Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mój problem zaczął się w 2005 roku. Po prostu szedłem sobie ulicą i w pewnym momencie naprzeciw mnie zatrzymał się autobus wypchany po sufit ludźmi. Poczułem nagle ich przeszywający wzrok na sobie, myślałem, że umrę. Mamy już 2010 rok a od tamtego dnia codziennie muszę walczyć z życiem. Mam zawroty głowy, nie chodzę do miejsc publicznych (knajpy, kina, kościoły, etc), nie jeżdżę autobusem, nie patrzę nikomu prosto w oczy, nawet w rozmowie np. w sklepie ze sprzedawcą dopada mnie TO. TO czyli drętwienie, a potem drżenie karku. TO czyli ucisk głowy. TO najgorsze uczucie, że zaraz zemdlejesz??? umrzesz??? Co prawda jeszcze w swoim 27 letnim życiu nie udało mi się zemdleć, ale już nie daję rady temu. Za to w domu, czuję się jak ryba w wodzie, normalnie zero lęków, ale jak tylko pomyślę, że muszę wyjść to odniechciewa mi się wszystkiego. Nie wiem o co chodzi. Do 2005 roku byłem duszą towarzystwa. To ja wyciągałem wszystkich do knajpy, kina. Byłem bezpośredni. Teraz mam tylko po tym wspomnienia.

Poszedłem do lekarza i stwierdził, że to chyba właśnie nerwica lękowa. Chodziłem na indywidulaną terapie 2 lata, od roku zażywam Venlectine I NIC. Naprawdę nie wiem co mi jest. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i zastanawia mnie czy tak będzie już zawsze.

Błagam. Jeśli miał ktoś z Was podobny problem, podobne objawy to napiszcie. Co to w ogóle jest i jak sobie z tym radzić.

 

Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam serdecznie.

goro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

goro,

 

"TO czyli drętwienie, a potem drżenie karku. TO czyli ucisk głowy. TO najgorsze uczucie, że zaraz zemdlejesz??? umrzesz??? "

 

Hej, u mnie to wygląda podobnie...nic sie nie dizeje, nagle jedna myśl i dzieje sie to co piszesz...u mnie jeszcze dochodzi pieczenie w klatce...wewnatrz chce mi sie krzyczeć, uciekać, schować się bo mam wrażenie że to jest zwarcie w psychice i zaraz oszaleje a wtedy bedzie po mnie...jednak nigdy jeszcze nie zwariowałem, nei zemdlalem, nic sie nie stalo po za tym ze caly czas mysle kiedy mnie to dopadnie, byle nie w pracy, byle nie w autobusie, i jak o tym mysle to wtedy sie zaczyna jazda...bylem w szpitalu, chodze na terapie, biore sertagen...sa tygodnie zaje....ste sa tygodnie przeje....ne. Wygląda na to ze najlepiej jest myslec o czyms niezwiazanym z nerwica, czyms pozytywnym z calych sil tylko jak to robic? Skoro mysli same Cie nachodza. Terapia, praca nad soba, ksiazki na tym sie skupiam. Nie ma co sie poddawac

 

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Nie jesteś sama, ja mam to samo. Nie wiem gdzie się poziała ta usmiechneta, wesoła, zwriowana, odważna dziewczyna. nerwica lękowa przerasta mnie. Boję się ze umrę zostawię swego synka, że mam tętniaka w głowie, jak wyjdę to zemdleję, masakra jest.natomiast mam tak samo jak ty w domku zero lęków, normalnie jest. Zaczełam własnie się leczyć, biore leki chodze do psychologa. Trudne to jest do pokonania, czasami wylewam łzy "boże, dlaczego" mam dość. Ale kochana musimy, musimy z tym walczyć i z tego wyjść. Pozdarwiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×