Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
chceniechcezyc

Nic mi nie wychodzi

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, miałem tu kiedyś konto ale nie mogę hasła przywrócić, więc założyłem nowe...

Mam w sobie tyle frustracji, że aż tu wróciłem.

Mam 27 lat, wychowałem sie bez ojca, wychowała mnie babcia. teraz wielu rzeczy nie potrafię zrobić, chociaż próbuję, ale gówno z tego często wychodzi. Przez to czuję się jak nieudacznik.

A do tego jak mi coś nie wychodzi to wpadam w jakąś furię i niszczę przedmioty, no już mam dość.

Próbuję znaleźć jakieś pozytywy w życiu ale coraz ciężej je znaleźć. Myśli samobójcze to mi towarzyszą chyba od 6 roku życia.

Psychiatra, psycholog - byłem kiedyś, na wizyty u psychologa nie mam aż tylu pieniędzy, zresztą mam wrażenie że nic to nie dawało. Więcej daje rozmowa z kimś znajomym komu moge zaufać, chociaż tyle dobrze że mam takie osoby, no ale nie mogę o wszystkim też powiedzieć. Tabletki od psychiatry niby działały ale jak podczas ich brania miałem ogromny spadek nastroju to stwierdzilem ze juz nie chce.

Jeszcze wiecznie chce mi się spać, ciągle cos mi się myli. Przez te ciągle mylenie czuję się jak debil.

Co ja mam zrobić, żeby czuć się normalnie?

Moze mam jakas klątwe na sobie? A te rok to w ogole pieknie zaczalem... najpierw wypadek autem, przez moje nieogarnięcie. Później jakieś inne głupie decyzje. Jeszcze ten virus przez ktorego nie zarabiam prawie. W pracy udaje ze jest ok, w domu ze jest ok, a w środku mam Hiroszimę.

Samoocena na poziomie zero, mam dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, chceniechcezyc napisał:

A te rok to w ogole pieknie zaczalem... najpierw wypadek autem, przez moje nieogarnięcie.

Jakbyś był totalnie nieogarnięty to byś nie miał prawka i auta, tak jak np ja i to w wieku 40 lat. A to że nie zarabiasz przez wirusa to nie Twoja wina, ja tez mniej przez to zarobię jak co drugi Polak. 

 

23 minuty temu, chceniechcezyc napisał:

A do tego jak mi coś nie wychodzi to wpadam w jakąś furię i niszczę przedmioty, no już mam dość.

Próbuję znaleźć jakieś pozytywy w życiu ale coraz ciężej je znaleźć. Myśli samobójcze to mi towarzyszą chyba od 6 roku życia.

Jakbym czytał  o sobie bo też niszczyłem przedmioty ze złości i to jeszcze po 30-ce  i też mam myśli samobójcze od tego wieku. 

 

 

Twoje rzekome nieudacznictwo jest mocno przesadzone, do mistrzów nieudacznictwa Ci bardzo daleko.😊😊 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś tam mi czasem się uda. Ale nawet jak ktoś mnie pochwali, że coś jest dobrze to mam wrażenie, że robi to z litości. Durny ten mój łeb.

Przecież z takim skrzywieniem w głowie nie da się żyć. A to nie jedyne.

I mam znajomych którzy nie potrafią zrobic tego co ja i nie maja prawka i mam wrazenie ze w ogole sie tym nie martwia. 

 

 

A w ogole do napisania tego posta wczesniejszego punktem zapalnym było to, że chciałem wykosić trawę więc wygrzebałem kosę spalinowa i takie marne szelki byly do niej dolaczone i nie wiedzialem jak je zalozyc wiec sie na nich wyżyłem i już wylądowały w śmieciach i trawy nie wykosze. Na allegro juz zamówiłem nastepne tylko nie takie gowniane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, chceniechcezyc napisał:

A w ogole do napisania tego posta wczesniejszego punktem zapalnym było to, że chciałem wykosić trawę więc wygrzebałem kosę spalinowa i takie marne szelki byly do niej dolaczone i nie wiedzialem jak je zalozyc wiec sie na nich wyżyłem i już wylądowały w śmieciach i trawy nie wykosze.

Ja w życiu parę kosiarek zniszczyłem, zwłaszcza te wykaszarki żyłkowe, to jest patologia bo wieczne problemy z nimi są. Dłużej niż koszenie zajmuje babranie się z żyłką. Ale w sumie lepiej wyładować się na martwych przedmiotach niż na ludziach, ja już rzucałem komputerem i komórkami ale nigdy nikogo nie uderzyłem., choć niektórzy może i powinni dostać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też często wyładowywałam się na przedmiotach, aż do czasu, gdy zobaczyłam żałosne spojrzenie kogoś, kto był mi drogi. Zrobiło mi się taaak bardzo wstyd, że zamieniło to mój gniew w smutek. Teraz jak mi coś nie wyjdzie to zaczynam szlochać jakby ktoś mi wyrządził wielką krzywdę. Nie polecam tej drogi, ale spojrzenie na siebie oczami kogoś innego coś we mnie wyłączyło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak spoglądam na siebie jakby z boku to widzę takiego nieporadnego gościa.

W ogóle dziś sobie kupiłem samochód. Taki żeby mieć, kilka rzeczy trzeba w nim zrobić. No i teraz jest mi jakoś tak smutno, bo sobie pomyślałem, że coś jeszcze może wyjść.

No i też oczywiście myśle że ktoś będzie śmiał się z tego zakupu.

No i w ogóle nie lubie jakis większych pieniędzy wydawać (u mnie większe pieniądze tj. więcej, niż wypłata). 

Taki umysł biedaka trochę mam.

 

A jeszcze myśli samobójcze. No jak sobie pomyślę o niektórych osobach to nie mógłbym im tego zrobić. 

Czasami będę sobie tutaj dopisywał swoje przemyślenia.

 

Edytowane przez chceniechcezyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaki wóz kupiłeś? Zawsze chciałam mieć możliwość majstrowania przy samochodach albo chociaż przyglądania się i uczenia co i jak zrobić, żeby autko było zdrowsze. 

 

Dorwałam dzisiaj książkę, która kiedyś pomogła mi wyzbyć się paru nieprzyjemnych nawyków i tak sobie myślę, że gdybyś był kiedyś zmotywowany do lektury to "Pokochaj siebie" autorstwa Wayne W. Dyer traktuje o paru rzeczach, o których wspominasz we wpisach. Wiem, tytuł jest ckliwy i nie zachęcia, ale treść jest napisana językiem, który trafia i brzmi jak rozmowa z dobrym kumplem, który potrafi opieprzać i tłumaczyć świat w nieagresywny sposób. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.05.2020 o 16:32, chceniechcezyc napisał:

Coś tam mi czasem się uda. Ale nawet jak ktoś mnie pochwali, że coś jest dobrze to mam wrażenie, że robi to z litości. Durny ten mój łeb.

Przecież z takim skrzywieniem w głowie nie da się żyć. A to nie jedyne.

I mam znajomych którzy nie potrafią zrobic tego co ja i nie maja prawka i mam wrazenie ze w ogole sie tym nie martwia. 

 

 

A w ogole do napisania tego posta wczesniejszego punktem zapalnym było to, że chciałem wykosić trawę więc wygrzebałem kosę spalinowa i takie marne szelki byly do niej dolaczone i nie wiedzialem jak je zalozyc wiec sie na nich wyżyłem i już wylądowały w śmieciach i trawy nie wykosze. Na allegro juz zamówiłem nastepne tylko nie takie gowniane.

 

 

Ja mam jeszcze gorzej, jak jestem zły to niszczę przedmioty uderzając je o swoje ciało, głowę. Kiedyś zrobiłem sobie trzy guzy za jednym zamachem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 1.06.2020 o 23:30, vvrvvr napisał:

Jaki wóz kupiłeś? Zawsze chciałam mieć możliwość majstrowania przy samochodach albo chociaż przyglądania się i uczenia co i jak zrobić, żeby autko było zdrowsze. 

 

Dorwałam dzisiaj książkę, która kiedyś pomogła mi wyzbyć się paru nieprzyjemnych nawyków i tak sobie myślę, że gdybyś był kiedyś zmotywowany do lektury to "Pokochaj siebie" autorstwa Wayne W. Dyer traktuje o paru rzeczach, o których wspominasz we wpisach. Wiem, tytuł jest ckliwy i nie zachęcia, ale treść jest napisana językiem, który trafia i brzmi jak rozmowa z dobrym kumplem, który potrafi opieprzać i tłumaczyć świat w nieagresywny sposób. 

 

A taki Ford Mondeo z 2002 roku, też w nim mam trochę rzeczy do porobienia. Chcialbym sobie cos lepszego kupic ale niestety pieniądze na drzewie nie rosna a praca slabo platna.

Przykro mi troche bo poprzednie auto poszlo na zlom po wypadku bo nie oplacalo sie go naprawiac. A pomimo ze mialo 20 lat to dobrze o nie zadbalem i nie balem sie nim gdzies dalej jechac.

Tez mam teraz slaba sytuacje w pracy po tym wirusie i nie napawa to wszystko optymizmem.

Zamiast sie bogacic to zaczalem biedniec w tym roku. I tak plany znów stały sie marzeniami.

 

Co do książki, może kiedyś poczytam. Na razie mam problem żeby przeczytać książke, którą dała mi przyjaciółka na urodziny prawie rok temu. A kiedyś chociaż kilka rocznie czytałem. No regres życiowy.

 

@Alesko ja ostatnio sobie szelki od kosy spalinowej zacisnalem na szyi z nerwów, nie wiem w sumie czemu bo nigdy nie robiłem tak, no ale nerwy byly duze we mnie

Edytowane przez chceniechcezyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego wprowadzasz nas wszystkich w błąd pisząc że nic Ci nie wychodzi?

 

Przecież jak sam piszesz, są rzeczy które potrafisz zrobić, na przykład potrafisz zarobić samodzielnie jakieś pieniądze i kupić sobie samochód. Zapewne potrafisz również samodzielnie przygotować sobie posiłek i się umyć. Więc nie kłam proszę więcej.

 

Jaką wykonujesz pracę? Co byś mógł zrobić żeby zacząć zarabiać więcej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to pisalem mialem dość negatywne nastawienie do świata i siebie samego. No i fakt, czasem coś mi wyjdzie, ale mam niska samoocene i umniejszam to wszystko. Tak zarabiam i potrafie kupić auto i coś zalatwic. I jeszcze do tego jestem brygadzista tam gdzie pracuje i mówię ludziom co mają robić w pracy (no co za hipokryta ze mnie!). Ale nie wiem czym sie odnalazl w innej pracy. A zeby zarabiac wiecej musialbym zmieniec prace na inna, bo teraz to jeszcze zarabiam mneij niz wczesniej przez covid19

Tylko co z tego jak w swoich oczach jestem nikim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, chceniechcezyc napisał:

A zeby zarabiac wiecej musialbym zmieniec prace na inna, bo teraz to jeszcze zarabiam mneij niz wczesniej przez covid19

Chyba z 3-ci raz to piszesz, przecież to nie Twoja wina, nie wymyśliłeś tego Covida to jak możesz się samooskarżać że słabiej zarabiasz. 

Widzę u Ciebie dużo osiągnięć, praca na stanowisku, posiadanie auta, jakieś umiejętności organizacyjne ewidentnie mas problemy z niską samooceną, ja nawet gdybym miał prawidłową to i tak bym był nikim.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, może to tylko wina samooceny, tylko jak ją poprawić? Samoocena rujnuje pewność siebie, brak pewności powoduje wycofanie, wycofanie powoduje uczucie zmarnowanego życia, itdd

Zastanawiam się nad wizytą u psychiatry, ale kiedyś już brałem seralinę, a później coś jeszcze ale zapomniałem jak to się nazywa. Tylko nie wiem czy chce znów się w to ładować.. Długo się to rozkręacło i te dwa tygodnie pierwsze to źle się czułem, a później stawałem się obojętny na wszystko. W sumie lepiej bo teraz się nadmiernie martwię. Ale nie wiem. 

 

ehh cale życie brakowalo mi osoby, która by mnie czegoś nauczyła i doradziła,  i takie sa tego skutki. 

 

@Ḍryāgan staram się polubić, ale jak patrzę z boku to widzę taką niezdarę

@carlosbueno no często wspominam o tym covid, bo zasiało to u mnie dużo niepewności co do przyszłości

 

Dziękuję Wam za odpowiedzi 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O nie, o nie auto które kupilem jest chyba zlomem.

Oby nie bylo bo juz mam dosc, ten rok jest dla mnie jakis tragiczny, same straty i złe decyzje.

Moze kiedys bede sie z tego smial, to w tej chwili wolałbym żeby nie było jutra.

No ale zawsze w takich chwilach mysle o tym ze nie moglbym tak zostawic babci.

Zawsze znajdzie sie jakis powód do życia, ale nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie impuls, ktory nie da czasu na znalezienie tego powodu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz tak patrząc na sytuację zakupu auta, które jest do dupy to widzę osobę, które nie zna się / osobę, która ma pecha.

Co czułem jak je wybrałem? Bardzo chciałem już jeździć czymś moim, i olałem chwilę zwątpienia w słuszność tego wyboru. To było juz 5 auto które oglądałem.

Co czuję teraz? Jest mi smutno, bo zmarnowałem pieniądze. I wstyd trochę przed znajomymi. ( chociaż tym nie powinienem się przjmować)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość BiologicznaCórkaDziewicy
Napisano (edytowane)
W dniu 5.06.2020 o 19:09, chceniechcezyc napisał:

No właśnie, może to tylko wina samooceny, tylko jak ją poprawić? Samoocena rujnuje pewność siebie, brak pewności powoduje wycofanie, wycofanie powoduje uczucie zmarnowanego życia, itdd 

Zastanawiam się nad wizytą u psychiatry, ale kiedyś już brałem seralinę, a później coś jeszcze ale zapomniałem jak to się nazywa. Tylko nie wiem czy chce znów się w to ładować.. Długo się to rozkręacło i te dwa tygodnie pierwsze to źle się czułem, a później stawałem się obojętny na wszystko. W sumie lepiej bo teraz się nadmiernie martwię. Ale nie wiem.  

 

 

U Ciebie bardziej potrzeba psychoterapii niż leczenia, aby podnieść tę samoocenę. Jeżeli czujesz, ze potrzebujesz leków, to na samoocenę i pewność siebie lepiej wpływała na mnie paroksetyna niż sertralina. Możesz też wspomagać się afirmacjami, jeżeli Twoja samoocena nie jest na zbyt niskim poziomie.

 

Edytowane przez BiologicznaCórkaDziewicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.06.2020 o 09:30, mpConroe napisał:

A jakie auto kupiłeś?

A Mondeo z 2002 roku, miało być na dojazdy do pracy, a się okazało że spala olej i w ogóle jakoś szarpie. Zły strasznie jestem.

W dniu 13.06.2020 o 10:43, BiologicznaCórkaDziewicy napisał:

 

U Ciebie bardziej potrzeba psychoterapii niż leczenia, aby podnieść tę samoocenę. Jeżeli czujesz, ze potrzebujesz leków, to na samoocenę i pewność siebie lepiej wpływała na mnie paroksetyna niż sertralina. Możesz też wspomagać się afirmacjami, jeżeli Twoja samoocena nie jest na zbyt niskim poziomie.

 

Może i psychoterapia by pomogła, ale nie mam teraz tyle pieniędzy żeby płacić 120zł za wizytę.

A co do leków, może i by pomogły ale jednak mam średnie wspomnienia z ich brania. Także trochę się boję.

 

@Ḍryāgan jeśli ja bym nie miał auta to bym nie miał jak się wydostac z mojej wioski, niestety u mnie auto to jest konieczność, a te co kupiłem to strach nim jechać gdziekolwiek...

 

Ten rok jest dla mnie straszny, nie moge się pogodzić z tym. Same straty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, chceniechcezyc napisał:

A Mondeo z 2002 roku, miało być na dojazdy do pracy, a się okazało że spala olej i w ogóle jakoś szarpie. Zły strasznie jestem.


O, fordziarz :D tez mam Forda, Fiestę z 2014 r. Zajebiscie się nim jeździ 🙂 Wcześniej miałem passata b6, też super. 
 

Teraz takiego passka kupisz za 15 tys. Wiec jak Ci Ford nie pasuje to sprzedaj go i kup Passata. 

 

Chociaz nie wiem po co Ci taki olbrzym. Może sprzedaj mondeo i kup coś małego, np właśnie fiestę albo golfa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mpConroe no chętnie bym kupił sobie fieste czy passata za 15 tysięcy, ale nie mam takiej gotówki, a na auto nie chcę się zadłużać

za to auto dałem 3600zł

a co do olbrzyma to czasem potrzebuje przewieźć coś większego, ogólnie to wygodne auto, tylko boje sie nim dalej gdzies pojechac ;/

 

W ogóle żeby pozbyć się tej frustracji życiowej to chyba muszę zacząć za granica pracować. Uczę się trochę angielskiego, ale chyba zacznę niemiecki i ogarnę jakieś podstawy do tego kurs na wózki widłowe i witajcie niemcy.

Bo tak to tkwię w tej samej sytuacji i nic nie zmieniam, i stwierdziłem, że jak mam się zabić to lepiej spróbować jeszcze czegoś.

 

No i to tak u mnie wygląda, że teraz planuję, a później wszystko porzucam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale mam dziś nerwa...

Jeszcze mam pytanie, bo ciągle ta senność mi dokucza i w ogóle nic mi się nie chce. Później jestem zły bo nic nie zrobiłem itd.

Ostatnio jeszcze wieczorami sobie po 2 piwa pije na zabicie smutków.  

No i chcialbym porobić jakies badania, zeby wykluczyc borelioze, tarczyce i takie inne. Chcialbym to zrobic przed wizyta u psychiatry, bo bez sensu bedzie leczyc glowe jak przyczyny sa inne. Chociaz glowa tez nie jest zdrowa juz pewnie. Bo mam straszny zalew negatywnych mysli.

No wiec, jakie badania jeszcze warto zrobic? Na jakie koszta sie nastawiac bo na NFZ to pewnie dostane termin odlegly.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×