Skocz do zawartości
Nerwica.com

nie daje sobie juz rady


marchewa238

Rekomendowane odpowiedzi

jakis czas temu doszlam do wniosku, ze to co dzieje sie ze mna nie jest normalne, ze moge cos z tym zrobic i po prostu nauczyc sie cieszyc zyciem, szukam odpowiedzi, czegos co mogloby ukierunkowac moje dzialania..

mam 23 lata, od pol roku jestem mezatka

studiuje na dwoch kierunkach

znam mojego meza od kilku lat, oswiadczyl mi sie po 4 miesiacach zwiazku, a po 1,5roku wzielismy slub. czasem czuje, ze to najlepsze co mnie w zyciu spotkalo. czasem, ze nic gorszego nie moglo mi sie przytrafic

nie uklada nam sie. maz zmienil prace jakis czas temu zaczal zarabiac duzo wiecej. zawsze smielismy sie z tych nowobogackich, ometkowanych od stop do glow i jedzacych w najdrozszych restauracjach. teraz moj maz (bede pisala mm, zeby bylo krocej) zachlysnal sie tym wszystkim. ma nowych kolegow, starszych od nas o jakies 15lat. jest zupelnie innym czlowiekiem, smieje sie ze mnie gdy pije grzanca za 15 zlotych, a nie jacka danielsa czy inny szajs, zaczal palic cygara. mniejsza z tym

w kazdym razie teraz przy kazdej naszej klotni (obydwoje pijemy jakies 2razy w tygodniu i wtedy prawie zawsze dochodzi do awantury) on bez slowa pakuje sie i wychodzi na 3 dni. bierze ze soba strasznie duzo kasy i nawet do mnie nie zadzwoni, nie odbiera ode mnie telefonow. po prostu nie mamy kontaktu. mi juz brakuje sil. przez nasz zwiazek odcielam sie od wszystkich znajomych. mam jedna kolezanke, ale nie moge jej zaufac i porozmawiac z nia o tym. gdy zaprosi nas do siebie, lub wybierzemy sie np na koncert (ktory wyjdzie z mojej inicjatywy-mm nigdy nie wyszedl z inicjatywa wyjscia gdzies), jest obrazony na caly swiat i nie ukrywa tego. jest mi wstyd, za to jjak sie zachowuje, za jego wypowiedzi i czuje sie winna, ze zabralam go w miejsce, w ktorym mu sie nie podoba

kiedy wroci do domu obiecuje mi, ze to byl ostatni raz. ze juz nigdy mnie tak nie zostawi. przez kilka dni jest sielanka, a pozniej powtorka z rozrywki

wczoraj byla impreza, na ktorej bardzo mi zalezalo, strasznie chcialam z nim isc. ale jak rano wyszedl do pracy tak dopiero teraz wrocil, wiec bylam sama. spotkalam znajomych, z ktorymi dawno sie nie widzialam, kazdy pytal "a gdzie twoj maz, chcemy go poznac.."

 

to taki wstep, zeby okreslic na jakim etapie jest moje zycie

 

moim problemem jest, sama nie wiem, depresja? nie moge spac w nocy, mysli sie wtedy nasilaja i mnie przytlaczaja. nienawidze siebie za to, ze zrezygnowalam ze wszystkiego, ale z drugiej strony nie chce nic robic z moim zyciem

mam klopoty w kontaktach z ludzmi, prawdziwym dramatem jest dla mnie powiedzenie czegos publicznie. robie sie czerwona, cala sie trzese i nie moge powiedziec slowa. nie umiem podjac najbardziej banalnej decyzji. uwielbialam gotowac i jesc, przez to mam nadwage. teraz nic mi nie smakuje, a na mysl o jedzeniu mnie mdli.

pol roku temu bylam w szpitalu, jako lek przeciwbolowy dostalam duzo tramadolu. pozniej bralam go jako "uspokajacz", z alkoholem powoduje, ze wszystko jest poza mna. nikt nie ma do mnie pretensji, nie jestem za nic odpowiedzialna, po prostu zycie mija obok. kocham ten stan.wlasnie wzielam ostatnia tabletke i podjelam decyzje, ze pojde do psychiatry lub psychologa, jutro zadzwonie i umowie sie na wizyte.

 

prawdopodobnie uslysze, ze powinnam porozmawiac z mm i wyjasnic sobie wszystko

tylko, ze problem tkwi we mnie

 

gdy sielanka trwa lapie sie wszystkiego czego tylko moge. zapisuje na milion kursow, warssztatow, korzystam z zycia jak moge. pozniej i tak koncze przed telewizorem. gdy na zajeciach na uczelni mam np jakas prezentacje, po prostu uciekam

 

moi rodzice sa mi bardzo bliscy, ale sobie nawzajem nie sa. od kilku lat nie rozmawiaja ze soba, unikaja siebie jak ognia. tata mysli, ze wszystko jest w porzadku. mamy nie chcialam martwic, ale ktoregos razu zadzwonila bardzo smutna i zdenerwowana (chyba nawet plakala), zebym jej powiedziala,ze widzi jakie zmiany we mnie zachodza i no po prostu sie martwi

 

mam tez siostre, ktora jest moim przeciwienstwem i dla mnie idealem, jest sliczna, bardzo madra, stawia czolo wszystkim klopotom, jest otwarta,ma bardzo duzo przyjaciol i swietnego chlopaka. jej moge zaufac i czasem z nia rozmawiam o moim malzenskim swiecie, ale kwituje to tylko w ten sposob, ze trzeba bylo nie wychodzic za maz.

 

o moich klopotach w relacjach z ludzmi nikomu nie mowilam

to mnie juz przerasta i najchetniej naszprycowalabym sie czyms co pomoglloby mi sie uspokoic. bardzo latwo wpadam w szal, mam wrazenie, ze kazdy chce mnie skrzywdzic

gdy jestem w metrze i jakas grupka sie po prostu smieje schizuje, ze to pewnie ze mnie. ze to z tego jak wygladam, moze przez tusze, moze przez moj nos

 

problemem jest nawet wyjscie do sklepu po fajki. nie chce z nikim rozmawiac. pomagal mi tramadol, pomaga mi alkohol. ale chce zyc normalnie, chce cos z tym zrobic

 

bardzo przepraszam, za ten wywod

po prostu nie mam z kim porozmawiac

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje. nie wiem tylko czy zapisac sie do psychiatry czy do psychologa. bedzie mi ciezko sie otworzyc tak czy siak, ale wolalabym (chce) wsparcia ze strony farmakologii. z drugiej strony boje sie, ze psychiatra uzna moje problemy za blahe i bede czula sie jeszcze gorzej,ze to wszystko wyolbrzymiam czy cos w tym stylu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marchewa238, na pewno nie uzna za błahe, to znaczy czasem problemy mogą byc błahe, ale nasz stan emocjonalny bywa bardzo marny. Zwłaszcza problemy emocjonalne, z mężem, partnerem, potrafią człowieka dobić, i jeżeli nie układa ci się z mężem, a jesteś osobą wrażliwą, to wierz mi że to może doprowadzić do obłędu! Do psychiatry idzie się bez skierowania, do psychologa trzeba mieć skierowanie, i warto o nie poprosić. Tak jest państwowo, za pieniądze oczywiście możesz mieć co chcesz. Myślę że wam byłaby potrzebna terapia małżeńska, bo to się dzieje między wami a nie tylko wewnątrz ciebie.

Może wydrukuj swojego posta albo w jakiejś skróconej wersji pokaż to lekarzowi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×