Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ewaryst7

Czy czujecie się lubiani i akceptowani?

Rekomendowane odpowiedzi

W sumie ja czuję się lubiany, nigdy nie miałem wielu wrogów. Wiadomo że choroba odsunęła mnie trochę od ludzi ale bez przesady! nie zauważyłem jakiegoś znaczącego wpływu nerwicy na moje kontakty z ludźmi. Jest tak jak było przedtem, tylko że nieco odsunąłem się ze względu na ciągłe złe samopoczucie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja czuję się ciągle nieakceptowana, nielubiana i generalnie jakaś gorsza... Oczywiście, mnie też to pieprzone i nieustające złe samopoczucie odsuwa od ludzi i znajomych, których i tak mam niewielu. Świetnie, jeszcze trochę, a zostanę zupełnie sama...

A teraz tzw. powtórka z rozrywki sprzed miesiąca, znowu nie wychodzę z domu.;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

motylcio, rozumiem cię doskonale .Nerwica generalnie w jakiś dziwny sposob wplywa na naszą samoocene...A uciekanie przed ludzmi , to już katastrofa.Też tak mam .Czasem bardz chcę być z kimś , ale najczęściej wolę samotność, w ktorej też jest mi żle....I tak w kołko .powinnam ci powiedzieć ;wyjdz do ludzi... ale to nie jest takie proste...pozdrawiam was serdecznie kochani.Fajnie , że jesteście .:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja sie czuje jak odludek , zreszta nie raz mi mowiono ze jestem dzikiem , ze powinnam zamieszkac na bezludnej wyspie i tam sie uzalac nad soba ,odkad pamietam to taka byłam "inna" , ale od momenty nerwicy to sie pogorszyło , kontakty z ludzmi , mam bardzo mało znajomych i tak jak Adam powiedzial, tez odsunełam sie ze wzgledu na ataki i złe samopoczucie .

a to czy mnie ktos lubi i akceptuje to nie wiem , ale czesto ludzie daja mi odczuc ze nie akceptuja mnie, tego jaka jestem, i to jest przykre bo czasem jest tak ze ktos mnie jeszcze dobrze nie zna a juz ocenia mnie przez pryzmat tego ze mam nerwice , ze lecze sie psychiatrycznie , ze mam doły przez ataki . :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ALEKS*OLO, wiem co czujesz.To boli. I to bardzo. Ja też nie mam szerokiego grona koleżanek. Kiedyś bardzo mnie to martwilo. A dzisiaj jest mi to obojętne.Przez cholerną nerwicę opuściłam wiele imprez , bo miałm te swoje lęki. I nikt tego nie rozumiał . NIKT . Sama nie wiem kiedy , stałam się domatorką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ALEKS*OLO, pamiętaj że do swoich znajomych możesz zaliczyć i mnie :P.

Hmm tak się właśnie zastanawiam - skoro nie mam wielu zatargów z ludzmi i nigdy nie byłem kozłem ofiarnym to skąd wzięła się u mnie diagnoza - fobia społeczna :shock: .. Coś tu jest nie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

adam_s, fajny gość jesteś, wiesz?.. Fobia społeczna? To poważny " Zarzut" ..I jak z tym żyjesz? Bo mnie się wydaje , że ty takowej fobii nie posiadasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ewaryst7, no mi też się nie wydaje żebym miał fobię społeczną, chociaż parę rzeczy na to wskazuje - miałem (mam) dużo objawów szczególnie żołądkowych w miejscach publicznych - autobusie a także w szkole ( przez co o mały włos nie zawaliłem klasy). A staram się życ normalnie chociaż wiadomo - czasem są takie dni że nie ma rady i uginam się pod wpływem tych wszystkich objawów.

Doceniam Twoją chęć niesienia pomocy i zaangażowanie na forum - tak trzymać! ;)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Generalnie nie czuję się lubiany, a tym bardziej akceptowany. Żeby było lepiej to do końca sam nie wiem czemu tak jest (założyłem o tym nawet temat). Zawsze starałem się być pomocny i uczynny dla innych ludzi, nigdy nie potrafiłem nikomu odmówić, gdy potrzebował pomocy, jednak nigdy nie spotykałem się z wdzięcznością. Czułem się jak murzyn z przysłowie, który zrobił swoje i może sobie odejść. Później sam odsunąłem się od ludzi (którzy i tak mnie nie rozumieli). To co mnie boli to to, że nigdy nie udało mi się nawiązać z nikim jakiejś głębszej relacji, ja zerwałem kontakt ze wszystkimi 'znajomymi' nikt się nie zainteresował mną, nikt nie zapytał 'czy wszystko w porządku'... Mimo to, nie jestem do końca zamkniętym w sobie gburem, lecz zdaję sobie sprawę, że to pewnie kwestia czasu kiedy tak się stanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba wziąć pod uwagę to, że czasem wydaje nam się, że ktoś nas lubi, a prawda jest zupełnie inna. Pozory bardzo często mylą.

Dla mnie najlepiej by było, żebym był neutralny, żeby nie mieć wrogów, ale żeby też nie mieć kolegów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja mam dużo dobrych, sprawdzonych znajomych jeszcze z czasów liceum, z pracy i członków rodziny. myśle że depresja uwrażliwiła mnie na kontakty społeczne. ludzie sa dla mnie bardzo ważni i czesto im to pokazuję, a oni mi. dostaje od nich dużo wsparcia i ciepłych słów.jestem nauczycielem i często słysze miłe uwagi od np. byłych uczniów. jest to dla mnie bardzo budujące.

 

generalnie uważam że pomaganie innym za wszelką cene nie ma sensu. niektórzy to wykorzystuja, a inni po prostu nie potrafia docenić. myślę że dla mnie lepiej byc "albo gorącą albo zimną", najgorzej być "letnią". oczywiście czasem przydaje sie troche dyplomacji, ale generalnie lepiej jest miec swoje zdanie - tym własnie mozna zyskac szacunek u ludzi, nawet jesli sie z nami nie zgadzają. sama równiez lepiej sie czuję gdy nie udaję że z czyms sie zgadzam podczas gdy w głebi duszy tak nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi p" pRZyjaciele" znależli mnie zawsze , kiedy potrzebowali pocieszenia , a teraz , kiedy sama mam doła....nie ma nikogo.Triste , nie martw się .Twoi znajomi na ciebie nie zaslugują !!!Mamy teraz takie czasy ...Nie ma przyjażni , nie ma miłośći ....Rozejrzyjcie się wokoł .Wszyscy się obszczekują , rozwodzą..Istne szaleństwo.pozdrwaiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety choruję na "perfekcjonizm". Za Chiny Ludowe nie chciałam dopuścić do tego, żeby ktokolwiek się domyślił, że mam nerwicę. Uważałam tę chorobę za dużą słabość, a nie chciałam żeby ktoś o mnie tak myślał- ona jest słaba. Myślę, że źle postępowałam, że nie przyznawałam się do tego znajomym z uczelni. Z tego powodu jestem na uboczu. Odsunęłam się, bo nie miałam żadnego wytłumaczenia ani wymówki na moje dziwne zachowanie. Kiedy dostawałam ataku przy znajomych, to zwyczajnie nic o tym nie mówiłam, musiałam wtedy być odbierana jak mruk, bo zamykałam się w sobie. Często też nie podchodziłam do mojej grupy i stałam na uboczu, wtedy objawy były słabsze. Dodam, że mam fobię społeczną i te ataki bardzo często pojawiały się wśród innych ludzi. Nerwicy dostałam niedługo przed pójściem na studia, więc teraz nie mam znajomych, nie potrafiłam tej nerwicy na tyle oswoić, żeby móc bliżej się z kimś z grupy poznać. Teraz już trochę za późno na zapoznawanie po 4 latach studiów. Mimo to wiem, że jestem lubiana. Pomimo takiego dziwnego zachowania widzę, że ludzie lubią moje towarzystwo. Zresztą od początku nerwicy minęło sporo czasu, było dużo momentów, w których potrafiłam być sobą, być swobodna. Uważam, że jestem lubiana i akceptowana, ale z własnej winy ludzi odtrącam i robie wszystko, żeby się do mnie za bardzo nie zbliżyli no i mam czego "chciałam" :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nervouska, Nerwica jest przekleństwem...kto jej nie ma , nie zrozumie...Ja też odsuwam się od ludzi. Nie lubię chodzić na imprezy .tłok powoduje we mnie jakiś dziwny niepokój...I prawie zawsze uciekam do domu , klamiąc jak z nut , że muszę ...taki ze mnie pajacyk...He he he

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeglądając forum wpadłem na ten temat, odnośnie pytania zawartego w temacie mogę odpowiedzieć wreszcie "tak" :smile: a pomogły mi w tym studia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przeglądając forum wpadłem na ten temat, odnośnie pytania zawartego w temacie mogę odpowiedzieć wreszcie "tak" :smile: a pomogły mi w tym studia ;)

to masz farta...Ja jakoś nie przyciągam ludzi...Może to i dobrze...Nie muszę się wysilać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Przeglądając forum wpadłem na ten temat, odnośnie pytania zawartego w temacie mogę odpowiedzieć wreszcie "tak" :smile:a pomogły mi w tym studia ;)

 

 

Heh...Masz szczęście... Mnie studia o mało co nie wykończyły :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

triste, już w liceum usilnie uczyłem się, jak sobie z czymś takim radzić. Mój problem był na tyle duży, że miałem problemy z tym już we wcześniejszych fazach nauki, poczułem że jak tak dalej pójdzie - nie wydołam podczas matur, nie mówiąc o studiach.

ewaryst7, a nie trafiłaś na ludzi, którzy odebrali Ci wiarę w siebie? Tak prawdę mówiąc podejście ludzi do mnie wiele się nie zmieniło. Być może w żaden sposób się nie zmieniło. Myślę, że problem leżał wyłącznie po mojej stronie i to nie była żadna przesądzona sprawa, tak naprawdę brakowało mi otwartości, akceptacji wobec ludzi, do tego sam sobie dokładałem wydumanymi przekonaniami o swojej osobie. Czasem wydaje się, że ludzie nas ignorują, jednak trzeba się postawić po ich stronie - może mają jakieś problemy, do których się nie przyznają, są zabiegani - wcale nie jestem osobą, która jest w centrum uwagi i ma cały czas grono znajomych wokół siebie. Po prostu utrzymuję kontakt - mniejszy lub większy z różnymi ludźmi - na każdym kroku się kogoś spotyka, zależy tylko na ile będzie się przyjaznym i otwartym, to podstawa. I to można sobie wypracować - konsekwentnie do celu, bez wysilania :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IceMan, masz rację. Ale nikt nie lubi oglądać ponurej gęby , człowieka w depresji. A już szczególnie znajomi.A mnie się nie chce udawać, że bawi mnie świat , gadanie bzdur o kimś . bo mnie to nie bawi. zawsze byłam inna. Razi mnie chamstwo , prostactwo , szpan ...Nie umiem się wpasować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... nie jest powiedziane, że nikt nie może wywołać uśmiechu na twojej twarzy, takiego prawdziwego, nieudawanego.

Razi mnie chamstwo , prostactwo , szpan ...Nie umiem się wpasować.

Może nieodpowiednie dla Ciebie towarzystwo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

IceMan,Kocham ludzi dobrych , uczciwych , bezinteresownych...sam wiesz , że takich już prawie NIE MA.Pewnie pomyślisz , że jestem jakimś mutantem .naprawde nie rajcuje mnie glupi chichot z innych , plotkowanie za plecami...Bluzganie zamiast przecinka w zdaniu..Nudzi mnie to i przyprawia o mdłości. Ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać.To jest smutne.Wiesz? Bardzo żałuję , że nie urodziłam się 100 lat temu.Nie było komputerów , telewizji ...Ludzie byli szczęsliwi.Rodzina , ojczyzna , uczciwość ...były niepodważalnymi wartościami . a teraz ? pieniądze! Duuużo pieniedzy!I wieczna gonitwa...Za czym..? gdzie..? Po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×