności na stres i inne czynniki.
Leki wcale nie są ZŁEM OSTATECZNYM, nie dla wszystkich, ja sam co prawda stronię od nich, ale wiem np. że od ponad roku cierpię na chroniczną depersonalizację, owszem można próbować bez leków, ale terapia np. w derealizacji trwałej jest często niewystarczalna, i trzeba sięgnąć po chemię, a najlepiej stosować to i to, w silnie rozwinętych zaburzeniach powinno być to najskuteczniejsze.
Oczywiście, że nie wszyscy muszą sięgać po prochy, nie każdy ma taki sam poziom lęku, każdy ma inne jakies przyczyny, inne objawy, inną wytrzymałość. Ale jeżeli ktoś nie musi to przecież bardzo dobrze.
Ja wiem jedno, kiedyś też mowiłem że leków nie ma co brać, że to można pokonać, nastawieniem np. różnymi sposobami, raz juz kiedyś dawno nawet mi sie udało, ale od 2 lat gdzieś po atakach po ciągłej depersonalizacji są momenty że zjadłbym gó.wno zeby pusćiło choć na moment.
Nigdy nie można być niczego pewnym :) Jeżeli już wyzdrowieliśmy nie mamy strachów, to po co gmatwamy sie właśnie z powrotem w te lęki, w dyskusje z osobami które w danym momencie niestety jeszcze sie męczą. I szukają KAŻDEGO sposobu na swoje wyzdrowienie.
Cieszcie się życiem i zdrowiem.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Damian92 02 sty 2010, 12:10
Moje ataki zaczęły się 3 lata temu, gdy oglądałem telewizje to się stało tak nagle, "wysiadła mi pamięć". Zaczynałem piszczeć i szczypać się po policzkach. Dostawałem coś w stylu "padaczki". Atak mijał po 3 minutach. Teraz tez tak mam, ale troszke się zmieniło, ponieważ czasem pulsuje mi w szyi, łomotają mi ręce, często jestem zmęczony (nawet teraz) i nie wyspany. Miałem już chyba wszystkie badania. Boję się chodzić do szkoły przez to (Gimnazjum). Trochę obawiam się czy to nie jest nerwica lękowa, ale guz mózgu :?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 sty 2010, 16:28

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez xhanna 02 sty 2010, 13:29
Damian92 napisał(a):Moje ataki zaczęły się 3 lata temu, gdy oglądałem telewizje to się stało tak nagle, "wysiadła mi pamięć". Zaczynałem piszczeć i szczypać się po policzkach. Dostawałem coś w stylu "padaczki". Atak mijał po 3 minutach. Teraz tez tak mam, ale troszke się zmieniło, ponieważ czasem pulsuje mi w szyi, łomotają mi ręce, często jestem zmęczony (nawet teraz) i nie wyspany. Miałem już chyba wszystkie badania. Boję się chodzić do szkoły przez to (Gimnazjum). Trochę obawiam się czy to nie jest nerwica lękowa, ale guz mózgu :?



skoro miales wszystkie badania, to guz mozgu raczej nie ;)
jak ci łomocze serce i drżą ręce, cy cały drżysz to moze zacznij łykac magnez? Mi to pomaga bardzo :) W ogole magnez pomaga na nerwy
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
25 paź 2009, 21:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do