Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

tracershy :) Niestety psychotropy niczego nie leczą tylko delikatnie łagodzą objawy dając przy tym mnóstwo działań ubocznych. Po odstawieniu prochów choroba nadal istnieje i czasami atakuje jeszcze mocniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc lepiej nie brać leków i się zabić? Takie gadanie, niektórzy nie są w stanie bez nich żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tracershy :) Niestety psychotropy niczego nie leczą tylko delikatnie łagodzą objawy dając przy tym mnóstwo działań ubocznych. Po odstawieniu prochów choroba nadal istnieje i czasami atakuje jeszcze mocniej.

Leki na nadciśnienie , cukrzyce , serce też nie leczą i wywołują mnóstwo skutków ubocznych , a ludzie muszą je brać do końca życia , więc o psychotropach to takie głupie pier...lenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy sam sobie musi odpowiedzieć czy chcę brać przez całe życie. Ale po latach trzeba przeskakiwać na inne, aż dojdzie się do momentu że żadne nie będą już działać. Jest tu parę takich osób. Chyba tylko niewielki procent skrajnych przypadków wymaga psychotropów przez całe życie. Ale cóż, czasem ciężko przestawić się na życie bez leków. Sam mam w domu 2 opakowania efectinu na rzekomy nawrót nerwicy i lęków. Ale na razie leżą nieotwarte.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy sam sobie musi odpowiedzieć czy chcę brać przez całe życie. Ale po latach trzeba przeskakiwać na inne, aż dojdzie się do momentu że żadne nie będą już działać. Jest tu parę takich osób. Chyba tylko niewielki procent skrajnych przypadków wymaga psychotropów przez całe życie. Ale cóż, czasem ciężko przestawić się na życie bez leków. Sam mam w domu 2 opakowania efectinu na rzekomy nawrót nerwicy i lęków. Ale na razie leżą nieotwarte.
tu nie chodzi o to czy ktoś chce czy nie, tylko o to że nie widzi innego wyjścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No współczuję ludziom, jasne. Ja jeszcze rok czy 2 lata temu też myślałem że nie będzie innego wyjścia, nie wyobrażałem sobie życia bez leków, choć lekarz mówił od początku że nie będę ich brał całe życie. Nawet po 3-4 latach gdzieś mi z tyłu głowy powtarzał żebym się do prochów za bardzo nie przyzwyczajał, bo dalej nie chciałem odstawiać. I on mi wiecznie powtarzał że nie jestem chory. Teraz bez leków odżyłem, mimo że pierwsze 3-4 miesiące po odstawieniu nie były łatwe,czasem nawet było strasznie, były upiorne myśli że jestem skończonym człowiekiem i nic mnie już nie czeka i po co mam żyć. Ale teraz czuję się jakbym nagle poczuł się wolny po latach życia na smyczy. Są złe dni, lęki i inne bzdety ale jest i jaśniejsza głowa, libido wróciło na normalne obroty i wiele innych spraw. Choć wiem że i kryzys może kiedyś znowu nadejść i wrócę do leków, ale do ciągłego brania antydepresantów już nie chcę wracać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No współczuję ludziom, jasne. Ja jeszcze rok czy 2 lata temu też myślałem że nie będzie innego wyjścia, nie wyobrażałem sobie życia bez leków, choć lekarz mówił od początku że nie będę ich brał całe życie. Nawet po 3-4 latach gdzieś mi z tyłu głowy powtarzał żebym się do prochów za bardzo nie przyzwyczajał, bo dalej nie chciałem odstawiać. I on mi wiecznie powtarzał że nie jestem chory. Teraz bez leków odżyłem, mimo że pierwsze 3-4 miesiące po odstawieniu nie były łatwe,czasem nawet było strasznie, były upiorne myśli że jestem skończonym człowiekiem i nic mnie już nie czeka i po co mam żyć. Ale teraz czuję się jakbym nagle poczuł się wolny po latach życia na smyczy. Są złe dni, lęki i inne bzdety ale jest i jaśniejsza głowa, libido wróciło na normalne obroty i wiele innych spraw. Choć wiem że i kryzys może kiedyś znowu nadejść i wrócę do leków, ale do ciągłego brania antydepresantów już nie chcę wracać.
terapia? Czy odstawiles leki i poczułeś się lepiej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No współczuję ludziom, jasne. Ja jeszcze rok czy 2 lata temu też myślałem że nie będzie innego wyjścia, nie wyobrażałem sobie życia bez leków, choć lekarz mówił od początku że nie będę ich brał całe życie. Nawet po 3-4 latach gdzieś mi z tyłu głowy powtarzał żebym się do prochów za bardzo nie przyzwyczajał, bo dalej nie chciałem odstawiać. I on mi wiecznie powtarzał że nie jestem chory. Teraz bez leków odżyłem, mimo że pierwsze 3-4 miesiące po odstawieniu nie były łatwe,czasem nawet było strasznie, były upiorne myśli że jestem skończonym człowiekiem i nic mnie już nie czeka i po co mam żyć. Ale teraz czuję się jakbym nagle poczuł się wolny po latach życia na smyczy. Są złe dni, lęki i inne bzdety ale jest i jaśniejsza głowa, libido wróciło na normalne obroty i wiele innych spraw. Choć wiem że i kryzys może kiedyś znowu nadejść i wrócę do leków, ale do ciągłego brania antydepresantów już nie chcę wracać.

 

 

Hej, przybij piątkę ! Gratuluję że odwaliłeś prochy, znakomite podejście do leczenia :) Idę w Twoje ślady, też wszystko odstawiłem, na razie czuję się średnio ale mam nadzieję że dam radę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

otóż to... Żeby mi jeszcze jakieś leki pomagały...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

 

nie musisz czytać :) .... każdy ma prawo do swojego zdania .... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

 

Nie zostawiła mnie dziewczyna ani nie miałem chwilowej nostalgii. Miałem ciężką depresję z nerwicą i stanami lękowymi które doprowadziły mnie do całkowitego paraliżu własnego życia. Do tego choruję na mózgowe porażenie dziecięce, które pod wpływem stanów nerwicowych pogłębiło swoje objawy fizyczne i psychiczne. Przez kilka lat moje życie przypominało jakąś próżnię w której nie było nic poza smutkiem i cierpieniem, do tego silną przewlekłą bezsenność, która sprawiała że ryczałtem z bezsilności i niemocy. Nie mogłem sam wyjść z domu bo wszystkiego się bałem, każde spojrzenie ludzi czy nawet słowo do mnie skierowane, kaleczyło mnie jak by mi rozcinano duszę. Chodziłem do psychologa, super babka, po każdej terapii przez chwilę, czułem ulgę, przez kilka dni myślałem że wracam do żywych, nie wracałem. Po roku terapeutka nakłoniła mnie na wizytę u psychiatry i tak to się zaczęło. Jednocześnie dalej kontynuowałem terapię. Choć w miarę upływu czasu wystarczyły mi leki a psychoterapia na nich nie miała dla mnie większego sensu. Ale mimo wszystko leczyłem się dwutorowo, z jednej strony leki z drugiej od czasu do czasu terapia.

 

-- 31 mar 2018, 21:17 --

 

Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

otóż to... Żeby mi jeszcze jakieś leki pomagały...

 

Skoro leki ci nie pomagają to może inaczej trzeba poszukać rozwiązania. Pytałeś wcześniej co mi pomogło że teraz lepiej się czuję. Byłem zmęczony wieloletnim braniem psychotropów, no i do tego miałem super psycholog do dyspozycji, do której mogłem lecieć z każdą bzdurą. No i trzeba przeczekać te pierwsze miesiące zanim się po odstawieniu leków poukłada w głowie. Prościej by mi było dalej brać leki ale akurat zachciało mi się inaczej i chyba bardzo chciałem spróbować bez nich sobie radzić, no i pewne rzeczy w sobie trzeba zaakceptować. Lęk jest ale ważne też jakie jest życie obok nas, czy mamy jakieś bliskie osoby obok siebie, czy jest coś co daje nam poczucie bezpieczeństwa.

 

-- 31 mar 2018, 21:26 --

 

No współczuję ludziom, jasne. Ja jeszcze rok czy 2 lata temu też myślałem że nie będzie innego wyjścia, nie wyobrażałem sobie życia bez leków, choć lekarz mówił od początku że nie będę ich brał całe życie. Nawet po 3-4 latach gdzieś mi z tyłu głowy powtarzał żebym się do prochów za bardzo nie przyzwyczajał, bo dalej nie chciałem odstawiać. I on mi wiecznie powtarzał że nie jestem chory. Teraz bez leków odżyłem, mimo że pierwsze 3-4 miesiące po odstawieniu nie były łatwe,czasem nawet było strasznie, były upiorne myśli że jestem skończonym człowiekiem i nic mnie już nie czeka i po co mam żyć. Ale teraz czuję się jakbym nagle poczuł się wolny po latach życia na smyczy. Są złe dni, lęki i inne bzdety ale jest i jaśniejsza głowa, libido wróciło na normalne obroty i wiele innych spraw. Choć wiem że i kryzys może kiedyś znowu nadejść i wrócę do leków, ale do ciągłego brania antydepresantów już nie chcę wracać.

 

 

Hej, przybij piątkę ! Gratuluję że odwaliłeś prochy, znakomite podejście do leczenia :) Idę w Twoje ślady, też wszystko odstawiłem, na razie czuję się średnio ale mam nadzieję że dam radę :)

 

Tylko ja nie odstawiłem wszystkiego naraz, jak spróbowałem od razu wszystko jednocześnie to był kosmos. Nimi muszę jednak coś w małych dawkach na sen brać bo inaczej się na dzisiaj nie da. Wystarczy mi że się wyśpię a z resztą sobie poradzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To znaczy pomagała mi paroksetyna trzy lata w miarę dobrze, ale zastanawiam się czy jak przestała działać czy mi nie porylo głowy, teraz czuję że bez leków bym wyskoczył przez okno, bo mimo wszystko lęk trochę pewnie tlumia, ale to tyle, zacząłem się zastanawiać czy zamiast paro nie byłoby lepsze coś lzejszego kilka lat temu i terapia, na ten moment szukam leku bo od rana do wieczora cierpię, na ten moment żadna terapia mi nie pomoże bo jestem jej żyjący trup... Cóż, chyba tak musiało być, mam wrażenie że skończę jako samobójca, może to i pojebane co pisze, ale tak czuję obecnie, wiedząc jak się czuję i co mam w głowie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tracershy wysłałem Ci wiadomość na pw :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To znaczy pomagała mi paroksetyna trzy lata w miarę dobrze, ale zastanawiam się czy jak przestała działać czy mi nie porylo głowy, teraz czuję że bez leków bym wyskoczył przez okno, bo mimo wszystko lęk trochę pewnie tlumia, ale to tyle, zacząłem się zastanawiać czy zamiast paro nie byłoby lepsze coś lzejszego kilka lat temu i terapia, na ten moment szukam leku bo od rana do wieczora cierpię, na ten moment żadna terapia mi nie pomoże bo jestem jej żyjący trup... Cóż, chyba tak musiało być, mam wrażenie że skończę jako samobójca, może to i pojebane co pisze, ale tak czuję obecnie, wiedząc jak się czuję i co mam w głowie

 

Bardzo Ci współczuję, nie wiem jak Ci pomóc, życie bywa okrutne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli kogoś zostawiła dziewczyna, popadł w nostalgię, był przybity, dostał leki, poczuł się lepiej, to odstawia i może nie wracać.

 

Ale jeśli ktoś się zmaga z nerwicami, depresjami itp, to musi brać leki i być może do końca życia, więc skończcie te farmazony pieprzyć.

 

Tak jak cukrzycy, z chorobami serca itp, tak i ludzie korzystajacy z opieki psychiatrycznej są skazani na leczenie być może do końca życia.

 

nie musisz czytać :) .... każdy ma prawo do swojego zdania .... :)

 

Ludzie czytając takie dyrdymały jeszcze dojdą do wniosku, że po co brać leki na ciężkie depresje i nerwicę jak wystarczy pozytywne myślenie i wyjście ze swojej strefy komfortu, a będzie dobrze, więc daruj sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ashton :) Nie denerwuj się :) :) :) Zastosowałem się do Twojej sugestii :) Już darowałem sobie wszystkie dyrdy-dyrdy-mały :) ........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Taa, już to widzę, jak 17% populacji musi brać do końca swojego życia leki na depresję, która jest dzisiaj uznawana za chorobę. Tempo życia i stres wśród ludzi ciągle rośnie, to wzrasta przy tym również liczba depresji oraz nerwic. Dlaczego musimy teraz uznawać to za chorobę, a nie OBJAW wypalenia lub innych problemów? Przy cukrzycy wykonuje się test na tolerancję glukozy, a przy depresji psychiatra tylko może zgadywać, że macie nierównowagę chemiczną w mózgu, podczas gdy nie ma na to żadnych dowodów, a nawet gdyby to jakimś cudem wiedział, to wtedy nie ma prawa wiedzieć, czy to przyczyna czy skutek problemów. Zostanę za to zjechany, ale mam już na to wywalone, bo i tak wkrótce znikam z tego forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Taa, już to widzę, jak 17% populacji musi brać do końca swojego życia leki na depresję, która jest dzisiaj uznawana za chorobę. Tempo życia i stres wśród ludzi ciągle rośnie, to wzrasta przy tym również liczba depresji oraz nerwic. Dlaczego musimy teraz uznawać to za chorobę, a nie OBJAW wypalenia lub innych problemów? Przy cukrzycy wykonuje się test na tolerancję glukozy, a przy depresji psychiatra tylko może zgadywać, że macie nierównowagę chemiczną w mózgu, podczas gdy nie ma na to żadnych dowodów, a nawet gdyby to jakimś cudem wiedział, to wtedy nie ma prawa wiedzieć, czy to przyczyna czy skutek problemów. Zostanę za to zjechany, ale mam już na to wywalone, bo i tak wkrótce znikam z tego forum.

 

Idź, to powiedz rodzinom osób którzy popełnili samobójstwo, a jest ich kilka tysięcy rocznie w samej Polsce.

 

Wypalony to może być papieros, a Ty sam jesteś chory przez co trafiłeś do psychiatry i na to forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie jestem na nic chory i nie dam sobie nigdy tego wmówić psychiatrom. Sam planowałem odebrać sobie życie, ale dlatego, że przez te psychotropy czułem się jak g*wno, a przed ich braniem miałem niewielkie problemy. Wszystko było z powodu wewnętrznych konfliktów, a potem psychiatra wmówił mi, że jestem chory i zniszczył mi rok życia. To nie jest tak, że 17% ludzi jest chora na depresję, ale to świat jest chory i to przez niego większość z tych ludzi ją ma. Są jeszcze choroby somatyczne, w których depresja jest objawem, ale nie chorobą. Uważanie się za chorego psychicznie to chyba najbardziej przygnębiające i nakręcające podejście. Zdania nie zmienię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że jesteś mądrzejszy od Światowej Organizacji Zdrowia WHO i wszelkiej maści lekarzy. Chylę czoła w takim razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BrakPomysluNaNick01 :) Brawo !!! W pełni podzielam Twoje zdanie :):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Widzę, że wrzuciłem granat do przysłowiowego kibla, ale to dobrze bo to zmusza do zastanowienia się nad sobą. Ja brałem latami leki (najdłużej wenle i CRF) bez zastanowienia i to był błąd bo myślałem, że leki wszystko załatwią. Nie załatwiły i psychoterapia też nie załatwiła. Depra i nerwica to wredne suki i prędzej czy później wracają, jak jest kiepsko bez leków się nie obejdzie ale trzeba to robić mądrze. Jak jest poprawa to od razu zaczynać pracować nad sobą tak żeby powoli z nich schodzić i się nie uzależnić. Najlepsze na to jest coś robić nawet najmniejsze czynności pomagają np. kupić sobie psa i łazić z nim na spacer albo inne hobby, żeby mieć jakieś zajęcie. Najgorsze to siedzieć na kompie albo w grach lub rozkminiać problemy to jest samobójstwo, już lepiej lepić pierogi albo robić na drutach niż siedzieć przy kompie. Wtedy lepiej schodzi się z leków i wraca do normalności bo życie na lekach to nie jest życie, no chyba że ktoś lubi żyć wyprany z emocji. A według mnie to psychole zbyt lekką rączką zapisują u nas psychotropy nawet na lekkie zaburzenia nastroju a potem ludzie nie mogą z tego wyjść i robi się poważny problem.

Ja dostałem psychotropy na ciężką deprechę jak już nie mogłem wstać z łóżka i jak słyszę, że ludzie to biorą na humorek albo gadane w towarzystwie to doznaję szoku.

 

Ashton światowa organizacja zdrowia to mafia i jest dla mnie zupełnie niewiarygodna podobnie jak nasza służba zdrowia, mało tego nawet mój psychiatra tak twierdzi więc nie jest to tylko moje zdanie

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BrakPomysluNaNick01, również zgadzam się z Tobą w 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym tokiem dyskusji widzę, że powoli zamierzamy w kierunku chemtrails, mistyfikacji World Trade Center, a tak poza tym Elvis i Hitler nadal żyją, a lądowanie na księżycu, to kłamstwo.

To ja podziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×