Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

chceniechcezyc

Użytkownik
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  1. Jest tu może ktoś z Piastowa lub okolic?
  2. Ale mam dziś nerwa... Jeszcze mam pytanie, bo ciągle ta senność mi dokucza i w ogóle nic mi się nie chce. Później jestem zły bo nic nie zrobiłem itd. Ostatnio jeszcze wieczorami sobie po 2 piwa pije na zabicie smutków. No i chcialbym porobić jakies badania, zeby wykluczyc borelioze, tarczyce i takie inne. Chcialbym to zrobic przed wizyta u psychiatry, bo bez sensu bedzie leczyc glowe jak przyczyny sa inne. Chociaz glowa tez nie jest zdrowa juz pewnie. Bo mam straszny zalew negatywnych mysli. No wiec, jakie badania jeszcze warto zrobic? Na jakie koszta sie nastawiac bo na NFZ to pewnie dostane termin odlegly.
  3. @mpConroe no chętnie bym kupił sobie fieste czy passata za 15 tysięcy, ale nie mam takiej gotówki, a na auto nie chcę się zadłużać za to auto dałem 3600zł a co do olbrzyma to czasem potrzebuje przewieźć coś większego, ogólnie to wygodne auto, tylko boje sie nim dalej gdzies pojechac ;/ W ogóle żeby pozbyć się tej frustracji życiowej to chyba muszę zacząć za granica pracować. Uczę się trochę angielskiego, ale chyba zacznę niemiecki i ogarnę jakieś podstawy do tego kurs na wózki widłowe i witajcie niemcy. Bo tak to tkwię w tej samej sytuacji i nic nie zmieniam, i stwierdziłem, że jak mam się zabić to lepiej spróbować jeszcze czegoś. No i to tak u mnie wygląda, że teraz planuję, a później wszystko porzucam...
  4. A Mondeo z 2002 roku, miało być na dojazdy do pracy, a się okazało że spala olej i w ogóle jakoś szarpie. Zły strasznie jestem. Może i psychoterapia by pomogła, ale nie mam teraz tyle pieniędzy żeby płacić 120zł za wizytę. A co do leków, może i by pomogły ale jednak mam średnie wspomnienia z ich brania. Także trochę się boję. @Ḍryāgan jeśli ja bym nie miał auta to bym nie miał jak się wydostac z mojej wioski, niestety u mnie auto to jest konieczność, a te co kupiłem to strach nim jechać gdziekolwiek... Ten rok jest dla mnie straszny, nie moge się pogodzić z tym. Same straty
  5. Teraz tak patrząc na sytuację zakupu auta, które jest do dupy to widzę osobę, które nie zna się / osobę, która ma pecha. Co czułem jak je wybrałem? Bardzo chciałem już jeździć czymś moim, i olałem chwilę zwątpienia w słuszność tego wyboru. To było juz 5 auto które oglądałem. Co czuję teraz? Jest mi smutno, bo zmarnowałem pieniądze. I wstyd trochę przed znajomymi. ( chociaż tym nie powinienem się przjmować)
  6. Te 28 wiosen jak podróż w tą I z powrotemMam ochotę przenieść góry ale tracę głosPatrząc z perspektywy ławki na swój własny MatterhornCzasem los czasem, ktoś daje coś co cieszyCzasem krok, nawet w bok daje coś co leczyTakie głupie mądrości jak zapętlone MorosophusBo I tak musimy iść rok po roku krok po kroku Nic tak nie opisuje tego co mysle jak ten kawalek.
  7. Źle to na mnie wpłyneło. Po pierwsze poczułem się jak niewolnik. Kazali siedzieć w domach i nosić maseczki i każdy się musiał słuchać. Po drugie poczułem, że wszystko na co mozolnie pracuje może zniknąć lub stracić wartość. Po trzecie trochę bardziej doceniłem proste rzeczy jak grzebianie w ogródku. Nigdy nie miałem na to ochoty bo albo praca albo się nie chce po pracy. Po czwarte moje plany stały się znów marzeniami i znów zacząłem się zamartwiać przyszłością.
  8. O nie, o nie auto które kupilem jest chyba zlomem. Oby nie bylo bo juz mam dosc, ten rok jest dla mnie jakis tragiczny, same straty i złe decyzje. Moze kiedys bede sie z tego smial, to w tej chwili wolałbym żeby nie było jutra. No ale zawsze w takich chwilach mysle o tym ze nie moglbym tak zostawic babci. Zawsze znajdzie sie jakis powód do życia, ale nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie impuls, ktory nie da czasu na znalezienie tego powodu.
  9. No właśnie, może to tylko wina samooceny, tylko jak ją poprawić? Samoocena rujnuje pewność siebie, brak pewności powoduje wycofanie, wycofanie powoduje uczucie zmarnowanego życia, itdd Zastanawiam się nad wizytą u psychiatry, ale kiedyś już brałem seralinę, a później coś jeszcze ale zapomniałem jak to się nazywa. Tylko nie wiem czy chce znów się w to ładować.. Długo się to rozkręacło i te dwa tygodnie pierwsze to źle się czułem, a później stawałem się obojętny na wszystko. W sumie lepiej bo teraz się nadmiernie martwię. Ale nie wiem. ehh cale życie brakowalo mi osoby, która by mnie czegoś nauczyła i doradziła, i takie sa tego skutki. @Ḍryāgan staram się polubić, ale jak patrzę z boku to widzę taką niezdarę @carlosbueno no często wspominam o tym covid, bo zasiało to u mnie dużo niepewności co do przyszłości Dziękuję Wam za odpowiedzi
  10. Jak to pisalem mialem dość negatywne nastawienie do świata i siebie samego. No i fakt, czasem coś mi wyjdzie, ale mam niska samoocene i umniejszam to wszystko. Tak zarabiam i potrafie kupić auto i coś zalatwic. I jeszcze do tego jestem brygadzista tam gdzie pracuje i mówię ludziom co mają robić w pracy (no co za hipokryta ze mnie!). Ale nie wiem czym sie odnalazl w innej pracy. A zeby zarabiac wiecej musialbym zmieniec prace na inna, bo teraz to jeszcze zarabiam mneij niz wczesniej przez covid19 Tylko co z tego jak w swoich oczach jestem nikim.
  11. A taki Ford Mondeo z 2002 roku, też w nim mam trochę rzeczy do porobienia. Chcialbym sobie cos lepszego kupic ale niestety pieniądze na drzewie nie rosna a praca slabo platna. Przykro mi troche bo poprzednie auto poszlo na zlom po wypadku bo nie oplacalo sie go naprawiac. A pomimo ze mialo 20 lat to dobrze o nie zadbalem i nie balem sie nim gdzies dalej jechac. Tez mam teraz slaba sytuacje w pracy po tym wirusie i nie napawa to wszystko optymizmem. Zamiast sie bogacic to zaczalem biedniec w tym roku. I tak plany znów stały sie marzeniami. Co do książki, może kiedyś poczytam. Na razie mam problem żeby przeczytać książke, którą dała mi przyjaciółka na urodziny prawie rok temu. A kiedyś chociaż kilka rocznie czytałem. No regres życiowy. @Alesko ja ostatnio sobie szelki od kosy spalinowej zacisnalem na szyi z nerwów, nie wiem w sumie czemu bo nigdy nie robiłem tak, no ale nerwy byly duze we mnie
  12. 2 lata ciszy w tym wątku. już chyba nikogo z okolic nie ma
  13. Jak spoglądam na siebie jakby z boku to widzę takiego nieporadnego gościa. W ogóle dziś sobie kupiłem samochód. Taki żeby mieć, kilka rzeczy trzeba w nim zrobić. No i teraz jest mi jakoś tak smutno, bo sobie pomyślałem, że coś jeszcze może wyjść. No i też oczywiście myśle że ktoś będzie śmiał się z tego zakupu. No i w ogóle nie lubie jakis większych pieniędzy wydawać (u mnie większe pieniądze tj. więcej, niż wypłata). Taki umysł biedaka trochę mam. A jeszcze myśli samobójcze. No jak sobie pomyślę o niektórych osobach to nie mógłbym im tego zrobić. Czasami będę sobie tutaj dopisywał swoje przemyślenia.
  14. Coś tam mi czasem się uda. Ale nawet jak ktoś mnie pochwali, że coś jest dobrze to mam wrażenie, że robi to z litości. Durny ten mój łeb. Przecież z takim skrzywieniem w głowie nie da się żyć. A to nie jedyne. I mam znajomych którzy nie potrafią zrobic tego co ja i nie maja prawka i mam wrazenie ze w ogole sie tym nie martwia. A w ogole do napisania tego posta wczesniejszego punktem zapalnym było to, że chciałem wykosić trawę więc wygrzebałem kosę spalinowa i takie marne szelki byly do niej dolaczone i nie wiedzialem jak je zalozyc wiec sie na nich wyżyłem i już wylądowały w śmieciach i trawy nie wykosze. Na allegro juz zamówiłem nastepne tylko nie takie gowniane.
  15. Cześć, miałem tu kiedyś konto ale nie mogę hasła przywrócić, więc założyłem nowe... Mam w sobie tyle frustracji, że aż tu wróciłem. Mam 27 lat, wychowałem sie bez ojca, wychowała mnie babcia. teraz wielu rzeczy nie potrafię zrobić, chociaż próbuję, ale gówno z tego często wychodzi. Przez to czuję się jak nieudacznik. A do tego jak mi coś nie wychodzi to wpadam w jakąś furię i niszczę przedmioty, no już mam dość. Próbuję znaleźć jakieś pozytywy w życiu ale coraz ciężej je znaleźć. Myśli samobójcze to mi towarzyszą chyba od 6 roku życia. Psychiatra, psycholog - byłem kiedyś, na wizyty u psychologa nie mam aż tylu pieniędzy, zresztą mam wrażenie że nic to nie dawało. Więcej daje rozmowa z kimś znajomym komu moge zaufać, chociaż tyle dobrze że mam takie osoby, no ale nie mogę o wszystkim też powiedzieć. Tabletki od psychiatry niby działały ale jak podczas ich brania miałem ogromny spadek nastroju to stwierdzilem ze juz nie chce. Jeszcze wiecznie chce mi się spać, ciągle cos mi się myli. Przez te ciągle mylenie czuję się jak debil. Co ja mam zrobić, żeby czuć się normalnie? Moze mam jakas klątwe na sobie? A te rok to w ogole pieknie zaczalem... najpierw wypadek autem, przez moje nieogarnięcie. Później jakieś inne głupie decyzje. Jeszcze ten virus przez ktorego nie zarabiam prawie. W pracy udaje ze jest ok, w domu ze jest ok, a w środku mam Hiroszimę. Samoocena na poziomie zero, mam dość.
×