Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Sunriseq

Czy ja jestem chory? - proszę o pomoc

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Cześć,

Nazywam się Dawid, mam 28 lat, jestem grafikiem komputerowym i... jeszcze kilka lat temu moje życie było, wspaniałe.
Od jakiegoś czasu nie jestem w stanie z niego czerpać radości.

 

Choruję na nadczynność tarczycy (i to chyba ona była punktem kulminacyjnym - tak mi się przynajmniej wydaje) - 2 wizyty w szpitalu w trakcie całej choroby, izba przyjęć i migotanie przedsionków (lekarze nie leczyli nadczynności, bo uznali, że samo przejdzie).

 

Od dziecka byłem podatny na sytuacje stresowe, bardzo przeżywam wszystko co się dzieje, przykład:
a) Wszędzie wyjeżdzam pół godziny wcześniej niż hm... normalny człowiek - boję się, że się spóźnię (a tego nie cierpię), bo korek, bo mi samochód się zepsuje, bo będzie wypadek i mnie opóźni i tak zbiera się powódów
b) wychodząc z domu wielkokrotnie sprawdzam czy zakręciłem gaz z palników, czasem zamknę drzwi i wracam żeby ponownie sprawdzić czy aby na pewno wyłączyłem kuchenkę.
c) stresuję się pracą, mam obowiązków za 3 osoby i czuję, że nie daję rady..
d) łykam tabletkę i boję się, że się uduszę (przez co automatycznie tętno podskakuje)

e) idąc na spacer boję się, że mi tętno skoczy za bardzo - więc znów proces -> opaska i sprawdzanie
i wiele wiele innych...

 

I teraz sedno, mam unormowaną tarczycę od kilku miesięcy, endokrynolog twierdzi, że jest duża szansa na to, że uda mi się wyjść z tego całkowicie, ale... no właśnie codziennie mam wysokie tętno, które mierzę non-stop. W spoczynku podczas siedzenia mam w granicy 90-105 ud/min. czuję jak skacze mi cała klatka piersiowa, jest mi słabo, czuję zawroty głowy.

Dzisiejsza sytuacja sprowokowała mnie do tego żeby napisać na forum. Mam urlop, byłem z psem na chwilę u rodziców, którzy mieszkają niedaleko, podczas powrotu zrobiło mi się trochę słabo, sprawdziłem opaskę i tętno miałem w granicach ~130 ud/min. - chyba dużo jak na zwykły spacer? Wróciłem do domu i przez najbliższą godzinę mierzyłem tętno, które było w granicy ~100 ud/min. Przez cały czas myślałem co mi jest, dlaczego tak się dzieje - masa pytań bez odpowiedzi.

 

Kardiologicznie jestem sprawny - 2 miesiące temu podczas badań holter i badanie usg nie wykazały żadnych dolegliwości, mało tego Pani kardiolog powiedziała, że jestem okazem zdrowia - "mhm, taaa.. jasne" - tak wtedy pomyślałem.

 

Mieszkam z dziewczyną, która mówi mi, że jestem hipochondrykiem, że robię to by zwrócić na siebie uwagę - irytuję się wtedy, bo tak nie jest, nie potrzebuję, żeby ktoś przy mnie "skakał" ja tylko chcę dojść do tego CO MI JEST.

 

Jakich badań nie zrobię to wszystkie są bardzo dobre.
To samo z problemami żołądkowymi  krew z obu "odcinków" się zdarzyła, tydzień w szpitalu, ale jakie badanie by nie było robione zawsze wyniki super. Nic z tego nie rozumiem, nie potrafię sobie pomóc - paradoksalnie kogo byście nie zapytali to odpowie o mnie, że jestem "wiecznie uśmiechnięty, wesoły".

 

Czuję ciągły niepokój, lęk, że te tętno mnie zabije, że będę sam w domu i nikt mi nie pomoże. Od kilku lat towarzyszy mi uczucie, że "młodo umrę".
Chciałbym odpowiedzi czy to jest problem w mojej głowie czy jednak jest coś czego nie zdiagnozowano i.. po czasie da o sobie znać.

 

Przepraszam za chaos w tej wypowiedzi, ale piszę to chyba emocjami - bo sięgnęły w moim przypadku zenitu.

Ps. Pisząc tą wypowiedz zerknąłem na tętno i są 94 uderzenia.

 

Dziękuję
Dawid

 

 

 

 

Edytowane przez Sunriseq

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @Sunriseq 🙂

Przede wszystkim - jest pole do interwencji psychologicznej, lęki nie dają Ci żyć normalnie, stresujesz się, więc na pewno powinieneś odwiedzić również psychologa.

Możliwe, że coś Ci dolega rzeczywiście, a stres pogłębia objawy. Psychosomatyka jest niezwykle silna i czasami jestem w szoku, gdy wyliczę sobie, co mi minęło po tym, jak zwyczajnie w świecie zaczęłam brać leki. 

Twoja dziewczyna może mieć rację z ta hipochondrią, ale też nie do końca ją rozumie. Dla zdrowych osób hipochondrycy są nie do zniesienia, bo otoczeniu wydaje się, że robisz to wszystko dla współczucia i zainteresowania. Ale hipochondryk naprawdę wierzy, że cos mu dolega, że coś złego się z nim stanie i strasznie się tego boi. Czasami te obawy są irracjonalne - ale na tym polega nerwica lękowa. Ja się boję czegoś nieokreślonego, Ty sie możesz bać czegoś konkretnego (chorego serca, nerek, płuc, cokolwiek) ale w obu przypadkach potrzebujemy leczenia.

Jeżeli boisz się leków, to spróbuj chociaż psychoterapii. Może Ci znacznie pomóc.

Jeśli jesteś grafikiem komputerowym i odczuwasz wielki stres w pracy, rozważ jej zmianę. Mając doświadczenie, na pewno mozesz szukać pracy w innej firmie. Skoro masz nadmiar obowiązków, to tak zgaduję, że trafiłeś do jakiejś bezlitosnej korporacji ;) Ale nie wiem. Jako grafik zawsze możesz się bawić w pracę freelancerską, ale to trudne, albo założyć własną firmę i świadczyć usługi graficzne. To wymaga umiejętności dojścia do klienta (ja jej nie mam).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×