Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
moniczka8201

Po 10 latach powiedział ze nie wierzy w miłość!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.  Mam 35 lat a mąż 39 lat mamy 2 lata córkę i pieska,  mieszkamy na swoim.  Raz jest lepiej a raz gorzej ale zawsze  wychodzimy na prostą.  2 miesiące temu  wzięliśmy  ślub. Ostatnimi czasy czułam ze mąż mało się mną interesuje,  skupia się na wszystkim dziecko tv komputer  telefon.  Acz kolwiek rozmawiamy ze sobą codziennie,  seks tez uprawiamy.  Wiem ze był on kiedyś w związku  z kobietą  która po urodzeniu mu dziecka go zostawiła  i to okropnie przeżył. Nie raz o niej rozmawialiśmy. W przeszłości  słyszałam  jak mówił  ze nie wierzy w miłość,  ale nie robilam mu żadnej jazdy o to, chodź bolało.  Myślałam  że jak dam mu więcej czasu to się przekona  i kiedyś  zmieni zdanie.  Ostatnim razem  słyszałam te słowa od niego 3,5 roku temu. Mówił  mi ze mnie kocha  rzadko  ale mówił. Myślałam  że to już mu przeszło  bo ze swoją byłą  rozstał  się jakieś 16 lat temu.  Twierdzę że to może przez nią tak gadał  ale nigdy tego nie potwierdził. Tydzień temu  wyplakalam  mu się w rękaw  ze czuje się zaniedbana przez niego,  czuje się nie kochana.  Zapewniał mnie ze mnie kocha  bo by ze mną nie był,  i ślubu nie brał.  Gadaliśmy o tym parę  dobrych godzin  i napilismy  się przy tej rozmowie trochę alkoholu.  Zaczęliśmy o jego życiu rozmawiać  i on powiedział  ze on nie wierzy w miłość,  ale nie powiedział dlaczego.  Wiec mu mowie ze jak się nie wierzy to się nie kocha,  że to tak nie działa. Dałam  jednak spokój  tyle ze na drugi dzień wszystko przemyslalam i stwierdziłam  ze byłam oszukiwania przez 10 lat . Przysięga małżeńska  to miłość,  bycie z kimś tez jest zazwyczaj z miłości,  dziecko planowaliśmy tez z miłośći  wiec jak można w nią nie wierzyć.  Pytałam dlaczego nie wierzy  to się wykręcał  od odp  potem cis tam powiedział ze widział taki program ze z czasem związek  przeradza się w przyjaźń.  Ale twierdzi ze mnie kocha.  Wiec ja znów ze tak jest przyjaźń ale i miłość,  to nie ma nic do wiary w miłość.  Po prostu kłamał bo nie wiedział  co powiedzieć.  Może to dla niektórych  być dziecinne  bo to tylko słowo ale mnie to załamało . Płacze non stop i nie umiem sobie z tym poradzić,  i zaakceptować  ze mam być w związku  gdzie chyba tylko jedno kocha , że nie powiedział  prawdy  wcześniej, zanim zdecydowaliśmy się na dziecko.  Nie wiem co robić.  Kocham go chodź mnie tak zranił  to nie wiem jak się pozbierać i co dalej.  Nie wiem czy dam radę  dłużej udawać  ze nic się nie stało.  Chudne  w oczach z nerwów  4 kg w tydzień. Wiem jednak  ze będzie mi bardzo ciężko  jeżeli nie dam rady  żyć z taką świadomością i będę musiała  odejść.  Już teraz wiem ze będzie mi go brakowało  ale nie mam sił jestem załamana.  Czuje ze on mi nie powie prawdy  na ten temat,  nie otworzy się  Co robić? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieje  ze ktoś się odezwie  a może ktoś miał  podobne doświadczenia,  jestem w ciężkim szoku,  myśleć mi się nie chce,  mamy teraz jechać  na wakacje,  może już ostatnie 😢

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miłość można różnie rozumieć i nie ma co wpadać w rozpacz z powodu słów. Dla mnie na przykład miłość to chęć, by z kimś być przez całe życie, więc decyzja o ślubie wg mnie potwierdza, że ktoś kogoś kocha, o ile jest dobrowolna.

Niektórzy rozumieją przez miłość coś romantycznego, inni prozę życia razem każdego dnia. Są ludzie, którzy twierdzą, że nie umieją kochać romantycznie, są tacy co twierdzą, że liczą się czyny nie słowa. I tak dalej.

24 minuty temu, moniczka8201 napisał:

Zapewniał mnie ze mnie kocha  bo by ze mną nie był,  i ślubu nie brał.  Gadaliśmy o tym parę  dobrych godzin  i napilismy  się przy tej rozmowie trochę alkoholu.  Zaczęliśmy o jego życiu rozmawiać  i on powiedział  ze on nie wierzy w miłość,  ale nie powiedział dlaczego.  Wiec mu mowie ze jak się nie wierzy to się nie kocha,  że to tak nie działa. Dałam  jednak spokój  tyle ze na drugi dzień wszystko przemyslalam i stwierdziłam  ze byłam oszukiwania przez 10 lat . Przysięga małżeńska  to miłość,  bycie z kimś tez jest zazwyczaj z miłości,  dziecko planowaliśmy tez z miłośći  wiec jak można w nią nie wierzyć. 

Aha, wszystko było ok, a teraz nagle czujesz się oszukana z powodu dość abstrakcyjnego przekonania, wypowiedzianego przez męża. 🙂  Miłość nie polega na tym, że się w nią wierzy, tylko że się z kimś jest. Kobiety są bardziej uczuciowe, romantyczne i idealistyczne, to co w Twoim świecie jest oczywiste, w świecie męża może wyglądać/nazywać się inaczej.

Przysięga małżeńska nie ma w sobie nic z romantyzmu, a miłość jest ostatecznie wyborem, nie uczuciem ani wiarą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i masz rację ze miłość  można określić  na wiele sposobów,  ale tylko wtedy kiedy się otwarcie o tym mówi co to dla niego znaczy,  i się nie wykręcał od odpowiedzi,  zawsze byłam szczera  w 100 procentach.  Nie powiedział  ze bycie z kimś to dla niego miłość  czy cokolwiek  innego to znaczy.  Ciężko jest pojąć  to kiedy się kogoś kocha 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam że mówił mi to już od początku naszego związku  ze nie wierzy w miłość a nie ze dopiero usłyszałam to po latach,  byłam zbyt zakochana i slepa ciągle miałam nadzieję że to się zmieni . Teraz gadanie ze przez to nie wierzy bo związek po latach się zmienia w przyjacielski,  chociaż to robił  od początku.  Kłamstwo większe  od pierwszego,  chce mnie zbyć byleczym  co nie ma nóg i rąk 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może dla Twojego męża miłość to fajna górka emocjonalna, która jest na początku związku, kiedy najsilniej działa chemia. Jeśli tak, to słusznie w nią nie wierzy, bo ona mija.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że zależy Pani bardzo na mężu i zabolało Panią, gdy powiedział, że nie wierzy w miłość, chociaż jeszcze niedawno ślubowaliście sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Podejrzewam jednak, że mąż darzy Panią uczuciem, o czym zapewniał, tylko nie potrafi o niej ładnie mówić. Być może rzeczywiście zawiódł się w przeszłości na relacji z kobietą i dlatego ma teraz niezbyt optymistyczne podejście do związków. Pani jako kobieta oczekiwałaby zapewne tkliwego podejścia rodem z komedii romantycznych. A życie to nie film 🙂 Poza tym proszę pamiętać, że w małżeństwie bardziej od słów liczą się czyny. Cóż z tego, że mąż co 5 minut mówiłby Pani, jak bardzo Panią kocha, jak mu na Pani zależy, że świata poza Panią nie widzi, a nie dawałby Pani szacunku, poniżał, krzyczał, odmawiał pomocy? Czy na tym polega prawdziwa miłość? No pewnie, że nie! "Kochać" można powiedzieć na wiele sposobów, wcale nie wprost, np. "Zapnij pasy", "Nałóż kurtkę, bo jest zimno", "Powinnaś odpocząć, bo jesteś zmęczona". Wystarczy tylko słuchać, aby usłyszeć tę troskę i miłość w głosie. ;) Zachęcam zatem do refleksji nad swoim małżeństwem, bo może bilans wcale nie jest taki fatalny, jak Pani obecnie go widzi. Pozdrawiam i życzę powodzenia! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, ja mogę powiedzieć, że w miłości różnie bywa, choć nigdy nie byłem zakochany i nie znam tego uczucia.

Wiem, co to miłość, jakie to jest uczucie, ale nigdy tego nie doświadczyłem, bo nie było nigdy takiej kobiety, która dałaby mi to uczucie.

Myślę, że mąż koleżanki miał prawo tak stwierdzić, bo miłość to nie jest przymus, tylko dobra wola obydwu stron.

Nikt nie może "kochać na siłę", ale zgadzam się, że nie powinno się drugiej osobie obiecywać miłości, mówić i wypowiadać takie słowa, jeżeli w rzeczywistości nigdy się nie kochało i nie okazywało tego uczucia.

Trzeba być tego świadomym, a niektórzy nie są.

Ja jestem bardzo dobrym przykładem, że da się i można żyć, funkcjonować bez miłości, ale też trzeba chcieć to akceptować i ja to robię.

I tak nie mam za bardzo innego wyjścia, bo ja nikogo nie mam. Absolutnie nikogo.

Nie wiem, co mógłbym koleżance poradzić w tej sprawie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bonus miłość jest miłością i z tego tytułu jest wyjątkowym uczuciem, bo właśnie nie jest przymusem. Tym bardziej żadną dobrą wolą obu stron. Przecież może być miłość jednostronna. Wydaje mi się, że każdy inaczej to definiuje, natomiast myślę, że nie o definicję tu chodzi.

wiejskifilozof na czym miałoby się opierać małżeństwo z rozsądku? Bo może się okazać, że dla wielu to właśnie składniki takich związków są właśnie miłością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i mamy kolejny wątek, w którym przypuszczalnie wiele osób będzie wrzucać swoje przemyślenia na temat miłości, małżeństwa oraz międlić swoje osobiste bóle. Będzie kilkaset stron ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A o czym można pisać? Nie wiem, czy jest to dobry temat na takie forum jak to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×