Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

przez Gortat13 04 cze 2009, 10:48
Hej,
żeby tak bez przedłużania, bo jestem ciekaw co tu usłyszę.

Borykam się z tym już pół roku, od listopada bodajże, choć ataki paniki zacząłem miewać prawie już rok temu (niezbyt poważne, bardziej histeryczne).

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia wylądowałem w szpitalu z podejrzeniem częstoskurczu. Jak się później okazało - dzięki badaniom - z sercem nic nie było, a powodem palpitacji serca było moje samo-wystraszenie się, że mam zawał serca. Od tamtej pory zacząłem miewać ataki niepokoju, a nawet paniki, związane z WRAŻENIEM drętwienia lewego ramienia, a bardziej dłoni. Przez jakiś czas nie przeszkadzało mi to zbytnio, tylko jak miałem kaca nie wiadomo czemu przypominałem sobie o tym i miałem właśnie te uczucie drętwienia lewej dłoni/ramienia. To wydawało mi się jeszcze w granicach rozsądku i uznałem, że jestem straszny panikarz/histeryk.
2-3 miesiące później doszedł mi nowy objaw, który ja tłumaczyłem jako "zaspany wzrokiem" - miałem wrażenie, że pogorszył mi się wzrok, że widzę tak, jak bym był pół-przytomny. Gdy już 3-4 dzień z rzędu miałem cały czas to wrażenie, dostałem okropnego ataku paniki na wykładzie. Ogólnie niestety unikałem uczelni, bo czułem się tam mało komfortowo, natomiast tego dnia wyjątkowo źle się tam czułem. Atak paniki został wywołany wrażenie nierealności otoczenia, jak by to był sen, i ... może to zabrzmi śmiesznie - ale chciałem się wybudzić albo zatrzymać na chwilę czas, bo wszystko wokoło przestało być prawdziwe w jednej sekundzie. Oczywiście jakoś opanowałem ten strach, ale do końca dnia czułem się bardzo niespokojnie, wystraszony, nieswojo.
Nie mniej, stwierdziłem, że nie ma co się wkręcać w nie wiadomo co - taki może dziwaczny dzień, potrzebne mi coś, żeby się rozluźnić. Poszedłem po piwo do sklepu ... i tu już zaczął się problem - zacząłem sobie przypominać to, co wcześniej przeżyłem na uczelni i nagle wrócił ten paniczny strach, itd.. Późniejszym wieczorem stało się najgorsze - przy piwie, gdzie normalnie byłbym rozluźniony, spokojny, cały czas byłem spięty, przez to, że nie mogłem oderwać myśli od tamtych dwóch wydarzeń. W końcu, w jednej chwili zacząłem spoglądać na butelkę i zastanawiać czy ona faktycznie stoi gdzie stoi - czy wogóle jest - czy ja to widzę, itd. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, atak paniki jak nigdy do tej pory. Próbowałem się uspokojć, ale nie mogłem, bo coś się ze mną działo nie tak. Zacząłem przeszukiwać w tym strach internet i natrafiłem na nerwicę lękową.
Nie wiem co w tamtej danej chwili się stało, ale świat przewrócił mi się do góry nogami, a wszystko co było od zawsze oczywiste, stało się "obce". Patrzyłem na pokój i nie mogłem go poznać. Wszystko na co patrzyłem, wydawało mi się iluzją. Nic już nie było takie, jak wcześniej, a świat stał się nierealny ... Być może szok przeżyłem, bo w jednej chwili stałem się dla Siebie osobą z chorobą psychiczną, a to chyba jedna z rzeczy, którą nie jest łatwo przyjąć do wiadomości.

Od tamtej pory żyłem w ... no właśnie ... nie do końca wiem w czym - natrętne myśli, strach (przed wieloma rzeczami), lęk nieustanny (przed wszystkim i z byle powodu), zastanawianie się czy ja żyje, czy świat istneje, czy nic mi się nie stanie zaraz, nie potrafiłem sobie przypomnieć celu życia, bezradność, częściowe wycofanie się z życia studenckiego i obowiązków. Na szczęście nie nastąpiło żadne wycofanie z życia towarzyskiego, ani opuszczenie przez poczucie humoru - za co jestem wdzięczny, bo przynajmniej tyle mi zostało.
To się stało w listopadzie 2008 - dziś jest czerwiec 2009. Czytałem wszystko co tylko znalazłem w internecie i miałem wiele teorii co mi dolega - pierwsza to nerwica lękowa, schizofrenia, później, że może już zupełnie zwariowałem i kwestia czasu aż zrobię coś wbrew własnej woli, a jeszcze potem, że derealizacja/depersonalzacja - i na tym ostatnim zaprzestałem szukania, bo uznałem, że to mi dolega właśnie.
Co z tym zrobiłem w listopadzie? Nic ... bo jak wytłumaczyć matce, że zadaje sobie pytania dot. herbaty stojącej przede mną i dopuszczanie myśli, że Jej tam nie ma? Próbowałem, więc kłamać, że mam natrętne negatywne myśli, nie opuszczają mnie, i chciałbym pójść psychologa. No i to udało się zaaranżować, natomiast wtedy nie powiedziałem całej prawdy psycholog, bo wstydziłem się swoich strasznych myśli. Bałem się, że to jest zdecydowanie przesada - to co się ze mną działo - i dostanę skierowanie do szpitalu psychiatrycznego.
Myślałem dużo nad psychiatrą, ale matka nie potrafiła zrozumieć co mi dolega, każdego dnia pytała czy już mi minęło - jk by to był katar - i uważała, że to z lenistwa, nic nieróbstwa, i że lepiej bym się wziął za coś konstruktywnego, a nie wkręcał się w takie rzeczy. Na tym skończyła się porada specjalisty związku z moim stanem.
Później - dzięki przyjaciółce - zrobiłem wszelkie badania na nadciśnienie, w celu upewnienia się, że to na pewno psychika. Na to wyszło, że owszem, choć - i z tego do tej pory się śmieje - Pani neurolog stwierdziła, że to zespół po-alkoholowy, i dorzuciła mi do tego fantastyczne proszki na uspokojenie relanium. Nigdy ich nie wziąłem, bo wiedziałem, ze nie pomoże mi to w żaden sposób.

Ta historia powoli się kończy, choć nie happy endem, a raczej ... zupełną desperacją i brakiem pomysłu co mam ze Sobą zrobić. Na dzień dzisiejszy świat nierealny trochę ustąpił - już nie zastanawiam się czy widzę, co widzę (przynajmniej już bardzo rzadko) - więc powiedzmy, że derealizacja ustąpiła w dużym stopniu, a co pozostało? Ataki paniki, strach i lęk przed wieloma rzeczami, np. głupim wyjściem z domu albo korzystanie z komunikacji miejskiej, nerwowość - ogromna ! bardzo szybko się denerwuje, bywam rozdrażniony z byle powodu, mam wrażenie, że bywam na granicy wybuchu (a tylko powiem, że jeszcze przed tym wszystkim byłem uważany za osobę anielsko cierpliwą i spokojną, która nie umie krzyknąć); wahania nastroju - raz czuje się załamny, raz czuje, że będzie dobrze i dam radę sobie z tym, gdy jednak po jakimś czasie znów wraca rezygnacja, bezradność i smutek, nadmierna senność (w sumie niestety traktuję to jako ucieczkę od tego wszystkiego ...), strach, ze pewnego dnia powiem dość, niewytrzymam i zrobię coś głupiego (wiecie co). Kiedy wydaje mi się, że będzie lepiej, to zawsze wraca ta myśl, że ... jednak nie jest, bo uczucie dziwności cały czas jest obecne. Bo kiedyś było ZUPEŁNIE INACZEJ ... a teraz jest "OBCO", jak by inny świat - nie ten mój.

Stałem się jednym wielkim kłębkiem problemów niewyjaśnionych i bezpodstawnych, bo ... mam cudowną dziewczynę, która robi dla mnie wszystko, żyje na bardzo przyzwoitym poziomie (leżąc na łóżku praktycznie cały czas w łóżku, bez żadnych obowiązków), mam świetnych przyjaciół, ciesze się świetnym zdrowiem (ćwiczę na siłowni - moja wspaniała ucieczka na choć trochę, która daje mi spokój i ulgę), nie mam zmartwień, problemów. Moim problemem stałem się ja i wszystko co mi siedzi w głowie.

Tak więc ... co mi dolega ?
Aha, i myślę, że to też jest istotne - jestem osobą bardzo pewną Siebie (mam na myśli, że nie mam poczucia niskiej samowartości, wręcz przeciwnie), nie boje się kontaktu z ludźmi, wręcz przeciwnie - jestem bardzo towarzyską osobą, uwielbiam być wśród ludzi (imprezy, spotkania, itd.), nie mam problemów z nawiązaniem kontaktu, jestem lubianą osobą i uważaną za bardzo beztroską, wesołą i nikt nigdy nie zauważył u mnie dziwnych zachowań.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 cze 2009, 09:38

Re: Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

Avatar użytkownika
przez Donkey 04 cze 2009, 12:22
Ja uwazam ze powinienes wybrac sie do psychologa. MY diagnozy nie postawimy.
Najlepiej jak opowiesz o tym wsyztskim specjaliscie.
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

Avatar użytkownika
przez Victorek 04 cze 2009, 16:45
Gortat13, Witaj!
Na początek jezeli jeszcze nie czytałeś to możesz przejżeć wątek o derealizacji:
www.forum.nerwica.com/derealizacja-depe ... -1540.html
Sam na to cierpię troche w innej formie ale lęki to królowie objawów i strachu :)
W każdym badź razie namawiał bym cię do wizyty u psychiatry, nie po to tylko żeby dostać leki, po prostu mozesz iść po diagnozę żeby samemu się jakoś tym uspokoić, i ponadto zacząć temu zaradzać.
Nie trzeba mieć bardzo stresującego życia żeby dostać ten shit, możesz przezywać jakiś tak ładnie zwany konflikt, być może jakieś inne zdarzenia w dzieciństwie, bądź stresy o których nie zdajesz sobie do końca sprawy.
Psychiatrze możesz powiedzieć o najbardziej dla ciebie wstydliwych objawach i dziwnych, on na pewno niejedno już słyszał a na pewno to co i ty opisujesz :)
Długo już się z tym meczysz, pora coś zmienić, żeby było jak kiedyś...
trzymaj się!
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

przez polakita 04 cze 2009, 18:12
Cześć Gortat, ja miałam na szczęście tylko 1 napad jak do tej pory, i też nie rozumiem skąd się u mnie wziął, bo w moim życiu nie ma stresu. Jedna psychiatra powiedziała też że lęk napadowy może być rezulatem silnej przebytej infekcji (np. wirusowe zapalenie mózgu). Ale w moim przypadku czego jest rezultatem, tego nie wiem, jak dotąd nie znalazłam odpowiedzi... byłam juz u 2 psychologów ale nie wyjaśniło się.
polakita
Offline

Re: Szukam odpowiedzi na to, co mi dolega.

Avatar użytkownika
przez carlos 04 cze 2009, 18:32
Witaj Gorat.

Opis twoich przeżyć z nerwicą lękową jest bardzo podobny, niemalże identyczny co do niektórych z nas. To jest chyba naturalne, że zatracamy się w świecie własnych lęków i wkręcamy w takie bzdury. Wiele osób z nas przechodzi derealizację i depresonalizację. Wielu z nas również wkręcało się w choroby psychiczne, w tym wymienioną między innymi przez Ciebie schizofrenię. Ja do tej pory z tym walczę i atak paniki potrafię zarówno jak i Ty wywołać zwykłym, absurdalnym myśleniem. Tak jak dziś boje się oderwać od komputera, z myślą, że oszaleję.
To jest męczącę prawda, i to nawet bardzo. Myślę, że w tym wypadku przydałoby się wybrać do psychoterapeuty. To będzie w twoim przypadku najlepszy sposób na rozwiązanie tego mentalnego problemu. Również zaglądaj tu do nas czasem i przekonaj się, że cierpimy tak samo jak Ty! Nie jesteś sam ze swoim problemem i nie jesteś chory psychicznie!

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 27 gości

Przeskocz do