Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nadia.tom

Nawarstwienie problemów... Gdzie szukać pomocy?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was serdecznie!

Nie wiem czy to dobry dział, bo nie tylko natręctwa mnie martwią.

Chciałabym się Was poradzić. Muszę w końcu zacząć normalnie żyć… Chcę, potrzebuje tego bardziej niż kiedykolwiek.

To moje zachowania, z którymi nie umiem sobie poradzić.

Pierwsza rzecz, nerwica natręctw. Myśli że jak czegoś nie zrobię, to zdarzy się coś złego. Trzy razy gaszę światło, sprawdzam drzwi, wieszam skarpetki w jedną stronę, biorę trzy łyki coca coli, ustawiam wszystko symetrycznie… Wymieniać mogę do jutra. Ja wiem że to złe, że to głupie ale nie daje rady przestać. Bo jak już przychodzi że zgasić światło muszę, to znowu mam te głupie myśli. I gaszę trzy razy. I tak od lat. Wielu.

Kolejna rzecz - przeszłość. Nie mogę się od niej uwolnić. Wiem, że ludzie ją wspominają, ale u mnie to wygląda tak że byle pierdoła mi przypomina dzieciństwo i to wpędza mnie w zły humor. Bo pamiętam dziadków, pamiętam jak cała rodzina trzymała się w kupie, bez pretensji. Zapach poranka czy pieczonego ciasta przenosi mnie na wieś. Jest chwila rozmarzenia, a potem łapie doła, zalewam się łzami. I tak codziennie, bo co chwilę mi coś przypomina. Nie jedna rzecz konkretna, za każdym razem to coś innego, coś co nagle mi się przypomina, a o czym zapomniałam bardzo dawno temu.

Najgorzej jak słucham starszych piosenek. Godzina płaczu murowana.

Teraźniejszość też mnie dołuje. Wystarczy że wydaje mi się, że rodzice albo mąż mają zły humor. Ja od razu wyobrażam sobie najgorsze rzeczy. Zazwyczaj to rewelacje wyssane z palca. Wiem o tym, ale zapanować nad tym nie umiem.

Inna rzecz jeszcze – jak mi coś nie idzie albo leci coś z rąk to wpadam w szał. Straciłam rachubę już ile razy pilot był wymieniany, komp naprawiany i ile razy szkło sprzątałam.

I jest jeszcze jedna rzecz, mówienie do siebie. Np. udaje że rozmawiam z kimś, że spotykam dawno niewidzianych znajomych i gadamy, że z mężem rozmawiam, że w pracy z koleżankami plotkuje.

O tym, że boję się każdego dnia o swoich bliskich też wspomnę. Mąż musi mi dać znać jak dojedzie do pracy, a nie daj Boże jak się nie odezwie przez dłuższą chwilę to wpadam w panikę.

Wydaje mi się, że jestem strasznym wrakiem… Przejmuje się dosłownie wszystkim. Jeszcze dwa i pół roku temu straciliśmy ukochanego kota i nawet nie umiem opisać jak bardzo to przeżyłam. Dotąd nie wyrzuciłam nawet jej pokarmu, jej misek, nie uprałam koca. Przez tydzień nie wyszłam z łóżka, nie myłam się, nie jadłam… Parę miesięcy później miałam problemy z oddychaniem i waleniem serca, kardiolog choroby serca jednak nie stwierdził. Wysłał to psychiatry, ale… No cóż. Nie potrafiłam mu się zwierzyć. Powód? Moja siostra do niego chodziła, a on o tym wiedział. I na wizycie zaczął mnie wypytywać o problemy siostry… Bałam się że jeśli cokolwiek powiem to ten potem wygada się siostrze… I wiele rzeczy przemilczałam. Może dlatego nerwicy nie stwierdził, przepisał jedynie doraźnie alprox. Swoją drogą „super” lekarz.

Co mam zrobić? Czy jakiś lekarz, terapia jest mi w stanie pomóc? Widzę że mam problem, nie zaprzeczam… Gdzie szukać pomocy? Od czego zacząć?

I jeszcze jedno – bo teraz mam znowu problemy z oddychaniem i kołataniem serca, a wydaje mi się że ostatnie kilka dni było w moim wykonaniu bardzo spokojne. Czy jeśli mam nerwicę, to czy ona może dać o sobie znać niespodziewanie, w każdej chwili?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zacznij od umówienia się do lekarza, któremu będziesz nie tyle w stanie co zaufać, a oczekiwać od siebie bezpośredniości. Wątpię czy masz jakieś inne sugestie co do tego by wyciągnąć się z tego bagna, jeśli nie lekarz, terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Czy jeśli mam nerwicę, to czy ona może dać o sobie znać niespodziewanie, w każdej chwili?

Może.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poszukaj u siebie w mieście psychologa - opowiedz mu to samo.

Na pewno doradzi Ci jakiegoś lekarza.

 

Nie bój się leków, dużo łatwiej Ci będzie,

w niedługim czasie.

Ale przede wszystkim rozmawiaj z psychologiem,

zobaczysz, że pokaże Ci któredy podązać,

w która strone musisz nad sobą pracować.

 

Też się przejechałem na kilk "specjalistach",

psycholog czy psychiatra z prawdziwego zdarzenia,

zawsze powinien podchodzić do każdego indywidualnie,

a przede wszystkim być godnym zaufania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie szukaj psychiatry, tylko psychologa. Takiego, któremu w pełni zaufasz, opowiesz wszystko. Psycholog Ci powie, czy masz iść do psychiatry czy nie. Może leki wcale nie będą Ci potrzebne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ma typowe objawy NN (a po opisie ewidentnie ma) to szkoda czasu i kasy na psychologa, tylko trzeba isc w chemie. Na poczatek pewnie psychiatra przepisze jakies benzo i slabe ssri. Pomeczysz sie kilka miesiecy zanim trafisz na odpowiedni mix, ale moze byc i tak ze pierwszy lek zadziala. U mnie zadzialal trzeci, czyli Anafranil (wczesniej Setaloft, Fevarin + rispolept).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcale nie trzeba iść w chemię. Leki to nie jest jedyna słuszna droga leczenia.

"szkoda czasu i kasy na psychologa" - terapia faktycznie trwa dłużej i kosztuje, ale to jest inwestycja w zdrowie. Samodzielne (w sensie, że bez chemii) pokonanie NN daje niesamowitą siłę, zmienia człowieka. Niesamowite uczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazwyczaj NN towarzyszy depresja z NN wynikajaca i inne zaburzenia lękowe, fobie itd. Tacy ludzie, ktorzy nawet nie potrafia zapanowac nad emocjami, musza byc doprowadzeni do stanu takiego, zeby w ogole miec motywacje i byc w stanie robic cos takiego jak praca nad soba. Tymczasem brakuje nawet zdrowego rozumu. Moim zdaniem na poczatku musi byc chemia, potem terapie u psychologa itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale przecież autorka wątku wyraża motywację i chęć do pracy nad sobą ("Muszę w końcu zacząć normalnie żyć… Chcę, potrzebuje tego bardziej niż kiedykolwiek").

O ile dobrze zrozumiałam, to autorka wątku chodzi do pracy, więc w miarę funkcjonuje w społeczeństwie. Bardzo jasno i rzeczowo opisuje swoją sytuację, widzi, co jest nie tak i chce to zmienić. Nie wygląda na osobę, którą trzeba doprowadzić do stanu gotowości pracy nad sobą.

"Tymczasem brakuje nawet zdrowego rozumu." - to pozory, lęk działa tam mocno, że człowiekowi wydaje się, że zwariował, ale to nieprawda :)

Doskonale znam ten stan, gdy człowiek leży w łóżku, płacze, marzy o śmierci, boi się wstać i kiwnąć palcem. Nawet ten stan można pokonać bez chemii.

Jednak każdy przypadek powinien ocenić specjalista. My tylko doradzamy na podstawie własnych doświadczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×