Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Aneta22

Błagam , niech mi ktoś pomoże ....

Rekomendowane odpowiedzi

Nie mam już siły by żyć ...... to już 2 raz od trzech lat, potęzny raz ... gorszy jak tamten ,depresja mnie zabija,wypalam sie od środka, biore ketrel od tygodnia i sertagen ... nic nie pomaga , jest gorzej ;(

 

---- EDIT ----

 

Dodam ,ze leczyłam sie seroxatem przez ponad dwa lata , było dobrze , dobrze sie czułam, zapomniałam o chorobie. Miesiąc temu powróciło mimo iż brałam cały czas seroxat, zwikeszyłam dawke do 40 mg ...i tak przez 3 tyg ale to nic nie dało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pojdz z tym do psychiatry swojego mi za wiele nie pomozemy

ale 3maj sie i poczekaj na efekt lekow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie poddaj się Aneto musisz być silna każdy z nas ma ciężkie dni a nawet tygodnie,a tak wogóle to cały czas jest ciężko gdy sie ma to gów..no.Wiem wiem jak to jest gdy leki nie pomagają wtedy nie wiadomo co robić,ale trzeba być silnym.Ja od 2 tygodni biorę asentrę-średnio pomaga,planuję zmianę lekarza i leku.Może inny lek podziała lepiej. Już ku...rw..a prawie 6 lat męczę się z tym i nadal nie jestem sobą. No ale "proście a otrzymacie"........trzymam kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam do ciebie pytanko, a mianowicie czy bierzesz tylko leki? czy chodzisz do psychologa? na jakies terapie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jowita ma trochę racji terapia pomaga chociaż czasami masz dość jej. Ja walczyłam z chorobą przez 4 lata. Miałam brak nadziei na inne normalne życie. 3 lata było ciagle to samo i brak poprawy. A w czwartym roku z dnia na dzień robiło sie coraz lepiej. Obecnie jestem w ciąży i 1,5 roku mężatką.To dla mnie duży sukces. Ale pamiętaj potem pojawi się życie prawdziwe, które tez nie jest łatwe. Czasami zastanawiam sie co było lepsze. Czy warzywo, czy normalność. Pozdrawiam i trzymam kciuki do szybkiego powrotu do zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewelina gratuluje i zazdroszcze... od 6 dni zazywam nowe leki, amitryptylinum rano 25mg i popołudniu tez, na noc ketrel i poł tabletki fevarin, jest zle... fatalnie.w sumie od 1,5 miesiaca nie miałam chwili zebym czuła sie lepiej. zdaje sobie sprawe ,że tydzien to za mało by coś powiedzieć na temat działania leków. Wiem o tym bo nie przechodze tego pierwszy raz. Nie moge pogodzić sie z tym ,że było tak dobrze,że czułam sie normlanie przez poand dwa lata i z dnia na dzień mimo zazywania seroxatu powróciło to... :/ w tej chwili nic mnie nie interesuje, nie moge sie na niczym skupić, zainteresowac sie czymś, nic mnie nie cieszy, a na dodatek mam momenty ,że nie czuje sie soba. Mam jakieś chore myśli dotyczace tego ,ze mogłabym coś komuś zrobić itp...,ze w końcu nie wytrzymam i coś sie stanie,że jestem chora itp. przeszkadza mi to bardzo bo cały czas mam te mysli w głowie, boje sie siebie ... :/mam niby zdiagnozowana depresje i nerwice natręctw, ale ja coś czuje ,że to powazniejsza choroba jakaś psychoza czy coś ... dzi pierwszy raz byłam na psychoterapii, tzn dwa lata temu też zaczełam ale ponieważ szybko czułam sie dobrze to zaniechałam to. Jutro też jade do psychoterapeuty i mam miec robione testy na podstawie których bedzie ustalona terapia... ale jest źle, momentami sa chwile ,że chce to skończyć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja moja droga wieże w ciebie. A jakie masz sparcie duchowe w najbliszym otoczeniu, bo to też jest ważne chociaż ie zawsze do osiągnięcia. Mam jeszcze dla ciebie pewną propozycje popracuj nadswoja psychiką. Czyli żyj dniem codziennym, i nie przejmuj się tym na przykład ze cały dzień. Przesiedziałas w fotelu.,ze tydzien nie wyszłaś na dwór. Ja zostawałam zmuszana np do wychodzenia z domu . Ale kazałam domownikom dać mi spokój. Bo wiedziałam ze kiedyś nastąpi ten dzień i wyjdę sama. I tak było. Pewnego dnia zaczęło mi się nudzić i stwierdziłam ze idę do sklepu. I wybrałam duszą drogę. Potem mi sie spodobało i wychodziłam coraz częściej. Nie denerwuj sie ze minął tydzień i żadnych postępów. Uspokój swoje nerwy i daj sobie czasu. A pewnie tak szybciej wrócisz do zdrowia. Nisz ciągłym zadręczaniem się kiedy to będzie. Tabletki pomagają ale nie w 100 % także tez podejście do sprawy. Uspokój swoje nerwy a potem zacznij działać ale powoli i zobaczysz będą postępy. Dużo zdrówka i pozdrawiam

 

[*EDIT*]

 

Ja moja droga wieże w ciebie. A jakie masz sparcie duchowe w najbliszym otoczeniu, bo to też jest ważne chociaż ie zawsze do osiągnięcia. Mam jeszcze dla ciebie pewną propozycje popracuj nadswoja psychiką. Czyli żyj dniem codziennym, i nie przejmuj się tym na przykład ze cały dzień. Przesiedziałas w fotelu.,ze tydzien nie wyszłaś na dwór. Ja zostawałam zmuszana np do wychodzenia z domu . Ale kazałam domownikom dać mi spokój. Bo wiedziałam ze kiedyś nastąpi ten dzień i wyjdę sama. I tak było. Pewnego dnia zaczęło mi się nudzić i stwierdziłam ze idę do sklepu. I wybrałam duszą drogę. Potem mi sie spodobało i wychodziłam coraz częściej. Nie denerwuj sie ze minął tydzień i żadnych postępów. Uspokój swoje nerwy i daj sobie czasu. A pewnie tak szybciej wrócisz do zdrowia. Nisz ciągłym zadręczaniem się kiedy to będzie. Tabletki pomagają ale nie w 100 % także tez podejście do sprawy. Uspokój swoje nerwy a potem zacznij działać ale powoli i zobaczysz będą postępy. Dużo zdrówka i pozdrawiam :D:lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie masz siły żyć?

 

Mam wrażenie, że nawet nie liznęłaś "życia" skoro tak mówisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja wlasnie dlatego ze nie liznelam zycia nie chce mi sie zyc bo boje sie i wiem ze go wiecej nie lizne :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaaa

 

 

Nie liznęłaś życia, a co uważasz za to ŻYCIE ?? Czego tak się boisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam depresje biore leki od 2 miesiecy i nie odczuwam poprawy, nadal jestem smutny, nie mam zainteresowan, po prostu nie czuje ze zyje,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Niedawno przeczytałam Pani wpisy na forum poświęconym depresji. Mój mail nie ma na celu udzielania rad, jak poradzić sobie z tą tak trudną chorobą - tym bardziej, że w tej sytuacji łatwiej jest chyba udzielać porad niż się do nich stosować - dotyczy natomiast sprawy najważniejszej w życiu każdego człowieka niezależnie od jego kondycji zdrowotnej, to jest nawrócenia do Jezusa Chrystusa. Prawie wszyscy jesteśmy wychowani w tradycji katolickiej, ale niestety Kościół Katolicki nie przekazuje prawdy, o której świadczy Biblia.

Wg Biblii śmierć Jezusa na krzyżu jest dla Boga wystarczającą odpłatą za grzech. Człowiek musi jedynie uwierzyć w to, że Chrystus umarł za wszystkie jego grzechy i uznać Go za Pana swojego życia. To jest właśnie Dobra Nowina, czyli Ewangelia. Ci, którzy poznali i przyjęli ją są już zbawieni. Ci, którzy ją poznali i odrzucili są potępieni (ewangelia wg św. Jana rozdział 3, werset 18). Zbawienie jest łaską, Bóg udziela jej za darmo, a nie pod warunkiem przyjmowania sakramentów czy moralnego postępowania: "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar". Dobre uczynki są wynikiem tego, że jest się zbawionym, a nie odwrotnie (list do Efezjan rozdz. 2, w. 8-10). Człowiek, który się nie nawrócił nie ma po prostu siły, aby dobrze postępować. To, że zbawienie jest łaską nie oznacza, że Bóg daje ją tylko niektórym - On pragnie, aby wszyscy znaleźli się w niebie (list do Rzymian rozdz. 7, w. 14 - rozdz. 8, w. 6; pierwszy list do Tymoteusza rozdz. 2, w. 4; drugi list św. Piotra rozdz. 3, w.9).

Nie twierdzę, chociaż jest to możliwe, że nawrócenie będzie antidotum problemy z depresją. Jednak w ten sposób rozwiąże Pani najważniejszy problem życia. Być może jest Pani w takim stanie, że trudno jest w to uwierzyć czy nawet zastanowić się nad moimi słowami, ale to jest prawda.

"Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną" (Apokalipsa wg św. Jana, rozdz. 3, w. 20).

Zachęcam do lektury Nowego Testamentu i życzę powodzenia we wszystkich sprawach.

Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do kontaktu, podaję maila: arvum@vp.pl -

-Renata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś w tym jest. Bóg naprawdę daje nadzieję, ale tyczy się to tylko osób wierzących. Zauważmy, że wielu ludzi z depresją straciło wiare we wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie straciłam. Gdyby nie moja wiara już dawno by mnie nie było. Teraz jestem na terapii i jestem tam jedyną osobą narodzoną na nowo. Może właśnie dlatego zachorowałam bo ktoś tam szuka Boga?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jaaa

 

 

Nie liznęłaś życia, a co uważasz za to ŻYCIE ?? Czego tak się boisz?

za zycie uwazam ,bycie zdrowym,nie czuc lęku i strachu nie bac sie zyc a nie jak ja ,nie wiem jak zyc ,nie umiem sobie go ulozyc nie robie tego co bym chciala robic w zyciu zyje w cieniu samej siebie i nie zasmakowalam tego czego powinnam( chocby milosci ,zycie we dwojke,sexu) wystarczy? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×