Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ewelina8215

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Ja moja droga wieże w ciebie. A jakie masz sparcie duchowe w najbliszym otoczeniu, bo to też jest ważne chociaż ie zawsze do osiągnięcia. Mam jeszcze dla ciebie pewną propozycje popracuj nadswoja psychiką. Czyli żyj dniem codziennym, i nie przejmuj się tym na przykład ze cały dzień. Przesiedziałas w fotelu.,ze tydzien nie wyszłaś na dwór. Ja zostawałam zmuszana np do wychodzenia z domu . Ale kazałam domownikom dać mi spokój. Bo wiedziałam ze kiedyś nastąpi ten dzień i wyjdę sama. I tak było. Pewnego dnia zaczęło mi się nudzić i stwierdziłam ze idę do sklepu. I wybrałam duszą drogę. Potem mi sie spodobało i wychodziłam coraz częściej. Nie denerwuj sie ze minął tydzień i żadnych postępów. Uspokój swoje nerwy i daj sobie czasu. A pewnie tak szybciej wrócisz do zdrowia. Nisz ciągłym zadręczaniem się kiedy to będzie. Tabletki pomagają ale nie w 100 % także tez podejście do sprawy. Uspokój swoje nerwy a potem zacznij działać ale powoli i zobaczysz będą postępy. Dużo zdrówka i pozdrawiam [*EDIT*] Ja moja droga wieże w ciebie. A jakie masz sparcie duchowe w najbliszym otoczeniu, bo to też jest ważne chociaż ie zawsze do osiągnięcia. Mam jeszcze dla ciebie pewną propozycje popracuj nadswoja psychiką. Czyli żyj dniem codziennym, i nie przejmuj się tym na przykład ze cały dzień. Przesiedziałas w fotelu.,ze tydzien nie wyszłaś na dwór. Ja zostawałam zmuszana np do wychodzenia z domu . Ale kazałam domownikom dać mi spokój. Bo wiedziałam ze kiedyś nastąpi ten dzień i wyjdę sama. I tak było. Pewnego dnia zaczęło mi się nudzić i stwierdziłam ze idę do sklepu. I wybrałam duszą drogę. Potem mi sie spodobało i wychodziłam coraz częściej. Nie denerwuj sie ze minął tydzień i żadnych postępów. Uspokój swoje nerwy i daj sobie czasu. A pewnie tak szybciej wrócisz do zdrowia. Nisz ciągłym zadręczaniem się kiedy to będzie. Tabletki pomagają ale nie w 100 % także tez podejście do sprawy. Uspokój swoje nerwy a potem zacznij działać ale powoli i zobaczysz będą postępy. Dużo zdrówka i pozdrawiam
  2. no i tak starałam sie to mężowi przez ostatni czas pokazać, a nie chciałam go stracić. Tylko teraz dopiero otworzyły im się oczy jak nie mamy gdzie iść. A jak mielismy wmiare dobre mieszkanie do wynajecia to wtedy tego nie widzieli. Wiem bo jego bratu jest łatwiej bo maja swoje pokoje i kuchnie. To i bardziej lubia a mnie nie bo im sie krence. Ja to dawno wiedziałam,a dzisiaj to do mnie dotarło doładnie. Mamy mały plan ale realizacji troche dłuszy . Wezme oddech i wgarsc i mam nadzieje ze to przetrwam dopoki nie na swoje. Dzięki za wasze rady i nie bede sie załamywac ze to ciągle ja zle coś robie. Pozdrawiam
  3. wiem ze może za szybko. Jak brałam ślub to zdrowiałam. Po ślubie skończyłam szkołę. Ludzie z którymi miałam zamieszkać, byli życzliwi dla mnie jak ich odwiedzałam. Wydawało mi się , ze zakceptowali moją chorobę i będzie dobrze. Mieliśmy przed ślubem mieszkanie na oku ja chciałam bardzo je wynająć, ale mój mąż był jednak trochę przeciwny i uległam. Mój mąż ma brata który mieszka na górze domu i w tym czasie jak my chcieliśmy wziąść ślub on chciał się budować. Mówił wtedy ze to szybko pójdzie chociaż ja tej pewnosci nigdy nie miałam i miałam racje. Mój mąż mówił ze potem pójdziemy do góry. Na dzień dzisiejszy to spłata kredytu działki i jakies 10 lat to jeszcze potrwa. A jak miałam tu się osiedlic na stałe to chciałam sie jakos rozwijac bo terz juz swoje lata mam bo koło 30 a z dnia nadziem babcia zaczeła mnie coraz bardziej irytowac a wszczegolnosci jak zaszłam w ciaze. I tak to wyglądało zanim wziełam slub. A dzidziusia chciałam miec juz bo czułam sie na siłach. pozdrawiam
  4. Jestescie jak babcia mojego męża. siedzyi w domu nudzi się i wymyśla. Klepie byle co ,nie zastanawiając się nad tym co mówi mogąc kogoś tym zranić. W taki sposób ona ze szczensliwego człowieka, potrafiła znowu zrobić załamanego i bez wartosci i dalszej chęci do życia. I wy robicie sobie to nawzajem i po co.
  5. to wykazali mi poprostu zła diagnoze bo ja jakos wyszłam i jestem bez lekow od pół roku. a natrectwa terz były chyba sama wiem co miałam i co czułam
  6. Czarna zebra czemu piszesz ze głupie. Proszę o szczerość. Co robię twoim zdaniem źle. Przepraszam za błędy. Kupie sobie słownik. Pozdrawiam.
  7. czesc przyznan racje. powinnas isc do lekerza ze mna było podobne. popadłam w depresje nie wiedzac ze ja mam zyłam z tym uwarzajac ze ja jestem dziwna i krytykowałam siebie i swuj charakter ale to była choroba. z dna na dzienbyło gorzej zaczełam unikac kontaktuw i narastał we mnie coraz wiekszy lek. Potem tragedia mojej mamy doprawiła to do siebie poniewasz choroba pogłebiła sie i zachorowałam na nerwice natrect i schizofrenie. zanim wyszłam z tego mineły 4 lata a teraz a teraz mosze uwarzac bo karzdy mały problem morze do tego powrucic. pozdrawiam i powdzenia
  8. Jowita ma trochę racji terapia pomaga chociaż czasami masz dość jej. Ja walczyłam z chorobą przez 4 lata. Miałam brak nadziei na inne normalne życie. 3 lata było ciagle to samo i brak poprawy. A w czwartym roku z dnia na dzień robiło sie coraz lepiej. Obecnie jestem w ciąży i 1,5 roku mężatką.To dla mnie duży sukces. Ale pamiętaj potem pojawi się życie prawdziwe, które tez nie jest łatwe. Czasami zastanawiam sie co było lepsze. Czy warzywo, czy normalność. Pozdrawiam i trzymam kciuki do szybkiego powrotu do zdrowia.
  9. jestem po rozmowie z męzem . jest on po mojej stronie, i szukamy mieszkania. tylko boli mnie jeszcze ta niecierpliwosc czekania na niego i udawanie w domu ktorym obecnie mieszkam ze jest wszystko dobrze. narazie czuje sie jak bombel na wodzie ktory moze wybychnac. a czcemy sie rostac z nimi w jakiejs zgodzie. chyba z tym najgorzej nie moge sobie poradzic. dziekuje za porade
  10. Opisze wam w skrucie moja historie. Siedem lat temu poznałam chłopaka ktory mieszkał odemnie 100 kilometrow . Po dwuch latach zachorowałam na schizorenie. Taką diagnoze podali lekarze. Meczyłam sie z tom choroba do 3 lat. Potem stawało sie ze mna coraz lepiej robiLam sie aktywniejsza. Ja bym postawiła diagnoze bardzo silnej depresji z nerwica natrectw. Ale lekarze stwierdzili inaczej. Mineły te 3 late wzielismy z merzem slub. Przed slubem odwiedzalismy sie przyjerzdrzałam do niego nawet na dwa tygodnie. Było wszystko dobrze. Dobrze sie czułam w jego domu. Postanowilismy ze zamieszkamy u niego na jakis czas dopuki nie staniemy na nogi. No i wtedy sie zaczeło. U mojego męrza jest rodzina wiuelopokoleniowa. Kazdy starał mnie ustawiac na własny sposub. Babcia tak , tesciowa tak .Meza w domu durzo czasu nie było bo ma nienormowany czas pracy. Tesacia nic nie obchodziło bo potraił cały miesiac przepic i przelerzec w łuszku. teraz nagle sie odzknoł. Chciałam z mezem rozmawiac. Ale on zawsze mowił ze mi sie wydaje ze raczej tak nie jest. Zdnia na dzien trace coraz wiecej checi do zycia. Przekonałam mojego meza wkoncu do swoich racji jak tesc kazał mi wracac do moich rodzicow. Obecnie jestem w 6 miesiacu ciazy i mam coraz wiekszego doła i boje sie ze popadne w chorobe bo nie wiem jak mam w tym domy sie juz zachowywac zeby cos znowu nie zrobic zle. Dwie sprawy mnie zabolały i dlatego czyje do nich wrogos. 1 to babcia powiedziała ze nie spełniam przysiegi małzenskiej , a drugo to ze zrobili remont pokoju jak byłam w 2 miesiacu ciazy i musiałam wdychac opary farby olejnej i nie wieczyli w tym czasie mieszkania. Powiedzieli mi ze nie mam co do gadania bo nie jestem usiebie mam sobie kupic dom to bede sobie zadzic. prosze doradcie co mam zrobic . Chcemy byc razem z mezem ale mieszkamy w małej miejscowosci gdzie trudno o mieszkanie , a isc do mojej to daleko i odrazu on tam nie znajdzie pracy. A mi sie niedugo konczy renta i bedziemy wtedy bez grosza. Co waszym zdaniem byscie zrobili. aby urodzic zdrowe dziecko i nie popasc w chorobe . Pozdrawiam [*EDIT*] Widzę ze nikt nie umie mi pomuć ! Lub wszyscy twierda ze przesadzam i wymysłam. Proszę pomuscie co mam zrobić, albo jak sie zachowywac. Co byscie zrobili na moim miejscu.
×