Utrata rodzica...jak z tym zyc dalej??

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Utrata rodzica...jak z tym zyc dalej??

Avatar użytkownika
przez neurotico 29 kwi 2009, 08:12
Hey
Wlasnie w tamtym tyg.pochowalem ojca.
Fakt nie byl czlowiekiem bez wad,mialem z nim nie zbyt ciekawe relacje, nie wiele okazywal mi milosci ani mojej rodzinie.
Generalnie moge powiedziec ze jestem DDA...
Sam nie wiem co teraz czuje bo z roku na rok moje relacje jak i jego postawa do swojego jedynego syna byla coraz to lepsza, tak wiec emocje przeplataja sie te dobre z tymi zlymi...
Mial ktos z Was podobne problemy w zyciu??
Odszedl Wam ktos tak bliski??
Pogadajmy!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
07 mar 2008, 16:18
Lokalizacja
Germany

Re: Utrata rodzica...jak z tym zyc dalej??

przez mm 29 kwi 2009, 10:20
Tak,miałam podobne przeżycia.
Również jestem DDA.
POdnobnie jak u Ciebie przeplatane uczucia ale chyba z przewagą tych ciepłych.Wynika to chyba z chęci szukania
dobra w moim ojcu a to co złe zrzucam na kark choroby jaka jest alkoholizm.
W sumie wiecej bólu z powodu ojca alkoholika przeżył mój starszy brat.Mama rozwiodła się z ojcem jak brat miał 11 lat ja miałam 6.
U brata pozostało więcej złych wspomnien,nerwów.Ja byłam troche poza tym wszystkim,byłam mała nie wszystko rozumiałam i za pewne byłam bardziej chroniona.Zawsze brakowało mi obecności ojca w domu.POmimo rozwodu kontakt z ojcem był cały czas.Był ciepły i wiem ze nas kochał ale alkohol wygrywał zawsze.On poprostu nie mógł juz z tego wyjsć.Może nie chciał ,może nikt nigdy z nim tak szczerze od serca nie pogadał.On był mądrym wykształconym człowiekiem z zamiłowaniami do wielu rzeczy.Cierpiał na padaczkę,nabyta w wyniu jakiegos urazu po alkoholowych wybrykach.Z tego powodu stracił też pracę.Dostał ataku w biurze i go wyatowali.Chyba go to zdołowało bo nie szukał pracy.Potem przyszedł zawał,jeden,drugi,trzeci.......w odstępach kilkuletnich.Papierosy 2 paczki dziennie.Kawa siekiera....
siedział w domu.Poprostu wegetował.Miał rentę.
Ja go bardzo kochałam.Bardzo mnie smuciło jego życie.Takie bez sensu....ani w tą ani tamtą...byłam za młoda żeby z nim porozmawiac.Zawsze będę tak myślała.Zmarł na 4 zawał.... w tramwaju....nikt nie udzielił mu pomocy.Miałam 19 lat.Bardzo to przezyłam.Jego widok w trumnie uspokoił mnie bo wygladał w niej lepiej niz za życia....
Myslę o nim codziennie juz 13 lat.Czasem rozliczam go z przeszłosci czasem ochrzaniam za jego życiową postawę.
Chciałabym żeby był zdrowy i żeby teraz starzał się z godnością patrząc jak dorastaja jego wnuki....
Brakuje mi go.Oswoiłam to uczucie.
Mój brat regularnie spotyka się ze swoja grupą DDA i pracuje nad sobą.
A ja...cóż pośród tego wszystkiego lecze się na nerwicę ale chyba nie tylko przez przszłośćzw z ojcem.
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Utrata rodzica...jak z tym zyc dalej??

przez betty_boo 29 kwi 2009, 18:59
wasze wypowiedzi sa mi bardzo bliskie. ja rózniez to przezyłam, niestety zapamietałam ojca jako brudnego, wiecznie pijanego, upokorzonego i upadłego...

2 lata po jego smierci zaczeły mnie nawiedzac koszmary - agresywne sny z jego udziałem, choc nigdy mnie nie bił.

dostałam nerwicy i depresji.

dopiero terapeuta uswiadomil mi , że nie moge ciagle sie obwiniac o to, ze mu nie pomoglam. dzieki terapii pogodziłam sie z losem ojca... i znalazlam jego lepszy obraz, pozytywne wspomnienie. bez terapii byloby to niemozliwe.

ojciec probowal sie leczyc ale nic z tego nie wychodziło.
ja przez całe zycie bylam mu wierna jak pies.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Utrata rodzica...jak z tym zyc dalej??

Avatar użytkownika
przez kolorowa 05 maja 2009, 22:25
ja również straciłam ojca, był alkoholikiem... Umarł gdy miałam 16 lat, ostatni raz go widziałam gdy miałam 14. Nie kontaktowaliśmy się z różnych powodów, a w zasadzie z tego najważniejszego, kiedyś mnie bardzo skrzywdził... Mimo to, wybaczyłam mu i czasami płacze jak o nim pomyśle... Był nieszczęśliwym człowiekiem który nie miał udanego życia, na własne życzenie, ale nie miał... Umarł w samotności.
Zacząć jest łatwo, wytrwać jest sztuką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 18:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 53 gości

Przeskocz do