Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Pstryk 01 wrz 2007, 20:38
To wszystko wynika z braku pewności i zaufania do siebie.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez natik 01 wrz 2007, 21:00
i nie dałam rady....
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 01 wrz 2007, 21:05
Pójść do kina? Co sprawiło Ci największy problem?
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez slitzikin 01 wrz 2007, 21:46
natik - nie martw się, pójście do kina dla osoby z nerwicą nie jest prostą sprawą. Ja po tym jak zaczęła się u mnie "w jawny sposób" nie byłem w kinie z rok. Jak już poszedłem też nie było lekko, ale dałem radę.

Jak chcesz leki, pójdź do apteki i weź tabletki ziołowe labo-med czy jakoś tak, 10 zł za pudełeczko. Weź dwie rano, dwie w obiad, dwie wieczorem. Pomagają trochę, naprawdę. Każdy psychiatra co prawda nimi gardzi, ale poważnie trochę potrafią pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez natik 01 wrz 2007, 23:00
wszystko sprawiło mi największy problem...najpierw szykowałam się tak jakbym ruszała w podróż dookoła świata,potem przyejchał po mnie przyjaciel,wyszlam na zewnątrz i przestałam oddychać...
bałam się kazdego nastepnego kroku,wzroku ludzi i tego,ze za chwile skonczy się powietrze i się uduszę...powinnam czuć się bezpiecznie,nie bylam sama przeciez,nie rozumiem...
jestem a raczej bylam towarzyska,byłam DJ-ka wiec wystepy publiczne to dla mnie standard,jezu co sie ze mną dzieje..czy kiedykolwiek uda mi się pokonać te leki i normalnie funkcjonować?
mam dziecko i jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie i ta odpowiedzialnosc za druga calkiem bezradna osobe,zdana tylko na mnie w wielu sytuacjach przeraża mnie najbardziej,bo przeciez sama jestem całkiem bezradna..
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez slitzikin 01 wrz 2007, 23:14
Szkoda, że nie możemy do Ciebie podjechać, pogadalibyśmy sobie i wyciągneli Cię na dwór, zobaczyłabyś pewną rzecz - mianowicie to, że oprócz strachu tak naprawdę nic się z Tobą nie dzieje, nic fizycznego, nie jesteś na nic chora, nic Ci się nie stanie.

Ale sama do tego w końcu dojdziesz i to pozwoli Ci pokonać wiele rzeczy i odepchnąć od siebie nerwicę. Zobaczysz jak pójdziesz do nowej pracy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez natik 02 wrz 2007, 00:13
szkoda...mam nadzieję,ze do tego dojde bo póki co panicznie sie boje.
dziękuję slitzikin:))idę sobie porozkładac papierowe trorebki obok łózka na wypadek hiperwentylacji bo bez nich nie zasypiam ostatnio,dobrej nocki :D
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez Matylka 02 wrz 2007, 02:07
slitzikin - Ty taki pozytywny facet jesteś :) Może dlatego że gdańszczanin, mój mąż też stamtąd i bardzo pozytywny również :)
I to co teraz napisałeś, to chyba właściwie najważniejsze w tych naszych nerwicach: i tak nam się nic nie stanie :)

A Ty Natik zobaczysz, że w nowej pracy odżyjesz. Zajmą Cię obowiązki. A jak poczujesz spełnienie, to jesteśmy w domu! A jakby co też jestem z Warszawy, zawsze wspomogę :)
Pozdrawiam,
Matylka
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 wrz 2007, 00:41

Avatar użytkownika
przez natik 02 wrz 2007, 11:15
Taaa...tylko najpierw muszę tą pracę znalezc a z moja aktualna wiarą w siebie,poczuciem atrakcyjności nie jest najlepiej,ogolnie czuję się malo inteligentnie jakoś wrecz glupkowato:)fajnie masz Matylka,ze masz kogoś kto Cię wspiera ja takiego farta nie posiadam.mam jednak swojego synka ktory to jest moim głównym aktywatorkiem,tak czy siak musze wstac codzien rano i sie nim zajac,mamy tylko siebie przeciez.
musze wiec sie zawziac,zebrac w sobie i wyleczyc dla niego,dla siebie poniekad rowniez,mimo wszystko mam jeszcze troche rzeczy do zrobienia i chcialabym poegzystowac troche,gleboko mam nadzieje,ze cos dobrego moze mnie jeszcze spotkac.
znajomi twierdza,ze wmawiam sobie ta cala nerwice,ale to chyba niemozliwe co?
Matylka skoro z Wawy jestes to znasz może tą klinikę?
http://www.psychoterapeuci.pl/specjalisci.php
ide tam we wtorek,a ostatnia rzecza jakiej teraz potrzebuje to trafic na jakiegos konowala,ktory bardziej potrzebuje pomocy niż ja:)
a Ty gdzie uderzasz na terapię grupową?
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez 1507 02 wrz 2007, 13:00
mam od kilku dni ataki lęku na tle że mam chorobę psychiczną że mam schizę lub coś w tym rodzaju, wydaje mi sie że mi się coś wydaje , ale wszystko dzieje się naprawdę a ja podchodze do tego z nieufnością coś puknie to ja idę sprawdzić co to było i czy było naprawdę a przytym ogarnia mnie paniczny strach , przed tym żeby nie okazało się to urojeniem, czy też tak macie normalnie obłęd, bardzo się boje wydaje mi się że mam zaniki pamięci jestem tak skupiony na sobie że nie mogę jeść i nie mogę zidentyfikować się z dniem wczorajszym normalnie jak by to był sen, jak by się to naprawdę nie wydarzyło, to że wczoraj czułem sie źle , lub dobrze nie ma znaczenia liczy się tylko dany moment dana chwila w teraźniejszości ludzie czy ja warjuję, do tego idzą lawinowo lęki przed szpitalem i co za tym idzie niemożnością pracy utrzymania rodziny, koszmar biore coaxil może to on na mnie źle wpływa ? Jestem roztrzęsiony i zpanikowany . Czy to trwanie w lęku powoduje mi takiego psikusa, nie mogę się uspokoić a dopiero w srodę mam spotkanie z terapeutą. Czy lę ptrzechodzi z jednego na drugie?
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez natik 02 wrz 2007, 13:38
wydaje mi sie,ze jeżeli czlowiek naprawdę wariuje i dopada go jakas choroba psychiczna to nie ma takiej swiadomości i kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy.nie mysli w ten sposob,jezu...wariuje,mam schizofrenie itp.wydaje mu sie,ze wszystko jest ok tylko ludzie i caly swiat jest jakis dziwny a on sam jest jak najbardziej normalny,zreszta nie wiem tak do konca i sama sie tego boje jak cholera od dawna..mysle,ze to wynik lekow,nakrecania sie i pobudzania swojej wyobrazni w tej kwestii.do niedawna bylam pewna,że mam bardzo chory kregoslup i lada moment przestane chodzic,teraz mysle rowniez o tym ze moge miec HIV czy raka mozgu,planuje kolejne badania chociaz wiem,ze nie maja one zadnego sensu bo okaze sie jak do tej pory,ze wszystko jest good tylko moj umysl szwankuje mi z deka..
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez 1507 02 wrz 2007, 13:50
czyli dla ciebie i dla mnie tylko terapia
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez natik 02 wrz 2007, 13:59
czyli mysle,ze tak:)ja swojej nie moge sie juz doczekac i mam nadzieje,ze mi pomoże tak ja to,ze znalazlam to forum bo dzięki temu co tu przeczytalam uswiadomilam sobie wiele rzeczy i to mi na maxa pomoglo:))
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez 1507 02 wrz 2007, 14:14
jadę 4 raz w środę po ostatniej miałem lekkiego powerka na 6 dni i może nie znikneły lęki al nabrałem ogólnie chęci przez co one się zminimalizowały, ale potem wszystko zaczęło wracać do normy, u mnie to jest tak żemam przebłyski na godzine na pół dnia na dzień że jestem na luzie i nic mnie nie rusza nie mamntrętnych myśli po prostu żyję ale jak mnie dopadnie to porażka, po ostatniej terapii dostałem zadanie do domu przeczytać książkę z 200 stron przebrnąłem przez 80 z połowicznym zrozumieniem tekstu, ale myślę że dobrnę do końca.
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do