Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Lecze się na m.in. depresje, wszyscy którzy na nią cierpią wiedzą jakie to uczucie. Co dzieje się z otaczającym światem, jak zmienia się rzeczywistość itd. Od dnia kiedy mi się posypało, nic standardowo nie cieszy.

Mam wielką pasje która przestała niestety cieszyć jak dotąd, czuje jak by mi ktoś to zabrał, w związku z tym mam pytanie czy wraz z leczeniem powrócę do dawnego stanu świadomości, zainteresowań, wartości, a czy to gdzieś przepadnie?, ponieważ czuje się przez ten cały czas nieswojo jakoś dziwnie jak bym przechodził jakieś dziwne etapy. O wypowiedzi proszę osoby które wiedzą o czym piszą. Z góry Serdecznie dziękuje. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michał05, hmi, ja ci powiem: zmuszać się, to powoli wróci chęć. Czym się zajmujesz, jakie to jest twoje hobby? Łaź po stronach w necie, albo pchaj sie tam, gdzie się ludzie zajmują sie tym samym co ty, żeby mieć inspirację, łaź tam jak najczęściej, to ci wróci: chodzi o to, by mieć ze swoim hobby ciągły styk.

 

ja mam to samo, parę lat temu, nie wiadomo z czego przeszła mi chęć do rysowania. No i tak, diagnoza mi wychodzi taka: przeszła mi chęć, bo ciągle powtarzałam to samo. Widziałam po prostu, że się nie rozwijam, rysowałam na okrągło to samo. Jednocześnie: nie chciało mi się rysować nic innego. Od tamtego czasu przestałam rysować. Ale parę latek później wlazłam na deviantart, jeśli wiesz co to za strona, to wiesz ile tam jest osób i jakie mają czasami niesamowite umiejętności: ja tam znalazłam inspirację i zaczęłam rysować na powrót.

 

Powrócenie do hobby jest możliwe --- potrzebna ci tylko inspiracja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mam pytanie czy wraz z leczeniem powrócę do dawnego stanu świadomości, zainteresowań, wartości, a czy to gdzieś przepadnie?,

 

Owszem, jesli tylko zabierzesz sie za prace nad soba bo nie licz ze leki wszystko za ciebie zalatwia ;) zainteresowania i pasje zawsze pozostaja , moj przyklad---> trenuje od 3 lat fitness z ciezarami kiedy dopadla mnie deprecha i nerwica tak nagle to koniec wszystko przepadlo i 8 miesiecy bez treningow po prostu starszne chwile ale nie mialam sily , a teraz gdy wyleczylam juz prawie depresje wrocilam do treningow mimo ze sa przeszkody bo nerwica jednak jest to nie wazne nawet kiedy mnie dusi to ide i cwicze kiedy mam treningi , trzeba walczyc i sie nie poddawac nawet jak jest zle to probowac drobnymi kroczkami.

 

Tak wiec wszystko powroci jesli sobie na to pozwolisz, jedyne co zosatlo to dziwny sposob myslenia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem już zawsze wszystko będzie trochę inne. To nie tak że nie wrócisz do swojej pasji, bo zapewne wrócisz. Chodzi o to, ze potem wszyscy są jednak trochę inni. Czasem na plus - znika gdzieś arogancja, nadmierna pewność siebie itp., bo przecież trudno zapomnieć o tym jak było ciężko, jak było trudno sobie poradzić. Czasem na minus...

 

Hobby może pozostać to samo, może się zmienić - nie ma reguły. My sie zmieniamy i z nami nasze wartości, cieszy nas co innego. Ale w końcu coś zacznie cieszyć.

 

Ja się chyba zrobiłam cieplejsza przez chorobę, a mój świat przestał być czarno-biały (tzn. złe - dobre, mądry - głupi), zaczęłam zauważać odcienie szarości, co pomaga mi szanować ludzi, zauważać w nich dobre cechy nawet jeśli pierwsze wrażenie nie jest najlepsze. Z drugiej strony jestem bardziej ostrożna i lepiej zauważam też te złe. Chyba po prostu zauważam więcej.

 

No i wyraźnie zainteresowała mnie fotografia, aparat który do tej pory był używany głównie w wakacje stał się nieoczekiwanie czymś równie potrzebnym jak komórka, kiedy zdałam sobie sprawę jak niesamowite rzeczy mijają przez nikogo nie zauważone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jovita co masz na myśli pisząc "jedyne co zosatlo to dziwny sposob myslenia.."?

 

U mnie już wcześniej nie było prosto przez moją nerwice natręctw i jak dziś wnioskuje początek depresji.. juz wtedy byłem wiele wartościowszym człowiekiem (może własny przez własny problem) bo potrafiłem współczuć i zachować powagę kiedy było trzeba. I nie wiem za co, ale w przeciągu może 2 dni (jak nie paru godzin, bo nie pamiętam) wszystko sie posypało, po prostu wszystko jest inne. Cholernie mnie to boli ze nie mogę sie w chwili obecnej cieszyć każdym najdrobniejszym szczegółem mojej pasji jak to było przedtem.. Do tego jeszcze zaczęły sie pojawiać jakieś dziwne schematy na temat życia sexualnego.

Ehh, no nic dziękuję Wam Drogie Panie za wypowiedzi ;)

Jeśli ktoś ma ochotę się jeszcze wypowiedzieć - zapraszam

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jovita co masz na myśli pisząc "jedyne co zosatlo to dziwny sposob myslenia.."?

 

Hmmm chodzi o to ze stalam sie dzwina ale u mnie to tez moze byc powodem nerwica ktora takze mam, ciezko to wyjasnic slowami, chodzi o to ze swiat mi sie wydaje inny wszystko jest inne nie jest takie jak dawniej, uczucia mi sie zmienily, no i ogolnie mam dziwne "jazdy" z ludzmi i przedmiotami dlatego lekarz jeszcze niczego nie jest pewien.

To mi zostalo i nie wiem to chyba od lekow albo przez moje zaburzenia osobowosci ale na razie nie gdybam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chodzi o to ze swiat mi sie wydaje inny wszystko jest inne nie jest takie jak dawniej, uczucia mi sie zmienily, no i ogolnie mam dziwne "jazdy" z ludzmi i przedmiotami

 

 

Czuję praktycznie tak samo. Moja rzeczywistość stałą się inna, moje postrzeganie świata, jak patrzę na innych ludzi myślę już inaczej, jak patrzę na góry, na ziemie zupełnie inny świat w depresji. Nie że gorszy pod tym wzgledem. Bo pomijam fakt myśli samobójczych i fatalnego samopoczucia.

Ale to, że inaczej postrzegam już to wszystko co mnie otacza. Tak bardziej jakbym była ponad tym wszystkim. Nawet nie wiem do końca jak to wytłumaczyć... I wydaje mi się, że już zawsze tak zostanie i to się na przykład nie zmieni.

A jeśli chodzi o hobby to myślę, że z końcem depresji wróci ci znowu natchnienie i chęć robienia co ci znowu będzie sprawiać radość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czuję praktycznie tak samo. Moja rzeczywistość stałą się inna, moje postrzeganie świata, jak patrzę na innych ludzi myślę już inaczej, jak patrzę na góry, na ziemie zupełnie inny świat w depresji. Nie że gorszy pod tym wzgledem. Bo pomijam fakt myśli samobójczych i fatalnego samopoczucia.

Ale to, że inaczej postrzegam już to wszystko co mnie otacza. Tak bardziej jakbym była ponad tym wszystkim. Nawet nie wiem do końca jak to wytłumaczyć... I wydaje mi się, że już zawsze tak zostanie i to się na przykład nie zmieni.

 

wiec mysle ze czujesz to co ja a wiec nie jestem sama , ogolnie chyba wiele osob tak ma .. tylko dlaczego? przeciez przechodzimy i tak piekielko a tu zamiast po chorobie czuc sie normalnie to czuje sie jak swirusek ehh a depresje pokonalam juz (boje sie tego slowa mowic bo zawsze jak je mowie to wraca jak bumerang..)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a depresje pokonalam juz (boje sie tego slowa mowic bo zawsze jak je mowie to wraca jak bumerang..)

haha, mam tak samo! :?

 

 

Mam wielką pasje która przestała niestety cieszyć jak dotąd, czuje jak by mi ktoś to zabrał, w związku z tym mam pytanie czy wraz z leczeniem powrócę do dawnego stanu świadomości, zainteresowań, wartości, a czy to gdzieś przepadnie?

 

Dla mnie w depresji najgorsze było poczucie, że ona nigdy się nie skończy i już zawsze będzie tak beznadziejnie. Niby wszędzie słyszałam, że z depresji się wychodzi, ale ja nie umiałam sobie tego wyobrazić, więc czułam, że to niemożliwe.

 

Ale to przechodzi :D Bardzo powoli, na początku to są tylko takie "mgnienia" pozytywnych uczuć, później, powolutku, stają się coraz trwalsze. Np. ja lubie łazić po empikach, oglądać książki itp. A w depresji oczywiście kompletnie nie czułam takiej potrzeby. I któregos jestem w jakimś centrum handlowym, patrzę na wystawę księgarni i przez króciutki moment czuję potrzebę bliższego przyjrzenia się jednej z książek. Jak sobie to uświadomiłam, to zrozumiałam, że chyba zaczynam wychodzić z tego doła :) Co chcę powiedzieć? Że po depresji wraca się do normalności, tylko tak wolno, że jest to prawie niezauważalne. Ale jednak się dzieje.

 

Inna sprawa, że doświadczenie takie jak depresja nie może nie pozostawić śladu. W pewnym sensie zdrowiejąc człowiek rodzi się po raz drugi. Wiele rzeczy zaczyna się inaczej (moim zdaniem lepiej) rozumieć, system wartości się zmienia itp U mnie tak się właśnie cały czas dzieje, na pewno to jest też efekt psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chodzi o to ze swiat mi sie wydaje inny wszystko jest inne nie jest takie jak dawniej, uczucia mi sie zmienily, no i ogolnie mam dziwne "jazdy" z ludzmi i przedmiotami

 

mi sie wydaje ze to raczej depresja zmienia właśnie wartości co do przedmiotów ale może się mylę.

 

I wydaje mi się, że już zawsze tak zostanie i to się na przykład nie zmieni.

 

i tego się również boje.

 

 

Wiele rzeczy zaczyna się inaczej (moim zdaniem lepiej) rozumieć,

 

dokładnie tak jak wyżej pisałem, ja stałem sie wrażliwszy przez natrectwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześc. Witam wszystkich. Jestem nowy:) Mam 25 lat, mniej więcej od połowy tego co żyję zaczęły mi się problemy z depresją, niestety dopiero od około roku zdaję sobie z tego sprawę tak na dobre. Narastała we mnie cały czas, otępiała, prawie zabiła!! Wcześniej nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Jakieś 12 lat temu zacząłem się izolowac od ludzi, przeszkadzała mi ich obecnośc i rozmowa, w ogóle się nie uśmiechałem. Niestety nie znalazł się nikt, kto mógłby mi pomóc, czy cokolwiek doradzic (rozdzice coś widzieli ale chyba się tego bali, to ich przerosło według mnie, no ale...), tylko na studiach znajomi starali się przez jakiś czas, ale w końcu sobie odpuscili. Nigdy nie poszedłem do psychologa, może to był błąd. Teraz postanowiłem wziąśc sprawy w swoje ręce, postanowiłem jakieś pół roku temu zmierzyc się z samym sobą, ze swoim odbiciem w lustrze, na które często dalej nie mogę patrzec, kiedy mnie ona chwyci... Kupiłem sobie książki z psychologii i kilka innych - jak się uczyc entuzjazmu i życia tym samym. Staram się z tym walczyc, na siłę iśc między ludzi, uśmiechac się - czasem się udaje, czasem nie. Ale walczę:) i się nie poddam, bo jest o co!!, chociaż często spadam w dół. Przecież do cholery jeśli się nie sprobuje, to samo nie przyjdzie! Teraz mnie złapało od tygodnia, tak na ostro i nie chce nawet z domu wychodzic (poza pracą). Od paru miesięcy zacząłem w końcu pracę, ale 8 godzin wysiedziec to coś ponad moje siły. Jestem cholernie wrażliwy, w ciągu kilku chwil humor jest w stanie zmienic mi się o 180 stopni, czasem zupelnie bez powodu. Nawet jeśli chodzę dzień z głową w chmurach, z uśmiechem na twarzy (rzadko, bo rzadko, ale już nawet z tego się cieszę, nauczyłem się usmiechac:)), potem przychodzi przynajmniej kilka dni takiego doła, że lepiej dla mnie i dla otoczenia, żebym do pracy nie przychodził... no ale muszę... i chcę!! Najbardziej chyba boli, że zaczynam smakowac radości, bardzo powoli, ale zawsze to coś, tylko, że świadomośc niemożności utrzymania jej, jest nie do wytrzymania!!! To jest naprawdę fajne uczucie:) Zaczynam się w końcu przełamywac:)Ona wraca, często, tak jak teraz siedzę z głową w dłoniach, czuję uścisk w gardle...Ale Światełko w tunelu zobaczyłem po tylu latach, chociaż w stosunku do ciemności jest ono małą iskierką, mam nadzieję że do niego dotrę i życzę tego wszystkim:):):):)Buzka dla Was:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Światełko w tunelu zobaczyłem po tylu latach, chociaż w stosunku do ciemności jest ono małą iskierką, mam nadzieję że do niego dotrę
jak ja Ci zazdroszczę tej iskierki,ale mam nadzieję,że dla mnie też zabłyśnie.Trzymaj się i płyń w stronę światła radości :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miskkoo to dobrze że sam w sobie masz takie chęci i "samozaparcie", ale myślę że do tego należało by dodać jeszcze jakieś proszki. Taka mała sugestia z mojej strony idź do jakiegoś dobrego psychiatry.

Pozdrawiam i zdrówka, zdrówka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zeby nie powrocilo to po okresie jak to minie musimy dbac o nasza psychike... spokkojny tryb zycia ale zarazem duzo sportu... to bardzo wazne i zaczac patrzec wkocu nie tylko na siebie... najlepiej o sobie troche zapomniec pozniej po okresie kiedy juz o siebie wystarczajoco zadbamy... interesowac sie rodzina zyciem praca o tym myslec jak najwiecej rzeczy z tym wiazac i zobaczycie wkocu ze mimo iz bedziecie czuc niechec do tego czasem badz tez ze to dalej nie jest tak jak kiedys... to w pewnym momencie jak cos sie zacznie walic to to bedzie tak wazne az sobie uswiadomicie ze jednak nie jest tak jak o tym myslicie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze zbieram się do tego psychiatry, ale trochę się boję... Narazie kupilem sobie deprim i zobaczymy, ale po 3 dniach bez efektów...Już pare miesiecy przynjamniej mnie tak strasznie nie złapało...od 2 tygodni trzyma i trzyma ...niedobrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie ma powodu żeby bać się psychiatry

nie ma też powodu żeby męczyć się za wszelką cenę bez leków, w imię niewiadomo czego. Żałuję że wczesniej nie trafiłam do lekarza, może dawno byłoby po sprawie, przy dużo lżejszych objawach. Ja się raczej boję hura - optymizmu psychologów, którzy wierzą że pogadanka pomoże zawsze i każdemu, doradzają relaks, wypoczynek i pozytywne myślenie... a potem człowiek budzi się któregoś dnia w takim stanie jak ja. Moja pani psychiatra bardzo mi to ładnie wyłożyła, dawniej leki na depresję miały liczne objawy uboczne, zamykali ludzi na oddziałach, ale to już jest przeszłość, obecne nowoczesne leki pozwalają normalnie żyć, pracować... a choroba w międzyczasie mija, bo dla każdego przy odrobinie wytrwałości można dobrać leki tak że pomagają i nie dają żadnych (no prawie żadnych) objawów. Ja w to wierzę, szczególnie ze ta lekarka ma do mnie świętą cierpliwość, zamiast wziąć receptę i pobiec do apteki siedzę u niej czasem i godzinę i rozmawiam o tym wszystkim co mnie niepokoi, dołuje... i ona też opowiada mi o różnych cięższych niż mój przypadkach jak ludzie się wyleczyli, to daje pewną nadzieję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miskkoo, kupiłeś deprim bo na reklamie przechodzi depresja po nie całych 2 tygodniach? eh.. gdyby tak sie dało to depresja nie była by tym czym jest. A lekarza sie nie bój. Tylko idź do takiego który potrafi pomóc, a nie do takiego któremu trzeba pomóc ;) napisz skąd jesteś, może coś poradzimy. A to że po 3 dniach nie ma efektów to chyba nie powinno dziwić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×