Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
llaux

Kto z was studiuje i ma depresje, nerwice itp. ?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej ja jestem na 1 roku, wieczorowych, mam zajęcia codziennie, ale nie zawsze chodzę. Praktycznie tylko wtedy gdy muszę, bo jest sprawdzana obecność. Nie umiem wysiedzieć na sali wykładowej, która jest cała zatłoczona, duszę się tam, podryguje co chwile nogą, nie umiem się skupić... Praktycznie najchętniej siedziałabym cały czas w domu, nie lubię ludzi ze swojego roku, najchętniej w ogóle bym ich nie widziała...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kończę już studia, ale tak naprawdę ich nie skończę, bo nie mam już siły, ostatnie wysiłki, dokończenie pracy mgr, obrona, a ja nie dam rady tego zrobić. Wcześniej lubiłam chodzić na zajęcia, można było pogadać, pośmiać się, coś się działo, pomagało mi to, no może na chwilę, ale jednak. Teraz nie mam siły, szczególnie, że jak widzę i słyszę, że ludzie układają już sobie życie, mają jakąś pracę na oku, wychodzą za mąż-te rozmowy o ślubach, przeglądanie katalogów z sukniami dobija mnie. Bo ja stoję w miejscu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skup wszystkie swoje siły, leki, żeby jednak skończyć te studia. Magisterka, obrona, to już tak niewiele, tyle sesji przecież przeżyłaś... A tymi ślubami się nie przejmuj, też tak mam. W sensie że wszyscy dookoła jakieś dzieci, śluby, masakra. To nie dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja studiuję, 2 kierunki, jeden zawiesiłem, drugi to piąty rok, dostałem propozycję pisania doktoratu, ale ta choroba uniemożliwia mi jakąkolwiek pracę intelektualną, wskutek czego i tak wszystko pierdolnie niestety z hukiem, mam nadzieję przynajmniej obronić się na jednym kierunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

obecnie będe kończył 3 rok studiów na uczelni technicznej.

 

to co tutaj na forum jest określane mianem nerwic-depresji zaczęło się u mnie trakcie 2 semestru. kolejne semestry były 'małym piekiełkiem':). teraz patrząc na tamten czas widzę, siebie, który walczył do ostatków sił byle do przodu. uff chyba po prostu nie widziałem innego wyjścia niż dalsze studiowanie tego kierunku. byłem poteżnie zdeterminowany by mimo wsyzstko skończyc te studia

bagaż niemiłych, przykrych doświadzczeń dopiero teraz z perspektywy czasu wydaje się mały i może nawet ku czemuś służy

 

od dłuższego czasu uważam się za osobę zdrową. rok temu koniec leków, 10 miesięcy temu koniec psychoterapii. potem jeszcze co prawda miałem problemy czasem z emocjami, lecz bynajmniej nie klasyfikuje ich w ramach chorób. ogólnie zacząłem mieć duży dystans do tych podziałów, mając na uwadze, że sam fakt przyjęcia na siebie tożsamości chorego to nic pozytywnego

 

heh teraz co ciekawe, kiedy mógłbym sobie normalnie studiować, moje życie jest ciekawsze i robie dużo więcej niż kiedyś(gdy tylko skupiałem się, zeby studia do przodu) te właśnie studia przestały mieć dla mnie znaczenia. mam przekonanie nawet, że ta branża to nie jest coś w czym mógłbym się realizować

niedawno nawet się zastanawiałem czy by ich nie przerwać... ale troche mi zabrakło odwagi, poza tym w sumie już dużo nie zostało. tylko zabierają czas, który mógłbym wykorzystać na robienie rzeczy których chce, czyli na pełniejszym życiu:)

 

lila00, zostało Ci niewiele. pomyśl, że to co przed Tobą to na prawdę kropla w morzu w porównaniu do tego co za Tobą. jeżeli stoisz w miejscu to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć iść. ja mogłem ty_też_możesz:)

 

pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwa kierunki, ale nie daję już rady... Koncentracji zero...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwa kierunki okazują się później samobójstwem, dlatego ja zawiesiłem jeden, drugi bym najchętniej rzucił z furią w kąt, ale w związku z tym, że to piąty rok, zaspokajam swoje potrzeby w tym zakresie talerzami. Do syta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w koncu chyba koncze studia. 3 rok licencjatu, no ale pracki nie napisze do czerwca. Zbyt wolno mi idzie. Jakos przetrwalem studia bez zadnych niespodzianek, ale to w koncu trzecie studia rozpoczete. Do 3 razy sztuka. Zakoncze je spokojnie, gorzej z obroną. Nie mam motywacji do jej kończenia, bo wiem, ze w przyszlosci nic milego mnie nie czeka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem na czwartym roku no i od mojego marcowego ataku nerwicy nie byłam na uczelni - dopiero kilka dni temu zaczelam w miare normalnie funkcjonowac- rano wstaje, ubieram sie i jakos dzien mija... Oczywiście bez lexotanu ani rusz :( Na razie do końca maja mam zwolnienie- a co dalej? Zobaczymy. Na razie myśl powrotu na uczelnie powoduje że wpadam w panike.

 

To jeszcze bardziej pogarsza moje samopoczucie ponieważ jestem już prawie na finiszu i wsyztsko byłoby dobrze gdyby nie te okropne choróbsko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem na 3 roku chociaz powinnam byc juz na 5... po pierwszym roku zmienilam kierunek w wyniku zaburzen odzywiania i sporych problemow emocjonalnych co na tamten czas owocowalo licznymi imprezami z piciem i cpaniem... nastepny pierwszy rok innego kierunku byl juz w miare ok, chociaz zaburzenia odzywiania daly sie mi bardzo silnie we znaki i cala sesje letnia przejechalam na cpaniu tussipectu na przemian z napadami bulimicznymi i przeczyszczaczami (az dziwne ze jakos wszystko popchenlam), drugi rok byl juz w miare ok, poznalam mojego owczesnego chlopaka, czesc objawow ukryla sie i przez pewien czas bylam szczesliwa, trzeci rok to niestety juz same powazne objawy poczatkowo napady lękowe, pozniej stany depresyjne... skonczylo sie polrocznym pobytem w szpitalu i urlopem zdrowotnym... obecnie mam drugie podejscie do trzeciego roku i poki co jakos idzie...

 

ja jak nie musze to nikomu sie nie przyznaje co mi jest, chociaz niestety biorac urlop zdrowotny a wczesniej poslugujac sie przepustkami ze szpitala psychiatrycznego chcac nie chcac duzo osob sie dowiedzialo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no ja niestety nie wytrwałam i mam w plecy 2 lata...miałam kiedys epizod z nerwica natrectw,jeszcze w liceum ale przeszlo i mialam nadzieje ze nie wroci.Jako że chcialam odciąc tzw"pepowinkę";) zaszalałam i wybrałam sie na studia do Wrocławia okolo 400 km od mojego rodzinnego miasta...

Na poczatku bylo ok,pierwszy rok zaliczony bezproblemowo,az tu nagle sruuu jakos na miesiąc przed sesja tegoroczną zaczęla sie jazda.Myslalam ze mi przejdzie,z reszta w sumie w calkiem obcym miescie nie wiedzialam co i jak gdzie mam szukac pomocy ,a znajomym z uczelni rzecz jasna nie chcialam nic mowic.

Zlozylo sie tak niefortunnie,ze moj kumpel,z ktorym mieszkalam wyjechal do pracy do Holandii,wiec siedzialam w potwornie pustym mieszkaniu i próbowalam sie uczyc,ale jakos nie moglam sie skupic,egzaminy ustne więc strasznie sie stresowalam,spalam po 3 godziny na dobe, zawalilam 5 egzaminow pod rzad i juz nawet nie podeszłam do poprawek,po prostu poczulam ze to dla mnie nie do przeskoczenia.

W jeden wieczor spakowalam sie i wrocilam do domu.

Teraz pluje sobie w brode,ze nie wytrzymalam i tak latwo sie poddalam ,ale najgorsze jest to ze nie wyobrazam sobie zaczynac wszystkiego od poczatku,znowu ukladac sobie zycie w calkiem nowym miejscu,znowu calkiem sama.Tak naprawde nie wiem co chce studiowac,gdzie i czy wogole sie do tego nadaje...

no to taka moja krotka historia;)troche mi wstyd ze sie tak uzewnętrzniam ale co mi tam:)w koncu jestem tu calkiem anonimowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się pochwalę, że wczoraj dostałem powiadomienie, iż mój tekst idzie do publikacji naukowej ;) Napisałem go już będąc chorym, więc satysfakcja tym większa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam,mi natomiast przechodzi jak sie ucze-mam obowiazek,chodze do szkoly :) nerwica budzi sie, jak do mojego zycia zakrada sie nuda :) wiec dzisiaj majac ponad 30 lat-postanowilam skonczyc kolejne juz studia. Bylo mi ciezko sie zdecydowac-bo oto dluga droga przede mna :) ale podobno" zeby do czegos dojsc -juz dzis nalezy wyruszyc w droge" .Mam ogromny stres poniewaz nie mieszkam w Polsce wiec nauka jest w jezyku obcym,w grupie jestem z ludzmi duzo mlodszymi :) i pani jakos czesto zadaje mi pytania....no coz musze sobie mowic,ze "ide jak po swoje" i gleboko wierze,ze wyjde z nerwicy i przy okazji ,zrobie w zyciu cos fajnego dla siebie.Mam czasem wrazenie,ze nie ma w sali czym oddychac :) 25 doroslych osob-oddycha -po 10 minutach (nie ma otwartego okna) nie ma tlenu i oczywiscie wkrecam sobie,ze sie zaraz udusze .Jest wiele takich sytuacji :) Wszystkim uczacym sie zycze koncentracji na zajeciach i pomyslnego uzyskania dyplomu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
isj, gratulowac :)
A dziękuję :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×