Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to już pora na antydepresanty?


stooge

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry,

 

 

 

Dwa lata temu zaczęłam mieć straszne napady lękowe podczas których wydawało mi się, że umieram. Później podczas takiego napadu wydawało mi się, że nie mam ciała, że ręce nie należą do mnie, chociaż nimi poruszałam, wydawały mi się zupełnie obce, jakbym pierwszy raz w życiu zauważyła, że je mam. Podobnie było z bliskimi mi osobami, patrzyłam na nich i byłam przerażona, bo miałam wrażenie, że to przecież nie moja mama, ciocia itd. Gdy oglądałam telewizję czułam się jakby to wszystko się działo naprawdę, a ja biorę w tym czynny udział. Podczas napadów lękowych chciałam się zabić, bo nie mogłam tego wytrzymać. Nie byłam w stanie normalnie funkcjonować: jeść, czy spać. Panicznie bałam się być sama, ale nie byłam w stanie też wyjść do ludzi. Generalnie miałam silne podstawy by udać się do psychiatry. Oczywiście okropnie się bałam, że to początek ciężkiej choroby psychicznej, okazało się, że to faktycznie ciężka, ale tylko depresja. Dostałam leki - seronil i effectin. Po których objawy się nasiliły, jednak miałam nakazane by nie przestawać ich brać pod żadnym pozorem. Przez miesiąc mieszkałam u rodziny, ponieważ w samotności pod wpływem lęków, które w tamtym okresie napędzały dodatkowo leki istniało realne zagrożenie, że popełnię samobójstwo.

 

Po pewnym czasie leki zaczęły działać, a ja stałam się inną osobą - pewną siebie, bardzo towarzyską, wygadaną, uśmiechniętą, otwartą. Polubiłam siebie i ogromnie rozszerzył się wachlarz moich zainteresowań. Zaczęłam mieć super koncentrację, wstawałam zawsze wypoczęta bardzo wcześnie rano i zawsze umiałam sobie znaleźć coś wartościowego do roboty. Miałam ochotę na wszystko! W tamtym czasie nawiązałam również dużo nowych, satysfakcjonujących znajomości. Rodzina mówiła mi, że nawet rysy twarzy mi się zmieniły i moja twarz stała się milsza, spokojna i atrakcyjna - ja też się taka czułam.

Z czasem ten efekt zaczął słabnąć, to znaczy nie było ekscytująco, ale było normalnie. Po roku czasu odstawiłam leki.

 

Jestem 8miesięcy bez leków i czuję, że zaczyna się ze mną dziać coś niepokojącego. Po pierwsze nienawidzę siebie. Jestem obrzydliwa i wiem, że nie zasługuję na nic dobrego, bo za mało się staram. Zawsze ZA MAŁO, co bym nie zrobiła nie jestem z siebie zadowolona. Czuję się ciągle winna, obwiniam się o wszystko, wydaję mi się, że nie mam takich praw jak inni ludzie, innym się więcej należy. Po drugie albo boję się ludzi, albo mnie okropnie irytują, albo po prostu nie mam ochoty z nimi rozmawiać, bo mam wrażenie, że nikt nie potrafi mnie wysłuchać i zrozumieć. Nie spotykam się z nikim. Wolę siedzieć sama w domu i czytać książki, albo oglądać telewizję, chociaż te czynności mnie nużą i budzą we mnie również lekką irytację. Ogólnie wszystko mnie wk&^&ia. Chciałabym mieć normalne kontakty z innymi ludźmi, ale nie potrafię nawiązać w tym momencie żadnej relacji, dlatego zamknęłam się w sobie. Ciężko mi samej ze sobą wytrzymać. Niekiedy czuję, że od środka mnie rozrywa, ale nie mam siły nic z tym zrobić, np. iść to wybiegać, często po prostu zapadam w głęboki sen, po którym budzę się w fatalnym nastroju.

 

Jak widzicie, to jak czuję się teraz nie przypomina tego w jakim stanie byłam zanim pierwszy raz udałam się po leki. Mogę jakoś funkcjonować. Staram się chodzić na zajęcia i na siłownię, ale nic mi nie daje przyjemności. Myślę czasem, że powinnam zrobić dla siebie coś miłego, na przykład pójść na zakupy, ale porzucam ten pomysł, bo nie potrafię obecnie podjąć żadnej decyzji, nawet w stylu, którą bluzkę kupić i czy coś w ogóle mi się podoba, a po drugie uważam, że nie zasługuję na to by wydawać na siebie pieniądze.

 

Pamiętam, że gdy leki zaczęły na mnie działać i pierwszy raz w życiu poczułam się wyluzowana i pełna akceptacji dla samej siebie przyrzekłam sobie, że następnym razem, gdy zacznie być ze mną coś nie tak, od razu pójdę po antydepresanty, bo szkoda życia...

 

Ale teraz ja naprawdę nie wiem, czy jestem już w stanie, w którym należy zacząć brać leki? Nie wiem co się ze mną dzieje...

Czy jesteście w stanie mi coś poradzić? Skąd wiadomo, że to już ten czas by pójść do psychiatry?

 

Boję się trochę brać leków, mam potwierdzone, że super działają, ale jest to jednak jakaś manipulacja organizmem z zewnątrz, mam obawy, że to może doprowadzić do czegoś złego... Ogólnie, że nie powinno się tego nadużywać, ani przyjmować bez solidnych podstaw, ja nawet leków przeciwbólowych nie biorę, kiedy mnie coś boli, tylko wtedy gdy ból jest autentycznie nie do wytrzymania. Jednak z drugiej strony, jeżeli chodzi o depresję, to nie chcę znowu doprowadzić się do stanu w którym nie poznaję własnego ciała, ani bliskich mi ludzi i czuję taki lęk, że jedynym rozwiązaniem by się go pozbyć wydaje mi się samobójstwo.

 

Rozpisałam się bardziej niż chciałam, wybaczcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez internet ciężko jest stwierdzić,czy potrzebujesz antydepresantów. Po drugie tylko psychiatra może to stwierdzić. Jednak Tobie przydałaby się na pewno terapia.

Antydepresanty mają to do siebie, że mogą zaburzać funkcjonowanie mózgu- dlatego tak wiele ludzi ma problem z odstawieniem. Nasz organizm zaczyna po pewnym czasie sam obniżać ilość neuroprzekaźników w organizmie- tak więc ich ilość sie zmniejsza nawet gdy bierzemy antydepresanty.

 

Możesz spróbować psychoterapii- efekty powinny być długotrwałe, lecz trzeba na nie poczekać dłużej niż w przypadku leków. Być może specjalisci stwierdzą że potrzebujesz początkowo zarówno leków jak i psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×