Skocz do zawartości
Nerwica.com

zapominam języka w gębie !


jaaa

Rekomendowane odpowiedzi

z emocji nerwow - ktos mi przygadal,ponizyl totalnie albo cos a ja siedze jak cicha glupio sie smieje jakby nic sie nie stalo albo plete cos glupiego

 

nie umiem przygadac nawet jak wiem ze mam racje i pelno argumentow

 

mowie tu o sytucajach ktore nie naleza do codiznnych... rzacz jasna tylko sa nowe z zaskoczenia sie dzieja... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć JAAA ,ja mam też taki problem często mi się zdarza że ktoś mi dogaduje a ja nie odpowiem ,jestem speszona ,kończy się na tym że ktoś mi zjechał głowę.żle się z tym czuję ,nie radzę sobie z właściwym wyrażaniem swoich emocji i uczuć.myślę że uczucia i emocje to problem w moim życiu.Może nie tylko w moim ,może ktoś porozmawia o tym ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taak a najlepsze jest to że gdy jest po wszystkim i ochłonę, no może nie od razu bo być może kilka dni albo i dłużej będzie mi to siedzieć w głowie i dręczyć, to myślę że to nie do mnie ktoś mówił że to jakiś słaba inna niż ja osoba musiała być a zupełnie nie ja, ja na pewno wybrnąłbym z tego inaczej a jednak wiem że to ja a może nie już sam nie wiem ............. czy ktoś czasem czuje tak jak ja o sobie jak o kimś innym.........?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z nerwów nie mogę gadać przy dwóch osobach - mojej wychowawczyni, która uczy mnie niemieckiego i przy takiej jednej dziewczynie z klasy, która jest feministką, jest bezczelna, chamska, popisuje się "depresją" (a tak naprawdę wcale jej nie ma!), i do tego śmierdzi niemytym ciałem. Czasem żałuję że tej dziewuchy nie wywalili jak mogli, a było blisko. Ona śmieje się ze mnie i patrzy tak jakby z góry, chodzę z nią na historię sztuki i jak miałam referat to nie mogłam znieść jej wzroku i jąkałam się, a normalnie się nie jąkam... :cry: Ja wiem, że nie każdy musi i nie każdy musi mnie lubić, że jestem "nienormalna" i dziwna, ale ja czuję od niej bijącą nienawiść w moją stronę, choć ja jej NIC nie robię, więc skąd ta nienawiść :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najwazniejszy w konfrontacji jest SPOKÓJ. Nie dac się sprowokowac

Zresztą odcinanie się nie jest koniecznie. Wystarczy znacząca mina, kpiący uśmieszek, wzruszenie ramionami i ostentacyjne odwrócenie się plecami do danego delikwenta ;) I jest załatwiony

 

Jak tak zrobisz, to wyjdzie na to, że przegrałaś. W takie sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest AGRESJA, spokój to największa głupota jaką można zrobić. Jak ktoś zaczyna mnie poniżać, to od razu ostro reaguję(słownie) i albo ten ktoś odpuszcza(niemal zawsze tak jest) albo dochodzi do rękoczynów. Wyjątkiem są tutaj sytuacje typu, że stoi sobie grupa dresiarzy i mówią na kogoś coś głupiego, wtedy się odpuszcza, bo takiej konfrontacji się nie wygra nie ważąc 130 kg :P .

Jeśli ktoś powie na was złe słowo, nie zareagujecie, to ten ktoś będzie mówił coraz więcej tych złych słów, bo czemu miałby przestać je mówić?

Jeśli ktoś was uderzy, a wy nie zareagujecie, to ten ktoś będzie regularnie was bił, bo przecież nic mu nie grozi.

 

W szkole średniej przyjąłem taką postawę jaką zaproponowała Polina i bardzo źle na tym wyszedłem.

 

Zapamiętajcie jedno- "jeśli ktoś was obrazi, a wy nie zareagujecie, to ten ktoś dalej was będzie obrażać wiedząc, że jest bezkarny".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat ciekawy. Nie mamy dać się obrażać i stłamsić.:roll:

Ze mną było tak ,że jak nie było nerwicy to dawałm sobie radę- nigdy nie pozwoliłam sobie dmuchać w kaszę. A teraz ? Bywa różnie.

 

Czasami mam wrażenie,że czegoś nie powiem,bo sie chamuję.Wogóle to każdą docinkę odbieram bardzo osobiście i potem to przeżywam, zupełnie nie potrzebnie się przejumję, wiem to,ale jakoś nie potrafie tego zmienić.

 

Temat rzeka... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taak a najlepsze jest to że gdy jest po wszystkim i ochłonę, no może nie od razu bo być może kilka dni albo i dłużej będzie mi to siedzieć w głowie i dręczyć, to myślę że to nie do mnie ktoś mówił że to jakiś słaba inna niż ja osoba musiała być a zupełnie nie ja, ja na pewno wybrnąłbym z tego inaczej a jednak wiem że to ja a może nie już sam nie wiem ............. czy ktoś czasem czuje tak jak ja o sobie jak o kimś innym.........?

 

 

dokladnie po wszystkim ba sucho nagle dostaje olsnienia moglam tak przygladac ,tak odpowiedziec atak mecze sie juz 8 dni nad moimi bledami slownymi i ze wyszlam zle itp

 

mam nadzieje ze ten ktos tego co mowilam nie wzial na powaznie

ehh czego musze chorowac na NN :/

anand takkkk nie ma co agresja budzi agresje- powodzenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym postem udowadniasz Anand22, jaką filozofię wyznajesz - "argument siły". Podczas, gdy inni wyznają filozofię "siły argumentu". Teraz wiadomo, dlaczego kobiety nie mają szans w rozmowach z Tobą, nie ta siła i nie ta kategoria wagowa :shock:

 

To użyj "siły argumentu" jak zacznie Cię obrażać ktoś wielkości Mariusza Pudzianowskiego :roll: . Użycie siły czasem jest konieczne, szczególnie we wczesnych latach. Ja żałuję, że w szkole średniej nikomu nie przyłożyłem, przez to nikt się mnie nie bał i nierzadko mi dogryzali. Często wystarczy jednak mocny argument słowny, bo nasz rozmówca będzie wiedział, że rozmawia z facetem, a nie z panienką.

 

God's a co zrobisz, jak do Twojej dziewczyny na Twoich oczach chamsko zacznie się dobierać jakiś inny facet i nie będzie chciał przestać mimo protestów Twojej dziewczyny? Porozmawiasz z nim grzecznie :roll: ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anand22, znowu mierzysz swoją miarą, swoimi doświadczeniami cały świat.

W szkole średniej ani razu nie musiałem uczestniczyć w bójkach. Byli kolesie, którzy próbowali mi dogryzać, próbowali mną pomiatać - wyśmiałem ich, a po tym, jak ich upokorzyłem w ich własnym gronie, darowali sobie.

Tak więc dla mnie argumentem jest przede wszystkim słowo, dopiero gdy słowo zawodzi, konieczne może się okazać użycie siły. Przy czym i siły trzeba używać z głową, by konsekwencje były możliwie jak najmniejsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam podobny problem, na początku głowa jest pełna pomysłów, riposta przychodzi łatwo, a jak przychodzi co do czego to nic, pustka w głowie i byle frajer zaczyna cie z błotem mieszać.. A 15 minut później ma sie nienajlepsze samopoczucie bo przypominają ci sie wszystkie riposty, pojawiają się myśli typu: "..a mogłem mu tak powiedzieć..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja uważam że jest to naprawde poważny problem. Może ktoś z was zna na to jakiś sposób?? W końcu tak nie może być, że normalnie ma sie dużo ripost, wiadome jest co sie chce powiedzieć a podczas rozmowy czy kłótni brak języka w gębie i nie można sklecić zdania.

 

Pzd!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×