Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Pattona

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Właśnie, na szczęście możemy być piękne na zdjęciach 😕 Wolno się goi, bo ciągle coś rozdrapuję i wyciskam. Jestem teraz w fatalnym stanie. Jutro poniedziałek, kolejny, w którym zacznę walczyć (ile razy już siebie okłamałam, nie potrafię zliczyć). Tobie i sobie życzę prawdziwej siły 💚
  2. Pattona

    Aktywność fizyczna

    W tym roku postanowiłam regularnie biegać, udaje mi się to jak na razie co drugi dzień. Podczas biegania czuję, że jestem silna i że mogę wszystko. Po bieganiu jest raz lepiej, raz gorzej, ale na pewno tego potrzebuję. Uskuteczniam również małe wyzwania, jak deska czy przysiady. Wiem, że nawet jeśli mam paskudny dzień, to zdołam wykrzesać z siebie energię na tych 10 minut, by móc skreślić ten dzień jako zaliczony. Walczę ze swoją fizyczną słabością, by wzmocnić psychikę.
  3. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Też mi nie idzie. Ciągle mówię sobie, że jutro będzie lepiej, a nie jest. Mam dużo stresu i jeszcze go sobie sama dokładam. Postaram się jutro niczego nie ruszyć. Postaram się, bo znów nie zdążę do lata wygoić skóry, by wreszcie móc się cieszyć słońcem
  4. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Dziś totalnie przegrałam. Przebudziłam się nad ranem i rozdrapałam wszystko, co zdążyło się już podgoić. Jestem krwawą miazgą. A obwiniam za to wczorajszą kłótnię z chłopakiem. Nie mogłam się dostatecznie wykrzyczeć, zatrzymałam to w sobie, a dziś takie są efekty. Co najgorsze, zakazał mi jego za to obwiniać, powiedział, że przecież JA SAMA SOBIE TO ROBIĘ. Racja, to są moje dłonie i moje paznokcie. Moje są też kolejne rany do wygojenia, na ciele i na duszy.
  5. Pattona

    Co Wam dziś sprawiło radość?

    Ptaki śpiewające za oknem 🙂 Jest środek zimy, a ja już czuję wiosnę.
  6. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Niestety, po przebudzeniu zdrapałam kilka strupków... Wiem, że nie powinnam być na siebie zła, ale czuję rozczarowanie, że naprawdę nad sobą nie panuję. Nigdy nie byłam na terapii, pochodzę z małej miejscowości, więc dostęp do specjalistów był utrudniony. W tym roku już na pewno oddam się w ręce terapeuty, bo bycie DDA plus te drobne natręctw i częste wahania nastroju, naprawdę sprawiają, że czuję się gorsza i nieszczęśliwa. Czekam tylko na stabilizację w nowym miejscu i w nowej pracy. Nie chcę rozpoczynać wszystkiego w jednym czasie, bo wiem, że sobie nie poradzę.
  7. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    U mnie dzień drugi, nie drapałam i nie wyciskałam. Czytając posty innych grupowiczów uświadamiam sobie, że ja jeszcze nie jestem w najgorszej formie, że ludzie przeżywają gorsze koszmary i problemy... Mam nadzieję, że siła, która płynie z tego forum, pomoże mi wytrwać i wzmocni mnie na tyle, bym mogła pomagać innym.
  8. Pattona

    Czuje się oszukany, traktowany jak kukiełka,nie wiem co ze mną jest.

    Cześć! Rzeczywiście masz ciężką sytuację, ale nie jest ona bez wyjścia. Radziłabym Ci porozmawiać z jakimś prawnikiem, by pomógł Ci uregulować sprawy związane z firmą. Na Twoim miejscu również ucięłabym kontakt z rodzicami, ponieważ oni niestety są źródłem Twojego nieszczęścia. Masz przed sobą całe życie, jesteś młody i silny. Dasz sobie ze wszystkim radę, tylko nie możesz się załamywać. Wierzę w Ciebie 🙂 Zaplanuj sobie ten rok. Rozpisz cele, porozmawiaj szczerze z ojcem o odejściu z firmy. Uświadom go, że chcesz mieć własne życie. Miej własne życie, nie daj sobą manipulować. Bądź odważny.
  9. Pattona

    DDA i toksyczne znajomości.

    Moją pierwszą toksyczną znajomością był mój pierwszy chłopak. Miałam 16 lat a on 20. Ja, jako dziecko alkoholika, miałam (i do tej pory mam) ogromne kompleksy. Nie umiałam uwierzyć w to, że ktoś mógł się zainteresować tak brzydką, grubą i nieatrakcyjną dziewczyną. Byłam na tyle zaślepiona, że początkowo nie zauważałam chorobliwej zazdrości ze strony tego chłopaka, która później zaczęła doprowadzać do przemocy fizycznej. Ja również byłam bardzo zazdrosna, ale u mnie wynikało to z bardzo niskiej samooceny, a u niego z urojonych scenariuszy. Na przykład: byłam na trzy-dniowej wycieczce w górach. Pewnego razu nie mogłam odebrać telefonu, ponieważ brałam prysznic, a mój ówczesny chłopak, gdy tylko oddzwoniłam, zaczął mnie wyzywać od dziwek i pytać, czy mi było dobrze z gościem, z którym się właśnie pieprzyłam, bo przecież przez to nie odebrałam telefonu. Byłam roztrzęsiona, ale dalej to tolerowałam. Czarę goryczy przelało kopnięcie mnie kolanem w brzuch, gdy byłam w ciąży. A w ciążę zaszłam po roku bycia z nim, ponieważ nie lubił używać prezerwatyw, a ja byłam na tyle głupia, że nie myślałam o konsekwencjach. Ale ciążę straciłam, być może między innymi właśnie przez to kopnięcie, i to mnie uratowało, bo w końcu sobie uświadomiłam, z jakim potworem jestem. A gdy z nim zrywałam (u mnie w domu), to on płakał, błagał, a potem zamknął się w łazience i zaciskał sobie kabel od suszarki wokół szyi. Musiałam zawołać mojego brata, by pomógł mi z otwarciem drzwi i z wyrzuceniem tego chłopaka z naszego domu. Teraz jest tylko "tamtym chłopakiem", wtedy był całym światem, ale wiem, że to było złe, toksyczne i niszczące. A z drugiej strony teraz tkwię już 5 lat w związku z chłopakiem, który jest dobrym człowiekiem, ale jest mentalnie małym dzieckiem. Ja jestem jego matką. On sam nie podejmuje decyzji, wszystko ze mną konsultuje. Duże zmiany w jego życiu (zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania, uniezależnienie się od ojca) są wprowadzane dzięki mnie, to ja go prowadzę za rękę. Wiem, że sama na to pozwoliłam, sama pokazałam tę "normę w naszym związku". Teraz obawiam się, że nie da się tego cofnąć, że on się nie zmieni i nie zmężnieje z dnia na dzień... Wiem, że my DDA jesteśmy skazani na toksyczne związki. Jednak jak z tym walczyć? Skąd mamy wiedzieć, co jest dla nas dobre, skoro często my sami siebie nie znamy?
  10. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Podejrzewam, co mogło mieć wpływ. Mam ojca alkoholika, który w momencie mojego dorastania robił w domu awantury. Nas, dzieci, nie bił, za to znęcał się fizycznie i psychicznie nad naszą matką. Jestem najmłodsza z rodzeństwa i to ja jedyna nie bałam się przeciwstawiać ojcu, i stawać między nim a mamą. W szkole byłam wzorową uczennicą, nie dawałam po sobie poznać, że jestem z rodziny, w której jest taki problem. Uczyłam się bardzo dobrze, ale miałam niesamowite kompleksy w okresie dojrzewania. Mama ciągle była w pracy, bo musiała utrzymać nas, trójkę dzieci, a ojciec pił. Nie miałam zatem z kim porozmawiać o tym, co się ze mną dzieje. Na siostrę też niestety nie mogłam liczyć, ona wręcz sama mnie wyśmiewała nazywając mnie "płaszczyzną", ponieważ wtedy, kiedy powinny urosnąć mi piersi, niestety się nie pojawiły. Także tak sobie dorastałam, w szkole wzorowa przewodnicząca klasy, a w domu zupełny nikt. Nigdy nie byłam chwalona, doceniana. A gdy było rozdanie świadectw i listów gratulacyjnych dla rodziców, moich rodziców nie było. Oto moje chore dążenie do perfekcji. Nigdy w domu nikt mnie nie zapewnił, że jestem wspaniała, mądra, wyjątkowa. Teraz nie wierzę mojemu chłopakowi, gdy mówi mi komplementy. Ciągle postrzegam siebie jako brzydszą, grubszą, gorszą. Kiedyś miałam przez to myśli samobójcze, teraz też od czasu do czasu przemknie mi to przez głowę, ale wiem, że chcę żyć. Pracuję nad sobą, nad swoim ciałem, nad umysłem i charakterem. Chcę być najlepszą wersją siebie, ciągle się porównuję. Teraz, w dobie Internetu i idealnych ludzi ze zdjęć, tym trudniej mi akceptować swój nieidealny wygląd, ale wiem, że za wszystkimi zdjęciami kryją się filtry. Na szczęście teraz też już wiem, że ważniejsze jest to, co się ma w głowie. Charakteru nikt nam nie odbierze. A jak z tym u Ciebie? Czy rzeczywiście studia były dla Ciebie aż tak stresogenne? Jak teraz jesteś odbierana przez otoczenie? Jak się czujesz?
  11. Wiem, że świat jest duży, ale też i mały zarazem. Podobno wszędzie jest dobrze tam, gdzie nas nie ma, ale Polska rzeczywiście nie jest najszczęśliwszym miejscem do życia. Problem jednak w tym, że tutaj mam najbliższą rodzinę, a czas płynie tak szybko, że boję się, że nie zdążę się pożegnać z Dziadkami, którzy już są na mecie swego życia. Z drugiej strony wiem, że nie powinnam mieć wyrzutów sumienia dlatego, że chcę żyć z dala od województwa lubelskiego (które jest najbiedniejsze i niestety brak w nim perspektyw na dobrą przyszłość). Wiem też, że każdy z nas miał lub wciąż ma szansę na poprawę swego losu, trzeba tylko z niej skorzystać i się nie bać! A co jest też dla mnie bardzo smutne, to fakt, że Polacy, którzy nigdy nie wyjeżdżali do innych państw, nie wiedzą, że można żyć lepiej, łatwiej i szczęśliwiej i nigdy nie uwierzą nam, wyjeżdżającym, na słowo, że życie może być prawdziwie piękne bez kredytów, rat i telewizora. Nie mam telewizora, nie oglądam telewizji, która karmi oglądaczy wyłącznie tragediami, skandalami i spiskami. Czytam za to książki, artykuły, sama wybieram filmy (bez lektora, bo lektor to największa pomyłka, przez którą Polacy nie potrafią mówić obcymi językami - nawet podstawowym, wszędobylskim angielskim). Polska to kraj niesamowicie piękny, mający wiele do zaoferowania pod względem walorów przyrodniczych i kulturowych, tylko my, Polacy musimy bardziej się otworzyć na świat. Nie potrafię zrozumieć aktualnego niezadowolenia z napływu naszych ukraińskich sąsiadów, skoro Polacy są w prawie każdym państwie na świecie! Polacy wyjeżdżają, ale granicę Polski chcą zostawić zamkniętą. Kto ma zatem pracować skoro polscy lekarze, budowlańcy, elektrycy, hydraulicy, stolarze i cała reszta fachowców są w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Niemczech, Belgii, Holandii, i tak dalej. W Polsce wiele się musi zmienić, ale przede wszystkim zmienić musi się nastawienie na zmiany, bo zmian Polacy boją się najbardziej.
  12. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Trądzik neuropatyczny w Polsce zaczął być traktowany poważnie w 2013 roku. Wcześniej nie miał swojej konkretnej nazwy. Dziś będę cały dzień w domu, ale już mogę mówić o postępie, bo obudziłam się godzinę temu, a do tej pory niczego nie dotykałam. Będę się pilnować. Stwierdzam też, że pisanie tutaj jest dla mnie odprężające. Dobrze, że tu trafiłam. Duża Mi, życzę Ci dobrego dnia.
  13. Owszem, Polacy zdecydowanie częściej krytykują niż chwalą. Ale ci, którzy wyjeżdżają do innych państw, wracają czasem odmienieni i widzą więcej, starają się wprowadzić namiastkę tego bardziej uśmiechniętego życia, mówienia komplementów nawet obcym osobom. Ja tak robię i pewnie często jestem brana za lekką wariatkę. A jeszcze co ciekawe w Polakach, tylko u nas jest tendencja do "obcinania" wzrokiem z góry na dół. Jeśli wchodzisz do poczekalni, jeśli stajesz przy barze czy jesteś w autobusie, zawsze ktoś Cię obejrzy od stóp do głów. Koleżanka Czeszka była na wycieczce w Krakowie i zapytała mnie później, dlaczego my tak robimy? Cały wyjazd czuła się obserwowana, chociaż nie wygląda ekstrawagancko. A ja w Norwegii, musiałam się oduczyć tego oglądania innych, tam nikt tego nie robi, a jak natrętnie się przygląda, to jest Polakiem! I teraz mi brakuje tej wolności, tego braku oceniającego wzroku. Wspomniałam o koleżance z Czech, ale miałam też koleżankę Węgierkę. Gdy rozmawiałam z nimi o sytuacji w naszych ojczyznach, często dochodziłyśmy do tych samych wniosków. Rządy naszych państw nie chcą dobra obywateli, szczególnie tych młodych, nie dają nam szansy na dobrą pracę za godne wynagrodzenie. Rząd kradnie dla siebie, dla swoich rodzin. A my musimy wyjeżdżać za lepszym życiem. Wrócę do Norwegii, jestem tu w Polsce teraz po to, by zdobyć lepsze doświadczenie w zawodzie. Będę próbowała przetrwać w Polsce przez ok. 3 lata. Przetrwać to nie jest zbyt mocne słowo! Nie było mnie 2 lata a wzrost cen jest dla mnie druzgocący. W Norwegii co tydzień robiłam wielkie zakupy na targu z warzywami i owocami. Na potęgę jadłam awokado. W Polsce mnie nie stać, musiałabym wydać wszystkie oszczędności w 4 miesiące, by jeść to samo, co jadłam w Norwegii. Dlatego, chociaż łamie mi to serce, nie wiąże przyszłości z Polską. Nie chcę żyć polskim życiem na kredyt. Nie chcę wyznawać zasady "zastaw się a postaw się", nie chcę też tkwić w kulturze picie alkoholu, gdzie jest on tańszy od chleba.
  14. Nawet jeśli w Polsce jest lepiej porównując do lat 90., to dalej nie jest dobrze. Nie jest dobrze, bo odkąd wróciłam z Norwegii, jeszcze wyraźniej widzę polski smutne, zmęczone życiem twarze. Wiedziałam, że Polacy mało się uśmiechają, ale nie miałam porównania. Teraz mam i widzę, że na polskich ulicach jest szaro i ponuro. Ludzie ubierają się w ciemne kolory, nie chcą rzucać się w oczy.
  15. Pattona

    Trądzik neuropatyczny

    Nie chciałabym leczyć tego antydepresantami, to dla mnie ostateczność. Dziękuję Duża Mi, dzień się jeszcze nie skończył, ale chcę odliczyć go już jako pierwszy, zwycięski. Długo dziś byłam poza domem, to dlatego nie miałam czasu na drapanie. A jak było dziś u Ciebie?
×