Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ból,ale nie lęk..?


Gość depresyjny

Rekomendowane odpowiedzi

Macie taki ból, który tak nosi.? Ciężko opisać to uczucie, ale to jest taki dyskomfort. Np. opowiem na swoim przykładzie. Nagle pod wpływem tego bólu wsiadam w autobus i jadę do wujka, później uświadamiam sobie że jednak nie , nie jest to dobry pomysł, że jednak wrócę do domu.

I jesteś zawieszony w czasie. Nie wiesz co robić.

To jest taki dziwny wewnętrzny ból, ucisk, dyskomfort, bardzo wewnętrzny. I nie działają na niego żadne leki. Na największych dawkach leków miałem największe ataki tego bólu. Mam wrażenie, że nie jest to lęk. Tylko jakaś nosząca, bardzo przykra w odczuciu energia. Nie wystepuję cały czas. Chyba zmniejsza się jak się na czymś skupię. Właściwie nie wiem,,,

Może to skutek seretoninowców. Czy może jakaś przestrzeń schizofrenii. Ja już straciłem nadzieję że pomogą mi jakie kolwiek leki na ten ból. Będę szukał alternatywnych metod leczenia. . Oczywiście cała uwaga jest skupiona na tym odczuciu. Wypełnia ono całe życie. macie coś takiego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę ciężko opisać. To nie jest ból, to nie jest pieczenie, to nie jest ucisk. To jest uczucie, którego nie da się opisać. Takie rozstrojenie. Chociaż to określenie też jest dalekie. To nie musi boleć. Wystarczy, że jest , a ja jestem na tym skupiony. I poprostu ten fakt nie daję spać.

Normalny człowiek, przed snem czuję się komfortowo, rozluźnia się. Ja jak się rozluźnie to i tak czuję to coś. Tą energię. Naprawdę nie da się tego opisać. Może jestem jedynym użytkownikiem forum, króry coś takiego odczuwa. Lekarzę przepisują mi depresanty, ale one nie mają z tym uczuciem nic wspólnego. Mogę brać furę leków, a i tak nie móc spać z powodu tego cholerstwa. Uczucie takiego też trudnego do opisania niby zmęczenia, niby zamulenia w dzień też jest trudne do opisania. Może to wynikać ze snu, który mi jedynie zapewniają benzodiazepiny. Może jest on płytki, nienaturalny. A może to zamulenie w dzień jest poprostu wynikiem jakiegoś rozstrojenia mózgu, do którego depresanty nie dosięgają. Dlatego teraz nastawiłem się trochę na medycynę naturalną, a konkretnie na bioenergoterapię. Może ona dotrze do tych sfer mózgu do których nie docierają leki. Poprostu napiszę na koniec, że moja percepcja sprawia że nie czuję się komfortowo. Prawdy też jest trochę w zdaniu, że źle się czuję we własnym cielę. Czasami ściska dyskomfort , że pytam Boga dlaczego? Ale niewiedzieć czemu nie uzyskuję odpowiedzi ...d

 

Tehela te odczucia o których piszę zlokalizowane są nad mostkiem. I odczuwam to jako fizyczny dyskomfort. Chociaż tak jak mówię ciężko się do tego ustosunkować.

 

-- 22 paź 2012, 11:35 --

 

Podejrzewam, że ludzie z powodu bycia w takim stanie popełniają samobójstwo. Uświadamiam sobie, że coś tam jest, coś tam siedzi w klacie. To jest przykre, ale nie potrafię tego opisać. To jest jakieś takie bolesne, przykre zniecierpliwienie, ale na nic nie czekam. Czekam, aż się skończy godzina, dzień, aż się skończy noc. Kuźwa i tak nikt tego nie zrozumie. Ja już tego nie wytrzymam. Nie wyobrażam sobie życi. Boże pomóż..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×