Skocz do zawartości
Nerwica.com
Pati95

(nad)wrażliwość a utrata czujności

Rekomendowane odpowiedzi

Hej! 

Pytanie głównie do osób wrażliwych. Właściwie od małego (gdy robiło mi się przykro albo przeciwnie, gdy byłam o coś zła) często słyszałam, że przesadzam, że jestem zbyt wrażliwa, że za bardzo się przejmuje albo że nie mam dystansu. Na przestrzeni lat ostatecznie sprawiło to, że w 90 % sytuacji, kiedy ktoś właśnie sprawi mi przykrość albo mnie zdenerwuje to ja przyjmuje, że jest to kwestia mojej nadwrażliwości. Tylko że to też nie jest dobre, bo z kolei może powodować utratę czujności w sytuacji, kiedy ktoś naprawdę "przegina". Pytanie brzmi, czy wypracowaliście sobie jakąś metodę, która pozwala Wam ocenić co jest czym, tzn. kiedy mieliście prawo poczuć się urażeni albo się zdenerwować a kiedy wynika to z Waszej neurotyczności? Czy to w ogóle jest coś, co da się obiektywnie ocenić czy tu wszystko jest i zawsze będzie subiektywne? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Pati95 napisał:

Właściwie od małego (gdy robiło mi się przykro albo przeciwnie, gdy byłam o coś zła) często słyszałam, że przesadzam, że jestem zbyt wrażliwa, że za bardzo się przejmuje albo że nie mam dystansu. Na przestrzeni lat ostatecznie sprawiło to, że w 90 % sytuacji, kiedy ktoś właśnie sprawi mi przykrość albo mnie zdenerwuje to ja przyjmuje, że jest to kwestia mojej nadwrażliwości.

 

Pytanie na ile te komentarze faktycznie były "uzasadnione" [cudzysłów, bo zastanawiam się w jakim stopniu posiadanie z natury silnie uwrażliwionego systemu nerwowego jest czymś, za co należy przepraszać], a na ile ktoś próbował nimi jedynie usprawiedliwić swoje własne przekraczanie Twoich granic. Być może wcale nie jesteś - albo przynajmniej wtedy nie byłaś - nadwrażliwa. Co o tym myślisz?

 

2 godziny temu, Pati95 napisał:

Pytanie brzmi, czy wypracowaliście sobie jakąś metodę, która pozwala Wam ocenić co jest czym, tzn. kiedy mieliście prawo poczuć się urażeni albo się zdenerwować a kiedy wynika to z Waszej neurotyczności? Czy to w ogóle jest coś, co da się obiektywnie ocenić czy tu wszystko jest i zawsze będzie subiektywne?

 

Element subiektywizmu zapewne pozostanie zawsze, wydaje mi się jednak, że w dużej mierze to po prostu kwestia zdrowego rozsądku - jeśli ktoś wyjeżdża do nas z rasistowskimi / seksistowskimi tekstami czy podnosi głos mamy prawo czuć się urażeni / zdenerwowani niezależnie od poziomu swojej wrażliwości... podobnie jak posiadać własne standardy mówiące o tym, że np. nie życzymy sobie, aby ktoś w rozmowie z nami mimo wszystko nie stosował najpopularniejszego polskiego słowa jako przecinka. Z pewnością przydaje się umiejętność wyjścia z własnej głowy i spojrzenia na siebie z boku oraz / lub posiadania wyobrażenia "normalnej" osoby [jej zachowania] i używania go jako wzorca w budzących wątpliwości sytuacjach. W miarę możliwości starajmy się również nie dopuszczać do siebie / eliminować ze swego otoczenia osoby, które nie rozumieją naszego odmiennego postrzegania świata [tak, wiem - niestety nie zawsze się da].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie da się obiektywnie ocenić bo uczucia są subiektywne. To zawsze będzie kwestia indywidualnej wrażliwości. Jednego łatwiej urazić, innego trudniej. Nie ma i nie będzie "sędziego", który da nam "pozwolenie" na bycie urażonym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że bardzo dużą rolę odgrywa nie tylko stopień wrażliwości emocjonalnej ale też poczucie naszej wartości. Człowiek, który zawsze się obraża, wyolbrzymia, narzeka może mieć nie tylko wysoką wrażliwość ale też bardzo niskie poczucie własnej wartości. Takie osoby też mają trudności z wyrobieniem zdania na swój temat i innych, często mają wahania, wszystko muszą przemyśleć, a przez to, że za dużo czasem myślą to z trudem przychodzi im podjęcie decyzji, mogą być impulsywne, przez co później żałują swoich wyborów i mogą pogrążyć się bardzo łatwo w depresji. Często też szybko się zniechęcają do pewnych aktywności, bywają lękliwe i bierne, bo zbyt ogólnikowo postrzegają pewne rzeczy, wszędzie widzą wyłącznie skrajności, przesadzają. Np. ktoś na mnie nakrzyczał, tzn. że już mnie w ogóle nienawidzi, albo ktoś był dla mnie miły tzn. że mnie bardzo lubi, albo nawet wyznał miłość. 

 

Niestety takie osoby mają bardzo ciężko w życiu dorosłym, jeśli w dzieciństwie nie zdążyły podbudować swojego poczucia wartości, bo mogły czuć się niezaspokojone, nielubiane. I potem trzeba to poczucie wartości odbudowywać, co trwa latami... Po prostu trzeba zmienić swoje przekonania, spojrzeć nieco szerzej na pewne rzeczy, zauważać te pośrodkowe rzeczy, nie tylko skrajności, że np. jak jedna rzecz nie wyjdzie to już myślisz, że nic ci nie wychodzi... po prostu trzeba sobie powiedzieć - ok, nie udało się tym razem, to znaczy, że muszę spróbować drugi raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.07.2021 o 12:54, Shadowsun napisał:

Pytanie na ile te komentarze faktycznie były "uzasadnione" [cudzysłów, bo zastanawiam się w jakim stopniu posiadanie z natury silnie uwrażliwionego systemu nerwowego jest czymś, za co należy przepraszać], a na ile ktoś próbował nimi jedynie usprawiedliwić swoje własne przekraczanie Twoich granic. Być może wcale nie jesteś - albo przynajmniej wtedy nie byłaś - nadwrażliwa. Co o tym myślisz?

 

No właśnie nie mam pojęcia, oczywiście tak jak piszesz też mogło być. 

Akurat w przypadku seksistowskich komentarzy czy podnoszenia głosu w trakcie rozmowy sprawa jest rzeczywiście ewidentna, tu nie mam nigdy wątpliwości. Ale te sytuacje to zdecydowana mniejszość. A w reszcie przypadków czasem sama biję się ze sobą- czy zareagować czy nie, bo a nuż moje emocje wynikają z nadwrażliwości... Męczy mnie to bardzo, a wyjść z własnej głowy i na chłodno ocenić nie zawsze potrafię. 

 

W dniu 10.07.2021 o 12:54, Shadowsun napisał:

W miarę możliwości starajmy się również nie dopuszczać do siebie / eliminować ze swego otoczenia osoby, które nie rozumieją naszego odmiennego postrzegania świata [tak, wiem - niestety nie zawsze się da].

 

Tak, tak jest rzeczywiście najlepiej.

 

@acherontia styx No właśnie chyba niestety jest tak jak piszesz co mnie przeraża. Wolałabym, żeby dało się to jakoś rozróżnić. Eh..."

 

@MarekWawka01 Tylko że ja z tą wrażliwością to niestety miałam "problem" od zawsze, a w dzieciństwie miałam całkiem dobre poczucie wartości. Obrażać to akurat obrażam się bardzo rzadko, często natomiast jest mi przykro z jakiegoś powodu albo jestem zła, a duszę to w sobie właśnie z obawy o to, czy aby nie przesadzam. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też słyszałem wielokrotnie w moim życiu, że nie mam dystansu do siebie, że jestem niedojrzały emocjonalnie, bo reaguje emocjonalnie w różnych stresujących i nieprzyjemnych sytuacjach. Dlatego zacząłem cisnąć w sobie wszystkie przykre uczucia i emocje, aby nie okazywać "słabości". To spowodowało, że zacząłem cierpieć na nerwicę. Dusiłem w sobie latami problemy, uczucia, emocje i wszelki stres. Nie okazywałem niczego i byłem bardzo neutralny, wręcz apatyczny a leżąc nocą w łóżku miałem silne napady nerwicy przez 4 lata. Dopiero po tym, jak poznałem moją obecną koleżankę, która również miała traumy i problemy emocjonalne, oboje zdecydowaliśmy się "wylać" z siebie to wszystko. Rozmawialiśmy o traumach, problemach, o kompleksach i strachu itd. To niesamowicie odmieniło moje życie jej zapewne też.  Z czasem przestałem przejmować się opiniami innych o mnie i przestałem brać na poważnie teksty typu "jesteś niedojrzały emocjonalnie, bo przesadnie reagujesz." Najczęściej słyszę takie teksty od ludzi w internecie albo on niedojrzałych psychicznie ludzi głównie z czasów mojego gimnazjum i szkoły średniej, którzy swoim zdziecinnieniem nie dorastają do mojej dojrzałości. Zauważyłem, że ludzie bardzo często projektują swoje problemy na innych tzn. Jeżeli ktoś zarzuca mi brak dojrzałości emocjonalnej lub nadwrażliwość i przesadną reakcje w rzeczywistości, to ta osoba ma problem nie ty. Po prostu przestałem słuchać tego pieprzenia na mój temat, tobie też polecam. Widziałem, kiedyś cytaty, niestety zapomniałem autora. Parafrazując chodziło o to, że kto boi się płakać został oswojony. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Pati95 napisał:

Tylko że ja z tą wrażliwością to niestety miałam "problem" od zawsze, a w dzieciństwie miałam całkiem dobre poczucie wartości. Obrażać to akurat obrażam się bardzo rzadko, często natomiast jest mi przykro z jakiegoś powodu albo jestem zła, a duszę to w sobie właśnie z obawy o to, czy aby nie przesadzam. 

 

Rozumiem. Ja tylko pisałem o nadwrażliwości w odniesieniu do poczucia własnej wartości. Przy wysokim poczuciu własnej wartości człowiek zdecydowanie lepiej się czuje sam ze sobą, jest w stanie stawiać granice, nie przejmuje się aż tak mocno wszystkim dookoła, bo ma wyrobione zdanie na swój temat i innych. Choć niestety osoby nadwrażliwe raczej częściej mają to poczucie wartości obniżone, ponieważ częściej czują się niedopasowane do społeczeństwa.

 

Jeśli zaś chodzi o twój problem jaki opisałaś, to myślę, że masz po prostu pewne problemy z emocjami. Nie jesteś z nimi kontakcie, nie potrafisz pewnie ich przez to wyrażać, nazywać, odpowiednio przeżywać.

 

Zachęcam cię do obejrzenia filmiku 🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×