Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DOMINIKKKK

DDA i toksyczne znajomości.

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie DDA. Jak sobie radzicie z toksycznymi znajomościami? Łatwo Wam kogoś wyrzucić z waszego życia? 

Czy często natrafiacie na takich ludzi, którzy niszczą wam samoocenę? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moją pierwszą toksyczną znajomością był mój pierwszy chłopak. Miałam 16 lat a on 20. Ja, jako dziecko alkoholika, miałam (i do tej pory mam) ogromne kompleksy. Nie umiałam uwierzyć w to, że ktoś mógł się zainteresować tak brzydką, grubą i nieatrakcyjną dziewczyną. Byłam na tyle zaślepiona, że początkowo nie zauważałam chorobliwej zazdrości ze strony tego chłopaka, która później zaczęła doprowadzać do przemocy fizycznej. Ja również byłam bardzo zazdrosna, ale u mnie wynikało to z bardzo niskiej samooceny, a u niego z urojonych scenariuszy. Na przykład: byłam na trzy-dniowej wycieczce w górach. Pewnego razu nie mogłam odebrać telefonu, ponieważ brałam prysznic, a mój ówczesny chłopak, gdy tylko oddzwoniłam, zaczął mnie wyzywać od dziwek i pytać, czy mi było dobrze z gościem, z którym się właśnie pieprzyłam, bo przecież przez to nie odebrałam telefonu. Byłam roztrzęsiona, ale dalej to tolerowałam. Czarę goryczy przelało kopnięcie mnie kolanem w brzuch, gdy byłam w ciąży. A w ciążę zaszłam po roku bycia z nim, ponieważ nie lubił używać prezerwatyw, a ja byłam na tyle głupia, że nie myślałam o konsekwencjach. Ale ciążę straciłam, być może między innymi właśnie przez to kopnięcie, i to mnie uratowało, bo w końcu sobie uświadomiłam, z jakim potworem jestem. A gdy z nim zrywałam (u mnie w domu), to on płakał, błagał, a potem zamknął się w łazience i zaciskał sobie kabel od suszarki wokół szyi. Musiałam zawołać mojego brata, by pomógł mi z otwarciem drzwi i z wyrzuceniem tego chłopaka z naszego domu. Teraz jest tylko "tamtym chłopakiem", wtedy był całym światem, ale wiem, że to było złe, toksyczne i niszczące.

A z drugiej strony teraz tkwię już 5 lat w związku z chłopakiem, który jest dobrym człowiekiem, ale jest mentalnie małym dzieckiem. Ja jestem jego matką. On sam nie podejmuje decyzji, wszystko ze mną konsultuje. Duże zmiany w jego życiu (zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania, uniezależnienie się od ojca) są wprowadzane dzięki mnie, to ja go prowadzę za rękę. Wiem, że sama na to pozwoliłam, sama pokazałam tę "normę w naszym związku". Teraz obawiam się, że nie da się tego cofnąć, że on się nie zmieni i nie zmężnieje z dnia na dzień...

Wiem, że my DDA jesteśmy skazani na toksyczne związki. Jednak jak z tym walczyć? Skąd mamy wiedzieć, co jest dla nas dobre, skoro często my sami siebie nie znamy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie cierpię terminu DDA, ale dobra. Może sobie wypieram ;). 

Jak sobie można poradzić? Gdzieś lawirowałam oczami po tym wątku, ale nie chciałam odpisać, bo moja rada będzie banalna, dla niektórych głupia. To, co trzeba robić w takich sytuacjach, to ostre cięcie. Ucinać kontakt od razu, jak widzimy, że ktoś jest dla nas toksyczny, że się źle czujemy w jego/ jej towarzystwie. Nie odbierać telefonów. Nie reagować na manipulacje.

Za każdym razem ostre cięcie. Jedyne wyjście. Barometrem toksyczności jest nasze samopoczucie. Jeśli ktoś nas przeraża, często nas zasmuca, irytuje do granic możliwości albo nami manipuluje - uciekać. Oczywiście abstrahuję tutaj od tego, jak mamy depresję, nerwicę, bo wiadomo że wszyscy nas wkurzają i zasmucają, ale jeśli mamy dobry humor (albo chociaż normalny nastrój), a czujemy, że ktoś z nas "wysysa" energię, krzywdzi nas, to odpowiedź nasuwa się sama. 

I nie, nie mówić sobie, że dlatego nasi rodzice robili to czy tamto, my jesteśmy skazani na toksyczne związki. Nie jesteśmy. 

Edytowane przez alicja_z_krainy_czarów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam miałem w technikum toksycznych znajomych.... Przeszkadzało mi to jak mnie traktowali gdy miałem czas dla kogoś innego oprócz nich. Zrobiłem podobnie jak Alicja, tzn. przestałem z nimi rozmawiać, wychodzić na imprezy, usunąłem ich z facebooka. Odcięcie się od nich to było dobre wyjście z sytuacji. Początkowo było mi szkoda tych znajomości lecz z perspektywy czasu widzę że była to dobra decyzja. Teraz otaczam się mniejszym gronem znajomych w którym czuje się dobrze. 

Mam nadzieje że uda ci się rozwiązać problem. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość LanaBanana

Też obracałam się w towarzystwie toksycznych osób, z własnej winy. Szczególnie cierpiała moja samoocena, a wydawało mi się to normalne by starać się o pewne osoby pomimo wszystkiego. Teraz widzę, że wina leżała w stosunkach jakie moja matka ma z ojcem (np ojciec nie lubi kobiet z nadwagą, więc jakikolwiek ekstra kilogram u matki jest komentowany, moja matka żyje na kawie i fajkach, żeby broń boże nie przytyć itp).

Tak jak napisała alicja_z_krainy_czarów, najlepszym sposobem jest ostre cięcie. Niestety osoby z zaburzeniami wręcz przyciągają pewne typy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ja mam takiego znajomego.. Uważa się za najpiękniejszego, najmądrzejszego. Aktor, gwiazdor, lektor. Kpi w jego mniemaniu: głupszych, niższych, brzydszych (bo ma x cechę). Wbija mi szpileczki, komentuje. ALE jeżeli ja odbije piłeczkę to wielkie oburzenie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odcięcie od toksycznych znajomych to bajka. Gorzej gdy musimy z takimi ludźmi pracować albo źle ulokujemy uczucia lub pojawia się dzieci. Pytanie kiedy zrezygnować z nadziei na poprawę? Ja mam tendencje do walki i starania się o relacje, a jednocześnie czuję dużo złości i frustracji gdy jestem źle traktowana. Gdzie jest granica?

Edytowane przez Irris

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.01.2019 o 11:18, Pattona napisał:

Wiem, że my DDA jesteśmy skazani na toksyczne związki. Jednak jak z tym walczyć? Skąd mamy wiedzieć, co jest dla nas dobre, skoro często my sami siebie nie znamy?

To nieprawda. Na nic nie jesteśmy skazani. Jesteśmy dorosłymi myślącymi ludźmi. Możemy cały czas się uczyć, korzystać ze specjalistycznej pomocy, szukać innych rozwiązań. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×