Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mrwelladjusted

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. mrwelladjusted

    KLOMIPRAMINA (Anafranil)

    Pierwszy raz klomipraminę wziąłem gdzieś w listopadze u.r., po kilku dniach musiałem ją odstawić, bo na czole pojawił mi się rumieniec wielkości jabłka, prawdopodobnie przez łojotokowe zapalenie skóry. Biorę ją znowu od dwóch dni i nie czuję w ogóle skutków ubocznych, jakbym nic nie wziął, w listopadzie przez te kilka dni za wyjątkiem rumieńca, też nic nie czułem. Zdarza się czy to zwiastuje brak działania leku na organizm? Dodam, że przerabiałem już dziesiątki leków i nic nie chce na mnie działać. Obecnie oprócz klomipraminy w dawce 75mg, biorę 150mg bupropionu, 300mg pregabaliny i 3x40mg propranololu.
  2. mrwelladjusted

    Nieciekawy przypadek

    Podczas pierwszej wizyty u psychiatry wspominałem o łojotokowym zapaleniu skóry, zapytałem czy może to mieć związek z nerwicą, na co on odpowiedział krótko i zwięźle - "tak". Przy następnej wizycie obgadam z nim temat łojotoku i skurczów mięśni. Pomyślałem, że mógłby mi pomóc Akineton, Wikipedia podaje coś nawet, że hamuje wydzielanie łojotoku, co bardzo mnie zaciekawiło.
  3. mrwelladjusted

    Nieciekawy przypadek

    Odwiedzałem dermatologów wielokrotnie, niestety ich kuracje okazały się bezskuteczne. Nawet raz leżałem na oddziale dermatologii, bo mój stan był bardzo zły (to było kiedy pierwszy raz wziąłem sertralinę i stan skóry przez to się pogorszył). Miałem wtedy robioną biopsję skóry, badania wykluczyły łuszczycę i inne choroby. Jestem prawie pewien, że łojotok spowodowany jest przez nerwicę, bo widzę, że kiedy czuję się gorzej, stan skóry się pogarsza i analogicznie, kiedy nadchodzi trochę lepszy okres - jest trochę mniej tragicznie. Potwierdza to też epizod, kiedy sertralina chwilowo wyleczyła mnie całkowicie z łojotoku.
  4. mrwelladjusted

    Nieciekawy przypadek

    W związku z wahaniami nastroju przy "załadowaniu" i odstawieniu sertraliny, zasugerowałem psychiatrze, że być może mam dwubiegunówkę, on wtedy przepisał kwas walproinowy.
  5. mrwelladjusted

    Nieciekawy przypadek

    Cześć. Z góry przepraszam za długość posta, ale inaczej się po prostu nie da, chcę w miarę dokładnie opisać co mi dolega. Aktualnie mam 19 lat i odkąd pamiętam męczę się z nerwicą natręctw, później z depresją. Początkiem 2017 roku do moich dolegliwości dołączył doskwierający mi nadmierny łojotok, głównie na twarzy, zdiagnozowany później jako łojotokowe zapalenie skóry. Mniej więcej rok temu udałem się po raz pierwszy do psychiatry. Przepisano sertralinę w dawce 50mg, później zwiększyłem do 100 mg i w ten sposób po ok. 1,5 miesiąca zostałem dosłownie wyleczony ze wszystkich natręctw i depresji i, jak się okazało, zniknął również całkowicie łojotok, stąd uznałem, że jego źródłem są problemy psychiczne (neurologiczne?). Niestety, ten cudowny stan potrwał może tydzień, po czym nagle wszystko zaczęło się sypać. ZOK wrócił, depresja i łojotok tak samo, w dodatku pojawiły się u mnie dziwne spięcia mięśni. Pomyślałem, że odstawię lek, no i faktycznie, znowu nastąpiło cudowne uzdrowienie, które tak samo trwało może tydzień, potem wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Postanowiłem wrócić do sertraliny, ale mijały miesiące, a mój stan wcale się nie poprawiał, właściwie to czułem się na leku tylko coraz gorzej, łojotok wydzielał się kilka razy mocniej, a ja dostawałem dosłownie paranoi. Przez cały czas wielokrotnie udawałem się do psychiatry po nowe leki, co za każdym razem skutkowało pogorszeniem stanu zdrowia i przeróżnymi skutkami ubocznymi. Co ciekawe, przy każdym antydepresancie występują u mnie te dziwne, bardzo dokuczliwe skurcze mięśni, które pojawiły się u mnie, kiedy sertralina przestała działać. W sumie brałem już: sertralinę, trazodon, doraźnie alprazolam i klorazepan, fluwoksaminę, fluoksetynę, olanzapinę, pregabalinę, walproinian sodu, arypiprazol, chlorprotiksen i ostatnio klomipraminę. Żaden ssri ani klomipramina nie chcą na mnie działać, ba, nawet nie czuję właściwie żadnego działania alprazolamu, tak jakbym się zupełnie uodpornił na leki. Jestem bardzo zdesperowany, bo tak się nie da żyć. O ile zdołałem już przyzwyczaić się do natręctw, tak to łojotokowe zapalenie skóry mnie po prostu załamuje, choroba występuje w tak zaawansowanym stopniu, że muszę regularnie szorować twarz, ponieważ dosłownie powstała warstwa łoju zasycha i tworzą się takie białe grudki brudu. Ostatnio postanowiłem zrobić badania hormonów płciowych z czego wyszło, że mam zbyt niski poziom prolaktyny i zbyt wysoki DHEA-SO4: https://iv.pl/images/49057883321221419146.png Psychiatra na wieść o niskim poziomie prolaktyny powiedział, że mogę mieć coś z przysadką mózgową i mam się zgłosić do jego przychodni po skierowanie na rezonans magnetyczny, załatwię sobie pewnie też EEG. Ja już naprawdę nie mam pomysłu co zrobić, żeby sobie jakoś pomóc. Wizyta u neurologa, endokrynologa? Jakieś sugestie?
  6. mrwelladjusted

    SERTRALINA (Zoloft,Asentra,Asertin,Sertagen,Setaloft,Luxeta)

    Moja przygoda z sertraliną zaczęła się 30 listopada, kiedy to psychiatra przepisał mi 50mg Sertagenu ze względu na nerwicę natręctw, depresję, lęki, fobię społeczną i niepokój. Pierwsze tygodnie to była droga przez mękę, później wszystko wróciło właściwie do normy, tzn. nie było lepiej ani gorzej. W ostatnią sobotę zwiększyłem sobie dawkę do 100mg bez wiedzy lekarza. Oczywiście w związku z tym pojawiły się nasilone lęki, niepokój i inne objawy. Po kilku dniach wszystko zaczęło się w miarę stabilizować, choć nie do końca. Natręctwa momentami delikatnie się zmniejszają, pojawiają się momenty zwiększonej pewności siebie, ale jest to tylko na moment. Przez większość czasu nadal wszystkiego się boję, w dodatku dochodzą okropne bóle głowy, zwiększony niepokój, bezsenność (śpię po dwie godziny dziennie). Sertralina okropnie mnie pobudza, często chodzę bardzo poirytowany, mam przyspieszone bicie serca. Wczoraj byłem u psychiatry, polecił mi stosować nadal te 100mg plus przepisał Trittico w dawce 25/50/75mg na sen, w zależności od nasilenia bezsenności. Wieczorem wleciało 25mg i po kilku godzinach faktycznie poczułem bardzo delikatne rozluźnienie, byłem jakiś taki bardziej spokojny, trochę lepiej mi się spało. I teraz pytanie, czy nie za długo czekam na pozytywne efekty działania sertraliny? Moim priorytetem jest chyba zwiększenie pewności siebie w połączeniu z lekkim zobojętnieniem, bo okropnie się wszystkim przejmuję, co też powoduje u mnie wspomniany wcześniej niepokój. Może powinienem zwiększyć dawkę, stopniowo 125mg, potem 150? Wiem, że liczy się tu cierpliwość, ale ja znajduję się obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Do końca miesiąca muszę znaleźć pracę, ogólnie załatwić wiele spraw, a strach przed wszystkim, bicie serca jakbym miał dostać zawału, przed załatwieniem jakiejś sprawy, całkowicie mi to uniemożliwia. A, i jeszcze jedno pytanie odnośnie Trittico. Psychiatra przepisał mi to oczywiście na sen, ale myślicie, że jeśli stosowałbym, załóżmy 25mg rano i 75mg wieczorem, pozwoliłoby mi to na wyciszenie się w ciągu dnia i zmniejszenie poddenerwowania, niepokoju?
×