Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LostStar

Totalna niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Rekomendowane odpowiedzi

3 godziny temu, LostStar napisał:

Myślałam, że na studiach moje życie towarzyskie rozkwitnie-ludzie, których łączą
wspólne zainteresowania, czego chcieć więcej??

Też tak myślałem, ale moje 5  lat w akademiku nie uczyniło mnie bardziej doświadczony związkowi czy seksualnie. Moje życie towarzyskie ograniczało się do picia i czasem  wizytach w klubach studenckich i nieszczęśliwego zakochania. Związki najlepiej jest zaczynać w wieku nastu lat, bo później w wieku 20 kilku już się człowiek wstydzi że nie miał jeszcze kontaktów, a po 30 ce to w ogóle tragedia.  Oczywiście  znalezienie pierwszej miłości nawet po 30-ce nie jest nie możliwe, ale statystycznie rzadko się zdarza bo człowiek nie ma odpowiedniego doświadczenia aby kogoś  poznać, poderwać.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety tak jest, jak szybko tego nie załapałeś, to nie załapiesz, albo będzie to inaczej przebiegać i przez to inni cie nie rozumieją.
Plus kiedyś seks był intymniejszy, teraz jest wszędzie porno, reklamy, gołe fotki na snapie to norma. Dziwnie się czuję jak wiem że dzisiejsze młode dziewczyny mogą mnie przegadać w tych kwestiach i cisnąć z tego beke że ja nie próbowałem, nawet te 16 lat często maja większy przebieg.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To bardzo "budująca" świadomość. A bardzo chciałabym znaleźć swojego wybranka, wziąć ślub, iść wspólnie z drugim człowiekiem przez życie. Czy naprawdę nasze pragnienia nie mają żadnego znaczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LostStar,nie załamuj się,moja przyjaciolka poznala swojego pierwszego partnera w wieku 29 lat

 

u mnie jest troszkę inny problem, poznaje,rozmawiam,spotykam się i stop.bariera..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, shira123 napisał:

,moja przyjaciolka poznala swojego pierwszego partnera w wieku 29 lat

 lata - według mnie - nie są najistotniejszym aspektem owych problemów . Wiadomo jednak ,że z czasem człowiek sztywnieje emocjonalnie , dziwaczeje i pierdoliii mu sie w dyńce  co do swojej osoby i oczekiwań co do przyszłego partnera 

 Jednak z drugiej strony , brać pierwsze lepsze co tylko sie nawinie , to może skończyć się gorzej niz totalna samotność .

 Można tak trafić nietrafiejnie  ,że odechce się oprócz samotności  to życia w samej jego istocie sie odechce na amen  , w dodatku z alimentami i innymi hujowiiiznami w bonusie .

 Ja mam dobrą żonę , a i tak moje  życie  jako nerwowo chorego jest w większości mocno zduszone . Bez żony to bym w ogóle zwapniał  na stary niewykorzystany cement .

 Dlatego jak juz trafić to tylko dobrze , albo wcale !

Edytowane przez Kalebx3 Gorliwy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, shira123 napisał:

LostStar,nie załamuj się,moja przyjaciolka poznala swojego pierwszego partnera w wieku 29 lat

 

u mnie jest troszkę inny problem, poznaje,rozmawiam,spotykam się i stop.bariera..

To są wyjątki od reguły z reguły osoby które do 25 maks 30 roku życia nikogo nie miały zostaną samotne do końca życia,  ewentualnie te z dużym ciągiem na związek wezmą pierwszego lepszego  i będą z nim nieszczęśliwe. Zdrowy psychicznie i fizycznie człowiek powinien w odpowiednim wieku poznawać partnerów, tworzyć związki, uprawiać seks   a jak tego nie robi to znaczy że coś jest z nim nie tak i powinien się leczyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz bardzo dużo ludzi ma problemy z odnalezieniem się w relacjach damsko-męskich i nie jest to tylko ich winą. Cywilizacja bardzo szybko się zmienia i ludzie nie nadążają. Teraz szaleje konsumpcjonizm i to sprawia, że ludzie się gubią w relacjach, do nich zaczynają podchodzić tak samo konsumpcyjnie jak do innych sfer życia i pojawiają się problemy.

 

Teraz znalezienie wartościowego partnera lub partnerki wymaga przezwyciężenia w sobie mentalności konsumpcyjnej - i co gorsza, znalezienie drugiej osoby, której również się to udało. To trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, carlosbueno napisał:

Zdrowy psychicznie i fizycznie człowiek powinien w odpowiednim wieku poznawać partnerów, tworzyć związki, uprawiać seks   a jak tego nie robi to znaczy że coś jest z nim nie tak i powinien się leczyć. 


I co każdy musi chcieć mieć rodzinę? Co jeszcze? Nie traktujcie już tak wszystkich ogólnikowo, czasami ktoś podjął świadomy wybór. 
Nikola Tesla mówi ci coś, zobacz jak żył. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.06.2019 o 18:15, carlosbueno napisał:

Ja od 18 roku życia mam prawidłową wagę( wcześniej miałem za niską)  i wzrost ponadprzeciętny a nigdy się powodzeniem nie cieszyłem, no ale u mnie problemem nie jest wygląd tylko psychika, choć pewnie jakbym był super przystojny to by moja psycha tak nie przeszkadzała przynajmniej na krótkie związki. No ale jestem facetem, u kobiet nawet ta zaburzona ale ładna i zgrabna ma łatwiej niż zdrowa psychicznie mało atrakcyjna i gruba. Zresztą wiele kobiet ma problemy psychiczne dlatego że są mało atrakcyjne i nikt je nie chcę wiem że to brutalne ale tak to widzę czasem, mało atrakcyjna otyła  kobieta jest tym samym czym facet niedojda bez pracy, prawka, mieszkający z rodzicami  itd. skazani na samotność albo na mało atrakcyjnych partnerów. 

 

ty uważasz, że otyła kobieta jest gorsza od nieotyłej? Jesteś obrzydliwie powierzchowny i nie chciałabym mieć takiego przyjaciela, który tak segreguje ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
29 minut temu, alone05 napisał:

ty uważasz, że otyła kobieta jest gorsza od nieotyłej? Jesteś obrzydliwie powierzchowny i nie chciałabym mieć takiego przyjaciela, który tak segreguje ludzi.

na pewno nie gorsza, ale ma trudniej. carlosbueno zapewne nie chodziło tu obrazę otyłych kobiet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, alone05 napisał:

ty uważasz, że otyła kobieta jest gorsza od nieotyłej? Jesteś obrzydliwie powierzchowny i nie chciałabym mieć takiego przyjaciela, który tak segreguje ludzi.

Jako przyjaciółka nie ma znaczenie, ale jako partnerka seksualna, tak jest gorsza.
Ja też mam nieprawidłową wagę, ani to zdrowe ani seksowne, nie obrażam się jak mnie ktoś oceni w ten sposób bo jak mam się obrażać na fakty. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, alone05 napisał:

 

ty uważasz, że otyła kobieta jest gorsza od nieotyłej? Jesteś obrzydliwie powierzchowny i nie chciałabym mieć takiego przyjaciela, który tak segreguje ludzi.

Nie gorsza, ale mniej atrakcyjna dla większości męskiej populacji tzw cywilizowanego świata. Świat jest brutalny niestety, facet może nadrobić wygląd pozycją społeczną  u kobiety jest to trudniejsze. Nie przypadkowo jakieś preparaty odchudzające, diety są przedstawiane poprzez historię niegdyś otyłej kobiety ,która była samotna, miała depresję a po odchudzeniu nagle stała się gwiazdą towarzyską i nie może odpędzić się od facetów.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście czasami zdarzy się taka co wygląda super, miałem na myśli zbyt duże odejście od normy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Acz bowiem,nie wierzcie fałszywym prorokom.Że każdy musi być ojcem,tudzież matką.Nie każdy brzemię,donosi ojcostwa.

Rzekłem i niech będzie to zapisane . Przez odwieczną moc ,Błogosławioną Ciemność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak bardzo chciałabym spotkać wybranka-równolatka, wejść z nim w relację, wziąć ślub, dzielić razem życie.....

Ale nie potrafię. A bardzo chcę. Ta tęsknota mnie wyniszcza. Czas szybko leci. Ani się obejrzę, a będę mieć 40 lat. Nikt mnie wtedy nie będzie chciał :(

Zazdroszczę tym, którzy są w długotrwałych związkach/małżeństwach i potrafią w tym dobrze funkcjonować.

Podoba mi się pewien aktor filmowy, jest bardzo przystojny i wyobrażam sobie, że jest moim mężem i razem żyjemy...Żałosne, wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@LostStar

 

A dlaczego nie miałabyś stworzyć szczęśliwego związku z mężczyzną?

 

Nawet tutaj na forum są Panowie, którzy mają podobną sytuację do Twojej i o niej piszą. Wystarczy się rozejrzeć no i odezwać ;)

 

Ps. Jak to jest, że panowie szukają, panie szukają, a znaleźć się nie mogą? Wy chyba tylko piszecie/mówicie, a nic nie czytacie/słuchacie ;)

Edytowane przez FoxM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie będę w szczęsliwym związku

jestem stworzona do jakiś przychlastów i patologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udało mi się umówić na "przygodę na jedną noc". Przyznam, że było to udane spotkanie, jestem w miarę zadowolona. Potem jeszcze raz się z tym człowiekiem na seks umówiłam. Zaliczone.

Lecz co do związków, miłości, to straciłam już nadzieję. Pogrzebałam to. Mam zaburzenia osobowości. Nie mam umiejętności, aby znaleźć partnera, utrzymać związek, ani o niego dbać. Zostanę sama do końca życia.

Nie potrafię ukończyć żadnych studiów, jestem wiecznym studentem. Mam 25 lat i z powodu półrocznej dziekanki znowu idę na II rok. Kiedy ukończę studia magisterskie, będę mieć 29 lat. Pracowałam tylko w komisji wyborczej, raz w wieku 20 lat (wybory do Europarlamentu) i 21 lat (wybory prezydenckie). Co to za praca, dwa dni..Zatrudniłam się teraz do roboty na wykopaliska archeologiczne, zwolnił mnie szef po trzech dniach. "Powiem krótko: zwalniam cię"-ziemia się pode mną zapadła. Pomyliłam pomiary i stwierdził, że nie może sobie na to pozwolić. Ale on wiedział, że nie mam żadnego doświadczenia, że jestem świeżakiem.

A z wiekiem jest coraz trudniej znaleźć partnera, ludzie się wykruszają, niektórzy moi znajomi są już po ślubach, mają dzieci. Mam 25 lat, z wiekiem będzie coraz gorzej. To okrutne. Smutne, że moje pragnienia się nie liczą. Chciałam bliskości, miłości, związku z mężczzną, z drugim człowiekiem w podobnym wieku. To chyba ludzkie, nie?

Praca, wykształcenie, związek-NIC mi nie idzie, nie wychodzi. Kilka razy zmieniałam kierunki, NIC nie zaliczyłam. Specjalista stwierdził, że to właśnie z powodu zaburzeń osobowości, które nie są moją winą. Powstały w dzieciństwie i okresie dorastania. Biologia+środowisko.

Chciałam ukończyć studia magisterskie w wieku 24 lat, znaleźć satysfacjonującą i dobrze płatną pracę, wyjść za mąż za równolatka i żyć szczęśliwie. Nie mam NIC. Tylko moje serce zżera tęsknota i frustracja...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No a czego się spodziewałaś? poklasku? Dostałaś mniej lub bardziej sensowne porady, które ciągną się przez (sic!) 8 stron. Ba, takie problemy przerabia się ze specjalistą, a nie na forum. Masz roszczeniowe nastawienie, z której bije mocna toksyczność...
Nie przepracowujesz problemów, a jedynie je pogłębiasz :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, LostStar napisał:

Widzę, że wszyscy mają mnie gdzieś.

Seks zaliczony, nie jest źle,  faceci na forum od lat pisują że nie mogą stracić dziewictwa a Ci się szybko udało jak się postarałaś. 

A studia to w dzisiejszych czasach z wyjątkiem kilku kierunków są gówno warte, nie ma się co nimi przejmować, teraz po zawodówce spokojnie można 5 tysięcy zarobić a po studiach dostaniesz połowę tego. Moja kuzynka jako sprzątaczka zarabia 30 zł na godzinę.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Motocyklista napisał:

No a czego się spodziewałaś? poklasku? Dostałaś mniej lub bardziej sensowne porady, które ciągną się przez (sic!) 8 stron. Ba, takie problemy przerabia się ze specjalistą, a nie na forum. Masz roszczeniowe nastawienie, z której bije mocna toksyczność...
Nie przepracowujesz problemów, a jedynie je pogłębiasz :roll:

Dlaczego uważasz, że moje nastawienie jest "roszczeniowe"? I co rozumiesz przez "mocną toksyczność"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Musisz po prostu popracować nad sobą, wmawiasz sobie niektóre rzeczy i i przyjmujesz niektóre rzeczy do wiadomości. Nie patrzysz chociaż tak pogardliwie i z zazdrością? Seks coś zmienił oprócz braku obrzydzenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

...... bo nad związkiem trzeba pracować, mówić komplementy, dowartościowywać jeden drugiego, chwalić, dziękuję proszę i przepraszam, trzy słowa wiecznie na czasie i siła każdego związku małżeństwa, nie widzieć wad, a zawsze zalety, zapominać i wybaczać, nie ma innej recepty, i jeszcze modlić się trzeba za siebie wzajemnie 

Bardzo trudne co? 

 

30 lat w małżeństwie, więc coś wiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×