Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mercymona

Samobójstwo, bo... zaburzenia osobowości?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiedziałam w której kategorii zamieścić swój wpis, więc posłużyłam się diagnozą szpitalną-"Mieszane zaburzenia osobowości". Lekko ponad miesiąc temu próbowałam popełnić samobójstwo. Kolejny już raz, ale pierwszy tak "spektakularny". Jak widać nawet w piekle mnie nie chcą...

Za bardzo "znieczuliłam" swój lęk wysokości, "zgapiłam" kiedy przyjechała straż pożarna, zapomniałam o przerzuceniu za okno łydek, którymi jeszcze trzymałam się środka. Mniejsza o to, bo jeszcze kogoś zainspiruje...

Dwa tygodnie w szpitalu psychiatrycznym. Kompletnie zmarnowane dwa tygodnie. Topiramat, którego jedynym efektem jest to, że jem mniej niż wcześniej i całe 45 minut (wyżebrane!) rozmowy z psychologiem. Czuję się dokładnie tak samo, jak przed wprowadzeniem swojego misternie obmyślanego planu.  Albo gorzej... Bo wtedy jeszcze żyłam nadzieją, że zaraz to wszystko się skończy. Noc w noc koszmary, po których wstaję jeszcze bardziej zmęczona, niż się kładę (wcześniej tego nie było albo bardzo sporadycznie w wybitnie stresujących sytuacjach). Oczekiwania mojej mamy i mnie samej, że za 2 miesiące pozaliczam wszystkie zaległości na studiach, kłótnie z partnerem(? (dobre pytanie...)), czy teraz to on ma wszystko za mnie robić. Wyżej opisane "robienie" ogranicza się do uczieczki w internet na kilka godzin dziennie. Czy żałuję że ktoś zdążył mnie złapać? Tak... Czy chciałabym nie móc już teraz tego pisać? Tak... Czy chcę dalej żyć? Nie... Nie widzę najmniejszego sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cześć, też mam zaburzenia osobowości, zdiagnozowane wiele lat temu. Leczyłam się antydepresantami wiele lat, ale nie było po nich poprawy. Też mam silne myśli samobójcze i nie widzę żadnych szans na to, bym kiedykolwiek mogła normalnie żyć. Nigdy jednak nie miałam na tyle odwagi, aby coś sobie zrobić. Dlatego moje życie to po prostu wegetacja. Nie mam pracy, utrzymuje mnie mąż. Jak mam lepszy okres, to nawet posprzątam, ugotuję czasem coś dobrego, wyjdę na zakupy. Ale jak jest gorzej, to siedzę całe dnie w domu, śpię, jem to co zostało w lodówce. Tak czy siak, moje życie to wegetacja. Mam za sobą kilka psychoterapii na nfz w nurcie psychodynamicznym, żadna mi nie pomogła. Byłam też w szpitalu na oddziale leczenia zaburzeń osobowości i nerwic. Jako że nie mam odwagi się zabić, postanowiłam pójść na terapię prywatnie. Nurt poznawczo-behawioralny, podobno skuteczny.  Dzisiaj idę na pierwsze spotkanie. Żal mi bardzo pieniędzy zarobionych przez męża. Może jak wydam miliony monet na terapię i nic to nie da, to wtedy będę miała w końcu odwagę się zabić. 

Edytowane przez bezniczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzo mi przykro autorko...studiuje psychologie i niestety,mamy zapasc ,psychiatrów brakuje,a pacjentow jest coraz więcej.

moja rada jest taka-idz jak najszybciej do psychiatry,nawet prywatnie,moze zmieni ci lek

ja sama miałam silna depresje i dopiero 3 lek zadzialal-paroksetyna.sama zasugerowałam ten lek lekarce.moze i ty spróbuj,tylko pamiętaj lek zadziała dopiero po 3-4 tyg.brania. może psychiatra da ci na początek jakies leki wyciszające.

 

dobrze ze cie uratowali.warto zyc. zaleglosci poprawisz,a nawet gdybys musiala w ewentualności powtarzac rok to nie jest katastrofa.

ja poszlam na studia w wieku 35 lat dopiero.

 

partner rozumiem ze niezbyt ci wspiera? oczekiwania mamy, skad ja to znam, ale myśl przede wszystkim o swoim zdrowiu. reszta się ulozy,zobaczysz.

gdybys potrzebowala się wygadać ,choćby wirtualnie to smialo pisz do mnie priv.

trzymaj się!

 

a i najwazniejsze4-terapia. zorientuj się koniecznie czy w twoim szpitalu psych.jest oddzial dzienny,szczerze polecam bo sama bylam 2 razy.a jeśli nie to terapia indywidualna,jesli na nfz długo się czeka to prywatnie,

 

i jeszcze pytanie-czy masz kogos kto cie wspiera-rodzine,kolezanke?komu możesz się wygadać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mercymona, a powiedzieli Ci jakie są to zaburzenia osobowości, albo może się domyślasz? Może wiedza o tym pozwoli Tobie jakoś ugryźć temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@bezniczego mi wpisali "nieprawidłowo ukształtowaną osobowość z przewagą cech osobowości bierno-agresywnej, chwiejnej emocjonalnie i narcystycznej".

Do tego "uraza i frustracja na najmniejszą nawet krytykę, lęk przed porzuceniem, brak poczucia własnej wartości, niska samoocena".

Ogólnie dziwne dla mnie to wszystko... narcyzm plus brak poczucia własnej wartości i liczne próby samobójcze- moja głowa jakoś nie potrafi pozbierać tego w jedną całość.

Mogę zapytać co Tobie stwierdzono?

Robiłam sobie sama jeszcze ten angielski test (szczerze, bo przecież okłamywałabym tylko samą siebie)- tam wyszła mi osobowość narcystyczna i histrioniczna.

A żeby było śmieszniej... badała mnie też biegła psychiatra sądowa do sprawy alimentacyjnej z ojcem. Ona stwierdziła zaburzenia dyssocjalne znowu. Także do wyboru, do koloru...

Jak pierwsza wizyta u nowego psychologa? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shira123 dziękuję za wsparcie, już trochę tych leków przerobiłam, wiem jak to działa.

Gdybym sama na sobie nie odczuła magicznego działania wenlafaksyny kiedyś, to nigdy nikomu nie uwierzyłabym, że jakakolwiek pigułka może tak zmienić człowieka. A w zasadzie całe jego życie...

W szpitalu byłam drugi raz i drugi raz odstawili mi antydepresanty, a wcisnęli "stabilizator nastroju".

Bo przecież według nich depresji nie mam, tylko zaburzenia, przy czym sami stwierdzili, że zaburzenia mogą się wykolejać na tyle, że antydepresanty są niezbędne. Masz może jakąś wiedzę na ten temat?

Wydaje mi się że próba wyskoczenia z wieżowca, to już jest taki dosyć skrajny przypadek.

Od paru dni znów mam myśli samobójcze...

Stąd daję sobie jednak trochę prawo podważać opinie szpitala i wydaje mi się że antydepresant jednak byłby wskazany.

Niestety aktualnie nie mam zbytnio nikogo bliskiego. Część znajomych odsunęłam sama, kiedy przytyłam 30kg po Mirtrazapinie,

bardzo duża część odsunęła się sama, po tym jak próbowałam wyskoczyć z okna...

W szpitalu poznałam trzy ciekawe i wydawało mi się, wartościowe osoby.

Wydawało mi się- dopóki nie uświadomiłam sobie, że jedyne czego ode mnie chcą, to przemycania alkoholu do szpitala (zostały tam o wiele dłużej)... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

autorko

 

czy mialas robiony test osobowości o nazwie SCID? on jest najlepszy.

 

ja mam zaburzenia borderline,podobne do twoich/ z opisu/ i powiem ci ze po 3 latach terapii o wiele lepiej mi się zyje. owszem nie wszystko jeszcze jest git,nawet wczoraj plakalam przez faceta,ale i tak radze sobie calkiem niezle.

 

jeśli bylabys w stanie spedzic 6 mcy poza domem, to sa rozne terapie zaburzen osob,np.w Warszawie i Krakowie.

moja siostra była w Krakowie, trochę pomoglo.

 

co do lekow to zgadzam się z toba ze czasem potrzebny jest antydepresant bo często jakby skutkiem ubocznym zaburzen jest depresja.

a nie rozważasz powrotu do wenlafleksyny skoro pomagala?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.07.2019 o 01:27, mercymona napisał:

@bezniczego mi wpisali "nieprawidłowo ukształtowaną osobowość z przewagą cech osobowości bierno-agresywnej, chwiejnej emocjonalnie i narcystycznej".

Do tego "uraza i frustracja na najmniejszą nawet krytykę, lęk przed porzuceniem, brak poczucia własnej wartości, niska samoocena".

Ogólnie dziwne dla mnie to wszystko... narcyzm plus brak poczucia własnej wartości i liczne próby samobójcze- moja głowa jakoś nie potrafi pozbierać tego w jedną całość.

Mogę zapytać co Tobie stwierdzono?

Robiłam sobie sama jeszcze ten angielski test (szczerze, bo przecież okłamywałabym tylko samą siebie)- tam wyszła mi osobowość narcystyczna i histrioniczna.

A żeby było śmieszniej... badała mnie też biegła psychiatra sądowa do sprawy alimentacyjnej z ojcem. Ona stwierdziła zaburzenia dyssocjalne znowu. Także do wyboru, do koloru...

Jak pierwsza wizyta u nowego psychologa? 🙂

 

U mnie narcystyczna i unikająca. Główną cechą narcyzmu jest brak poczucia własnej wartości, tak mi mawiała moja była terapeutka. Są różne podtypy narcyzów, w artykule jest to ciekawie opisane: http://osrodek-psychoterapii.pl/blog/2015/11/18/narcystyczne-zaburzenie-osobowosci-wyzwania-diagnostyczne-i-kliniczne/

Wizyta ok, zobaczymy jak będzie dalej, na razie nie chcę zapeszać. Bolą wydane pieniądze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 4.07.2019 o 01:51, mercymona napisał:

Bo przecież według nich depresji nie mam, tylko zaburzenia, przy czym sami stwierdzili, że zaburzenia mogą się wykolejać na tyle, że antydepresanty są niezbędne. Masz może jakąś wiedzę na ten temat?

Pozwolę się bezczelnie wtrącić: temat się trochę rozbija o pojęcie KLINICZNEJ depresji. Możesz być skrajnym przypadkiem, a próba samobójcza będzie wynikiem "zaburzeń osobowości", nie tzw. "dużej depresji". Inny przykład - Np. w grupie schizofreników 5% chorujących popełnia samobójstwo, co jest potężną dysproporcją mając na uwadze samobójstwa pojawiające się w "normalnej" populacji - tam samobójcze śmierci to tylko 0.012% (dane z USA). Czyli na każde pojedyncze samobójstwo "normalnego" człowieka przypada 416 samobójstw schizofreników. I nie popełnili tego w stanie depresji, a psychozy... (tak, tak - wiem że większość dumnych posiadaczy literki F20 doświadcza także depresji na poziomie subklinicznym - jak to Laing pisał: Schizofrenia może być zrozumiana bez zrozumienia pojęcia rozpaczy...)

Do czego zmierzam? Podręczniki naukowe, "naukowa" ewaluacja nie zawierają w sobie sensownej "miary" cierpienia, bo jeszcze nie można się włamać człowiekowi do głowy i zbadać jego tok myślenia / odczuwania. Więc zahaczamy, siłą rzeczy, o dziwny konstrukt pt. "Licencja na samobójstwo"... bo jak się ma "tylko" zaburzenia osobowości, to cierpienie niby mniejsze?  Ale tu nie chodzi o odejmowanie komuś cierpienia, tylko o właśnie "oddanie cesarzowi co cesarskie". Podręczniki ICD / DSM zmuszają do nakreślania w miarę wyraźnych granic jednostek chorobowych.

 

W dniu 5.07.2019 o 21:07, bezniczego napisał:

Główną cechą narcyzmu jest brak poczucia własnej wartości, tak mi mawiała moja była terapeutka.

 

Fajna ta terapeutka była, taka nie za dobra. Czym jest w ogóle poczucie własnej wartości, swoją drogą? A co jest główną cechą osobowości unikającej? Zależnej? Coś innego, tak? Może niczym nie różnią się od narcyzów?

Narcyzi mają bardzo wysokie poczucie wartości, ale już domyślam się, że tutaj chodzi o podświadomy paradygmat odrzuconego i skrzywdzonego dziecka, który próbuje kompensować w dorosłym życiu - i poczucie niższości jest mocno utajone.

Oni pomylili miłość (a czym jest miłość? Miejsce na kolejne rozważania...) z podziwem: to jest rdzeń narcystycznego zaburzenia osobowości. Toż to zboczuch Freud dawno temu zauważył: narcyz przekręci się z rozpaczy, jeśli nie znajdzie jakiejś osoby, która utopi go w komplementach i przejawach "szacunku". On dokonuje ekstensji swoich potrzeb na cały świat, obliguje go do dokonywania pokłonów, aktów czci - a jeżeli nie zostaną spełnione... no cóż - destrukcja. Siebie samego albo nawet całego świata - byle by w końcu nakarmić toksyczny schemat, nawet w bardzo pokrętny sposób (rewelacyjnym studium narcyzmu jest film Upadek - ale ten z 2004 roku, czyli o pewnym niespełnionym malarzu). I nie, proszę sobie tego przykładu nie brać do serca.

Edytowane przez Neseir

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam za post pod postem. Bo odnośnie depresji / samobójstwa, w podejściu psychologicznym, sytuacja wygląda tak...

 

IaOkQzE.jpg

 

Proszę, wybierzcie sobie ze szwedzkiego stołu, autorka tematu może się nawet odnajdzie w tej materii. Zasadę nowoczesnego myślenia przyswoiliśmy - wszyscy mają rację, nikt się nie myli. ❤️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Neseir, najpierw oceniłeś moją terapeutkę jako słabą, a później potwierdziłeś jej rację 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No ba, pełna racja - po cholerę komu kontekst, specyficzna struktura poznawcza? Leczmy osobowość zależną tak jak narcystyczną (przecież obie w sumie cierpią na niskie poczucie wartości! One mają dokładnie tak samo!), efekty będą wielkie. Taka tam aluzja...

Edytowane przez Neseir

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×