Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam,

Zarejestrowałam się na tym forum, ponieważ wczoraj lekarz stwierdził u mnie nerwicę.

Zaczęło się od zawrotów głowy. Pierwszy "atak" miałam w kwietniu- maju 2017r. Obawiałam się tych zawrotów na tyle, że ledwo skończyłam studia. Potem zaczęła sie diagnostyka, która trwa do dziś. Pobyt na oddziale neurologii, MRI, punkcja lędźwiowa, przepływ tętnic. Nic. W badaniu okulistycznym wyszło zapalenie nerwu wzrokowego. Laryngolog mówi, że to nie od błędnika, co potwierdza tez brak reakcji na leki, ale stwierdził refluks. Endokrynolog- tarczyca- ok. Czasem pojawiały się tez bóle w klatce piersiowej i ogólne zmęczenie. Bałam się o siebie i dalej boję. Wyszedł temat boreliozy, badania wyszły pozytywne, a leczenie przyniosło poprawę stanu zdrowia na kilka miesięcy. Pojawiły y się natomiast objawy gastryczne i anemia. Anemia jest nawracająca, pojawia się co roku. Teraz znowu w ciągu kilku miesięcy wynik spadł z 13,8 na 12,8 i jestem pewna, że w ciągu kilku miesięcy problem znowu się powtórzy... i tak co roku.

Po infekcji we wrześniu 2018r. znowu się zaczęło. Bóle klatki, barków, pieczenia ramion, między łopatkami i inne. Znów te zawroty. ekg, echo serca, holter ok, tarczyca, poziom witaminy b12 ok, lipidy ok i i inne badania, ob crp, próby wątrobowe, lipazy. rtg kręgosłupa piersiowego ok. To są wyniki z listopada. Chciałam skierowanie na rtg klatki piersiowej, ale rodzinna stwierdziła, że to nie koncert życzeń.  Dała mi skierowanie na oddział zakaźny, ale nie przyjęli mnie, bo podobno borelioza wyleczona. EKG wykonywałam wielokrotnie, bo bóle są już codziennie :( rodzinna daje mi leki na refluks, potem miałam infekcję, więc antybiotyk i jakieś leki przeciwalergiczne, które tez nie pomogły. Mimo iż w gastroskopii on nie wyszedł, źle po nich trawię mam biegunki, schudłam. Od 1,5-miesiąca biorę te leki i poprawa jest minimalna. W sprawie zawrotów czekam na mri kręgów szyjnych. Mam skoki tętna, wczoraj właśnie prócz tego pieczenia tętno 144, pojechałam do lekarza. A tam lekarka (no bez badań) mówi: oglądałam Pani historię choroby. Pani ma nerwicę. Co tydzień tu Pani jest, tydzień temu badania wykluczyły zawał. No to mówię: bo te sytuacje się co tyle zdarzają. Leki na refluks nie pomagają.  Bóle w klacie są codziennie. Hydroksyzyna i do domu. Proszę się w poniedziałek zapisać do poradni leczenia nerwic. Po hydroksyzynie od razu idę spać, także nie bolało. A od rana znowu ten ból, barków, klatki, pieczenia... jak codziennie... dodam, że w czwartek byłam u kardiologa i on uważa, że to jest sprawa neurologiczna.  Już bardzo mnie to męczy. Te przewlekłe bóle, brak diagnozy i tak naprawdę brak dociekań przez lekarza rodzinnego kwitując, że skoro mi ból przeszkadza, to mam sobie wziąć leki uspokajające, że może przepisać, że mam iść do pracy a nie szukać chorób. Ale ja naprawdę czuje się, źle, no! Oprócz tego bólu jestem też bardzo zmęczona, mam te zawroty, ciężko mi się do czegokolwiek zmobilizować. Mam 24 lata i naprawdę chciałabym się czuć komfortowo i zdrowo, a mówienie, że mam w tym wieku przywyknąć do bólu do mnie nie przemawia. Mam lęki. Ale jak ból się nie pojawia to mam dobry humor. Zajęcie się czymś innym tez nie skutkuje. jakby to powiedzieć, nawet jak bardzo chcę, to i tak nie potrafię. Spacer kończy się wysokim pulsem, a sprzątanie mega osłabieniem. Z resztą rzadko kiedy skądś wychodzę przez te bóle, zawroty i inne. Jestem załamana.  

Czy takie objawy rzeczywiście wskazują na nerwicę?

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo wszystko myślę, że mam już objawy nerwicowe. Po takim czasie bez diagnozy jestem zmęczona życiem. Mierzę ciśnienie podczas tych dolegliwości i jest w porządku. Saturacja zawsze też jest ok. Przez tę chorobę musiałam się przeprowadzić do mniejszego miasta. Jedyne co mnie strasznie wkurzyło, to to, że lekarska wczoraj uznała, że mam jakiś zespół wyszukiwania sobie chorób, a to naprawdę wcale tak nie wygląda. Ok, wchodzę na forum lekarskie i czytam podobne objawy, ale zawsze było tak, że najpierw wystapił objaw, a później szukanie i dociekanie. Nigdy nie było tak, że przeczytałam jakis objaw i go dostałam. boje się wychodzić z domu mam przed tym lęki. Kręci mi się w głowie w miejscach publicznych. Miałam kilka ataków paniki. Boje się zawału, najbardziej po tym, ze moja równieśniczka (24latka) zmarła 1.01 tego roku na niego... a do tej pory lekarze uspokajali mnie, że zawał w tym wieku raczej nie i że przyczyny są pozasercowe. Nie mam zielonego pojęcia czy mam powtarzać badania kardio, jakie mam zrobić w ogóle badania. Wszystkie podstawowe (próby wątrobowe i te inne o których wspominałam) są z końca września, a moje kupki bywają naprawdę dziwne. Bóle brzucha tez się zdarzają. W październiku miałam robione usg jamy brzusznej i wyszło ok. I to tyle ode mnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zostałaś przebadania wzdłuż i wszerz, więc jest to nerwica. Musisz iść z tym do psychiatry, który przepisze odpowiedni lek. Po wizycie u psychiatry od razu poszukaj psychoterapeuty, aby odszukać powód twoich objawów somatycznych. Nerwica objawia się szerokim spektrum bólów i dolegliwości począwszy od problemów ze wzrokiem do wysypki a kończąc na problemach gastrycznych, bólach głowy itp.

Im szybciej zaakceptujesz to, że masz nerwice tym szybciej wyzdrowiejesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Najbardziej z tego wszystkiego martwi tak naprawdę ta nawracająca anemia (przecież to musi mieć jakieś przyczyny) i słaba tolerancja wysiłku. Bo tak jak pozostałe objawy można nerwicą wytłumaczyć tak to chyba nie. Anemia jest widoczna w wynikach badań, a przy wysiłku jednak czuję jak jest. No i te bóle w klacie. Do zawrotów można powiedzieć, że w jakiś sposób przywykłam. Rodzinna powiedziała, że anemie się leczy tylko jak jest nieprawidłowa morfologia, mimo iż ferrytynę we wrześniu miałam na poziomie 8,4 (norma 10-140), a podejrzewam, że skoro morfologia od tego czasu spadła, to ten wskaźnik pewnie też... ta nietolerancja wysiłku pojawiła się własnie podczas anemii, ale jakby to powiedzieć, po miesiącu brania żelaza (podobno miało wystarczyć) to nie ustąpiło.  Jakby określić tę nietolerancję? no podczas wysiłku czuje się jak podczas ataku paniki ;)

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic dziwnego ze jesteś osłabiona jeśli organizm jest zestresowany 24/7. Mięśnie są napięte, nie możesz się zrelaksować a do tego niedługo dojdą duże problemy ze snem.

Twój organizm jest w trybie walcz/uciekaj dlatego masz problemy gastryczne ponieważ tak działa organizm jeśli jest zagrożony to zrzuca "balast" wiec tracisz minerały,aminokwasy itp. Nawet jest takie powiedzenie "zesrać się ze strachu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

OK, dzięki, teraz temat jest mi bliższy. Szczerze mówiąc, to nie wiedziałam, że tak to działa i w życiu nie przypuszczałabym, że takie objawy to może być nerwica i objawy z głowy :o 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety może być jak najbardziej. Nerwica daje takie spektrum objawów że głowa mała. A żołądek, serce, zawroty głowy to standard. Poczytaj sobie wątek "hipochondria".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nie wmawiam sobie chorób. Podam przykład. Jak wyszło mi to zapalenie nerwu wzrokowego, to okulistka postraszyła mnie rakiem mózgu, ale ja mimo tego, nie panikowałam i nie miałam bóli głowy i innych objawów tej choroby po jej słowach.  Cały czas powtarzam, że objaw tj. te zawroty głowy i inne zostały zdiagnozowane jako borelioza. Objawy minęły na jakiś czas po leczeniu boreliozy, dokładnie na 3-4 miesiące bez objawów jakichkolwiek,  pojawiły się znowu po silnej grypie, powikłaną zapaleniem oskrzeli i jak wróciło, to wszystko naraz znowu, mam wrażenie, że jest wręcz gorzej niż wtedy. Dlatego rodzinna sądziła, że to nawrót boreliozy i dała mi skierowanie na oddział. Nie pomogły mi leki uspokajające tylko antybiotyki. Podobno te objawy to miał być "zespół poboreliozowy" i miały zniknąć do roku po leczeniu. Tyle, że to nie przeszło.  Oczywiście ja nie kwestionuje diagnozy nerwicy, ale hipochondrię już tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Hipochondria kojarzy mi się bardziej, że kogoś boli klata, panika, idzie na IP, robią badania, które wychodzą ok. I jak się dowiaduje, że mu nic nie jest to, przechodzi jak ręką odjął. Za dwa dni boli go głowa, to latanie po lekarzach, bo guz mózgu. Po założmy MRI jak ręką odjął. Potem boli go noga, to leci na dopplera, bo sie boi zakrzepu. Po wyniku w porządku noga przestaje boleć. Mnie w kółko boli to samo. I nie twierdzę, że to jest serce bo wydaje mi się, że mam je przebadane, ale to nie zmienia faktu, że to pieczenie i bóle, uciski i zawroty nie przechodzą po lekach uspokajających ani po wykluczeniu zawału, ani nie przechodzą też po lekach IPP a podobno to refluks- "nerwica i refluks". To wraca i ciągle jest...

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek o hipochondrii wymieniłem tylko ze względu na objawy jakie może dawać nerwica, bo napisałaś, że nie sądziłaś, że psychika może dawać takie objawy, a może niestety. Dobrze, że tak racjonalnie podchodzisz do swoich dolegliwości. Ale skoro lekarz wykluczył chorobę, która może je generować, to co pozostaje? Nie mówię, że hipochondria, ale to tylko jedna z wielu rodzajów nerwic lękowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szukaj pomocy u specjalistów, jeśli to nerwica to podobno nie ma żartów. Jesteś na szczęście w 50% lepszej sytuacji od tych, co wypierają takie diagnozy, jesteś młoda, walcz o siebie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No generalnie, to w środę mam wizytę u psychiatry, zobaczymy co powie. Ale dziś mam jeszcze wizytę u lekarza rodzinnego, bo to rozpoznanie powiedziała babka z nocnej opieki (na podstawie tego, że byłam tam kilkukrotnie w ciągu tych miesięcy, gdy te bóle/pieczenia w klatce dopadały mnie przez weekend, to co miałam zrobić... u nas na IP trzeba czekać po kilka godzin, jeden lekarz, mało miejsc, nawał pracy i zawsze mnie tam odsyłali, bo nie trzeba czekać po 5-10h, no i ekg i troponiny na nocnej tez mogą oznaczyć, pomoc doraźną przy skoku ciśnienia i arytmii itd., a jak jest zły stan, to odsyłają na IP,  bo to drzwi obok ;) ). Ale zawsze też byłam u rodzinnego po tych sytuacjach. Idę do rodzinnego, bo są pewne aspekty, które mnie mimo wszystko niepokoją i chce się dowiedzieć czy nerwica może dawać takie objawy, bo co do części, to jednak mi się nie wydaje tak szczerze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No i w sumie dowiedziałam się tyle samo co na tej nocnej. Miałam EKG z uwagi na ten epizod i ból w klacie, wyszło ok. Ból w klacie to podobno jakiś nerwoból... No ale lekarka mówiła, że szkoda, że nie zrobili w trakcie tego EKG, bo puls 144 to równie dobrze mógł być jakiś częstoskurcz- ja też tak uważam, bo pierwszy raz jak miałam takie coś, to zanim dojechałam do lekarza, to puls już się uspokoił, no ale że jej się nie wydaje z uwagi na prawidłowego holtera. Mam jej jutro dostarczyć wszystkie moje wyniki i je przeanalizuje i pomyśli dłużej co mi doradzić- wg nie na pewno to nie jest nic ostrego, ale to albo coś przewlekłego no albo nerwica, no ale sama nie wie, więc kazała też iść na konsultację psychiatryczną. Powiedziała, że coś jej tu jednak nie pasuje, bo niektóre objawy nie do końca pasują do nerwicy (chudnięcie, ciągłe bóle w jednej okolicy, słaba tolerancja wysiłku), ale że sama nie wie od czego to może byc. 

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dzisiaj to jestem normalnie strzępkiem nerwów... byłam wczoraj u gastrologa po leki na refluks i poczułam się dziwnie. Znowu ten skok pulsu i drętwienie lewej ręki, do teraz taka dziwna jest. Byłam u internistki i ona powiedziała, że to nerwicowe i że już wczoraj mi robiła ekg i mam iść na tą konsultację i w piątek się pokazać z tym co powiedziała lekarka. A ja jestem strzępkiem nerwów, nikt od  wczorajszego/dzisiejszego nie zrobił mi ekg, strasznie się denerwuję 😕 czemu? bo takie problemy nie pojawiały się w listopadzie jak robiłam badania serca. I co? teraz jak uważam, że najbardziej potrzebuje tego ekg, to go juz nikt nie zrobił... do tego doprowadziłam. A chłopak powiedział jak chciałam żeby wezwał pogotowie, że ok, ale mnie zawozi na psychiatryk, bo już tyle razy miałam to ekg i inne badania i jak do ściany gadać. No ale łatwo się mówi, niepokoją mnie te sytuacje niestety i jednak myślę, że jeśli jeszcze raz nie zbadam serca, to nie będę spokojna, no... te pieczenia mnie dobijają, skoki pulsu i inne :( internistka stwierdziła, że nie trzeba badań powtarzać. Problem jest taki, że ja przez ten refluks/nie-refluks, kiepsko jestem w stanie ocenić sytuację, ale uważam, że jak dochodzi tego skok pulsu, drętwienie ręki, to już jest trochę niebezpiecznie...

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z resztą i tak jestem cholernie zła, bo uważam, że powinni zrobić jeszcze diagnostykę tych bóli w klatce, kur... męczę się z tym od prawie dwóch miesięcy praktycznie dzień w dzień, a jak patrze to ludzie mieli nawet tomografie klatki, usg mostka i inne, a ja od tego czasu miałam w zasadzie ekg, kilka razy wykluczony zawał i tyle, badania krwi i to wszystko... te bóle mam generalnie od października, ale wtedy miały charakter nawrotowy, były tygodnie, dni że nie było ich w ogóle... mam już tego po prostu dość :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchaj, jeśli tak bardzo Cię to niepokoi, to badania typu EKG, USG możesz zrobić prywatnie. To nie jest duży koszt. Z tomografem już drożej, ale nie widzę w tej chwili powodów do przeprowadzenia u Ciebie takiego badania. Zawsze też możesz się umówić prywatnie do kardiologa, koszt wizyty to jakieś 200 zł. A może się uspokoisz. Bóle klatki piersiowej mogą być też odkręgosłupowe. Miałaś kiedyś problemy z kręgosłupem?

Generalnie ja u Ciebie widzę jazdę psychiczną i tyle. Może dla osoby z zewnątrz jest to bardziej widoczne niż dla Ciebie. Jak będziesz u internisty następnym razem, to poproś o hydroksyzynę. Zobaczysz, czy po zażyciu dolegliwości czasem nie ustąpią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo moja rodzinna uznała, że jeśli to nerwica (a że musi to zdiagnozować psychiatra), to czeka mnie i tak długa droga do wyleczenia i przyjęcia, że te objawy są w mojej głowie i takie sytuacje i tak będą się powtarzać, że nawet kilkukrotnie w ciągu dnia, i co, że po każdej będę chciała ekg? że musze uwierzyć, że nic się nie dzieje i to jest w mojej głowie... Wy chyba sami wiecie, że łatwo się mówi, no 😢

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No właśnie miałam rtg kręgoslupa piersiowego i tak nic nie wyszło, a jak ostatnio (w czwartek) byłam u kardiologa, to stwierdził, że skoro holter i ukg wyszło ok, tzn,. że te pieczenia są może od ściany albo własnie kregosłupa i że powinnam udać sie do neurologa, nie wział ode mnie kasy, bo stwierdził, że nie może mi pomóc. No szkoda tylko, że ta pierwsza jazda z pulsem była w sobote, także po wizycie :( No i dziś po 16:00 mam wizytę u mojego neurologa i chce mi dac skierowania na mri szyjnego i piersiowego, no i kontrolny głowy z uwagi na zawroty.

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to zrób sobie badania. O leki uspokajające doraźnie mimo wszystko poproś, będzie Ci łatwiej po prostu. I nie jestem wróżką, ale wierz mi że badania wyjdą Ci ok. Przerabiałem to. Ja i wiele innych osób tutaj. Daj znać po wizycie, co Ci neurolog powiedział.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Rozmawiałam z chłopakiem, no jest głosem rozsądku ;) że jeśli te pieczenia się nie zmniejszą przez 1-2 tygodnie albo w tym tygodniu pojawią się te skoki pulsu,to udam się do kardiologa ponownie. No chyba, że np.: lekarz psychiatra będzie kazał iść od razu, bo on do niej swego czasu chodził (zanim się poznaliśmy, to chorował na depresję, tutaj też pocieszenie, że jest 5 lat po leczeniu i właśnie otworzył swoją firmę itd., także można z tego wyjść), to na pierwszej wizycie dostał stos badań do zrobienia żeby na pewno wykluczyć somatyczne objawy... no i to jest właśnie w tej chorobie chyba najgorsze, że ciężko potem wychwycić które objawy są z głowy, a które somatyczne 😕 ja już po prostu utraciłam ta zdolność. Dla mnie ból barku (a że mam podejrzenie czegoś w szyjnym, to może byc równie dobrze od tego), to od razu zawał, serce, bóle w klacie zawał, zawroty głowy zaraz zemdleję, no tyle, że u mnie to jest trochę jednak skutek tego, że ja mam takie objawy od dawna i nie zostały one zdiagnozowane, a w ostatnim miesiącu naprawdę bardzo się pogorszyły i ja już po prostu wariuję :(

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

szczerze mówiąc, to strasznie pogorszyły się po tym jak dowiedziałam się, że ta moja 24-letnia koleżanka zmarła na zawał, bo tak to zawsze każdy mi mówił, że jestem za młoda, że lipidy w normie, wywiad ujemny, serce zdrowe, dobre ciśnienie, to że szansa jak jedna na milion W TYM WIEKU, a tu klops, no 😕 bo teraz wiem, że jednak można, a że te objawy nie są dla mnie oczywiste, to wygląda to jak wygląda. Co do tabletek to jutro u tego psychiatry o nie poproszę. Wczoraj jak pytałam gastrologa czy ten refluks może pojawiać się tez przy wysiłku, to powiedział, że może, no to sie go pytam, bo że ja myślałam, że to jakaś wiencówka, a on że w tym wieku przy zdrowym sercu mogę zapomnieć, ale że jak się będę źle prowadzić (mało ruchu, fajki, tłuste żarcie), to ze za 5-10 lat mogę zacząć myśleć w tym kierunku....

Edytowane przez straconanadzieja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie jest to standardowy scenariusz nerwicy. Badamy się i mimo, że kwalifikowany lekarz mówi, że choroby brak, to nie do końca mu wierzymy i szukamy dalej. Potem dowiadujemy się, że ktoś w kręgu bliskich umarł, lub poważnie zachorował i objawy się pogarszają. Tak ja to widzę. Może kto inny jeszcze Ci tu coś napisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wpadłam tu przypadkiem, bo siedzę na tym forum jedynie na hipochondrii. Mogę Ci jedynie napisać, że właśnie tak u mnie zaczęła się przygoda z nerwica, a potem już katastrofalna jazda z hipochondrią. Tak samo jak u Ciebie, na samym początku miałam objawy głównie z serca i z klatki piersiowej, mniejsza tolerancję na wysiłek i ciągły ból w klatce, dodatkowo okropne problemy z oddechem. Jeździłam po SORach, jak opetana, pewna, że umieram na zawał. I nie wierzyłam w żadne diagnozy. Tak mam zresztą do dzisiaj. Ja akurat jestem hipochondryczka, i uwierz mi, że to nie jest tak, że po badaniach wszystko przechodzi jak ręką odjal. Ja, pomimo, że 10 lekarzy mówi mi, że jestem zdrowa, radośnie twierdzę, że oni to się gówno znają, za przeproszeniem 😀 tak jak Teksas uważam, że Twoje objawy to psychika. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No hej. U neurologa dostałam skierowanie na mri kontrolne głowy i kręgów szyjnych. Bóle w klatce mogą być od tego, ale nie muszą. Psychiatra powiedziała, że jej zdaniem jest to nerwicowe, włączyła mi leki (pramolan na noc, asertin rano i alprox w razie tego pulsu albo ataku paniki doraźnie). Kontrola za 3 tygodnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadzieja,, nie jest stracona .. Żyję z tym już ponad trzydzieści lat, sa okresy lepsze / kilka lat bez jakichkolwiek oznak/ i gorsze kiedy świat wali się na głowę , na nic nie mam ochoty , nawet rower leży odłogiem . Ale wiem , że oprócz posiadania awaryjnej chemii / leku /muszę ciężko pracować nad sobą . Myślisz że kiedy ściska mnie gorąca obręcz niemocy , liczę tętno , czuję bicie serca, nie śpię ? jest lekko ? Bywa że mam chwile zwątpienia , ale wiem , ze to przejdzie tylko potrzeba czasu / brzmi jak banał / Polecam książkę Pokonać nerwicę , czytam ją zawsze podczas bezsennych nocy kiedy mam ten gorszy okres i zawsze m jakoś lepiej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×