Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gosia26

Zamrożone Uczucia.

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć Wam ;)

Ostatnio na sesji terapeutycznej usłyszałam od swojej lekarki że moim dużym problemem jest mania kontroli własnych emocji . Tzn nie okazywanie ich .

Czy znacie jakieś sensowne sposoby które pozwoliłby na ekspresje  uczuć dotyczące przeżyć z dzieciństwa czy innych dramatycznych zdarzeń życiowych ?

 

Pozdrawiam Ciepło :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po co wykazywać ekspresję uczuć? To jest tak, że je czujesz a nie potrafisz okazać? Czy tak, że myślisz, że ich nie czujesz a podobno czujesz?

U mnie podobno jest to drugie. Tzn terapeutka mi mówi, że te emocje we mnie są ale się pogubiły. Niby jak je mam odszukać jak ich nie czuję i nie wiem co jest czym? Mówi mi też, że daję sprzeczne sygnały, że się śmieję podczas mówienia o trudnych rzeczach itd. Ale czy to mnie nie może śmieszyć? Mam skłonność  do czarnego humoru, więc czy nie można go ukierunkować na samą siebie?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
5 godzin temu, Evia napisał:

Mówi mi też, że daję sprzeczne sygnały, że się śmieję podczas mówienia o trudnych rzeczach itd.

Jej, spodziewać bym się mógł, że dobra psychoterapeutka potrafiłaby znaleźć jakieś dobre psychologiczne wyjaśnienie dla takich sytuacji :classic_smile:

Co do zablokowanych emocji, to tutaj gość ciekawie mówi, choć po angielsku:

🙂

 

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym jeszcze zadała sobie jedno pytanie - czy Ty faktycznie chcesz "odmrozić" te uczucia, czy to tylko wymysł Twojego terapeuty lub jego błąd w ocenie sytuacji. Skoro Ty się z czymś dobrze czujesz, to po co na siłę coś zmieniać?

Bo ja na przykład marzę o tym, by dojść do takiego punktu, by odczuwać emocje minimalnie lub wcale. Nie chcę uczuć. Chciałabym na wszystko patrzeć trzeźwym umysłem, a nie przez pryzmat moich fanaberii i strachu. Niech te wszystkie emocje uciekną z mojego ciała i już nigdy nie wracają!

Tak - szczęścia, radości, miłości też nie chcę czuć, bo wtedy zakłada się różowe okulary i zakrzywia rzeczywistość...

Video posiada polskie napisy, jak coś.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, nvm napisał:

Jej, spodziewać bym się mógł, że dobra psychoterapeutka potrafiłaby znaleźć jakieś dobre psychologiczne wyjaśnienie dla takich sytuacji :classic_smile:

Ona powiedziała o tym w formie odpowiedzi odnośnie tych tak jakby zamrożonych uczuć aczkolwiek jakoś inaczej to formułowała. Najprawdopodobniej jakoś to wyjaśniała, pewnie coś z zaprzeczeniem albo, że moje dystansowanie się do uczuć poszło o krok dalej.

To już druga terapeutka, która mi zwróciła uwagę na moją lekkość wypowiedzi na temat trudnych spraw. Akurat nie wiem dlaczego widzą w tym problem. Pierwsza z nich zwróciła mi uwagę podczas rozmowy odnośnie mojego ojca, która przebiegała tak jakby w formie anegdot i żartów. Podobno odpychałam w ten sposób emocje ale ja wtedy naprawdę byłam rozbawiona, po prostu mój ojciec w niektórych przypadkach był do tego stopnia posrany, że aż przechodziło to w komizm.

13 godzin temu, nvm napisał:

Co do zablokowanych emocji, to tutaj gość ciekawie mówi, choć po angielsku:

Film obejrzałam wczoraj, dzisiaj już prawie nie pamiętam. Najwidoczniej słabo do mnie trafiło... Tak czy inaczej mowa w nim była w dużej mierze o rozprawieniu się z traumami. W jaki sposób się to robi? Co jeśli nie było jakiejś konkretnej traumy tylko codzienne życie mnie tak ukształtowało?

8 godzin temu, Neurotica_Lostica napisał:

Bo ja na przykład marzę o tym, by dojść do takiego punktu, by odczuwać emocje minimalnie lub wcale. Nie chcę uczuć. Chciałabym na wszystko patrzeć trzeźwym umysłem, a nie przez pryzmat moich fanaberii i strachu. Niech te wszystkie emocje uciekną z mojego ciała i już nigdy nie wracają!

Tak - szczęścia, radości, miłości też nie chcę czuć, bo wtedy zakłada się różowe okulary i zakrzywia rzeczywistość...

Pamiętam, że kilka lat temu kiedy przesiadywałam na tym forum taki wątek został już przez kogoś poruszony, i zarówno ja jak i inne osoby nie do końca się z tym zgadzały. Myślę, że to odbywa się trochę na zasadzie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". U mnie właśnie przebiega to właśnie w ten sposób, że zawsze się dystansowałam żeby móc trzeźwiej ocenić sytuację. Nawet jeszcze kilka tygodni temu powiedziałam swojej terapeutce, że emocje zakrzywiają rzeczywistość i oddalają od prawdy (nie zgodziła się ze mną) Jednak nawet ja jestem świadoma, że nawet bez emocji nigdy nie dotkniemy w pełni rzeczywistości, jest ona za bardzo subiektywna a nawet doświadczenie i konkretne wydarzenia z życia ją zakrzywiają.

Kolejna sprawa jest taka, że brak odczuć szczęścia, ekscytacji, zainteresowania itd nie jest fajną sprawą. Życie jest puste. Jest się warzywem. Nic mnie nie uszczęśliwia, wszystko jest nudne. Nie ma marzeń, pragnień, wartości. Wydmuszka.

A pamiętam, że jako dziecko fajnie było się cieszyć. Czuć przygodę życia, czuć nawet pogodę, być zafascynowaną nowością i zainteresować się czymkolwiek. Takie życie ma kolory a aktualne jest jak oglądanie szarego filmu. Życie ciągnie się bez sensu bez żadnego celu ani szansy. Właściwie to mogłabym nawet umrzeć, nie ma to żadnego znaczenia. Z tym, że nawet i do samobójstwa są potrzebne jakieś emocje, które do tego popchną. Mi pozostaje zostać zawieszoną w bezgranicznej pustce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.08.2018 o 00:01, Neurotica_Lostica napisał:

Bo ja na przykład marzę o tym, by dojść do takiego punktu, by odczuwać emocje minimalnie lub wcale. Nie chcę uczuć. 

 

Ale chyba emocje będą i tak i tak - jedyne co możesz zrobić, to nie czuć ich "swiadomie" (np. za pomocą leków albo stosując rozne mechanizmy obronne). Tyle, ze one i tak i tak w Tobie bedą. A jesli będą a nie bedziesz ich wyrazac/przezywac itd. To wtedy pojawią się pod inną postacią (lęków, depresji, problemow psychosomatycznych itd.).

Ale moze jest tak, ze mozna emocje przezywac i miec je "na wierzchu" a jednoczesnie umiec się do nich tak dystansowac, zeby wlasnie nie wplywaly na Ciebie tak jak piszesz. Chociaz ja uwazam, ze bardziej wplywaja na nas i tak emocje zepchniete i "nieodczuwane", niż te jawnie odczuwane..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×