Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Novocaine

Użytkownik
  • Zawartość

    104
  • Rejestracja

  1. Hej kochani. Znowu się odzywam po przerwie. Ten weekend spędzam sama w mieszkaniu, po raz pierwszy od wakacji ;o A co u Was?
  2. @johnn To bardzo ciekawe! Chyba o tym nie słyszałam. Ale wow - dzisiaj odkryłam, że jeśli zastanawiasz się czy Twój związek jest odpowiedni i piszesz na forum takie pytania jak powyżej, to znak, że nie jest XDD Brawo ja normalnie...
  3. O matko jedyna! Dlaczego dopiero dzisiaj znalazłam ten wątek? Ok uwaga naku*wiam /cenzura/!! MAM DOŚĆ BYCIA UZALEŻNIONĄ OD ZWIĄZKÓW TEGO, ŻE NIE CHCE MI SIĘ WSTAWAĆ Z ŁÓŻKA TEGO ŻE NIE INTERESUJE MNIE /cenzura/ NIC!!! WKURWIA MNIE TEŻ TO, ŻE ZA BARDZO SIĘ PRZEJMUJĘ TYM CO POMYŚLĄ INNI I ŻE ICH ZRANIĘ TRAFIA MNIE JAK PO 4 GODZINACH NAGLE UŚWIADAMIAM SOBIE ŻE PRZEZ 4 GODZINY GAPIŁAM SIE W ŚCIANE WKURWIA MNIE JEBANA SAMOTNOŚĆ NIKT MNIE NIE ROZUMIE NOSZĘ MASKĘ BO MUSZĘ, DZIŚ PSYCHIATRA POWIEDZIAŁ ŻE CHYBA MI SIĘ POLEPSZYŁO BO DOBRZE WYGLĄDAM /cenzura/ NAŁOŻYŁAM WIĘCEJ TAPETY, WŁOŻYŁAM LEPSZE CIUCHY I ZROBIŁAM FRYZURKĘ ŻEBY ZACHOWAĆ POZORY I TO MNIE WKURWIA, ŻE NIE MOGĘ WYTRZYMAĆ SAMA ZE SOBĄ. NIE MOGĘ Dziękuję kochani, że tu jesteście. A jak ktoś chce pogadać, zapraszam, ponarzekajmy sobie.
  4. @Dalja @Luna* Wiecie co? Faktycznie niewiele opisałam, ale tu nie chodzi o sam fakt zwolnienia się. Problem dla niego jest w tym, że nie byłam konsekwentna i zostałam po rozmowie z zarządem. No ok. My z moim chłopakiem znamy się już kilka lat, związek trwa niecały rok... Dopracowanie komunikacji, to kwestia, którą poruszałam wiele razy i to tak jak trzeba, nie darłam się, nie wyzywałam, tylko kulturalnie lecz stanowczo mówiłam że coś mi sprawiło przykrość lub, że coś mi się nie podoba/ nie jest mi na rękę. Jednocześnie nie atakowałam go zarzutami - ot, normalna ludzka rozmowa. Ale niestety, mimo rozmów i prób stawiania granic, sytuacja się nie zmienia, zawsze jestem tą gorszą osobą. Wszystko mu we mnie przeszkadza. Jestem zawsze spychana na dalszy plan. Ciężko to zrozumieć niektórym, no ale niestety wiele osób tkwi w nieudanych związkach. Nie mniej jednak nie chcę marnować czasu na słuchanie wyrzutów i ciągłe dostosowywanie się lub wręcz walczenie o swoje potrzeby.
  5. Nie mówię że był ideałem, ale na tej zasadzie, że znałam jego wady i zalety już na długo przed wejściem z nim związek. ''Wymarzony'', bo naprawdę na początku związku i wcześniej, jak byliśmy znajomymi, był bardziej skryty i niestety jakiś czas temu zaczęły się ukazywać te mroczniejsze strony. Jakiś czas temu usłyszałam, że nie jestem w ogóle ambitna bo nie siedzę non stop nad pracą. No kurde. Uczę się obcego języka biznesowego, płacę za to sama, mam lekcje, lubię się uczyć języka i robię to prawie codziennie. Sprawia mi to mega radość i to już jest ambitne. Nie, bo według niego ''no i gdzie pójdziesz z tym angielskim? Jak zamierzasz znaleźć pracę, kim chcesz być tylko z językiem? To nie tak wygląda, ty byś musiała (...)'' i tu się zaczyna seria wyliczeń, ile to mi brakuje, czego to ja nie umiem i jakie mam złe podejście. ''Bo on to, bo on tamto, gdyby on to by zrobił inaczej'', według niego to bez sensu i tak dalej. Uwierzcie mi, tu nie chodzi o to że on mi pokazuje swój punkt widzenia, tylko o to, że on podkreśla jak ON by to zrobił i czemu JEMU to by wyszło a mi nie. Zawsze siebie stawia w świetle mądrzejszego, podkreśla to. To nie jest przedstawianie punktu widzenia, tylko no, wywyższanie się. Wymienione wyżej pytania które od niego słyszę od czasu do czasu nie mają wydźwięku ''słuchaj Jaga a może ty pomyśl czy to jest dobry pomysł, może to przemyśl'' tylko jest ''to ci się nie przyda, po co ci to, nie szkoda ci hajsu? według mnie to jest bezsensowne. daj spokój odłożyłabyś a nie języka się uczysz'' Wiesz @neon tu już nie chodzi o samo odejście z pracy, bo to że tam jestem nadal niczego nie zmienia tak naprawdę w jego życiu. Chodzi o to, że zawiódł się bo zaplanowałam i potem zrezygnowałam. Przy czym, nieco ponad pół roku temu on miał identyczną sytuację - przygotował wymówienie i nagle okazało się że jednak zostaje. Więc o co ta złość? Tego mi nie wyjaśnił. Nie demonizuję go bo jest facetem, nie pomyślcie tak. Ciężko jest mi zobaczyć z innej perspektywy ten związek. Czego chcę ja? Najpierw znaleźć alternatywę a potem dać wymówienie. Dzięki za odpowiedzi, naprawdę @DOMINIKKKK Mam samoocenę na poziome -3454567876543, ale tak, jestem strasznie rozerwana w środku. Przez pracę, psychikę i związek. Bardzo ciężko mi będzie odpowiedzieć na to pytanie...
  6. Kochani. Tak jak w temacie - jestem z facetem. Wymarzonym. Był jak wymarzony na początku związku. Teraz się zastanawiam nad zakończeniem tego związku. Typ wie o mojej depresji, sam ją przeszedł kilka lat temu. Dowala mi tak że nie chce mi się czasami żyć, wymusza na mnie żebym robiła prawo jazdy, bo będę bardziej pożyteczna. Miałam się zwolnić z pracy, nie zwolniłam się NA RAZIE - źle, miałaś się zwolnić, jestem zawiedziony (???). Dodam, że również miał taką samą sytuację i to w tym samym miejscu. Przeglądam pinteresta zamiast pracować, szukać czegoś dodatkowego, rozwiązania dla problemu w pracy (pracuję w biurze, tworzę strony internetowe). Sam jest pracoholikiem i po pracy pracuje, w weekendy pracuje. Mi ma za złe że nie mam takiego podejścia. Tak, rozmawiałam. Mówiłam, że mi przykro, że nie ma o co być zły, że nie może się na mnie wyżywać. Sytuacja się nie poprawia. Jak chce seksu, to o Boże! Góry by przeniósł, kupiłby mi wszystkie słodycze świata! A potem znowu siada do swoich ''dodatkowych rzeczy przy kompie''. Chyba nie piszę tego po to, żeby usłyszeć ''TAK ZERWIJ Z NIM CO TY ŻYCIE SOBIE CHCESZ ZMARNOWAĆ?'' tudzież ''DZIEWCZYNO TY JESTEŚ ŚLEPA?'' - ja nie, miłość jest. ''Miłość''. hehe. Nie wiem /cenzura/, nie wiem. Jestem i tak straszliwie rozchwiana emocjonalnie przez chorą psychę, porąbaną sytuację w pracy, a teraz mam wrażenie że wszystko moja wina bo go zawiodłam. Jeśli mi ktoś odpowie - dzięki z góry. Po prostu potrzebuję jakiegokolwiek feedbacku od osoby z zewnątrz.
  7. Dzięki Czasem mi się zdarzy. Ja bym chciała jeszcze pobyć z moim chłopakiem, bo strasznie mi go brakuje jak wracam do siebie, ale potrzebowałam porobić ''swoje rzeczy'' Chaotyczne
  8. Hej Pojawiam się tutaj i znikam na kilka tygodni, po czym znowu się pojawiam. Dzisiaj wróciłam do mieszkania, bo byłam u chłopaka. Miałam zostać u niego jeszcze dzisiaj ale kompletnie nie mam weny do rozmawiania z ludźmi, robienia czegokolwiek, nie mam nawet siły/ ochoty iść na spacer. I ciągle towarzyszy mi poczucie winy że to z lenistwa, weź się w garść, nie wmawiaj sobie. Masakra. A poza tym, to uczucie totalnej pustki, kompletny brak zainteresowania dosłownie niczym, nieudane próby rysowania, malowania kwiatów, cokolwiek... Iiii jutro do pracy do cudownej atmosferki... Psychiatra ostatnio proponował mi L4 ale odmówiłam bo bym chyba oszalała w domu (mieszkam sama i nie mam żadnych zwierząt - nie mogę, bo wynajmuję) Pozdrawiam kochani
  9. Beznadziejnie XD zero ochoty i weny na cokolwiek niestety. No ale trzeba jutro wstać i iść radośnie do pracy. Ciągle z tyłu głowy mam przekonanie, że sobie wymyślam i że wcale nic mi nie jest.
  10. Hej Po raz kolejny wracam w znajome rewiry Jak się czujecie?
  11. Hej, kilka dni mnie nie było, jakoś nie miałam weny na nic. Co tam u Was? Ja sobie siedzę w domu i w sumie na nic nie mam ochoty ;o
  12. Ok jestem już po kąpieli, teraz tylko tabletka nasenna i spanie xD Chyba się starzeję
  13. @IlliNie mam wyjścia, jest milion rzeczy co najmniej, które jeszcze muszę narysować hah Dobrze, że jesteście
  14. Nie, na szczęście, po prostu biorę leki, chodzę na terapię ale mam jakąś apatię, bezsens, ciągłe wyrzuty sumienia, że sobie to wszystko wmawiam
×