Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 10:13
U mnie zaczęlo się dość dawno...Najpierw problemy z żołądkiem , póżniej kołatania serducha , następnie duszności , biegunki...itd itd Zaczynałam leczenie i przerywałam . I to był błąd . cholerny błąd. Jak było z Wami? piszcie...
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 29 cze 2008, 10:28
u mnie od marihuany, zapalilem, wpadlem w panike, na drugi dzien zamułka, derealizacja, w nocy paniczne lęki, a teraz to juz w dzien sie boje nawet, taki niepokoj....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 11:24
alepysiak5, rozumiem , że już nie palisz , tego świństwa??? A o lęku , wiem wszystko.... Też tak mam. Codziennie.Jeeezu ...ale jazda. Gorąco - zimno , senność - bezsenność, pobudzenie- otępienie , zaparcie - biegunka...itd itd
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez summer 29 cze 2008, 11:32
Ja nerwice mam od kilku lat przez problemy rodzinne,wszystko zaczeło się w dzieciństwie wtedy nie mogłam od nich uciec i musiałam w tym uczestniczyć.Teraz to już przeszłość której skutkem jest ta choroba, od niej też nie ma ucieczki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
28 maja 2008, 12:18

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 11:39
summer napisał(a):Ja nerwice mam od kilku lat przez problemy rodzinne,wszystko zaczeło się w dzieciństwie wtedy nie mogłam od nich uciec i musiałam w tym uczestniczyć.Teraz to już przeszłość której skutkem jest ta choroba, od niej też nie ma ucieczki.

jest kochanie. Jest ! zależy to , od naszej determinacji..Wiem , jak niszczy nas to choróbsko , jak eksploatuje nasz organizm...Jka czesto , nie mamy po prostu siły aby coś zrobić..Ale , na Boga nie pozwolmy , aby nami zawładnęla !!!!!! Nie leczona , rujnuje nasze życie , związki , kontakty towarzyskie....nie pozwalajmy na to !!!
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 29 cze 2008, 11:47
ewaryst7, nie pale już. nie wyobrazam sobie jak moglbym teraz zapalic, na pewno wpadlbym w paranoje, to wcale mnie nie uspokaja, to cos zjebalo mi wakacje ktore przezywam w lęku;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez summer 29 cze 2008, 12:06
ewaryst7 ale ja się leczę tylko poprostu bezskutecznie,niektórych ran poprostu nie da się zagoić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
28 maja 2008, 12:18

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 12:42
alepysiak5, wiesz , w pewnym sensie , to niesamowite , ze tak zareagowałeś...kurcze , może to glupio zabrzmi , ale chyba byloby o wiele gorzej gdybyś się wtopił w marychę.Z lękami się uporasz , tylko idz do lekaarza....pozdrawiam cię . I nie eksperymentuj już więcej . A ja masz doła to pisz...
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 12:44
summer, kochanie , każda rana się zabliżni... Uwierz mi każda . Poszukaj pomocy u psychologa. Wylej z siebie cały ten bród , który Cię zatruwa.Albo pisz tutaj . Nie jesteś sama .
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 29 cze 2008, 15:34
summer, Ja też mialam , baaardzo różne przygody w życiu . I jestem pewna , że to kim ( czym) dzisiaj jestem ,jest efektem mojego popapranego życia.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 29 cze 2008, 22:08
ewaryst7, masz racje- nie wiadomo co by bylo gdyby mi sie to spodobalo, moze to i dobrze, teraz juz nie pale, nie eksperymentuje z zadnymi dragami bo wiem ze to nie dla mnie... co do tego ze tak zareagowalem to powiem ci ze na forum o derealizacji/depersonalizacji( http://www.derealizacja.abc.pl/ ) u duuuuzej ilosci osob zaczyna sie od marychy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Morgana69 30 cze 2008, 09:56
Cześć!
U mnie to już 14 lat "balu"... Gdy miałam 14 lat znalazłam martwego Tatę - ogromna trauma, samotne przeżywanie cierpienia, Matka wpadła w alkoholizm. Oprócz tego, że jestem DDA, to mam nerwicę lękowo-depresyjną i nerwicę wegetatywną. Na koncie mam próbę samobójczą, dziecko z MPD i rozwód. Nie leczyłam się do zeszłego roku. Rok temu trafiłam na Dzienny Oddział Leczenia Nerwic - trzy miesiące pracy nad sobą i efekt raczej marny... W tamtym tygodniu dostałam skierowanie na oddział zamknięty, ale to dwa miesiące odcięcia od świata, a ja mam dwoje dzieci.
Moja nerwica to: drętwienie rąk, skurcze w nogach, koszmarne bóle głowy trwające po kilka tygodni non stop, bóle brzucha, bezsenność. Najgorsze są jednak lęki napadowe, które trwają po kilka godzin często mnie "paraliżując". Generalnie nie bawię się najlepiej
Pozdrawiam!!!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
29 cze 2008, 09:36

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez ewaryst7 30 cze 2008, 13:35
Morgana69, witaj ...wiem pzrzez co przechodzisz...mam to samo.Też od wielu , wielu lat.Też mialam popaprane życie. Czy leczysz się ? bierzesz jakieś lekarstwa?pozdrawiam cię cieplutko. Trzymaj się....
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Jak to się zaczęlo...nasze przygody z nerwicą

przez Amonre 30 cze 2008, 15:30
Morgana69 - skomplikowane to wszytko ale wierzę że znajdziesz dobrego terapeutę i bedziesz mogła z tego wyjść - wiem że jest Tobie trudno i nawet nie jestm w stanie sobie wyobrazić co czujesz - mój stan jest odmienny - depresja. Wychodzę powolutku - może nie tak szybko jakbym chciał ale wierzę że TY znajdziesz w sobie siłę - aby pokonać tą chorobę.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do