Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co jak ty okazujesz się osobą nie w porządku?


katia010

Rekomendowane odpowiedzi

Ale czego to wymagać, rodzina potrafi traktować nie ludzko A co dopiero obcy ludzie. Takie jest zycie

Teraz, Mic43 napisał(a):

Podaj namiary, żeby było wiadomo kogoś unikać. Ludzie, co z Wami? Nie macie jakiegoś poczucia godności? Za coś takiego powinno być odebrania prawa do wykonywania zawodu, chyba że miała super hiper ważny powód. 

Ale jeśli wg prawa nie wiąże ich podawanie powodu to jak można im odebrać to prawo nie da się:/

A Ty chodziłes na terapię?

Mnie po neurologii jednej i drugiej wypisali że jestem zdrowa i elo. Dopiero po kolejnym podejściu u lekarza co skierował na drugi, powiedzial że w takich przypadkach kierują-ten szpital- do psychiatry x i dał numer. No nie kierują. Na tamtym etapie nie było opcji żebym się sama miała domyślić że to od psychiki!

Bliżej do chorób pnia mózgu było niż psychiki mozgu -.-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Mic43 napisał(a):

Przecież prawo się stanowi, nie pochodzi od boga. Ulega zmianom, a zmiany są oddolne. Pisząc, że powinno się odebrać prawo do wykonywania zawodu mówię o tym jak prawo powinno być skonstruowane w tym przypadku, a nie jakie jest obecnie. 

Tak, chodziłem wiele lat i nadal chodzę. 

Ach, rozumiem. No to masz rację 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Mic43 napisał(a):

Podaj namiary, żeby było wiadomo kogoś unikać. Ludzie, co z Wami? Nie macie jakiegoś poczucia godności? Za coś takiego powinno być odebrania prawa do wykonywania zawodu, chyba że miała super hiper ważny powód. 

Zawód psychoterapeuty nie jest póki co usankcjonowany prawnie więc odpowiedzialność terapeutów w przypadku błędów podejrzewam, że jest żadna. To nie jest tak jak w przypadku lekarzy, że odpowiada się za błędy w sztuce medycznej. 

Znalazłam w jednym artykule zasady zakończenia terapii i m.in.:"

Jest dobrze ugruntowaną tradycją, że od początku podjęcia leczenia lekarz (i terapeuta) jest prawnie oraz etycznie odpowiedzialny za proces terapii dopóki leczenie nie zostanie prawidłowo zakończone za obopólną zgodą; pacjent nie zrezygnuje z terapii lub lekarz nie wycofa się z odpowiednim okresem wypowiedzenia, albo nie zapewni ciągłości opieki nad pacjentem przez innego terapeutę. W przeciwnym wypadku naraża się na zarzuty porzucenia pacjenta. Zakończenie leczenia jest procesem o wiele bardziej skomplikowanym niż relacja między usługodawcą a klientem i wymaga szczególnej ostrożności i rozwagi ze strony lekarza. Przepisy prawne regulujące relację lekarz−pacjent niewątpliwie nie są w stanie opisać możliwej liczby trudnych sytuacji i to na lekarzu będzie ciążyć obowiązek zapewnienia właściwej opieki.

Błędem zaniechania będzie przerwanie leczenia w postaci jednostronnego zerwania relacji lekarz−pacjent przez lekarza bez uzasadnionego wypowiedzenia lub bez zapewnienia alternatywnej opieki i w momencie, gdy zachodzi konieczność kontynuowania leczenia"

"Nie rekomenduje się zakończenia leczenia w sytuacji, gdy u pacjenta pojawiły się myśli lub tendencje samobójcze albo gdy terapeuta ocenia, że pacjent może stanowić zagrożenie dla innych. Nagłe przerwanie leczenia w takich okolicznościach będzie mieć prawdopodobnie negatywny skutek. Od strony prawnej będzie to prawdopodobnie rozpoznane jako wycofanie się z użycia własnych kompetencji w sytuacji, w której są one najbardziej potrzebne. Właściwym będzie prowadzenie terapii do momentu, gdy lekarz upewni się o możliwości skorzystania przez pacjenta z terapii alternatywnej. Nawet w przypadku nieplanowego lub awaryjnego zamknięcia praktyki pozostaje obowiązek zapewnienia jak najlepszej opieki nad pacjentami."

 

Także ewidentnie porzucenie przez terapeutę bez podania powodu czy wskazania osoby u której można kontynuować terapię jest błędem. Tak samo jak zakończenie terapii w przypadku myśli "s". No ale wracając do punktu wyjścia: nie ma ustawy o zawodzie psychoterapeuty to pewnie ciężko by było pociągnąć kogoś do odpowiedzialności nawet jakby się chciało.

"Powody, dla których terapeuta nie może dalej prowadzić leczenia, powinny zostać omówione z pacjentem w sposób, który będzie dla niego zrozumiały i czytelny oraz pozwalający pacjentowi na zachowanie dla siebie szacunku."

Jeszcze ten fragment ominęłam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.06.2025 o 21:10, mrNobody07 napisał(a):

Dokładnie. Przecież chyba nikt nie ma pretensji że terapeutka zrezygnowała nagle z prowadzenia dalszej terapii, bo ma do tego pełne prawo i pewnie solidny powód, ale o formę zakończenia. Sposób w jaki to zakomunikowała …pacjent zaangażowany dostaje niczym „młotkiem w głowę” i jest to cała paleta emocji….

To nawet gorzej niż jakby nic nie powiedziała. Tylko jeszcze mówi że góra tak każe z jakiegoś powodu istniejącego Ale tobie go nie powiemy bo idź się bujaj........ jeszcze człowiek się ma zamartwiac co z nim nie w porządku pf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co ciekawe jeszcze przed terapią momentami zdawałem sobie sprawę z moich myśli typu: "gdzie popełniłem krytyczny błąd",". Co jeszcze ciekawsze byłem przekonany, że to nie moja wina, że rzuciłem nie tyle naukę gry na pianinie, co po prostu granie, które jako jedyna rzecz na świecie sprawiała, że żyję i chciałem ją rzecz zachować wyłącznie dla siebie. Terapii nie byłem w stanie znieść ani indywidualnej, ani grupowej przez zwykły głupi stres i prawie nic z terapii nie wyniosłem. Odczuwałem silne zaburzenia lękowe, gdy miałem coś opowiadać, zdarzały się też napady paniki (drżenia mięśni, płytki oddech, podwyższone ciśnienie tętnicze, tętno, intensywna potliwość między innymi) bardzo negatywne doświadczenie, ale mimo wszystko obydwie terapie zostały mi zaliczone. Rzadkie wypady wśród przyjaciół (nie znajomych) pomimo zaburzeń lękowych i prawie żadnych emocji z mojej strony, bo ciągle czułem lęk, (pośród obcych ludzi jest on nasilony), po powrocie odczułem ulgę w moich zaburzeniach. Nie na długo, ale przez 1-2 dni czułem się lepiej, niż normalnie, bez alkoholu, oraz innych używek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to ciekawy temat 
w sumie informacje zwrotne są dla mnie zawsze cenne
jak je przyjmuję  to nieco inna sprawa ale nawet kiedy je przyjmuję źle to i tak się nad nimi zastanawiam

natomiast na ile jestem różnym rzeczom winny?
Z tym zmagam się od bardzo już dawna i czasem sobie oczywiście myślę że to niefajne że jestem jaki jestem i co robię zarówno sobie jaki i mi bliskim
takie myśli jakoś się dziwnie splatają z postrzeganiem tego że się osiągnęło kompletną życiową porażkę
smak tej porażki staje się jednak inny wtedy gdy przypiszę się winę za nią wyłącznie sobie
no i musi to być zdecydowanie właśnie wina

z drugiej strony hmm to jednak wyraźne przecenianie swojej roli w życiu jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi nikt tego nie mówi, ale wielokrotnie to ja jestem osobą nie w porządku. Mam małe potrzeby socjalizacji, praktycznie to mam osoby co kocham a reszta to tło. Poznaje miliony osób i z nikim nie utrzymam relacji na dłużej z wyboru :P

Gdyż czuje się przytloczona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Fuji napisał(a):

Bardzo dobrze o tym wiem. Dlaczego tego z tym nic nie robisz. Popracuj nad tym. Spróbuj. 

Bo mi wykręci gębę z frustracji 

1 godzinę temu, Mic43 napisał(a):

No ja tam Ci mówiłem i wielokrotnie się wkurwiałas. Nie lubisz krytyki :D

Kiedyś tez pisałaś że brakuje Ci znajomych i czujesz się samotna.  Więc nie wiem jak to z Tb jest. 

Nie wiem dlaczego miałeś to mówić, bo nie pamiętam. A jeśli pytasz o nasze privy to Ty byłeś jedyna osoba tam nie w porządku słońce :D :D :D po co wracasz do tego? Mam ci przyznać rację i nie mogę mieć inne zdania? Zluzuj

3 godziny temu, Fuji napisał(a):

Bardzo dobrze o tym wiem. Dlaczego tego z tym nic nie robisz. Popracuj nad tym. Spróbuj. 

A tak w ogóle, co wy z tym odzewem, ja powiedziałam że mi przeszkadza to jaka jestem? Biorę to za stan rzeczywisty, mam się karać bo się nie lubię roztrajac i mnożyć?

I jeszcze @Mic43, nie wiesz o czym mówię tutaj nawet... życie moje c nie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

A tak w ogóle, co wy z tym odzewem, ja powiedziałam że mi przeszkadza to jaka jestem? Biorę to za stan rzeczywisty, mam się karać bo się nie lubię roztrajac i mnożyć?

Chcesz coś zmienić w życiu?  Jeśli tak to musisz nad tym popracować. 

Nie chcesz ? To nie marudzić  xd.

Chcesz rodzinę, partnera, dziecko... to wszystko są elementy wymagające poświęcenia i pójścia na ustępstwa. 

Czy tak ciężko przez usta powiedzieć proste słowo przepraszam albo proszę, dziękuję... 

Unikasz zmian zasłaniając się chorobą. Wiem jak jest trudniej ale chciej... chciej zmian bo zmiany są dobre. Bądź z ludzmi którzy Ci pomogą a nie wykorzystają. Ktoś kto Cię ceni i szanuje to nigdy Ci przestrzeni nie zabierze. Mało tego... On Ci ją da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Misie pysie nie rozumieją o czym mówię, ale się troszczcą💓 nie chce dzieci raczej, w związku nie jestem bo nie lubię udawać, mam dużo względnie płytkich relacji, brakuje mi ludzi podobnych do mnie/lubiących podobne rzeczy. Mi wystarcza osoby które kocham, czyli rodzina i niektóre osoby jeszcze. Coś jeszcze mam wyjaśniać? Mam wyjaśniać w czym jestem nie w porządku? Nie chce, to prywata jakoś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Misie pysie nie rozumieją o czym mówię, ale się troszczcą💓 nie chce dzieci raczej, w związku nie jestem bo nie lubię udawać, mam dużo względnie płytkich relacji, brakuje mi ludzi podobnych do mnie/lubiących podobne rzeczy. Mi wystarcza osoby które kocham, czyli rodzina i niektóre osoby jeszcze. Coś jeszcze mam wyjaśniać? Mam wyjaśniać w czym jestem nie w porządku? Nie chce, to prywata jakoś

Tych co lubią podobne rzeczy o ty też odrzucasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Maat napisał(a):

Spodobała mi się twoja wypowiedź.

Między innymi zdanie o tym, że unikamy zmian, zasłaniając się chorobą.

To prawda.

Wiem, że kierowałeś post do @Dalila_,ale trafił on do mnie bardzo.

Dziękuję.

Do niej ale on jest uniwersalny. 

Cieszę się, że dotarł chociaż do siebie. Do niej dotrze ale później i się do tego nie przyzna 😄. Taki typ... Nie poradzisz. 

My musimy sami działać. Nie liczyć na lekarzy, tabletki. To jest pomocne ale siła tkwi w chęci zmian a nie jęczeniu jak to nam źle. Sam jestem tego przykładem bo często upadam jako człowiek. Ale podnoszę się teraz.

Nie liczy się to ile razy upadłeś ale ile razy się podniosłeś. 

 

I mała zagadka....

Jeśli zakręcę butelkę bardzo mocno i nie mogę jej odkręcić....to......

Jestem słaby czy silny?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Fuji napisał(a):

Tych co lubią podobne rzeczy o ty też odrzucasz.

Tak, a kogóż? To już nie wolno mi nawet zadecydować kogo chce a kogo nie chce. Żyjemy po to żeby jakoś dać radę przeżyć czy żeby zadowolać innych? Nie bierzcie za mocno tego, oczywiście że dla tych co kochamy trzeba znosić wszystko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Maat napisał(a):

Właśnie też myślę, że musimy sami działać.

W sensie że nie sztuka wziąć leki, trzeba nad sobą pracować, choć jest to nieraz naprawdę trudne!

Co do butelki, to może jest za mocno zakręcona?

Leki nie leczą, trzymają na powierzchni chyba :D

28 minut temu, Maat napisał(a):

Spodobała mi się twoja wypowiedź.

Między innymi zdanie o tym, że unikamy zmian, zasłaniając się chorobą.

To prawda.

Wiem, że kierowałeś post do @Dalila_,ale trafił on do mnie bardzo.

Dziękuję.

Jest fakt taki. Ale znowu do jasnej ciasnej, gdzie ja zwalam krzywdzenie ludzi, na swoją chorobę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mic43 napisał(a):

No ja tam Ci mówiłem i wielokrotnie się wkurwiałas. Nie lubisz krytyki :D

Kiedyś tez pisałaś że brakuje Ci znajomych i czujesz się samotna.  Więc nie wiem jak to z Tb jest. 

Dobra, przyznaję, ja też byłam nie w porządku. Zauwazylam, że oboje reagujemy na krytykę atakiem, a Ty? Myślę że jest to odruch, jak atakują to się bronisz.

Zezloscilam się, bo prywate uprawiasz znow

1 minutę temu, Mic43 napisał(a):

Nie, nie wolno. Ja o wszystkim decyduję, bo jestem księciem! 

Zainwestuj w białego konia to będziesz mieć koleżankę na tripy (nie mnie bo się pozabijamy)

18 minut temu, Maat napisał(a):

Bo ja jestem taki trochę cykor, trochę egoista...

Jak już trzeba WYJŚĆ POZA STREFĘ KOMFORTU ( nie cierpię tego określenia, ale uważam, że jest trafne),to mi się to średnio widzi.

Cykoreczko czego się cykasz? 😜

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×