Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Naemo

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE) cz.II

Rekomendowane odpowiedzi

Druga część wątku, kontynuacja "Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline

Osobowość chwiejna emocjonalnie

ICD-10 F60.3

Osobowość „borderline”

Zaburzenie osobowości z pograniczna

DSM-IV 301.83

MeSH D001883

 

Osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline (ang. borderline personality disorder, BPD), in. pograniczne zaburzenie osobowości, osobowość „borderline” – typ osobowości charakteryzujący się wahaniami nastroju, napadami intensywnego gniewu, niestabilnym obrazem siebie, niestabilnymi i naznaczonymi silnymi emocjami związkami interpersonalnymi, silnym lękiem przed odrzuceniem i gorączkowymi wysiłkami mającymi na celu uniknięcie odrzucenia, działaniami autoagresywnymi oraz chronicznym uczuciem pustki (braku sensu w życiu).

 

Zapadalność na osobowość borderline wynosi około 1–2%. Zaburzenie wymaga wielokierunkowego leczenia, psychoterapii, a niekiedy też hospitalizacji.

 

Kryteria diagnostyczne (objawy)

Kryteria diagnostyczne ICD-10

 

W ICD-10 używa się pojęcia "osobowości chwiejnej emocjonalnie" (F60.3), która występuje w dwóch podtypach: impulsywnym (F60.30) i borderline (F60.31).

 

Osobny artykuł: osobowość chwiejna emocjonalnie typ impulsywny.

 

Dla typu borderline muszą wystąpić co najmniej trzy spośród cech wymienionych przy typie impulsywnym (powyżej), oraz co najmniej dwie spośród poniższych:

 

zaburzenia w obrębie i niepewność co do obrazu ja (self image) oraz celów i wewnętrznych preferencji (włączając seksualne),

dążenie ku byciu uwikłanym w intensywne i niestabilne związki, prowadzące często do kryzysów emocjonalnych,

nadmierne wysiłki uniknięcia porzucenia,

powtarzające się groźby lub działania o charakterze autoagresywnym (self-harm),

chroniczne uczucie pustki.

 

Kryteria diagnostyczne DSM-IV

 

Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości (301.83) występuje, jeżeli przez dłuższy czas utrzymuje się co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:

 

gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia,

niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się wahaniami pomiędzy ekstremami idealizacji i dewaluacji,

zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia własnego ja (sense of self),

impulsywność w co najmniej dwóch sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, kompulsywne jedzenie),

nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo działania o charakterze samookaleczającym,

niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju (np. poważnym epizodycznym głębokim obniżeniem nastroju (dysphoria), drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni),

chroniczne uczucie pustki,

niestosowny, intensywny gniew lub trudności z kontrolowaniem gniewu (np. częste okazywanie humorów (ang. frequent displays of temper), stały gniew, powtarzające się bójki),

przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms).

 

Źródło:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_chwiejna_emocjonalnie_typu_borderline

 

Polecane strony:

http://www.psycho-tropy.pl/2013/09/6-najlepszych-ksiazek-o-zaburzeniu.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest tutaj ktos kto wyleczyl sie z borderline?

Ojciec chce sie ze mna skontaktowac.. znajomy pisze co u mnie slychac.. a ja udaje ze nie istnieje... :( W ogole terapeuta zdiagnozzowal mi tez osobowosc unikajaca. Czy oni czasem nie przesadzaja z tymi diagnozami? Ile osobowosci moze we mnie byc? Osobowosc taka taka owaga i tak w kolko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zordon, dziękujemy za sensowny wstęp, a tymczasem wróćmy do szarej, raczej go pozbawionej rzeczywistości.

 

Uważam, że z każdym kolejnym dniem można się pogrążać w swoim zaburzeniu (zaburzeniach) albo stawiać mu czoła. Jesteś jaki jesteś - naucz się to i siebie akceptować, mieć przy tym satysfakcję z życia i nie krzywdzić innych bardziej, niż to niezbędne. Trzeba czegoś więcej? To już nie znaczy wystarczająco zdrowy?

 

Ja przeżyłam kolejny dzień w pracy z K.

Nadal majstruje z moimi emocjami, może jednak mniej niż wczoraj, skoro nie wracałam z pracy z płaczem, z buta :roll:

Zeżarłam TONĘ cukierków, potem doszłam do wniosku, że jestem gruba, sfaszerowałam się nlpz i poszłam biegać, brawo ja. Czuję się nieco lepiej, para zeszła. Nie jestem jednak przekonana co do słuszności moich poczynań. :pirate:

Czyli napięcie. Wy też macie go TYLE? Co z nim robicie?

 

Dystans i opanowanie - dwa hasła na najbliższy czas.

 

Btw, jutro tłusty czwartek Dzieciaki - JEMY? :mrgreen:

Ja mam zamiar zjeść tyle pączków i faworków i pączków ile dam radę :mrgreen:

Jak dzień?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Btw, jutro tłusty czwartek Dzieciaki - JEMY? :mrgreen:

Ja mam zamiar zjeść tyle pączków i faworków i pączków ile dam radę :mrgreen:

To nie jest ironia? :D

Ja nie jem, ostatnio mój apetyt znowu szlag trafił.

Ostatnio mam tak, że potrafię nic nie jeść cały dzień, a później wieczorem chipsy, żelki etc.

Co to jest nlpz?

 

Jeśli chodzi o napięcie, to na pewno mam - wychodzi chociażby w tym, że praktycznie cały czas, od paru lat, skubię skórę przy palcach, do krwi - ale nie potrafię go definiować, zauważać, nie rozróżniam go od innych negatywnych emocji, może po prostu kwestia nazwania?

 

Mam jutro terapię, trochę się boję i trochę nie. Na pewno nie stresuję się tak jak przed psychiatrą, nie rozumiem tego :bezradny:

Czyli terapeuci mają prawo do diagnozy? I to dla mnie trochę nielogicznie, żeby mieć parę osobowości...

 

Chcę już jak najszybciej znaleźć się z powrotem w internacie, boli mnie strasznie, gdy babcia tak się stara i jest supermiła i superdobra dla mnie, przetrzymuje moje okropne zachowania w stosunku do niej, a mnie to tylko wkurza :( I coraz ciężej mi się patrzy na nią i na dziadka, z każdym dniem się starzeją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy musimy uzywac skrotow? k. ciagle mi sie z kupą kojarzy

i wtedy jak mam rozumiec to zdanie "Ja przeżyłam kolejny dzień w pracy z K." fuj..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To już Twój problem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam wrażenie, że jestem za gruba (mam w sobie sporo z kobiety, a opakowanie to tylko opakowanie), dlatego między innymi nie pijam piwa.

 

Ładny avatar i istota, której bym zazdrościł, gdybym potrafił zazdrościć. Majestatyczne przemierzanie puszczy i mozolne przeżuwanie pędów bambusa. Takie życie ma sens.

 

Z innej beczki, Rosjanie mają swoje Call of Duty; http://wpolityce.pl/swiat/328687-absurdalny-pomysl-resortu-obrony-rosji-mlodziez-bedzie-cwiczyc-szturm-na-makiecie-reichstagu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, nie nie ironia ;)

Buduję w sobie (mozolnie) zdrowe podejście do jedzenia, więc sądzę że jedzenie pączków w dzień pączków jest ok. I jem ;)

Nlpz to niesterydowe leki przeciwzapalne, znów od rana zapodałam mixa bo biodro nie odpuszcza. Mam nieco zaorane stawy od sportowej intensywnej jazdy w młodym wieku.

Zordon, K to Krzyś. W sumie mogę pisać i tak, skoro Cię to drażni.

 

Naemo mi moje napięcie nie daje żyć, gdybym nie była go świadoma i noe starala sie jakos tego ogarniać to biegałabym wściekła albo smutna i przerażona, jadła /rzygala, jeździła samochodem jak wariat, proszek, procenty i stanie na klatce "bo nie usiedzę". :roll: No automatycznie podświadomie dążę do rozładowania i to w samym kiepskim stylu więc... Wybieram świadomość.

 

Jadę do pracy.

Miłego dnia wszystkim!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciągłe napięcie to dobry trop. Sądzę że może zostało ono zapoczątkowane w dzieciństwie - nie wnikając juz w szczegóły , napięcie w domu w którym dorastaliśmy ,tak sie mocno przytuliło, że ciężko się wyrwać.

Szczerze ? Można być do tego na tyle przyzwyczajonym że może zakrawać na uzależnienie. Napięcia - do którego samemu się dąży, samemu się tworzy .

 

Ja np od jakiegoś roku zauważam u siebie objawy napięcia - ciągle zaciśnięte zęby ( jakby podświadomie - i czuje się je dopiero gdy bolą , znaczy się pracuje nad tym, także teraz szybciej rozluzniam szczęki) , to że momentami wstrzymuje oddech - zauważalne dopiero przy zawrotach głowy , zbyt mocny nacisk dłoni - np trzymając kubek ( bielejące kostki ) .

 

Wiem że bardzo duży wkład ma tutaj - sytuacja życiowa, stan relacji z bliskimi i obecny stan nas samych - na te czynniki mamy wpływ. Możemy je zmienić ,poprawić , przepracować.

 

Później zostaje to cięższe , uzależnienie od napięcia. Ostatnio słuchałam e-booka w którym usłyszałam o swoistym szkielecie uzależnienia . Pozwólcie że o tym opowiem ( choć pewnie jest to gdzieś na tym forum ).

 

Uzależnienie - Nałóg

Pojawia sie myśl którą możemy nazwać wyzwalaczem , ona prowadzi do uzalezniajacego zachowania które nazwijmy nawykiem ( ładniej niż nałóg) , a on znów przynosi nam oczekiwany efekt do którego dążyliśmy - do Nagrody.

 

Myk polega na dwóch sprawach .

Wyzwalacz oraz Nagroda - są połączone , i niezmienne. Może się wydawać że myśl która się pojawiła wymaga od nas nagrody , czy też dzięki tej myśli nasz organizm / umysł domaga się Nagrody.

Tymczasem pod Dwoma tymi określeniami mamy coś ukrytego ! I nazwijmy je Pragnieniem . Bo to właśnie ono , jest pierwotne i prawdziwe , w sensie takim że na pierwszy rzut oka wydaje się że mamy nałóg dla Nagrody , okazuje się jednak że uzależnienie wynika z pragnienia a nagroda jest sposobem na jego osiągnięcie . To juz rzuca całkiem nowe światło - bo gdy głęboko sie w sobie pogrzebie ,zobaczy co tak na prawdę jest " pragnieniem " to pozwoli to zmienić podejście do samego uzależnienia.

Niestety wyzwalacz oraz Nagroda ponoć rzadko sie zmieniają - bo po prostu to nałóg ,tak samo jak alkoholik juz zawsze zostanie alkoholikiem - czyli dosłownie zawsze mechanizm nałogu będzie w nim.

 

Teraz myk numer 2 , idzie podmienić sam nawyk , jeden na innych. Jakich mniej destrukcyjny. I sądzę że Odkrycie tego co kryje sie pod " pragnieniem" staje sie kluczem i niezłą lupą by tego dokonać...

 

Kiedy mam ciężką sytuacje ,wyzwalaczem jest myśl " o matko to za wiele " , nałogiem destrukcyjne zachowanie , nagrodą uczucie fałszywej błogości - obniżenie temperatury emocji.

A ukryte pod tym pragnienie - to radzenie sobie z własnymi emocjami , szeroko pojmowana zaradność , wewnętrzny spokój.

Ostatnio staram się podmienic nawyk , jest to cholernie ciężkie , ale wykonalne..

 

Tyle że czuję że sam korzeń wyzwalacza - który ewidentnie siedzi w dzieciństwie... Niestety trzeba będzie przerobić pod okiem drugiej obiektywnie pojętnej osoby...

 

To tyle z moich obserwacji... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siemanko Forumowicze :smile:

 

Chojrakowa no jasne, że jeden krepel wrzucę symboliczny i nie to żebym miał dietę, chociaż jakąś tam staram się mieć, bo jak jem za tłusto się źle czuję :P

 

Co to Chojrakowa ćwiczysz wyczynowo ? ;)

 

KreploMania rozpoczęta. W sklepach itd ludzi, jak mrówek. Normalka co roku tak jest :mrgreen::lol::D

 

Miłego dnia i Dziękuję :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BratKat jeżdżę konno ;) Kiedyś skoki, potem ujezdzenie, teraz przerwa bo mój koń na rehabilitacji od roku i z nim do wyczynu juz nie wrócę a na drugiego hajsu chwilowo brak...

 

Sówko dawaj mi tego ebooka na pw! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BratKat, błagam, musisz tutaj pisać? To nie jest Spamowa Wyspa...

Jeśli jestem niemiła to przepraszam, ale nie wystarczy Ci ta Spamowa Wyspa (widziałam, że tam piszesz) lub coś innego, nie wiem, nie śledzę Cię.

 

Przeczytałam wasze posty pobieżnie, lecę na terapię (o chryste) i jeszcze bym odpowiedziała jakoś na nie z chęcią miłą.

Chojrakowa pocieszę Cię, że również mam rozwalone kolana i biodra, mam tak genetycznie + treningi piłki nożne 2 razy w tygodniu po 2h = non stop bieganie, bieganie złe na stawy :( + w szkole, do której chodzę (i internacie) jest mnóstwo schodów, stary budynek z 4 piętrami + jedno w dół [stołówka], a sufity są wysokie jak cholera. I tak z walizką co tydzień...

 

Również miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chojrakowa aha ;) Konie są SupeR :D Ostatnio pod kilka miesięcy temu w okolicach Spodka w Katowicach, chwilkę pogłaskałem Konia i właśnie przypomniałem sobie, że miałem go odwiedzić w Katowice-Janów :D

 

Naemo Luzik Kobieto, zjedz pączka :P Nie obraziłem się ;)

No patrz, nie wiedziałem że grasz w piłkę nożna :D pewnie w Legii trenujesz :mrgreen::P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa swiadomie ci go dewaluuje :P k. wzmaga tajemniczosc, a po drugie nei pisz na niego krzys jesli (bys moze) chcialabys aby stal ci sie obojetny. Od dzisiaj mow nie niego Krzysztof, albo "ten no.. jak mu było"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zordn, w sumie słuszna uwaga, masz rację.

 

Zębaty potwór w mojej głowie już przelicza kalorie z pączków i wytyka mi jak bardzo jestem spasiona. Noł noł noł keep breathing :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chojrakowa aha ;) Konie są SupeR :D Ostatnio pod kilka miesięcy temu w okolicach Spodka w Katowicach, chwilkę pogłaskałem Konia i właśnie przypomniałem sobie, że miałem go odwiedzić w Katowice-Janów :D

 

Naemo Luzik Kobieto, zjedz pączka :P Nie obraziłem się ;)

No patrz, nie wiedziałem że grasz w piłkę nożna :D pewnie w Legii trenujesz :mrgreen::P

 

 

 

O Padoku pewnie mówisz, tam jest też terapia dla dzieci niepełnosprawnych , a konie mają tam fatalne warunki . Przynajmniej dla mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzywo stanęłam kostką, któa była skecona już 2 razy i znowu się skręciła :why:

 

Na terapii było fajnie. Nie popłakałam się ale i tak jakoś się lepiej czułam po. rozmawialiśmy w zasadzie po trochu o wszystkim, o sprzecznych uczuciach, autodestrukcji ogólnie (w tym cięcia), o tym że chciałabym móc rozróżniać i nazywać emocje a nie tylko "radość, złość smutek", żebym wiedziała skąd się co bierze, dlaczego takie stany dlaczego takie myśli dlaczego takie emocje itd, trochę o rozmawianiu moim w głowie, trochę o skesie nawet (!), jak ta terapia będzie wyglądała i powiedziałam że chciałabym na ten dzienny i on za tydzien da znać co by byłp najlepsze itd, o tym że trzeba przepracować to wszystko co leży u podstawy tego wszystkiego (nareszcie, nieprzepracowana przeszlość!) i muszę się zastanowić za co się nienawidzę.

 

Naemo mi moje napięcie nie daje żyć, gdybym nie była go świadoma i noe starala sie jakos tego ogarniać to biegałabym wściekła albo smutna i przerażona, jadła /rzygala, jeździła samochodem jak wariat, proszek, procenty i stanie na klatce "bo nie usiedzę". No automatycznie podświadomie dążę do rozładowania i to w samym kiepskim stylu więc... Wybieram świadomość.

:great:

 

Ja np od jakiegoś roku zauważam u siebie objawy napięcia - ciągle zaciśnięte zęby

Też tak mam, ale u mnie to sporadycznie. Za to od paru lat skubię skórki przy palcach.

 

BratKat, to była 3 liga, teraz gram tylko od czasu do czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, dobrze, że dobrze. Poznajcie się i pracujcie, czego chcieć więcej. Czemu nie grasz w piłkę już?

Sówko, z zębami to witam w klubie. Moje zęby to w ogóle dużo przeszły, niejedzenie, rzyganie, wciąganie, zgrzytanie, zaciskanie... :roll: No ale są, działają :roll:

 

Miałam ciężki dzień, żadna to nowość ostatnio. Dużo emocji, dużo napięcia i jeszcze dużo jedzenia, no combo max :pirate:

Odbiło mi się to czkawką rzecz jasna, nie mogę na siebie patrzeć. Ćwiczyłam, nie pomogło.

Zastanawiam się, kiedy nadchodzi moment, w którym ćwiczenia szkodzą i przestają być częścią wspomagającą. Do przemyślenia, ale nie dziś. Jestem zmęczona, najbardziej rzecz jasna sobą.

I Nim, bo nadal stosuje politykę podjazdową. Nic nie ułatwia.

 

Znów spotkałam się z panem S, chyba mamy siebie zawsze w zanadrzu. Obym się tylko nie zagalopowała w tych wszystkich przyjemnościach, które moglibyśmy sobie dać.

Jutro będzie lepiej, na pewno. No i - jutro piątek. Może napiję się wódki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ostatnio mam takie przemyslenia aby isc do bylego terapeuty na jedno spotkanie.. chcialbym sobie pewne rzeczy z nim wyjasnic.. jak bedzie kasa to pojde

 

Niestety trzeba będzie przerobić pod okiem drugiej obiektywnie pojętnej osoby...

Marsz do terapeuty :)

 

Naemo masz terapie 2x w tyg? Co mowil o rozmawianiu w glowie? Oraz masz na myśli oddzial dzienny?

 

chojrakowa Pan S?

 

W sobote mam nadzieje ze wroce do czytania ksiazki o bordeline. Byc moze napisze jakies wnioski tutaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eh dziewczyny nie mówmy lepiej o zębach bo aż mam dreszcze.

 

Zordon, musiałabym znaleźć tutaj jakiegoś polskojęzycznego. Szukałam już , ale jest 75km stąd, nie uśmiecha mi się tyle dojeżdżać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zordon, ja i pan S mieliśmy romans, dobry rok wstecz. Jakoś znów na siebie natrafiliśmy. Nic przyszłościowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Naemo masz terapie 2x w tyg?

Na razie się nie da, bo on nie ma terminów, ale powiedział, że postara się coś załatwić na 2 razy w tygodniu. Tak samo, żeby godzina była inna, żebym się z lekcji zwalniać nie musiała (godz. wychowawcza :D)

 

Srebrna Sowa to nie mieszkasz w Polsce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaśnie pan Krzyś zacnie sobie po mnie pojechał od rana i tym oto sposobem zamiast obiadu najadlam się czekoladek. Czuję się koszmarnie.

Nie mam pojecia co z tym zrobić, wczoraj ćwiczenia nie pomogły, biegać nie mogę, już się nie da z takim kolanem/biodrem chwilowo, krzyczeć mam ochotę i płakać i mam taką nienawiść i złość i obrzydzenie do samej siebie że to się w głowie nie mieści.

Rzygam tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×