Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Z góry przepraszam za długość posta, ale inaczej się po prostu nie da, chcę w miarę dokładnie opisać co mi dolega. Aktualnie mam 19 lat i odkąd pamiętam męczę się z nerwicą natręctw, później z depresją. Początkiem 2017 roku do moich dolegliwości dołączył doskwierający mi nadmierny łojotok, głównie na twarzy, zdiagnozowany później jako łojotokowe zapalenie skóry. Mniej więcej rok temu udałem się po raz pierwszy do psychiatry. Przepisano sertralinę w dawce 50mg, później zwiększyłem do 100 mg i w ten sposób po ok. 1,5 miesiąca zostałem dosłownie wyleczony ze wszystkich natręctw i depresji i, jak się okazało, zniknął również całkowicie łojotok, stąd uznałem, że jego źródłem są problemy psychiczne (neurologiczne?). Niestety, ten cudowny stan potrwał może tydzień, po czym nagle wszystko zaczęło się sypać. ZOK wrócił, depresja i łojotok tak samo, w dodatku pojawiły się u mnie dziwne spięcia mięśni. Pomyślałem, że odstawię lek, no i faktycznie, znowu nastąpiło cudowne uzdrowienie, które tak samo trwało może tydzień, potem wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Postanowiłem wrócić do sertraliny, ale mijały miesiące, a mój stan wcale się nie poprawiał, właściwie to czułem się na leku tylko coraz gorzej, łojotok wydzielał się kilka razy mocniej, a ja dostawałem dosłownie paranoi. Przez cały czas wielokrotnie udawałem się do psychiatry po nowe leki, co za każdym razem skutkowało pogorszeniem stanu zdrowia i przeróżnymi skutkami ubocznymi. Co ciekawe, przy każdym antydepresancie występują u mnie te dziwne, bardzo dokuczliwe skurcze mięśni, które pojawiły się u mnie, kiedy sertralina przestała działać. W sumie brałem już: sertralinę, trazodon, doraźnie alprazolam i klorazepan, fluwoksaminę, fluoksetynę, olanzapinę, pregabalinę, walproinian sodu, arypiprazol, chlorprotiksen i ostatnio klomipraminę. Żaden ssri ani klomipramina nie chcą na mnie działać, ba, nawet nie czuję właściwie żadnego działania alprazolamu, tak jakbym się zupełnie uodpornił na leki. Jestem bardzo zdesperowany, bo tak się nie da żyć. O ile zdołałem już przyzwyczaić się do natręctw, tak to łojotokowe zapalenie skóry mnie po prostu załamuje, choroba występuje w tak zaawansowanym stopniu, że muszę regularnie szorować twarz, ponieważ dosłownie powstała warstwa łoju zasycha i tworzą się takie białe grudki brudu. Ostatnio postanowiłem zrobić badania hormonów płciowych z czego wyszło, że mam zbyt niski poziom prolaktyny i zbyt wysoki DHEA-SO4:

https://iv.pl/images/49057883321221419146.png

Psychiatra na wieść o niskim poziomie prolaktyny powiedział, że mogę mieć coś z przysadką mózgową i mam się zgłosić do jego przychodni po skierowanie na rezonans magnetyczny, załatwię sobie pewnie też EEG.
Ja już naprawdę nie mam pomysłu co zrobić, żeby sobie jakoś pomóc. Wizyta u neurologa, endokrynologa? Jakieś sugestie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy czegoś nie rozumiem czy jak, ale Ty leczyłeś ten łojotok dermatologicznie? bo z tego co rozumiem leczysz się tylko psychiatrycznie. zatrzymał mnie Twój przypadek, bo sama jestem leczona na bóle psychosomatyczne głowy/maskę depresji, rozmawiałam z 5 neurologami, miałam badaną głowę, a parę dni temu się okazało, że mam lekkie zmiany w kręgosłupie, które mogą te bóle powodować, badania oczywiście robiłam na własną rękę, bo nakierowała mnie na to lekarka medycyny naturalnej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odwiedzałem dermatologów wielokrotnie, niestety ich kuracje okazały się bezskuteczne. Nawet raz leżałem na oddziale dermatologii, bo mój stan był bardzo zły (to było kiedy pierwszy raz wziąłem sertralinę i stan skóry przez to się pogorszył). Miałem wtedy robioną biopsję skóry, badania wykluczyły łuszczycę i inne choroby. Jestem prawie pewien, że łojotok spowodowany jest przez nerwicę, bo widzę, że kiedy czuję się gorzej, stan skóry się pogarsza i analogicznie, kiedy nadchodzi trochę lepszy okres - jest trochę mniej tragicznie. Potwierdza to też epizod, kiedy sertralina chwilowo wyleczyła mnie całkowicie z łojotoku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twój przypadek jest naprawdę nietypowy. Wiadomo, że nerwica często daje somatyczne objawy, ale raczej takie jak mój - "niewidoczne", a Twój problem jest 'fizyczny'. psychiatrzy potwierdzają, że to może wynikać z nerwicy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podczas pierwszej wizyty u psychiatry wspominałem o łojotokowym zapaleniu skóry, zapytałem czy może to mieć związek z nerwicą, na co on odpowiedział krótko i zwięźle - "tak". Przy następnej wizycie obgadam z nim temat łojotoku i skurczów mięśni. Pomyślałem, że mógłby mi pomóc Akineton, Wikipedia podaje coś nawet, że hamuje wydzielanie łojotoku, co bardzo mnie zaciekawiło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×