Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mrwelladjusted

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  1. @acherontia styx Właśnie moja sytuacja jest bardzo pokrętna i staram się "uwolnić" od zastrzyku z arypiprazolu po błędnej diagnozie schizofrenii, okres półtrwania 46.5 dnia, dlatego właśnie potrzebuję dobrać antydepresant tak, żeby się nie gryzł z neuroleptykiem. Arypiprazol bardzo źle na mnie podziałał - EPS; akatyzja, problemy z mową, otępienie.
  2. Dlaczego wenlafaksyna ma tak słabe powinowactwo do transportera serotoniny (Ki=82nM)? Nie wpływa to w znaczący sposób na jej efektywność? Potrzebuję czegoś na bardzo ciężkie OCD I lęki, z tym że nie może to być lek, który hamowałby aktywność enzymu 2D6 i P-Gp, i który byłby antagonistą receptorów dopaminowych (np. klomipramina, która byłaby idealna, gdyby właśnie nie jej działanie antagonistyczne względem rec. dop.). Mam do wyboru escitalopram i wenlafaksynę. Jednak escitalopram nawet w maksymalnej dawce 20mg może być niewystarczający na natręctwa, wenlafaksyna zaś też może być za słaba, jeśli słabe wiązanie się z SERT ma znaczenie. We wtorek idę do lekarza zmieniać wortioksetynę i nie wiem na co się zdecydować, ktoś mógłby się wypowiedzieć - wenla vs esci?
  3. A objawy depresji u Ciebie ustępują czy jest gorzej? Generalnie przy antydepach najpierw zazwyczaj pojawia się efekt antydepresyjny, a lęki likwidowane są później. Stoję właśnie przed dylematem, czy dać szansę temu lekowi, czy zmienić na coś bardziej sprawdzonego. Zakładam, że najlepiej byłoby poczekać 10-12 tygodni na jednym leku, ale z drugiej strony to jest kupę czasu, a jeśli po tym okresie nadal będzie źle, to trochę szkoda mi będzie czasu zmarnowanego na nieefektywne leczenie. Mógłby się ktoś wypowiedzieć, bo ja nie znam się aż tak bardzo, czy po zmianie antydepów cały proces leczenia się "restartuje", tzn trzeba od początku czekać kilka/naście tygodni na reakcję, czy działa to w ten sposób, że inna substancja jest zwyczajnie kontynuacją poprzedniego leczenia, w którym receptory zostały już w jakimś stopniu zdownregulowane?
  4. Jest tu ktoś z OCD, kto zażywa esci i mógłby wypowiedzieć się na temat działania? Escitalopram zawsze był dla mnie najlżejszym antydepem przy wchodzeniu i ogólnie stosowaniu, całkiem nieźle zwalczał objawy depresji, ale nigdy nie radził sobie z natręctwami jakoś szczególnie - może to dlatego, że brałem maksymalnie 10 mg. W Internecie istnieją badania, które wskazują, że dawki rzędu 30-40 mg skutecznie likwidowały objawy OCD, ale w Polsce takie praktyki pewnie nie mają miejsca i psychiatrzy na takie dawkowanie się nie decydują?
  5. 5 tygodni i jeden dzień na wortioksetynie, na początku brania działała super przez jakieś trzy dni, potem przestała i czułem się tylko gorzej. Po trzech tygodniach delikatnie zatrybiła, była poprawa i znowu po kilku dniach ogromny dół, od tamtej pory jest już tylko źle, możliwe że nawet gorzej niż przed leczeniem. Do lekarza mam iść za niecałe dwa miesiące, bo stwierdziliśmy że jak coś tam zaczyna działać, to zostawimy. Pytanie tylko, czy jest sens brać lek, który podczas szóstego tygodnia nie działa w ogóle, czy może iść do psychiatry już teraz i prosić o zmianę?
  6. + zaobserwował ktoś u siebie poddenerwowanie po zastosowaniu wortioksetyny? Wszystko i wszyscy mnie denerwują, pojawiło się to dopiero wczoraj i zastanawiam się, czy wynika to z profilu działania leku, czy może jest to efekt uboczny i minie z czasem. Leczę OCD, lęk uogólniony i depresję, takie zdenerwowanie raczej nie jest do mnie podobne, w dodatku pikawa bije jak szalona, coś koło 100 BPM.
  7. 28 dzień na wortioksetynie, pierwsze kilka dni to była znaczna poprawa nastroju, redukcja natręctw i lęku, później pogorszenie. Teraz od kilku dni jest delikatna poprawa, ale wygląda to tak, że nastrój bardzo się zmienia na przestrzeni dnia. Jak wrzucę tabletkę, to przez jakiś czas jest poprawa, później jak już usnę to jest gorzej, rano najgorzej. Tabletka wrzucona - poprawa, i tak w kółko. Jestem na 10mg, może to czas na zwiększenie dawki do 15/20? Czy może lepiej czekać na stabilizację? Na pewno ciężko się to kroi. 10mg hamuje transporter serotoniny w 65%, 20mg w 80, natomiast w Internecie piszą, że wortioksetyna ponoć wymaga mniejszego zahamowania SERT w celu poprawy, w przeciwieństwie do innych SSRI - na ile to prawda, a na ile marketingowy bełkot?
  8. Pierwszy raz klomipraminę wziąłem gdzieś w listopadze u.r., po kilku dniach musiałem ją odstawić, bo na czole pojawił mi się rumieniec wielkości jabłka, prawdopodobnie przez łojotokowe zapalenie skóry. Biorę ją znowu od dwóch dni i nie czuję w ogóle skutków ubocznych, jakbym nic nie wziął, w listopadzie przez te kilka dni za wyjątkiem rumieńca, też nic nie czułem. Zdarza się czy to zwiastuje brak działania leku na organizm? Dodam, że przerabiałem już dziesiątki leków i nic nie chce na mnie działać. Obecnie oprócz klomipraminy w dawce 75mg, biorę 150mg bupropionu, 300mg pregabaliny i 3x40mg propranololu.
  9. Podczas pierwszej wizyty u psychiatry wspominałem o łojotokowym zapaleniu skóry, zapytałem czy może to mieć związek z nerwicą, na co on odpowiedział krótko i zwięźle - "tak". Przy następnej wizycie obgadam z nim temat łojotoku i skurczów mięśni. Pomyślałem, że mógłby mi pomóc Akineton, Wikipedia podaje coś nawet, że hamuje wydzielanie łojotoku, co bardzo mnie zaciekawiło.
  10. Odwiedzałem dermatologów wielokrotnie, niestety ich kuracje okazały się bezskuteczne. Nawet raz leżałem na oddziale dermatologii, bo mój stan był bardzo zły (to było kiedy pierwszy raz wziąłem sertralinę i stan skóry przez to się pogorszył). Miałem wtedy robioną biopsję skóry, badania wykluczyły łuszczycę i inne choroby. Jestem prawie pewien, że łojotok spowodowany jest przez nerwicę, bo widzę, że kiedy czuję się gorzej, stan skóry się pogarsza i analogicznie, kiedy nadchodzi trochę lepszy okres - jest trochę mniej tragicznie. Potwierdza to też epizod, kiedy sertralina chwilowo wyleczyła mnie całkowicie z łojotoku.
  11. W związku z wahaniami nastroju przy "załadowaniu" i odstawieniu sertraliny, zasugerowałem psychiatrze, że być może mam dwubiegunówkę, on wtedy przepisał kwas walproinowy.
  12. Cześć. Z góry przepraszam za długość posta, ale inaczej się po prostu nie da, chcę w miarę dokładnie opisać co mi dolega. Aktualnie mam 19 lat i odkąd pamiętam męczę się z nerwicą natręctw, później z depresją. Początkiem 2017 roku do moich dolegliwości dołączył doskwierający mi nadmierny łojotok, głównie na twarzy, zdiagnozowany później jako łojotokowe zapalenie skóry. Mniej więcej rok temu udałem się po raz pierwszy do psychiatry. Przepisano sertralinę w dawce 50mg, później zwiększyłem do 100 mg i w ten sposób po ok. 1,5 miesiąca zostałem dosłownie wyleczony ze wszystkich natręctw i depresji i, jak się okazało, zniknął również całkowicie łojotok, stąd uznałem, że jego źródłem są problemy psychiczne (neurologiczne?). Niestety, ten cudowny stan potrwał może tydzień, po czym nagle wszystko zaczęło się sypać. ZOK wrócił, depresja i łojotok tak samo, w dodatku pojawiły się u mnie dziwne spięcia mięśni. Pomyślałem, że odstawię lek, no i faktycznie, znowu nastąpiło cudowne uzdrowienie, które tak samo trwało może tydzień, potem wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Postanowiłem wrócić do sertraliny, ale mijały miesiące, a mój stan wcale się nie poprawiał, właściwie to czułem się na leku tylko coraz gorzej, łojotok wydzielał się kilka razy mocniej, a ja dostawałem dosłownie paranoi. Przez cały czas wielokrotnie udawałem się do psychiatry po nowe leki, co za każdym razem skutkowało pogorszeniem stanu zdrowia i przeróżnymi skutkami ubocznymi. Co ciekawe, przy każdym antydepresancie występują u mnie te dziwne, bardzo dokuczliwe skurcze mięśni, które pojawiły się u mnie, kiedy sertralina przestała działać. W sumie brałem już: sertralinę, trazodon, doraźnie alprazolam i klorazepan, fluwoksaminę, fluoksetynę, olanzapinę, pregabalinę, walproinian sodu, arypiprazol, chlorprotiksen i ostatnio klomipraminę. Żaden ssri ani klomipramina nie chcą na mnie działać, ba, nawet nie czuję właściwie żadnego działania alprazolamu, tak jakbym się zupełnie uodpornił na leki. Jestem bardzo zdesperowany, bo tak się nie da żyć. O ile zdołałem już przyzwyczaić się do natręctw, tak to łojotokowe zapalenie skóry mnie po prostu załamuje, choroba występuje w tak zaawansowanym stopniu, że muszę regularnie szorować twarz, ponieważ dosłownie powstała warstwa łoju zasycha i tworzą się takie białe grudki brudu. Ostatnio postanowiłem zrobić badania hormonów płciowych z czego wyszło, że mam zbyt niski poziom prolaktyny i zbyt wysoki DHEA-SO4: https://iv.pl/images/49057883321221419146.png Psychiatra na wieść o niskim poziomie prolaktyny powiedział, że mogę mieć coś z przysadką mózgową i mam się zgłosić do jego przychodni po skierowanie na rezonans magnetyczny, załatwię sobie pewnie też EEG. Ja już naprawdę nie mam pomysłu co zrobić, żeby sobie jakoś pomóc. Wizyta u neurologa, endokrynologa? Jakieś sugestie?
  13. Moja przygoda z sertraliną zaczęła się 30 listopada, kiedy to psychiatra przepisał mi 50mg Sertagenu ze względu na nerwicę natręctw, depresję, lęki, fobię społeczną i niepokój. Pierwsze tygodnie to była droga przez mękę, później wszystko wróciło właściwie do normy, tzn. nie było lepiej ani gorzej. W ostatnią sobotę zwiększyłem sobie dawkę do 100mg bez wiedzy lekarza. Oczywiście w związku z tym pojawiły się nasilone lęki, niepokój i inne objawy. Po kilku dniach wszystko zaczęło się w miarę stabilizować, choć nie do końca. Natręctwa momentami delikatnie się zmniejszają, pojawiają się momenty zwiększonej pewności siebie, ale jest to tylko na moment. Przez większość czasu nadal wszystkiego się boję, w dodatku dochodzą okropne bóle głowy, zwiększony niepokój, bezsenność (śpię po dwie godziny dziennie). Sertralina okropnie mnie pobudza, często chodzę bardzo poirytowany, mam przyspieszone bicie serca. Wczoraj byłem u psychiatry, polecił mi stosować nadal te 100mg plus przepisał Trittico w dawce 25/50/75mg na sen, w zależności od nasilenia bezsenności. Wieczorem wleciało 25mg i po kilku godzinach faktycznie poczułem bardzo delikatne rozluźnienie, byłem jakiś taki bardziej spokojny, trochę lepiej mi się spało. I teraz pytanie, czy nie za długo czekam na pozytywne efekty działania sertraliny? Moim priorytetem jest chyba zwiększenie pewności siebie w połączeniu z lekkim zobojętnieniem, bo okropnie się wszystkim przejmuję, co też powoduje u mnie wspomniany wcześniej niepokój. Może powinienem zwiększyć dawkę, stopniowo 125mg, potem 150? Wiem, że liczy się tu cierpliwość, ale ja znajduję się obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Do końca miesiąca muszę znaleźć pracę, ogólnie załatwić wiele spraw, a strach przed wszystkim, bicie serca jakbym miał dostać zawału, przed załatwieniem jakiejś sprawy, całkowicie mi to uniemożliwia. A, i jeszcze jedno pytanie odnośnie Trittico. Psychiatra przepisał mi to oczywiście na sen, ale myślicie, że jeśli stosowałbym, załóżmy 25mg rano i 75mg wieczorem, pozwoliłoby mi to na wyciszenie się w ciągu dnia i zmniejszenie poddenerwowania, niepokoju?
×