Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Kochani. 

Tak jak w temacie - jestem z facetem. Wymarzonym. Był jak wymarzony na początku związku. Teraz się zastanawiam nad zakończeniem tego związku.

Typ wie o mojej depresji, sam ją przeszedł kilka lat temu. Dowala mi tak że nie chce mi się czasami żyć, wymusza na mnie żebym robiła prawo jazdy, bo będę bardziej pożyteczna. Miałam się zwolnić z pracy, nie zwolniłam się NA RAZIE - źle, miałaś się zwolnić, jestem zawiedziony (???). Dodam, że również miał taką samą sytuację i to w tym samym miejscu. Przeglądam pinteresta zamiast pracować, szukać czegoś dodatkowego, rozwiązania dla problemu w pracy (pracuję w biurze, tworzę strony internetowe). Sam jest pracoholikiem i po pracy pracuje, w weekendy pracuje. Mi ma za złe że nie mam takiego podejścia.

 

Tak, rozmawiałam. Mówiłam, że mi przykro, że nie ma o co być zły, że nie może się na mnie wyżywać. Sytuacja się nie poprawia. Jak chce seksu, to o Boże! Góry by przeniósł, kupiłby mi wszystkie słodycze świata! A potem znowu siada do swoich ''dodatkowych rzeczy przy kompie''. 

Chyba nie piszę tego po to, żeby usłyszeć ''TAK ZERWIJ Z NIM CO TY ŻYCIE SOBIE CHCESZ ZMARNOWAĆ?'' tudzież ''DZIEWCZYNO TY JESTEŚ ŚLEPA?'' - ja nie, miłość jest. ''Miłość''. hehe.

 

Nie wiem /cenzura/, nie wiem. Jestem i tak straszliwie rozchwiana emocjonalnie przez chorą psychę, porąbaną sytuację w pracy, a teraz mam wrażenie że wszystko moja wina bo go zawiodłam.

Jeśli mi ktoś odpowie - dzięki z góry. Po prostu potrzebuję jakiegokolwiek feedbacku od osoby z zewnątrz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co piszesz to ten facet nie tylko nie troszczy się o Ciebie, co zaniża samoocenę.

Z drugiej strony jest to Twój "wymarzony facet". Więc jesteś rozerwana w środku. 

Musisz sama sobie odpowiedzieć na pytanie, czy aż takie poświęcenie siebie jest warte tej "miłości". Być może za rogiem czai się kolejny "wymarzony", ale z lepszym oprogramowaniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wymarzony facet to archetyp ( pewien wyidealizowany image w naszej wyobrazni) do którego prawdziwy fizyczny mezczyzna nigdy niezdoła nawiązać. Dlatego predzej czy pozniej musi sie relacja (kazda, bez wyjatku) wiazac z roczarowaniami- nie mowie ze od razu musi dojsc do zerwania relacji.

 

Pytanie, on chce zebys Ty zmieniła/odeszła z pracy a czego chcesz Ty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mówię że był ideałem, ale na tej zasadzie, że znałam jego wady i zalety już na długo przed wejściem z nim związek. ''Wymarzony'', bo naprawdę na początku związku i wcześniej, jak byliśmy znajomymi, był bardziej skryty i niestety jakiś czas temu zaczęły się ukazywać te mroczniejsze strony. Jakiś czas temu usłyszałam, że nie jestem w ogóle ambitna bo nie siedzę non stop nad pracą. No kurde. Uczę się obcego języka biznesowego, płacę za to sama, mam lekcje, lubię się uczyć języka i robię to prawie codziennie. Sprawia mi to mega radość i to już jest ambitne. Nie, bo według niego ''no i gdzie pójdziesz z tym angielskim? Jak zamierzasz znaleźć pracę, kim chcesz być tylko z językiem? To nie tak wygląda, ty byś musiała (...)'' i tu się zaczyna seria wyliczeń, ile to mi brakuje, czego to ja nie umiem i jakie mam złe podejście. ''Bo on to, bo on tamto, gdyby on to by zrobił inaczej'', według niego to bez sensu i tak dalej. Uwierzcie mi, tu nie chodzi o to że on mi pokazuje swój punkt widzenia, tylko o to, że on podkreśla jak ON by to zrobił i czemu JEMU to by wyszło a mi nie. Zawsze siebie stawia w świetle mądrzejszego, podkreśla to. To nie jest przedstawianie punktu widzenia, tylko no, wywyższanie się. 

 

Wymienione wyżej pytania które od niego słyszę od czasu do czasu nie mają wydźwięku ''słuchaj Jaga a może ty pomyśl czy to jest dobry pomysł, może to przemyśl'' tylko jest ''to ci się nie przyda, po co ci to, nie szkoda ci hajsu? według mnie to jest bezsensowne. daj spokój odłożyłabyś a nie języka się uczysz'' 

 

Wiesz @neon tu już nie chodzi o samo odejście z pracy, bo to że tam jestem nadal niczego nie zmienia tak naprawdę w jego życiu. Chodzi o to, że zawiódł się bo zaplanowałam i potem zrezygnowałam. Przy czym, nieco ponad pół roku temu on miał identyczną sytuację - przygotował wymówienie i nagle okazało się że jednak zostaje. Więc o co ta złość? Tego mi nie wyjaśnił. Nie demonizuję go bo jest facetem, nie pomyślcie tak. 

Ciężko jest mi zobaczyć z innej perspektywy ten związek. 

Czego chcę ja? Najpierw znaleźć alternatywę a potem dać wymówienie.

Dzięki za odpowiedzi, naprawdę

 

@DOMINIKKKK Mam samoocenę na poziome -3454567876543, ale tak, jestem strasznie rozerwana w środku. Przez pracę, psychikę i związek. Bardzo ciężko mi będzie odpowiedzieć na to pytanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine miałam podobną sytuację. Pomogło mi wtedy zdystansowanie się do tego wszystkiego (przeprowadziłam się na 3-4 dni do rodziców). Miałam czas, żeby zastanowić się i tu zmierzam do najważniejszego punktu. Zadałam sobie pytanie: czego chcę w życiu? co jest dla mnie najważniejsze? gdzie będę czuła się najlepiej?

Może Tobie też by pomogło postawienie sobie takich pytań i odpowiedzenie na nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Novocaine

Uciekaj kobieto póki czas! ;)

Zdrowie jest ważniejsze

 

Ja dopiero po zerwaniu poczułam spokój, zauważyłam że z pozoru idealny tak często miał mnie poprostu gdzieś..

 

Pomysl czy tez nie zakochałas się w swoim "wyobrazeniu" jego, a najlepiej zróbcie sobie przerwę i zobaczysz czy się lepiej czujesz sama

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Dalja napisał:

@Novocaine

Uciekaj kobieto póki czas! ;)

Mowiła, ze nie takich rad potrzebuje, poza tym za mało napisała, by wyrokowac, czy problem jest wyłacznie w jej partnerze, czy moze raczej w jej podejsciu do związku, albo  wogole czym innym.

 

Ja bym postawiła na razie na dopracowanie komunikacji. Dlaczego Twoj chlopak chcial, zebys zwolnila sie z pracy?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Dalja @Luna*

Wiecie co? Faktycznie niewiele opisałam, ale tu nie chodzi o sam fakt zwolnienia się. Problem dla niego jest w tym, że nie byłam konsekwentna i zostałam po rozmowie z zarządem. No ok. 

My z moim chłopakiem znamy się już kilka lat, związek trwa niecały rok...

Dopracowanie komunikacji, to kwestia, którą poruszałam wiele razy i to tak jak trzeba, nie darłam się, nie wyzywałam, tylko kulturalnie lecz stanowczo mówiłam że coś mi sprawiło przykrość lub, że coś mi się nie podoba/ nie jest mi na rękę. Jednocześnie nie atakowałam go zarzutami - ot, normalna ludzka rozmowa. Ale niestety, mimo rozmów i prób stawiania granic, sytuacja się nie zmienia, zawsze jestem tą gorszą osobą. Wszystko mu we mnie przeszkadza. 

Jestem zawsze spychana na dalszy plan. Ciężko to zrozumieć niektórym, no ale niestety wiele osób tkwi w nieudanych związkach. Nie mniej jednak nie chcę marnować czasu na słuchanie wyrzutów i ciągłe dostosowywanie się lub wręcz walczenie o swoje potrzeby. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.11.2020 o 19:33, Novocaine napisał:

Jeśli mi ktoś odpowie - dzięki z góry. Po prostu potrzebuję jakiegokolwiek feedbacku od osoby z zewnątrz.

Niektórzy radzą aby kierować informacjami skierowanymi od naszego ciała. Stój prosto i zadaj sobie na głos pytanie. Jeżeli twojego ciało pochyli się do przodu to oznacza odpowiedź twierdzącą. Nigdy nie sprawdzałem tej metody ale wydaje mi się poprawna. 

 

Również borykam się z trudnościami z podejmowaniem decyzji z kim pozostać w związku.

 

Miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn To bardzo ciekawe! Chyba o tym nie słyszałam.

Ale wow - dzisiaj odkryłam, że jeśli zastanawiasz się czy Twój związek jest odpowiedni i piszesz na forum takie pytania jak powyżej, to znak, że nie jest XDD 

Brawo ja normalnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luna*Nie doczytałam o jakie rady chodzi, ale u mnie tkwienie w związku, w którym coś nie grało, skończyło się nerwica.. Dlatego czułam się zobowiązana napisać jak wyżej:D

 

@Novocaine A jednak pojawiły się nowe konkluzje:D Życzę dobrych decyzji i pomyślności 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jedynym wyjsciem przy niedokonca satysfakcjonującym związku jest jego zerwanie?

A co, jesli nastepny okaze sie podobny, i jeszcze następny?

Nie namawiam oczywiscie do tkwienia na silę w takich związkach, ale czasem warto sie zastanowic, z czego wynikaja problemy ( mowie oczywiscie o podejsciu do związku - i siebie - bardziej na serio - kiedy chcemy zbudowac cos trwałego).

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Men wyraźnie dominuje, jest silniejszy, źle się czujesz w takim układzie

No ale to tak się robi, po czasie istnienia związku 

Jest pewien schemat 

Albo się ludzie dopasowują 

Albo nie 

W każdym układzie jedna osoba jest bardziej dominującą 

Czasem kobiety rządzą, i menowi to pasuje

Gorzej jak oboje chcą rządzić 

Nikt nie ustąpi 

Ale sukces dobrego związku 

To już wyższa Szkoła jazdy 

I lata wprawy i doświadczenia

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.12.2020 o 08:43, Luna* napisał:

Czy jedynym wyjsciem przy niedokonca satysfakcjonującym związku jest jego zerwanie?

A co, jesli nastepny okaze sie podobny, i jeszcze następny?

Nie namawiam oczywiscie do tkwienia na silę w takich związkach, ale czasem warto sie zastanowic, z czego wynikaja problemy ( mowie oczywiscie o podejsciu do związku - i siebie - bardziej na serio - kiedy chcemy zbudowac cos trwałego).

 

 

 

Bo problem moze byc w tobie, a nie w nim i Ty nawet o tym nie wiesz, a te dysfunkcyjne tkwia w twej nieswiadomej psyche.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, neon napisał:

 

Bo problem moze byc w tobie, a nie w nim i Ty nawet o tym nie wiesz, a te dysfunkcyjne tkwia w twej nieswiadomej psyche.

Dlatego dobrze jest, gdy w związku kazdy zna swoje deficyty i ograniczenia, i wie, co moze dac, a czego nie, partnerowi. 

Sprawa moze wymagac tez dopracowania, dotarcia sie itd, tylko musi byc wola obu stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Luna* napisał:

Dlatego dobrze jest, gdy w związku kazdy zna swoje deficyty i ograniczenia, 

 

To sytuacja idealna tylko ile takich jest? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, neon napisał:

To sytuacja idealna tylko ile takich jest? 

To nie jest sytuacja zewnętrzna, tylko swiadomy wybor  danej osoby - poznawanie siebie, swoich ograniczen i nie udawanie, czy zwodzenie drugiej strony w tej kwestii.

Nie kazda psyche musi byc nieswiadoma ;)

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Luna* napisał:

To nie jest sytuacja zewnętrzna, tylko swiadomy wybor  danej osoby - poznawanie siebie, swoich ograniczen i nie udawanie, czy zwodzenie drugiej strony w tej kwestii.

Nie kazda psyche musi byc nieswiadoma ;)

 

 

 

Ja powiem ze musi, bo w innym przypadku równa byłaby Bogom, co jest zreszta niemozliwe. Ale rozumiem ze chodzi o te czesci, które sprzyjaja budowaniu relacji. Tu tez pewnie nie ma par całkowicie swiadomych, chociaz pewnie sa te mniej lub bardziej swiadome. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×