Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mro

Objawy fizyczne (nerwicy?)

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

jestem tutaj nowy. Chciałbym zasięgnąć Waszej opinii. Od lat leczę się na zaburzenia nastroju i lęki. Mam jednak objawy fizyczne, które lekarze przypisują właśnie nerwicy, a ja nie jestem tego taki pewien... Od dłuższego czasu mam uderzenia gorąca, np. zawsze po prysznicu albo przejściu kilkuset metrów, bolą mnie różne stawy/kości, czasami głowa nie do wytrzymania. Okresowo mam problemy jelitowe i z zatokami. Przyjmuję lamotryginę (200), mirtazapinę (30), Brintellix (10) i Ketrel (100). Od paru lat nie śpię bez leków. Morfologię mam ok, w tym hormony, wątroba, czynniki reumatoidalne, crp, ob, etc. Badania w kierunku krwawienia z przewodu pokarmowego, rezonans głowy, też ok. Węzły chłonne podżuchwowe "delikatnie odczynowe", według lekarza "stare" i nie świadczące o żadnej "bieżącej infekcji". Przez to, że przyjąłem w przeszłości tonę antybiotyków, wpadłem teraz na pomysł, że może to candida, ze względu na dodatkowe infekcje intymne, zajady, obłożony język... Nie choruję często, więc odporność mam chyba dobrą. A może to faktycznie nerwica? Ale że ból stawów od nerwicy...? Ze względu na te objawy lekarz odstawił mi Moklar i Trittico, zamienił na Brintellix, ale objawy zostały. Przekonałem się już, że ciało może zrobić z nami wszystko... Dziękuję Wam z góry za sugestie i własne doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś też miałem taki okres, w którym usilnie szukałem przyczyn "fizycznych" dolegliwości, rezonansy, tomografie, wszelkie badania diagnostyczne, ale koniec końców dałem sobie z tym spokój bo szkoda czasu, pieniędzy i robienia sobie nadziei i zaakceptowałem to, że wszystko to wina nerwicy, w sumie tak jest nawet lepiej, łatwiej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Arnin napisał:

Kiedyś też miałem taki okres, w którym usilnie szukałem przyczyn "fizycznych" dolegliwości, rezonansy, tomografie, wszelkie badania diagnostyczne, ale koniec końców dałem sobie z tym spokój bo szkoda czasu, pieniędzy i robienia sobie nadziei i zaakceptowałem to, że wszystko to wina nerwicy, w sumie tak jest nawet lepiej, łatwiej. 

Dzięki za odpowiedź. Zastanawia mnie tylko, dlaczego takie objawy występują nawet na silnych lekach i przy dobrym nastroju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BiologicznaCórkaDziewicy
3 minuty temu, mro napisał:

Zastanawia mnie tylko, dlaczego takie objawy występują nawet na silnych lekach i przy dobrym nastroju.

 

Silne, utrwalone lęki nie dadzą o sobie zapomnieć z dnia na dzien.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko że ja lęku od dłuższego czasu nie czuję, pomaga mi terapia, w której jestem już 3 rok. Tylko objawy fizyczne i bezsenność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BiologicznaCórkaDziewicy
Napisano (edytowane)

Skoro po kompleksowych badaniach i wykluczeniu chorób somatycznych, które mogłyby powodować te objawy - nadal się utrzymują - to można uznać je za objawy nerwicy. Wcale nie muszą mieć nasilenia rangi ataków paniki. Nerwica może przypominać objawych chorób somatycznych, mimo, że te zostały już wcześniej wykluczone.

Edytowane przez BiologicznaCórkaDziewicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w zeszłym roku objawy somatyczne przewyższyły moje najśmielsze oczekiwania.. Pobolewało mnie tam i tu, poczytałem w internecie co może to konkretnie być i bum, to co przeczytałem, za jakiś czas się pojawiło. Jestem hipochondrykiem i mam kanrecofobię.

Z autopsji mogę Ci powiedzieć, że nasza głowa potrafi stworzyć ból w każdej części ciała bez wyjątku. Miałem kompleksowe badania krwi, badanie stolca, badanie moczu, badanie usg jamy brzusznej, ekg, ekg wysiłkowe, usg serca, badanie na wydolność płuc, poziomy witamin i minerałów we krwi, no praktycznie wszystko. Każde jedno badanie wychodziło świetnie, bez żadnych problemów a ja czułem się jak bym miał umrzeć przez doskwierające mi somaty.. Po terapii zaczęło mi się poprawiać, ale chyba za krótko trwała bo znów zaczyna mi wszystko wracać..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie psychika a somatyka. Odczucia bólowe związane z korą czuciową. By czuć ból trzeba albo naruszyć ciało albo odbiornik czyli część mózgu. W korze czuciowej wystarczy zmiana czynnościowa i gotowe. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.06.2020 o 17:18, mro napisał:

Hej,

jestem tutaj nowy. Chciałbym zasięgnąć Waszej opinii. Od lat leczę się na zaburzenia nastroju i lęki. Mam jednak objawy fizyczne, które lekarze przypisują właśnie nerwicy, a ja nie jestem tego taki pewien... Od dłuższego czasu mam uderzenia gorąca, np. zawsze po prysznicu albo przejściu kilkuset metrów, bolą mnie różne stawy/kości, czasami głowa nie do wytrzymania. Okresowo mam problemy jelitowe i z zatokami. Przyjmuję lamotryginę (200), mirtazapinę (30), Brintellix (10) i Ketrel (100). Od paru lat nie śpię bez leków. Morfologię mam ok, w tym hormony, wątroba, czynniki reumatoidalne, crp, ob, etc. Badania w kierunku krwawienia z przewodu pokarmowego, rezonans głowy, też ok. Węzły chłonne podżuchwowe "delikatnie odczynowe", według lekarza "stare" i nie świadczące o żadnej "bieżącej infekcji". Przez to, że przyjąłem w przeszłości tonę antybiotyków, wpadłem teraz na pomysł, że może to candida, ze względu na dodatkowe infekcje intymne, zajady, obłożony język... Nie choruję często, więc odporność mam chyba dobrą. A może to faktycznie nerwica? Ale że ból stawów od nerwicy...? Ze względu na te objawy lekarz odstawił mi Moklar i Trittico, zamienił na Brintellix, ale objawy zostały. Przekonałem się już, że ciało może zrobić z nami wszystko... Dziękuję Wam z góry za sugestie i własne doświadczenia.

Ja mam wysoki puls ciągle koło 120 mimo badań kardiologicznych które wyszły wzorowo. Uderzenia gorąca i zimna mam prawie codziennie,do tego nadmiernie się pocę , odczuwam różnego typu bóle i klucia w klatce piersiowej oraz migreny . Czasem wydaje mi się że mam płytki oddech i że się duszę. Lekarz rodzinny po obejrzeniu stwierdzil że oddycham normalnie . Zanim usnę codziennie żegnam się że światem że rano się nie obudzę . Nerwica to straszna choroba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Jake89 napisał:

Ja mam wysoki puls ciągle koło 120 mimo badań kardiologicznych które wyszły wzorowo. Uderzenia gorąca i zimna mam prawie codziennie,do tego nadmiernie się pocę , odczuwam różnego typu bóle i klucia w klatce piersiowej oraz migreny . Czasem wydaje mi się że mam płytki oddech i że się duszę.

U mnie się zaczynało od wysokiego pulsu, potem bóle w klatce piersiowej (nerwobóle), uczucie kluchy w gardle (tak jakby coś blokowało przełyk i miałby się człowiek udusić). Ale można to wszystko przytłumić siłą woli, powtarzać jak mantrę - "spokojnie, to tylko nerwica", lekceważyć te objawy i z czasem przestaje się zauważać cokolwiek, ale to wymaga sporo czasu, samozaparcia i dobrze dobranych leków wyciszających, w moim przypadku pomogła wenlafaksyna, na paroksetynie jakoś nie mogłem tego spokoju osiągnąć. Po odstawieniu wenlafaksyny na jakiś czas nie odezwały się te dawne objawy nerwicy, gdzieś tam głęboko pod skorupą zapewne próbowały się przebić, ale już miałem nad nimi kontrolę, najważniejsze to przejąć kontrolę nad umysłem, organizmem i nie dać się przez niego stłamsić.

 

6 godzin temu, Jake89 napisał:

Nerwica to straszna choroba

Owszem, mogą wystąpić wszelakie objawy sugerujące inne choroby a w początkowym etapie choroby - zależy też od przypadku, jest bardzo źle i trudno ogarnąć to wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cześć 🙂 Mam Nerwice natręctw i w mniejszym stopniu zaburzenia lęku panicznego i przeszedłem już to wcześniej u mnie zaczęło to działać na zasadzie "biegłem na autobus i zaczęły się bóle w klatce piersiowej" i usłyszałem o zapaleniu serce mięśniowego odrazu wkrętka ze to mam i mój mózg skupiał się na tym i czułem to coraz bardziej czego nie chciałem, później nie świadomie przeszło to na bóle brzucha, nudności, biegunki i zatwardzenia, bóle kolan, migreny, bóle gardła i tak dalej i do każdego musiałem mieć wytlumaczenie ze to akurat ta choroba ponieważ ludzie z nerwica muszą mieć wytlumaczenie do swoich leków takie którego najbardziej się boją, zaczynają łączyć fakty które nie są prawdziwe. Mając nawet dobry dzień potrafiłem mieć takie objawy które nakręcały to koło bólów i dolegliwości. Mimo dobrego dnia nerwica próbowała gdzieś tam się za kraść ale z czasem to minęło jak tylko to brzydko mówiąc "olałem, niech się dzieje co chce".

 

Edytowane przez Ocdsufferr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akceptacja i zlekceważenie nerwicy to najważniejszy krok, u mnie występowały też wszelakie bóle, to kręgosłupa, kolan, głowy, zębów, wszelkich narządów, oczywiście badania, masę niepotrzebnie wydanych pieniędzy, szukanie przyczyny..."gula" w gardle, uczucie ściskania, panika i tak powstawał atak. Z nerwicą trzeba rozmawiać, nie pozbędziemy się jej, mimo, że sporo czasu już minęło to zdarza się czasem, że gdzieś z otchłani potrafi się przebić i zaserwować jakiś nerwoból, ale szybko ją pacyfikuję ;) "spokojnie, to tylko nerwica", "co Ty mi tu wyskakujesz z jakimiś bólami? pogrzało Cię? Do mnie z takim czymś?", powtarzane jak mantra, taka ekspresja emocji bardzo pomaga. Może i śmieszne, infantylne, ale każdy ma własny sposób na radzenie sobie z nerwicą i trzeba go sobie wypracować, nie ma gotowych reguł, zasad, samo branie leków i czekanie na cud niewiele pomoże. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Arnin napisał:

Akceptacja i zlekceważenie nerwicy to najważniejszy krok, u mnie występowały też wszelakie bóle, to kręgosłupa, kolan, głowy, zębów, wszelkich narządów, oczywiście badania, masę niepotrzebnie wydanych pieniędzy, szukanie przyczyny..."gula" w gardle, uczucie ściskania, panika i tak powstawał atak. Z nerwicą trzeba rozmawiać, nie pozbędziemy się jej, mimo, że sporo czasu już minęło to zdarza się czasem, że gdzieś z otchłani potrafi się przebić i zaserwować jakiś nerwoból, ale szybko ją pacyfikuję ;) "spokojnie, to tylko nerwica", "co Ty mi tu wyskakujesz z jakimiś bólami? pogrzało Cię? Do mnie z takim czymś?", powtarzane jak mantra, taka ekspresja emocji bardzo pomaga. Może i śmieszne, infantylne, ale każdy ma własny sposób na radzenie sobie z nerwicą i trzeba go sobie wypracować, nie ma gotowych reguł, zasad, samo branie leków i czekanie na cud niewiele pomoże. 

Otóż to, najgorsze jest wyrobienie w sobie fobi do różnych chorób, przechodzę coś takiego kiedy zobaczę coś czego się boję nawet jeśli przeczytam nazwę choroby potrafię dostać kilkusekundowego napadu paniki/lęku i mój organizm dostaje właśnie tej niechcianej reakcji bo tam nasz mózg wysyła impuls i czuję zagrożenie. Np lęk że mam koronawirusa automatycznie czuje ból w gardle uczucie gorączki i tak dalej czyli tam gdzie pojawiają się objawy. Trzeba zrozumieć że nasze ciało, mózg, umysł i "Ja" to osobne rzeczy i czasem ciężko jest kontrolować ten proces między mózgiem a ciałem. Kiedy zaczniemy lekceważyć nerwice będzie ona atakowała w różny sposób żeby tylko ja zauważyć. Jedynym wyjściem jest ja olać i zaakceptować bo to że ja zaakceptujemy nie znaczy że tacy jesteśmy lub mamy dana chorobe poprostu tworzymy iluzje dla nerwicy która tworzy nam iluzje coś w stylu minus i minus daje plus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.06.2020 o 14:03, Ocdsufferr napisał:

Trzeba zrozumieć że nasze ciało, mózg, umysł i "Ja" to osobne rzeczy i czasem ciężko jest kontrolować ten proces między mózgiem a ciałem. Kiedy zaczniemy lekceważyć nerwice będzie ona atakowała w różny sposób żeby tylko ja zauważyć. Jedynym wyjściem jest ja olać i zaakceptować bo to że ja zaakceptujemy nie znaczy że tacy jesteśmy lub mamy dana chorobe poprostu tworzymy iluzje dla nerwicy która tworzy nam iluzje coś w stylu minus i minus daje plus. 

Bardziej bym mógł określić nerwicę jako osobny twór, coś w rodzaju pasożyta, który ma pożywkę w naszym negatywnym myśleniu, z którym walczymy i szuka tylko chwil słabości gdy opuścimy "gardę" aby się przebić i pokazać, że wciąż żyje i ma się dobrze. Najważniejsze to właśnie zlekceważyć i wtedy objawy będą zanikać, stwór nie będzie karmiony i nie powinien dokazywać, trzeba przejąć kontrolę nad umysłem i ciałem i mieć się cały czas na baczności, unikać negatywnego sposobu myślenia. Sytuacje traumatyczne w życiu są dla tego stwora najlepszą, najsmaczniejszą pożywką...Osobiście uważam, że nie można powiedzieć, że ktoś wyleczył nerwicę...do końca życia będzie ten pasażer na gapę z nami i jeżeli tego nie zaakceptujemy i damy mu pożywkę to ciągle będzie aktywny. A rozmawianie ze sobą w myślach, a nawet na głos nie jest niczym złym, nazwałbym to ekspresją emocji i może rzeczywiście pomóc.

(nie, nie jestem obłąkany ;)

 

Przy nerwicy może boleć dosłownie wszystko od skóry po narządy wewnętrzne a nawet takie narządy, które nie powinny z teoretycznego punktu widzenia boleć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×