Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie potrafię rozmawiać


ext2137

Rekomendowane odpowiedzi

Cały czas o tym myślę, nie potrafię rozmawiać. Czy to tak normalnie czy to o poważniejszych sprawach, uczuciach. Nawet z bliskimi czyli z babcią i ojcem(tu akurat się nie dziwię, jest alkoholikiem przez większość mojego życia był pijany, ostatnio wstawił sobie wszywke i nie pije, ciekawe na jak długo....). Jeszcze z 3 lata temu(jakoś do 2k19, teraz mam 20lat btw) z babcią gadałem normalnie, teraz to większość dnia przesiaduje przed komputerem. Odziwo kolegow i kolezanki jakies tam jeszcze mam, ale czuje jak sie powoli ode mnie oddalaja i im sie nie dziwie jak jestem tak zamkniety w sobie. Do niedawna naduzywalem alkoholu i narkotykow(z naciskiem na to pierwsze). Alkohol działał na mnie jakby był magicznym lekiem(brzmi jak alkoholizm, wiem), pomagał mi się otwierać na ludzi a jak do domu wracałem to z babcia godzinami potrafilem gadac, jednak teraz juz przestal na mnie dzialac w taki magiczny sposob wiec przestalem pic i zazywac. Czuje sie jak male dziecko zamkniete w ciele doroslego i mam juz tego powoli dosc. Nic nie wskazuje na to by kiedykolwiek mi sie polepszylo 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samo Ci się nie polepszy, to na pewno.

 

Przestań myśleć. Zbyt intensywne myślenie potrafi zaszkodzić.

Co to znaczy, że nie potrafisz rozmawiać? Sam siebie zdiagnozowałeś? W ogóle odczuwasz chęć rozmowy?  Nie potrafisz uformować swoich myśli w słowa? Nie wiesz o czym rozmawiać?

 

Myślę, że alkohol jedynie zmniejszył Twoje zahamowania i pozwolił się Tobie otworzyć, ale dalej to byłeś Ty. Jeśli po alkoholu byłeś w stanie rozmawiać, to jesteś w stanie rozmawiać również na trzeźwo. Im więcej będziesz rozmawiał z innymi na TRZEŹWO, tym mniejsze opory będziesz miał przed kolejnymi rozmowami, i te rozmowy coraz płynniej będą przebiegały.

 

btw. Po prostu tak jak wszyscy... zacznij bredzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odp

 

Tak odczuwam chęć rozmowy ale wiem jak to się przeważnie kończy(zamkniętą jadaczką) i tak nie wiem też o czym rozmawiać, jak odpowiadać innym. Zdaje sobie też sprawę, że  po części sam sobie w ten pusty łeb wgrywałem że nie potrafię gadać, że jestem taki i owaki i teraz są tego efekty. Lekko raczej nie będzie, nawet nie wiem jak zacząć się naprawiać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że zacząłeś się naprawiać w momencie jak zdałeś sobie sprawę ze swojego problemu i podjąłeś decyzję o wprowadzeniu jakichś zmian w celu jego rozwiązania. Pierwszy krok masz już za sobą - to już dużo.

Zatem, co dalej? dalej, to już musi być praktyka. Chyba, że chcesz latami rozwiązywać swój problem, o ile w ogóle. Wspomniałeś, że z babcią -co prawda po alko- rozmawiałeś, więc myślę, że z nią najłatwiej będzie Ci zacząć, w końcu ona Ciebie zna i wie, że potrafisz prowadzić wymianę zdań. Ułóż sobie plan działania i cel jaki chcesz osiągnąć (możliwy do osiągnięcia w krótkim czasie, aby się nie zniechęcić) tj. np. przez tydzień będziesz zaczynał rozmowę z babcią. Możesz się spytać jak się czuje, czy ma jakieś ciekawe historie do opowiedzenia, możesz rozmawiać o życiu, o jedzeniu, o książkach, filmach, waszych rozrywkach a nawet o pogodzie. Rozmowa to nie egzamin ustny z 'polaka' na maturze, gdzie musisz trzymać się pewnych ram. Jako rozmówca masz wpływ na to w jakim kierunku potoczy się Wasza dyskusja. Masz ogrom tematów do wyboru na które możesz rozmawiać, ale niestety (albo stety) ten wybór należy do Ciebie. Zadawaj pytania, słuchaj odpowiedzi, dopytuj. Brakuje Ci wiedzy w danym zakresie? Dopytuj. "Dlaczego jest tak i tak", "widzę, że masz duże doświadczenie w tym zakresie, czy możesz mi wytłumaczyć jak..." etc. Po np. tygodniu weryfikuj swoje postępy i wyznaczaj nowe cele.

Słowa to jedno. Gesty to drugie.
Uśmiechaj się (nie mam na myśli ciągłego uśmiechu przez CAŁĄ rozmowę), w zależności od swojego przekazu możesz dobrać odpowiednie gesty rękami, aby wzmocnić swój przekaz (możesz ćwiczyć przed lustrem). Ja jak słucham, a dokładnie kiedy zależy mi na tym, aby zrozumieć dany przekaz - mrużę oczy, delikatnie pochylam się do przodu i patrzę na swojego rozmówcę. W ten sposób okazuję mu szacunek i daję mu do zrozumienia "hej, halo! On Ciebie słucha".

Jeśli brakuje tematów do rozmów, bo np. się już skończyły, to można dowiedzieć się czegoś nowego i podczas rozmowy przytoczyć nowo pozyskaną wiedzę i spytać się swojego rozmówcy o opinię na ten temat.

Moim zdaniem nie jesteś w stanie na trzeźwo prowadzić rozmowy, bo coś nie pozwala Ci być sobą w rozmowach z innymi, może niska pewność siebie? Kompleksy? Może gdzieś w głębi siebie uważasz się za mało interesującego człowieka? Nie wiem. Sam musisz ze sobą porozmawiać.

btw. 'pustego łba', jak to wspomniałeś, nie masz, ot. masz problemy jak każdy normalny człowiek i różnisz się od innych tak jak inni różnią się od Ciebie, pokochaj siebie, tego Tobie ext2137, życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

wbrew pozorom umiejętnosc tzw. small toku nie jest taką prostą sztuką, kiedy ma sie jakies tam zahamowania, albo Ci za bardzo zalezy, zeby np. dobrze wypaść (w rozmowie), też czasem mam z tym problem. 

Ale, jak w kazdej dziedzinie, trening czyni mistrza.;) Moze zastanow sie, co - jakie tematy- Cie interesują,  albo z jakimi ludźmi chciałbys rozmawiać. 

I, przede wszystkim, zacznij o sobie dobrze myśleć, bo na razie to sam siebie dyskredytujesz ("pusty łeb", "zamknięta jadaczka" - nie myśl o sobie w ten sposob).

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, johnn napisał:

Może spróbuj rozpocząć od rozmowy do telefonu zaufania lub kolegi.

Wbrew pozorom telefon to wyższa szkoła jazdy. Mimo wszystko łatwiej jest twarzą w twarz, gdzie poza słowami widzi się też normalne reakcje. Ja na przykład mam fobie telefonowe, nie potrafię rozmawiać w ten sposób i nie chcę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dryagan napisał:

Wbrew pozorom telefon to wyższa szkoła jazdy. Mimo wszystko łatwiej jest twarzą w twarz, gdzie poza słowami widzi się też normalne reakcje. Ja na przykład mam fobie telefonowe, nie potrafię rozmawiać w ten sposób i nie chcę

Ja popieram pomysł johnna, o wiele lepiej rozmawia mi się przez telefon, nie potrzebuje się skupiać na tych normalnych reakcjach. Na początek telefon to powinna byc dobra opcja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 godzin temu, Dryagan napisał:

Wbrew pozorom telefon to wyższa szkoła jazdy. Mimo wszystko łatwiej jest twarzą w twarz, gdzie poza słowami widzi się też normalne reakcje. Ja na przykład mam fobie telefonowe, nie potrafię rozmawiać w ten sposób i nie chcę

 

To ja mam podobnie. Rozmowa przez telefon jest dla mnie trudniejsza, bo nie widze twarzy, reakcji rozmowcy. Przy rozmowie f2f mozna mieć większą kontrolę nad sytuacją. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przez telefon również nie lubię rozmawiać, bo tak naprawdę mogę nie mieć pewnego pojęcia, kto ze mną rozmawia. Za nic w świecie nie chciałbym mieć pracy wymagającej ciągłego telefonowania (konsultant), nie no dramat jak dla mnie!

 

Ktoś wspominał o telefonie zaufania. Cóż... Pod ten telefon odważyłbym się zadzwonić tylko w jakiejś mega kryzysowej sytuacji, np. moich jakże przerażających nocnych lęków, ale niestety wtedy telefon zaufania dla dorosłych jest nieczynny, także... Tak na marginesie to słyszałem, że niektórzy potrafią sobie nawet robić niemiłosiernie jaja z tego telefonu zaufania - dzwonią z jakąś śmieszną pierdołą i są ciekawi co im poradzą, eh... No ale to już nie wina tych biednych konsultantów, że ludzie bywają tak głupi i niepoważni, w każdym razie współczuję.

 

Zdecydowanie lepiej jest mi rozmawiać face-to-face, wtedy rzeczywiście widzi się z kim ma się przyjemność rozmawiać. Łatwiej wtedy opowiedzieć o takich trudniejszych rzeczach. Przez telefon to tylko takie konkrety bym mógł z kimś wymieniać, ale szczera, poważniejsza rozmowa, no to sorry resory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.12.2022 o 18:27, alone05 napisał:

Jak kiedyś chodziłam do szkoły to rówieśnicy pytali mnie się dlaczego nic nie mówię a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć. Teraz już wiem, że już taka jestem, cicha i nieśmiała.

 

Jak chodziłem do gimnazjum też byłem bardzo cichy, ale był w klasie ze mną jeszcze taki jeden chłopak, który miał mutyzm wybiórczy. Był mocno nierozumiany przez kolegów i nawet poniekąd nauczycieli, choć miał nawet dwóch takich kolegów, którzy mimo to, go lubili, a mnie z kolei nikt z nich nie trawił za mocno, no cóż. Nawet ten kolega z mutyzmem tak zaczął w pewnym momencie, delikatnie mówiąc, dziwaczeć, że ciągle gapił się na jedną koleżankę i jeszcze gorzej go zaczęto traktować. Jest to mega przykre, nawet chciałem mu pomóc, ale on ode mnie nie chciał pomocy, bo też mnie nie trawił z racji, że ci inni jego koledzy mnie nie trawili. Nie wiem, co się z nim teraz dzieje, choć coś słyszałem, że ukończył bardzo dobry kierunek studiów - jakąś inżynierię elektroniczną czy coś takiego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×