Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzień Świra w moim wydaniu, czyli jak się kąpię.


Gość Dziewięćdziesiąt Cztery

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery

Wchodzę do wanny.

Myję myjkę mydłem antybakteryjnym.

Nalewam płynu do kąpieli na myjkę i się myję.

Potem myjkę muszę przemyć znowu mydłem antybakteryjnym, bo przecież dotykała mojego dupska.

Myję ręce mydłem 3 razy (nie wiem czemu).

Przemywam mydłem cały kran.

Myję mydłem jeszcze raz ręce i nogi (mimo że wcześniej myłem, ale czuję przymus).

Wychodzę z wanny.

Myję ręce mydłem raz, potem przemywam kran mydłem, potem znowu ręce.

No i oczywiście sprawdzenie kilka razy czy kran na pewno dokręcony.

 

Dopiero wtedy czuję, że jestem czysty.

Jak mam być szczery, to mydła kupuję hurtowo w takich baniakach, bo wiem, że takie zwykłe starczy mi na 2-3 dni.

 

Ktoś ma podobne jazdy? 😅

Edytowane przez Dziewięćdziesiąt Cztery

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Dziewięćdziesiąt Cztery napisał(a):

Wchodzę do wanny.

Myję myjkę mydłem antybakteryjnym.

Nalewam płynu do kąpieli na myjkę i się myję.

Potem myjkę muszę przemyć znowu mydłem antybakteryjnym, bo przecież dotykała mojego dupska.

Myję ręce mydłem 3 razy (nie wiem czemu).

Przemywam mydłem cały kran.

Myję mydłem jeszcze raz ręce i nogi (mimo że wcześniej myłem, ale czuję przymus).

Wychodzę z wanny.

Myję ręce mydłem raz, potem przemywam kran mydłem, potem znowu ręce.

No i oczywiście sprawdzenie kilka razy czy kran na pewno dokręcony.

 

Dopiero wtedy czuję, że jestem czysty.

Jak mam być szczery, to mydła kupuję hurtowo w takich baniakach, bo wiem, że takie zwykłe starczy mi na 2-3 dni.

 

Ktoś ma podobne jazdy? 😅

Jak w starej szkole zabijania:) no to jest jakieś natręctwo. Ja tak miałem w OCD. Paroksetyna+sulpiryd to zlikwidowała w miesiąc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery
Teraz, DEPERS napisał(a):

Jak w starej szkole zabijania:) no to jest jakieś natręctwo. Ja tak miałem w OCD. Paroksetyna+sulpiryd to zlikwidowała w miesiąc

 

To jest jedno z wielu, opisałem to, bo wydaje mi się najbardziej pokręcone.

 

Pamiętam jak w dzieciństwie ksiądz nam powiedział na religii, że brzydkie myśli typu "moja matka jest głupia" to grzech i trzeba się z tego spowiadać i dopiero wtedy się zaczęły u mnie jazdy, ciągle miałem niechciane myśli typu "mój ojciec to c**j", ciągle czułem się winny, bałem się jakiejś kary boskiej, że jak tak będę myśleć, to za karę na coś zachoruję albo oślepnę 😅 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pierdyliard razy wszystko dezynfekuję rozmaitymi środkami - wrzątek, chlor, specyfiki antybakteryjne jak np. Detol. Obecnie dodatkowo mam środek weterynaryjny z uwagi na krążącą ptasią grypę niebezpieczną dla kotów. 

 

Nic nie poradzę, dla mnie czystość jest wtedy, kiedy jest czysto nie tylko na wierzchu a pod spodem syf. 

Nie odpoczywam w takich warunkach. 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dziewięćdziesiąt Cztery napisał(a):

Ktoś ma podobne jazdy? 😅

Nie mam, ale znam takich co się godzinę potrafili kąpać, bo musieli zrobić konkretną ilość rzeczy etc. Natręctwa typowe.

 

Dbanie o czystość to jedno, ale nie można przesadzać w żadną stronę ;)  Nie szkodzisz tym nikomu, pytanie tylko czy Tobie to przeszkadza, bo z zewnątrz to wygląda ciut "chorobowo" (zwłaszcza, że piszesz, że czujesz przymus), bo ja osobiście jakbym miała tak robić to bym /cenzura/ca dostała już drugiego dnia, ale ważne jest to co Tobie to robi.

Bakterii wszystkich i tak nigdy się nie pozbędziesz bo to jest nierealne ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, acherontia styx napisał(a):

Nie mam, ale znam takich co się godzinę potrafili kąpać, bo musieli zrobić konkretną ilość rzeczy etc. Natręctwa typowe.

W najgorszej fazie bakteriofobi w ciągu godziny od wejścia do łazienki potrafiłam jeszcze nie zacząć się kąpać, bo nie zdążyłam umyć rąk po skorzystaniu z toalety. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobne. Jak wchodzę do łazienki, to krócej jak godzinę nie potrafię, często do 2 godzin. Ale nie używam środków antybakteryjnych, za to używam... płyn do mycia naczyń, kupuję w baniakach 5l, ten najtańszy.

Co do Paroksetyna+sulpiryd -brałem kiedyś dokładnie to samo zestawienie, kilka miesięcy. Bez zmian

Edytowane przez pawel12345
.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, pawel12345 napisał(a):

Ja mam podobne. Jak wchodzę do łazienki, to krócej jak godzinę nie potrafię, często do 2 godzin. Ale nie używam środków antybakteryjnych, za to używam... płyn do mycia naczyń, kupuję w baniakach 5l, ten najtańszy.

Co do Paroksetyna+sulpiryd -brałem kiedyś dokładnie to samo zestawienie, kilka miesięcy. Bez zmian

Widocznie to zestawienie nie jest uniwersalne i nie pasuje do wszystkich przypadków:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery
Godzinę temu, DEPERS napisał(a):

Tak swoją drogą, takie sterylne życie chyba nie jest do końca super, bo trochę syfu to jednak stymuluje układ odpornościowy do działania i ja bym starał się żyć właśnie w takim przekonaniu i wizyty w łazience by się skróciły:) 

 

U mnie to nie jest tylko mycie się, to też wiele innych rzeczy np. ustawianie wszystkiego tak żeby do siebie nie dotykało, bo może się przewróci, dokręcanie kurków, zamykanie okien i wiele wiele innych różnych głupot. Jak tego nie zrobię, to mam irracjonalne lęki, jak mam lęki to one prowadzą do deprechy, a deprechy się mieć boję i tak się kręci błędne koło w kółko. Święta trójca odkąd pamiętam: lęki, natręctwa i stany depresyjne. Najśmieszniejsze to jest to, że najczęściej miałem takie natręctwa w okresach jak mi dołki mijały same, "bo jak nie to będę tego robić to dołek wróci" xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery

Teraz mam znowu tak, że jak sobie o tym przypomnę, to muszę np. poruszać ramieniem albo ręką albo głową, jak tego nie robię to czuję dyskomfort i czasami już się czuję tym zmęczony fizycznie i wkręcam sobie, że mam zespół touretta. Oszaleć idzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery

Miałem LEKKO lepszy humor dzisiaj i już sobie unzdurałem, że muszę umyć ręce 4 razy pod rząd, potem sprawdzić 2 razy kran czy zakręcony, potem wytrzeć ręce zielonym ręcznikiem (musiałem wyjąć do z szafy, a potem powtórzyć całą czynność jeszcze raz), bo jak nie, to jutro znowu mnie złapie wielki dół, panika, rozpacz i nie będę mieć siłę wstać z łóżka. Potem zapomniałem się i wyrzuciłem kawałek mokrej chusteczki, którą przetarłem pralkę i mówię sobie "nie spuszczaj tej wody", no ale już w mojej głowie mam myśli "jak nie spuścisz, to twoja depresja jutro cię dobije znowu", więc spuściłem wodę. No ale dotknąłem spłuczki, więc znowu muszę umyć ręce 3 razy. I zabawa od nowa.

 

Jak minimalnie mi się nastrój poprawi, to OCD mi grozi. Jak tego nie zrobię, to wtedy znowu nastrój w dół. Nie wiem jakim cudem mój łeb wymyśla takie głupoty. 

Edytowane przez Dziewięćdziesiąt Cztery

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 25.07.2023 o 18:01, DEPERS napisał(a):

Tak swoją drogą, takie sterylne życie chyba nie jest do końca super, bo trochę syfu to jednak stymuluje układ odpornościowy do działania i ja bym starał się żyć właśnie w takim przekonaniu i wizyty w łazience by się skróciły:) 

To niestety nie do końca tak działa. Ja np. mam tak, że wiem że bakterie są wszedzie i nie zabijają ludzi ot tak, co wiecej jestem w stanie też przyjąć że jak nie zdezynfekuje rąk to nic się nie stanie poza ogromnym napieciem i ciągłym myśleniem o tym czego dotknęłam i co zakaziłam albo co zakaziło mnie.

W dniu 27.07.2023 o 00:09, Dziewięćdziesiąt Cztery napisał(a):

Potem zapomniałem się i wyrzuciłem kawałek mokrej chusteczki, którą przetarłem pralkę i mówię sobie "nie spuszczaj tej wody", no ale już w mojej głowie mam myśli "jak nie spuścisz, to twoja depresja jutro cię dobije znowu", więc spuściłem wodę.

Naprawde tak masz, że jakbyś nie spuścił wody to miałbyś jutro zły dzień, a jak spuściłeś to bedziesz miał dobry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Dziewięćdziesiąt Cztery
20 godzin temu, bei napisał(a):

Naprawde tak masz, że jakbyś nie spuścił wody to miałbyś jutro zły dzień, a jak spuściłeś to bedziesz miał dobry?

 

Czasami mam takie irracjonalne rytuały, które się sprawdzają, czasami są bardziej racjonalne np.

 

> Jak zostawię coś w zlewie, to może ten przedmiot się przesunie, zatka odpływ, wtedy akurat pęknie uszczelka i będzie powódź.

 

Nadal to głupie, no ale cóż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×