Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Znalazłam dziś ta stronę przypadkiem i pomyślałam, ze może warto napisać. Mam wiele problemow, ale napisze na początek ten, który już mnie fizycznie i psychicznie wykańcza.

Mam problem z zasypianiem. Zasypiam przewaznie ok. 3-4 nad ranem. Przed snem oczywiscie ogladam telewizje i pale duze ilosci papierosow. Ale kiedy widze, ze zbliza sie godzina 3 to jestem przerazona i nie umiem poradzic sobie z tym strachem. Nagle wiecej slysze i widze. Zgaszam telewizor i zakrywam twarz koldra. Dzwieki sa straszne...

Niestety mam ta wiedze, ze 3:00 to godzina duchow. I wcale sie z tej wiedzy nie ciesze... Bez niej bylo mi latwiej.

Budze sie przewaznie kolo 9:00 rano. Spie wiec srednio 6/7 godzin. Czasami zaledwie 3/4 godziny. Rano czuje straszne zmeczenie, ale na sile sie budze, z nadzieja ze dzien mnie zmeczy i szybko zasne. Niestety- to nie dziala.

Nie wiem juz co mam robic... Nie chce plakac przed snem... Nie chce bac sie tego snu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy próbowałaś brać jakieś leki nasenne? Ew. zaparzać sobie przed snem jakieś ziółka na uspokojenie? U mnie ze snem było dobrze dopóki brałam coś nasennego, od kiedy mi odstawiono mam właśnie problemy z zasypianiem (lecz gdy już zasnę to potrafię przespać nawet do 12 godzin). Ponieważ nie mogę już brać leków nasennych z powodu uzależnienia od nich dziś mama kupiła mi Valerin forte, choć wątpię, żeby podziałało (to na łagodne stany napięcia nerwowego i niepokoju, a moje raczej łagodne nie są), ale chwytam się czego mogę. Ja pewnej nocy wmówiłam sobie, że nie mogę spać, bo mam niewygodne łóżko i odkąd przeniosłam się na podłogę na zwykły materac zasypiam nieco szybciej i łatwiej. No i tV i papierosy też działają raczej pobudzająco, więc nie wiem, czy to dobry pomysł na takie noce, już lepiej wziąć książkę (mnie to "męczy" już po 20-30 stronach)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasiu jak dobrze to znam!! Kiedy zbliżał się wieczór, chciało mi się płakać i często tak właśnie było. Potok łez :cry: i przerażenie zlęknionej sarenki heh. Z pomocą przyszła mi pani psychiatra i recepta na Zolsanę. Faktycznie, powiem Ci że teraz idę do łóżka.. może nie z uśmiechem na twarzy, ale bardziej wyluzowana. I śpię bombowo, rano nie chce mi się wstawać, bo przeżywam chwile największej szczęśliwości :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siła podświadomości jest wielka :) Zanim obejrzałam Egzorcyzmy Emily Rose moja kochana siostra streściła mi fabułę... Odtad zaczęłam się budzić koło 3 w nocy. Moja siostra miała to samo. Do tej pory nie lubię chodzić spać o 3, ale faza z pobudką 0 3.00 już minęła.

 

Nie polecam nasennych.

 

Ja generalnie nie lubię pory kładzenia się spać. Boję się umrzeć podczas snu. Moja dawna psychiatra stwierdziła, że wieczory generalnie są trudne dla nerwicowców, bo ciało i umysł są już męczone. Trudniej kontrolować wszystko, co by się chciało. Jest ciemniej, a więc mimowolnie boimy się tego, czego nie możemy zobaczyć a wiec mieć pod kontrolą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pain, to od melisy mozna siè uzaleznic??? :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychicznie można się chyba od wszystkiego uzależnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak wlasnie myslalam..ja wypijam 3 melisy na noc i spiè rewelacyjnie,ale pijè jà jakis rok!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pain, a bylas u psychiatryczy psychologa?takie problemy ze snem to nic dobrego dla ciebie,caly organizm jest rozregulowany.ja pijè duzo melisy do tego zielone herbaty okolo 1,5 litra dziennie jak na razie dziala;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pain, tak czytalam twojego posta,i myslè ze do lekarza idz,samej trudno ci bèdzie sobie poradzic ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z artykułu o bezsenności:

Jak łagodzić bezsenność?:

*kładź się spać zawsze o tej samej porze

*nie śpij w dzień, nawet jeśli jesteś koszmarnie zmęczona

*wstawaj wcześnie, nie wyleguj się rano w łózku

*niech łóżko będzie miejscem tylko do spania i uprawiania seksu. Nie oglądaj w nim TV, nie czytaj. Gdy nie mozesz spać wstań, poczytaj w fotelu

*kawy, alkoholu i papierosów nie używaj długo przed pójściem spać

*nie pij wody na noc

*usypiają monotonne dźwięki - ustaw sobie taktometr na noc

*nie przeprowadzaj ważnych rozmów wieczorem

*intensywny wysiłek przed snem pobudza i może utrudniać zasypianie. Jednak np regularny aerobik cztery razy w tygodniu pomoże w zasypianiu

*wyrzuć z sypialni budzik - spoglądanie na zegar i denerwowanie się, że to "już druga", a ty wciąż nie możesz zasnąć, tylko pogłębia problem

*posłuchaj spokojnej, odprężającej muzyki

*poczytaj niewymagającą skupienia lekką i pogodną książkę

 

Poza tym w artykule wpsomniano o facecie o nazwisku Peter Tripp, który wziął udział w 8dniowym maratonie czuwania (przez ten czas lekarze poddawali go różnym badaniom). Po 2 dniach zaczął mieć halucynacje, a po 170 godzinach miał zaburzenia poczucia tożsamości. Po 8 dniach facet przespał 17 godzin i od razu zniknęły wszelkie zaburzenia. Dłuższe badania przeprowadzono na szczurach - po 21 bezsennych dobach zdychały.

 

No i jeszcze wmieniono trzy rodzaje zaburzeń snu. "Odkryto też, że wiele osób, które mówią, że cierpią na bezsenność, faktycznie nie doświadcza zaburzeń snu."

 

I jeszcze coś ode mnie. Kiedy leżałam w szpitalu skarżyłam się, że w ogóle nie śpię, ale to W OGÓLE. I co się okazało? Lekarz kazał sanitariuszowi sprawdzać mnie kilka razy w ciągu nocy. Faktycznie spałam, ale sen był tak płytki, że nie dość, że myślałam, że nie spię to jeszcze wszystkie objawy w ciągu dnia były takie, jakbvym naprawdę nie spała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego wciągania pod łóżko w tej chwili się śmieję, ale nocami już mi tak do śmiechu nie jest (mam tak samo). Jeszcze do tego strach, że coś wylezie z szafy (dlatego wszystko musi być dokładnie zamknięte). Nie zasnę też przy otwartych czy uchylonych drzwiach (bo wydaje mi się, że zaraz ktoś wtargnie do pokoju, a gdy są zamknięte to przecież zdążyłabym się obudzić, jakby ktoś ruszył klamką). No i nie mogą na mnie patrrzeć żadne "twarze" - boję się misiów, lalek a nawet ludzi z okładek gazet - wydaje mi się, że to wszystko na mnie naprawdę patrzy :shock: głupia jestem, ale większość lęków z dzieciństwa nie minęło wtedy, kiedy powinno, ale przylgnęło do mnie chyba już na zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pain, właśnie, a w nocy przecież takie rzeczy są tysiąc razy straszniejsze. Ja przez długi czas (to chyba w latach już można liczyć) w nocy odczuwałam czyjąś obecność, czułam na twarzy oddech tej "osoby" i byłam pewna, że ona tam jest. Ale co dziwne nigdy się jej nie bałam. W końcu stało się dla mnie normą, że ktoś ze mną "śpi". Będąc w domu tłumaczyłam sobie logicznie, że to ciepłe powietrze od kaloryfera (no bo przecież nad kaloryferem ruszały się firanki, więc ja też mogłam to odczuwać). Ale wyprowadziłam się z domu i czułam to nadal, potem leżałam w szpitalu i też taka sama sytuacja. Aż nagle to samo się skończyło. Hehe no i wierzę w duchy :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niektóre wpisy to jakbym sama napisała. Też mam lęk przed zaśnięciem. Stresuję się strasznie tym, że nie zasnę, ile będę leżeć, czy będę się budzić w środku nocy itp. Gdy mam gorszy czas, każdy hałas mi przeszkadza (potrafiłam powiedzieć rodzicom, którzy mają sypialnię obok mojego pokoju, żeby spali na boku i nie chrapali) i ciągle jest mi niewygodnie, albo za gorąco, albo za zimno. Wychodzenie do łazienki "na zapas" tez nie jest mi obce. Co prawda nie boję się godziny 3, ani, ze coś przyjdzie i mnie porwie, ale czasami mam wrażenie, że ktoś, lub raczej coś jest u mnie w pokoju, schowane w którymś ciemnym kącie. Póki co, biorę leki nasenne i zaczęłam chodzić na terapię i jest lepiej, niż jakiś czas temu, kiedy chyba przez 2 tygodnie pod rząd się nie wysypiałam.

 

Lena88, skoro dzieciństwo najbardziej wpływa na późniejsze życie człowieka, to zrozumiałe, że te lęki nie minęły. Jak mi kiedyś powiedziano, że po śliwkach nie wolno pić wody, bo się rozchoruję, to do tej pory ich nie jem. Nawet w ciastach :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pain, wydaje mi się, że to dlatego, że czułaś się przy nim bezpiecznie. A z drugiej strony, nie wiem, jak to działa u Ciebie, ale ja jednak trochę , nawet podświadomie obawiałabym się "świrować" przy swoim facecie z duchami itp., Ostatnio jak leżałam w szpitalu to udało im się przestawić mnie na normalne tory-zasypiałam w 6osobowej sali (normalnie przeszkadza mi czyjś oddech nawet), drzwi były uchylone (w domu to nie do pomyślenia) no i świeciło się światło, a jednak około godziny 22 ja już zasypiałam. Po prostu głowa do poduszki i spanie od razu. Udało mi się to dzięki wmawianiu sobie, że łóżko służy do spania, DO SPANIA i tak w kółko i w kółko, że w nocy się śpi itp. No i tam spałam jak dziecko. Ale gdy tylko wróciłam do domu już pierwsza noc była nieprzespana, wszystkie lęki wróciły...

 

[Dodane po edycji:]

 

Niektóre wpisy to jakbym sama napisała. Też mam lęk przed zaśnięciem. Stresuję się strasznie tym, że nie zasnę, ile będę leżeć, czy będę się budzić w środku nocy itp. Gdy mam gorszy czas, każdy hałas mi przeszkadza (potrafiłam powiedzieć rodzicom, którzy mają sypialnię obok mojego pokoju, żeby spali na boku i nie chrapali) i ciągle jest mi niewygodnie,

 

Ja często w nocy biegam do pokoju rodziców i sama "przestawiam"ojca na bok, na którym nie chrapie :D A było mi już tak niewygodnie, że wyprowadziłam się ze swojego łóżka i śpię teraz na materacu na podłodze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena88, moi mają za płytki sen, aby samodzielnie ich przekręcać. Też byłam już blisko przeniesienia się, zwłaszcza latem, gdy co trochę latał mi po pokoju albo komar, albo mucha:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja właściwie odkąd sięgam pamięcią miałam jakieś problemy ze snem. Najpierw, jak byłam mała(i to dość długo) bałam się być sama. Kiedy już jakoś zrozumiałam, że takie duże dziecko musi spać samo w swoim pokoju to zaczęły się u mnie naprzemian okresy, kiedy spałam prawie bez przerwy, całą noc i większość czasu po powrocie ze szkoły i dalej takie, kiedy ani w dzień ani w nocy nie mogłam normalnie spać. Od kilku lat jednak zostałam przy tej jednej fazie, właśnie problemów z zasypianiem. Było dobrze, kiedy brałam leki, ale w końcu się od nich uzależniłam i teraz już nie mogę nic takiego jeść, więc muszę sobie radzić sama, a jakoś nie znalazłam jeszcze naturalnej recepty na ten stan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. A to o czym piszecie ma cos wspolnego z zasypianiem i budzeniem sie co chwilke z uczuciem ,ze serce staje i płuca nie oddychaja? A samo usypianie jest bolesne. Ja tam mam czasami ale glownie po wodce wiec moze lepiej nie pic wcale :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×