Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

@carlosbueno mysle wlasnie ze ty takim pierdoleniem w bambus, robisz taki łuk, że ty niby bys chciał dziewczyne ale w twojej głębi jest taka czesc która nie widzi siebe w zwiazku, i wlasnie ta czesc dominuje. Zagadac bys zagadał na śmierć, a wewnetrznie wyczuwalna jest biernosc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
45 minut temu, carlosbueno napisał:

Od kobiet co chwila słyszę że poznały partnera, czy nawet męża przez internet, o chłopakach tak poznających kobiety słyszę dużo rzadziej, raczej głównie o tym że są notorycznie  olewani.  Wychodzi na to że dużo więcej facetów próbuje tak poznać kobiety niż odwrotnie przez co kobiety mają dużo większe szanse. Rozmawiałem kiedyś z jedną dziewczyna z portalu randkowego( w miarę ładna, ale bez szału no i 180 cm wzrostu co wielu pewnie odstrasza) i ona mówiła mi że pisze do niej średnio kilkudziesięciu facetów dziennie, głównie debili albo zboków ale jednak, do mnie poza ruskim spamem nie napisała żadna przez kilka lat posiadania konta na różnych portalach. Myślałem może po prostu jestem tak brzydki, więc przeglądnąłem konta innych facetów i na ich tle wyglądałem chyba nie najgorzej, może nawet nieco powyżej średniej, to znaczy że jak nie masz super wyglądu, opisu niewiadomo  kogo to   będziesz olany. 

Ale ja poznałam męża, gdy miałam 16 lat na forum dla fanów pewnej kreskówki i nie myślałam wtedy absolutnie, że będzie moim mężem ;) nie szuka się w takim wieku męża ;) a przyjaciel męża też poznał swoją żonę w internecie, bodajże na Tinderze. Przykro mi, że masz takie odczucia.

 

@neon - no cóż ;) masz rację

Edytowane przez Coel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W poniedziałek otwierają nasz ośrodek, nareszcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, neon napisał:

@carlosbueno mysle wlasnie ze ty takim pierdoleniem w bambus, robisz taki łuk, że ty niby bys chciał dziewczyne ale w twojej głębi jest taka czesc która nie widzi siebe w zwiazku, i wlasnie ta czesc dominuje. Zagadac bys zagadał na śmierć, a wewnetrznie wyczuwalna jest biernosc.

Jeszcze taka rzecz mi się z własnej autopsji przypomniała. Jako nastolatka szukałam księcia z bajki. Ma nie palić, nie pić, nie kląć i w ogóle być piękny. Pomijając fakt, że nikt taki nie istnieje, to ja nie widziałam w sobie błędu. Przecież byłam taka super. Skromna, delikatna, kulturalna. I przy okazji bojąca się świata. Robiąca tylko dozwolone rzeczy. Żadnego spontanu, a nawet biegania przez ulicę w niedozwolonych miejscach. I nie miałam pojęcia, że dla kogoś po prostu mogę być denerwująca. Nie brałam tego pod uwagę, że to we mnie może być coś nie tak. Bycie sobą to nic złego, pod warunkiem, że mamy świadomość siebie i nie oczekujemy złotych gór, nie dając nic w zamian i nie próbując się zmienić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Coel napisał:

Ma nie palić, nie pić, nie kląć i w ogóle być piękny.

Poza byciem pięknym spełniam te warunki 😊. Co to za problem nie kląć, nie palić i nie pić, a przynajmniej nie nadużywać., co to ma wspólnego z księciem z bajki. Jako nastolatkowie, czy nawet dwudziestoparolatkowie mamy często przesadne wymagania, później to weryfikujemy, dzisiaj przynajmniej z wyglądu podoba mi się 2/3 dwudziestolatek a jak miałem te 20 lat  to może co 5-ta. 

 

2 godziny temu, Coel napisał:

Bycie sobą to nic złego, pod warunkiem, że mamy świadomość siebie i nie oczekujemy złotych gór, nie dając nic w zamian i nie próbując się zmienić.

Ale autor tego wątku nawet do tego momentu nie doszedł, bo nie jest w stanie się spotkać z żadną kobietą bo go olewają , a wy tu piszecie o dalszym etapie relacji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja już nie wiem co robić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Mkbewe napisał:

To ja już nie wiem co robić :(

Siłownia, dobre ciuchy, do tego wysokie zarobki, ceniona profesja i dobre auto tym można nadrobić braki w urodzie jeżeli to główny problem, a jak nie to operacja plastyczna. Te babskie gadanie o charakterze i ciekawej osobowości  możesz sobie podarować, skoro wg Ciebie wszystko jest dobrze dopóki nie pokażesz zdjęcia.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@carlosbueno w ten sposób to można zostać sponsorem, a nie mężem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, carlosbueno napisał:

Siłownia, dobre ciuchy, do tego wysokie zarobki, ceniona profesja i dobre auto tym można nadrobić braki w urodzie jeżeli to główny problem, a jak nie to operacja plastyczna. Te babskie gadanie o charakterze i ciekawej osobowości  możesz sobie podarować, skoro wg Ciebie wszystko jest dobrze dopóki nie pokażesz zdjęcia.   

 

Nie obraź się carlos, ale brzmisz jak incel.

 

@Mkbewe, zastanów się co mógłbyś realnie poprawić w wyglądzie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, bezniczego napisał:

Nie obraź się carlos, ale brzmisz jak incel

Formalnie nim jestem, choć ze względu na rocznik to stary kawaler. 

Z tego co napisał autor tego wątku to wynika że on w ogóle nie był na żadnej realnej randce, nie mówiąc już o jakimkolwiek związku, a wy mu tu piszecie że ma dać więcej z siebie, zmienić nastawienie, no ale najpierw musi dojść do tego spotkania a on nie może bo niby wygląd nieodpowiedni.

 

Podobnych  wątków na tym forum  już było multum  i większość osób zwłaszcza kobiet pisze że liczy się charakter, osobowość a nie wygląd czy status  , w późniejszym etapie znajomości pewnie  tak ale najpierw musi do tych relacji dojść. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, carlosbueno napisał:

 

Podobnych  wątków na tym forum  już było multum  i większość osób zwłaszcza kobiet pisze że liczy się charakter, osobowość a nie wygląd czy status  , w późniejszym etapie znajomości pewnie  tak ale najpierw musi do tych relacji dojść. 

Tylko ciekawe, co rozumiesz przez ten charakter czy osobowość.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Luna* napisał:

Tylko ciekawe, co rozumiesz przez ten charakter czy osobowość.

 

Mam podać definicje czy co? Chodzi mi o to że ktoś napiszę że nie poznać kobiety bo jest brzydki, czy biedny a "wy"( niekoniecznie akurat Ty) i tak będziecie pisać że każdy znajdzie miłość, wystarczy tylko odpowiednie podejście, czy  psychoterapia.  Możesz mieć 150 kg wagi,  nie mieć  ręki czy nogi ale jak będziesz miał odpowiednią osobowość to będziesz miał  tłumy adoratorów. Oczywiście trochę przesadzam ale chyba wiadomo o co mi chodzi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miło wrócić,to ośrodka.Z opiekunką Asia 38.Witałem się,przez dotknięcie but o but.A Cecylia lat 45 ,nie chciała mi na kolana.Mówi jeszcze cię załamię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, carlosbueno napisał:

Mam podać definicje czy co? Chodzi mi o to że ktoś napiszę że nie poznać kobiety bo jest brzydki, czy biedny a "wy"( niekoniecznie akurat Ty) i tak będziecie pisać że każdy znajdzie miłość, wystarczy tylko odpowiednie podejście, czy  psychoterapia.  Możesz mieć 150 kg wagi,  nie mieć  ręki czy nogi ale jak będziesz miał odpowiednią osobowość to będziesz miał  tłumy adoratorów. Oczywiście trochę przesadzam ale chyba wiadomo o co mi chodzi. 

Aha, ale to jest chyba jedynie twoja interpretacja, bo nie zauwazylam, by były tu osoby, choćby na tym watku,, które by pisaly, ze każdy znajdzie milosc, nikomu tez związek nie należy się z automatu. Tylko, ze, jeśli się tego nie ma, to można probowac dociec przyczyny, i probowac cos w sobie zmienić. 

A ten brzydki; tez może uwazac się za brzydkiego, bo ma to w glowie, i nie rozumie, ze o jego nieatrakcyjności przesądza (na tych fotkach) np. przestraszony wyraz twarzy, albo nieodpowiednia fryzura. Naprawde nie jest chyba tak trudno z brzydkiego zrobić w miare przyjemnego z wyglądu gościa. Nie przesadzajcie już. 

Pewnosc siebie, humor, charyzma, - to można wypracować i to dodaje męskości. 

 

wiejskifilozof, rozpieszczają cie te babki ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Luna* napisał:

Aha, ale to jest chyba jedynie twoja interpretacja, bo nie zauwazylam, by były tu osoby, choćby na tym watku,, które by pisaly, ze każdy znajdzie milosc, nikomu tez związek nie należy się z automatu.

Może nie w tym ale w innych podobnych bywało. 

 

3 minuty temu, Luna* napisał:

Pewnosc siebie, humor, charyzma, - to można wypracować i to dodaje męskości. 

Ciężko to wypracować, zwłaszcza poczucie humoru, które się ma albo nie ma, albo ma wypaczone tak jak ja . A budowanie pewności siebie może trwać lata, dziesiątki lat, charyzma też jest raczej wrodzona. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę współczuć osobom takim jak autor wątku i carlosbueno. Znam ten ból... Straszny głód kobiecego ciała mi towarzyszy, mimo że tego nie chcę. Czytałem, że pożądliwe lub zmysłowe całowanie czy dotykanie własnej żony to grzech śmiertelny. Przyznaję: jestem biednym świrkiem. Mam nawet rentę socjalną. Nigdy nie miałem dziewczyny. Mam 28,5 roku. Całościowe zaburzenie rozwoju, chorobę psychiczną, książkową nerwicę natręctw, odpychającą parafilię, przez którą byłem kilka razy u seksuologa. Co prawda parafilii nie chcę realizować i chciałbym ją całkowicie wykorzenić, ale na sferę seksualną działa jakoś, sprawiając, co jest preferowane jako źródło rozkoszy seksualnej (która jest według tradycyjnego katolicyzmu bardzo często śmiertelnie grzeszna). Na studiach podobała mi się niemalże każda dziewczyna w moim wieku. Wiele z nich wyszło za mąż. Już w dzieciństwie chciałem mieć partnerkę. Miałem kilka lat, byłem na początku szkoły podstawowej. Upatrzyłem sobie jedną dziewczynkę, która mieszkała bardzo blisko mnie, "zakochałem się w niej", chyba chciałem ją przytulić, ale ona mnie nie chciała, więc jej dokuczałem często. To samo robiłem z dwoma innymi dziewczynami. Wszystkie trzy już wyszły za mąż. Dokuczanie było złe, żałuję tego. Dawniej miałem inne podejście do świata. Maturę napisałem bardzo dobrze, ponad 90% z dwóch przedmiotów rozszerzonych, IQ ponad przeciętną (przynajmniej werbalne - to ok. 95 centyla), mam dyplom magistra inżyniera (co prawda nie na kierunku bardzo technicznym), chodziłem na studia dzienne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, take napisał:

Mogę współczuć osobom takim jak autor wątku i carlosbueno. Znam ten ból... Straszny głód kobiecego ciała mi towarzyszy, mimo że tego nie chcę. Czytałem, że pożądliwe lub zmysłowe całowanie czy dotykanie własnej żony to grzech śmiertelny. Przyznaję: jestem biednym świrkiem. Mam nawet rentę socjalną. Nigdy nie miałem dziewczyny. Mam 28,5 roku. Całościowe zaburzenie rozwoju, chorobę psychiczną, książkową nerwicę natręctw, odpychającą parafilię, przez którą byłem kilka razy u seksuologa. Co prawda parafilii nie chcę realizować i chciałbym ją całkowicie wykorzenić, ale na sferę seksualną działa jakoś, sprawiając, co jest preferowane jako źródło rozkoszy seksualnej (która jest według tradycyjnego katolicyzmu bardzo często śmiertelnie grzeszna). Na studiach podobała mi się niemalże każda dziewczyna w moim wieku. Wiele z nich wyszło za mąż. Już w dzieciństwie chciałem mieć partnerkę. Miałem kilka lat, byłem na początku szkoły podstawowej. Upatrzyłem sobie jedną dziewczynkę, która mieszkała bardzo blisko mnie, "zakochałem się w niej", chyba chciałem ją przytulić, ale ona mnie nie chciała, więc jej dokuczałem często. To samo robiłem z dwoma innymi dziewczynami. Wszystkie trzy już wyszły za mąż. Dokuczanie było złe, żałuję tego. Dawniej miałem inne podejście do świata. Maturę napisałem bardzo dobrze, ponad 90% z dwóch przedmiotów rozszerzonych, IQ ponad przeciętną (przynajmniej werbalne - to ok. 95 centyla), mam dyplom magistra inżyniera (co prawda nie na kierunku bardzo technicznym), chodziłem na studia dzienne. 


To po co takie rzeczy czytasz? Jaki kierunek studiowałeś? Gratuluje wyników, ja swoje przedmioty rozszerzone ostro schrzaniłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się mówić komukolwiek w Internecie, jaki kierunek studiowałem, nie chcę być tu niemiły. Nie chcę nikogo urazić. Jeden przedmiot rozszerzony zdawałem na maturze, który miałem rozszerzony w liceum - matematykę. Drugi przedmiot rozszerzony na maturze nie był moim rozszerzonym w szkole średniej, a mimo tego dostałem ponad 95% na maturze rozszerzonej z niego. Na szczęście od ostatniej spowiedzi 07.05.2020 nie oglądam pornografii (która była nienormalna i nie interesowały mnie w niej stosunki płciowe, lecz anatomia i fizjologia). Dzisiaj miałem dziwaczny i zboczony sen - że jestem lesbijką i podnieca seksualnie mnie kobiecy mocz. Nie chcę nikogo tym gorszyć. To świrowskie. Czy ta bezżenność tak bardzo mi szkodzi? Nie miałem nigdy partnerki. Teraz interesuje mnie nie dziewczyna, a żona. Chciałbym się jak najszybciej ożenić. Kobiece ciało bardzo mocno na mnie działa (jeżeli kobieta jest względnie młoda). To psychicznie naprawdę nieprzyjemne. Może "dręczyć mnie" niezaspokojony głód intymności fizycznej i bliskości cielesnej z żoną. Której nie mam. Niejedna osoba z ZA czy schizofrenią zawarła małżeństwo. A ja nie, mimo tego, że mam wysokie IQ i magistra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, take napisał:

Boję się mówić komukolwiek w Internecie, jaki kierunek studiowałem, nie chcę być tu niemiły. Nie chcę nikogo urazić. Jeden przedmiot rozszerzony zdawałem na maturze, który miałem rozszerzony w liceum - matematykę. Drugi przedmiot rozszerzony na maturze nie był moim rozszerzonym w szkole średniej, a mimo tego dostałem ponad 95% na maturze rozszerzonej z niego. Na szczęście od ostatniej spowiedzi 07.05.2020 nie oglądam pornografii (która była nienormalna i nie interesowały mnie w niej stosunki płciowe, lecz anatomia i fizjologia). Dzisiaj miałem dziwaczny i zboczony sen - że jestem lesbijką i podnieca seksualnie mnie kobiecy mocz. Nie chcę nikogo tym gorszyć. To świrowskie. Czy ta bezżenność tak bardzo mi szkodzi? Nie miałem nigdy partnerki. Teraz interesuje mnie nie dziewczyna, a żona. Chciałbym się jak najszybciej ożenić. Kobiece ciało bardzo mocno na mnie działa (jeżeli kobieta jest względnie młoda). To psychicznie naprawdę nieprzyjemne. Może "dręczyć mnie" niezaspokojony głód intymności fizycznej i bliskości cielesnej z żoną. Której nie mam. Niejedna osoba z ZA czy schizofrenią zawarła małżeństwo. A ja nie, mimo tego, że mam wysokie IQ i magistra.


Stary, nie przejmuj się tak wszystkim ;)

Każdy ma jakieś zboczenia, fantazje itp. Uwierz mi, nie masz się czym przejmować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy moja natura byłaby w stanie osiągnąć pełną przyjemność seksualną bez moich nienormalnych fetyszy. Sam stosunek płciowy z żoną może nie być ulubionym doświadczeniem seksualnym, jakiego chce zaznać moja seksualność. Mam zaburzenia preferencji seksualnych, nawet miałem taką diagnozę. Mogę czuć chęć obmacywania żony po pupie, klepania jej po niej, widoku jej bruzdy pośladkowej. I sprawdzić, czy z jej pupy śmierdzi, co najgorsze. Takie rzeczy mnie "interesują"! To, czy z okolicy pośladkowej i odbytu cuchnie kobiecie, czy nie. To jest bardzo "creepy". Chciałbym się tego pozbyć. To pomylone. I mam tak od dzieciństwa. Już w wieku kilku lat mnie takie rzeczy interesowały, nawet zdarzyło mi się powąchać pupę dziewczyny, gdy byłem dzieckiem (miałem może z 9 lat) i to było wbrew jej woli, poczułem smród. Charakterystyczny smród tyłka, kupy. Miałem też obsesję na punkcie tej dziewczyny. Może dla kogoś jest to przezabawne, może ktoś uzna to za [cenzura], ale może niektórzy nie będą widzieć w tym czegoś bardzo nienormalnego i uznawać to za naturalny fetysz, wariant ludzkiej seksualności. Taka seksualność jest nieprokreacyjna i w tradycyjnej (a nawet nietradycyjnej, jak przynajmniej myślę?) etyce katolickiej jest uznawana za coś śmiertelnie grzesznego. Największym afrodyzjakiem jest dla mnie cuchnąca (potem spomiędzy pośladków, bąkami, kupą) pupa ładnej kobiety. Gdyby pupa nie była śmierdząca, nie byłaby tak atrakcyjna, może by nie pociągała za bardzo? Fetysz smrodu z tyłka. Kto to słyszał? Chyba nic dziwnego, że chodziłem do seksuologa. Na ostatniej wizycie (27.11.2019) zaproponowano mi zastrzyki w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych. W życiu miałem kilka wizyt u seksuologa, pierwsze w 2016 r. Drugiej połowie tego roku. Po oddziale dziennym, na wypisie z którego miałem F65.8.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@take fetysz jak to fetysz, jednych szokuje, innych podnieca. Nie przejmuj się stanowiskiem Kościoła. W USA kler to „gay profession”. Około 50% z nich to geje. Nie słuchaj ludzi, którzy żyją w wiecznej hipokryzji. 
Przykro jest mi patrzeć, jak się męczysz. Doktryną się za bardzo przejmujesz, chłopie, wyluzuj 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli nie uważasz fetyszu cuchnącej pupy i wydzielin z odbytu za coś nagannego i nienormalnego? Nie tylko Kościół nie akceptuje takich rzeczy, tak myślę. Koran każe być czystym. Mi trudniej jest z czystością higieniczną i rytualną niż seksualną...

 

Uwaga! Nie chcę nikogo zgorszyć moim tekstem! Same fantazje nie wystarczą mojej seksualności. Nawet filmy i dźwięki. Chciałaby żywej, osobowej, ładnej kobiety. Jako partnerki albo może ewentualnie bycia taką kobietą (autofilia), jednak preferuje moja seksualność inną ładną kobietę (nawet, gdybym sam miał być urodziwą kobietą). Jakbym w pewnym sensie miał element autoseksualnej i poliamorycznej lesbijki w sobie, transseksualizm, autogynefilia. Zboczeniu marzy się może orgia pełna kobiet atrakcyjnych z pupami, kupami, bąkami, siuśkami, siusianiem. Odgłosy seksu mnie mogą nie podniecać, ale dźwięki puszczania wiatrów lub ciśnięcia dwójki już tak. Dla mojej seksualności kobieta musi mieć pewne obrzydliwości w ciele. Może ją podniecać np. to, że ładna kobieta ma silną potrzebę wydalenia moczu i siusia (nawet w ubranie) lub ma poważną biegunkę i nie wytrzymuje. Moja natura lubi wulgarne słowa na wydalanie i związane z nim części ciała. D**a, s**ć, g***o, pier***eć, r*w, szcz** itp. Może nie bolałoby mnie to, gdybym nie miał dzieci. Gdybym był kobietą, zapewne miałbym wyraźny "lęk" przed bólami porodu czy trudami ciąży i nigdy nie chciał zajść w ciążę. Może nie mam instynktu rodzicielskiego? I tu przychodzi na myśl zaawansowana teologia: posiadanie dzieci ma być dla dobra potomstwa, aby było ono na wieki w niebie bez grzechu, szczęśliwe i niezaznające bólu, dobro potomstwa i rodziców ma przynieść chwałę Bogu, który oczywiście nie jest sadystą.

 

Religia jest "bezlitosna". Za folgowanie pociągowi seksualnemu karze straszliwie. W związku z tym nie akceptuję wynurzeń, jakie pojawiają się w mojej seksualności. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×