Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ratille

Wylałam na matkę szklankę wody

Rekomendowane odpowiedzi

Od dziecka mam nerwicę. To nic w porównaniu z tym, jak się czuje teraz przy rodzicach. Nie skończyłam jednych studiów z powodu depresji. Zerwalam ze studiami prawniczymi i postanowiłam, że pójdę na studia techniczne, które mnie interesują od jakiegoś czasu. Moi rodzice w bardzo niewielu przypadkach zwracali uwagę na moje potrzeby. Mówiłam mamie, ze mam depresje, ze czuje się źle ze sobą i ze mam myśli samobójcze. Co ona na to? Mówiła mi, ze jestem słaba i ze nie moge mieć takich myśli. Nic ponadto... Ona sama ma borderline oraz nerwice i nie chce się leczyć. Gdy byłam na studiach, to wszystkie swoje problemy przerzucala na mnie. Potrafiła ze mną rozmawiać przez 2 godziny dziennie przez telefon. Nie mialam zycia towarzyskiego z wyboru, bo potrafila wyssac moją energię zyciową do samego dna. Wszystko to brałam do siebie i popadlam w jakiś dziwny stan, który nazwałbym depresja.  Znikad nie mialam pomocy, czy nawet zwyklej rozmowy, a na prywatnego psychoterapeute nie bylo mnie stac. W dodatku moja matka zrobiła sobie dziecko z facetem, który jest nie do życia i który mnie wyzywa. Nie sa razem, ale to i tak jest problemem. W tym roku, po przerwaniu studiów, to ja sie zajmuje jej dzieckiem, a ona pracuje. Chciałabym pójść na studia, bo mam różne zainteresowania i pasje. Nie dostałam się jednak na techniczne studia stacjonarne, a niestacjonarne  techniczne stoją pod wielkim znakiem zapytania. A to wszystko przez maturę, którą pisałam dwa lata temu. Chciałabym napisać mature rozszerzoną z matematyki, ale będę to mogła zrobić dopiero za rok, a moja matka nalega, żebym już teraz poszła na studia. Zaś moje niestacjonarne studia po prostu wyśmiewa. Czuje się źle, do niczego nie mam chęci. Całymi dniami zajmuję się jej dzieckiem, mimo, ze mam ochotę wyjechać za granicę i zarobić na jakąś podróż przed studiami. Nie wiem tez tak naprawde jaka jest moja droga życiowa, a muszę pomagać dorosłym ludziom - czyli moim rodzicom. Dzisiaj mama powiedziała, ze jakas ciotka stwierdziła iż nic ze mnie nie będzie. I miałam już dosyć dyskutowania z nią. Wyplukalam szklankę, która stała na zlewie, nalałam do niej wody i wylałam całą jej zawartość na matkę. Mam wyrzuty sumienia, bo wiem, ze jest jej w życiu źle z powodu zaburzenia i z powodu tego, ze mój ojciec jest psychopatycznym sadystą, ale z drugiej strony

... traktuje mnie jak śmiecia, mimo, ze jej pomagam i mimo, ze sama mam depresję, której ona nie rozumie.

 

Jestem młoda i zagubiona w życiu. Nie mam przyjaciół. Nie mam miłości. Nie mam zrozumienia. Proszę o pomoc.

Próbowałam z nią rozmawiać o tym wiele razy. Zawsze zaczyna od tego, ze jestem słaba i ze nic nie znaczę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja Cię podziwiam. Myślę że jestes bardzo wartościową osobą. Opiekujesz się cudzym dzieckiem. Wiem że to Twój brat lub siostra przyrodnią ale nie jest Twoim obowiązkiem opieka nad nim/nią.

Walczysz o siebie a najbliższą osoba wciąż Cię niszczy i podcina skrzydla. To bardzo nie fair bo ty jej pomagasz chociaż nie musisz. Mogłaby przynajmniej zamknąć jape i Ci nie przeszkadzać skoro pomoc nie chce lub nie może. 

Wylanie na nią szklanki czystej wody nie było niczym złym w tej sytuacji. Nawet jakieś to symboliczne. Oczyszczenie itp. 

To dobrze że szukasz swojej drogi swoich granic. Masz do tego prawo, musisz to zrobić od tego zależy Twoje życie. Teraz jest na to czas i nie martw się że nie wiesz dokładnie jak to ma być.

Idź na studia nawet jeśli nie sa dokładnie takie jak chcesz bo to Cię zajmie. Może zdawaj maturę za rok i próbuj na dzienne, a jeśli nie to rób wszystko żeby się usamodzielnić. Zaoczne dają taka możliwość. 

Studenci mają też różne studenckie poradnie psychologiczne przynajmniej w dużych ośrodkach tak było. Sprawdź moze znajdziesz kogoś kto Ci pomoże. Przy różnych fundacjach stowarzyszeniach działają też tanie lub bezpłatne poradnie. 

Walcz o siebie i nie oglądaj się. Tonący zawsze pociąga za sobą ratownika, nie uratujesz swojej matki i jej życia. Tylko ona sama może to zrobić. Ty możesz żyć lepiej masz do tego prawo Walcz o to bo warto. Czasem też życie bliskich zmienia się na lepsze gdy ktoś z rodziny "wyrwie" się z kręgu. U mnie tak było. Nie od razu ale po kilku latach podejście mojej matki do mnie się zmieniło ale najpierw niestety sama musiałam rozwiązać problemy które ona we mnie stworzyła. Zmieniło się też jej podejście do życia. Nie za wiele ale na tyle że nie krzywdzi już tak bardzo. Zycze Ci tego ale za wiele obiecywać sobie nie ma co ; ) zawsze będzie nam ciężej ale warto ratować co się da. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×