Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Piszę bo mi się pogorszyło a w kryzysowych sytuacjach lubię tutaj zaglądać i szczerze mówiąc liczę na pocieszenie:)

Przez jakieś dwa miesiące było dość spokojnie,nawet kiedy czułam sie nie najlepiej nie brałam tego do siebie i żyłam dalej,bywało raz lepiej raz gorzej,ale kilka dni temu wszystko wróciło,może dlatego że mój były szef zachorował na guza mózgu(to czego się najbardziej boję),zaczęłam częściej o tym myśleć,strasznie sie boję.Głowa mnie boli a do tego kark i wyszukałam w necie że to może być udar mózgu:((Poczytałam oczywiście objawy i wszystkie do mnie pasują.

Bardzo się boje,nie wiem co ze sobą zrobić,nie mogę normalnie funkcjonować.proszę o radę i szczere wyrażenie swojej opinii.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

udar mozgu?? chyba raczej przewrazliwienie bo gdybys miala udar to bys lezala juz dawno w szpitalu , prosze cie nie pisz takich glupstw bo chyba nie masz 10 lat???? bol glowy przy nerwicy lekowej to NORMALKA .

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:18 pm ]

wiem nie pocieszylam cie ale ten temat juz gdzies byl , poszukaj .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ostatnimi czasy boje sie bardzo o siebie i moja kondycje psychiczna. od zawsze bylem lekko inny :| moje mysli uwazam za wielce paranoiczne, nie potrafie ich w ogole okreslic, nazwac, ale dzialaja na mnie tak, ze czuje sie strasznie. Wydaje mi sie, ze wpadam w jakiegos rodzaju psychoze. Dziwnie rzeczywistosc postrzegam i mysle dziwnie, w moim odczuciu. :| cokolwiek uderzy, cokolwiek zobacze, to intepretuje to, jako moja psychiczna zapadnie, innymi mowiac omam. :| Boje sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurcze nie mialam nigdy az takich objawow, jedyne co mialam to straszne uczucia lęku, i wtedy okropne mysli, myslalam ze naprawde zwariuje, ale udalo mi sie to jakos przezwyciezyc.... napewno to Ci duzo nie pomoze ale napewno napisze ktos kto mial podobne odczucia,

trzymaj sie cieplutko i nie poddawaj, jestesmy z Toba!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jesli mozna tak bardziej dosadnie? jak to se objawia? w psychoze nie wpadniesz od tak sobie najczesciej sa to choroby genetyczne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Objawia sie dziwnymi myslami, ktorych nie umiem opisac. Mam natlok mysli innymi mowiac. Czuje, ze mam zwariowac. No i analizuje wszystko wokolo. Jak uslysze jakis dzwiek, to musze sie upewnic czy to nie omam itp. Naprawde jest ze mna fatalnie ostatnio jesli chodzi o samopoczucie. :| Mecza nie moje mysli.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:21 pm ]

miewam tez tak, ze mysle, ze zaraz wybuchne po prostu. przykladowo: slucham muzyki, nie podoba mi sie jedna piosenka i sobie mysle, ze zaczne krzyczec. Oczywiscie nigdy sie w zyciu tak nie zdarzylo, w rzeczywistosci jestem zupelnie normalnym czlowiekiem, w zadnym wypadku postrzegany jako ktos psychicznie chory.

 

czy spotkal sie ktos z takim czyms? :| Prosze o pomoc. Wychodze z siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O nic sie nie martw Poczytaj sobie forum a zobaczysz ze bardzo wiele osob tak ma lub mialo Trzymaj sie!! Polecam takze wizyte u specjalisty pewnie podniesie ci na duchu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kochani, dobra metoda na zwalczenie nerwicy jest zmierzenie sie z nia oko w oko. odstawcie leki i robcie to czego sie boicie, np jesli boisz sie wejsc do supermarketu to idz tam, powoli na pare sekund, codziennie wydluzaj czas przebywania w zrodle leku. gwarantowane ze to pokonasz, poprostu przekonasz sie iz z tego powodu nie umrzesz i to uczucie w koncu na zawsze cie opusci. to jedyna metoda...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój problem jest niemały. Zaczęłam brac psychotropy pod koniec roku szkolnego. Teoretycznie powinny pomóc kiedy jeszcze chodziłam do szoły. W rzeczywistości wszystko (prawie) zaczęło ustępowac kiedy miałam już wakacje. Otoczenie twierdziło, że jestem nie do poznania. Wcześniej z nikim nie rozmawiałam, nie uśmiechałam się, byłam słaba, uderzałam o ściany, nie chciałam nikomu pomóc, a tu nagle stałam się żywą, towarzyską dziewczyną, chodziłam po sklepach, przy kasach nie trzęsły mi się ręce, uśmiechałam się do ekspedientek, spotkanym na ulicy obcym smutnym staruszka mówiłam "dzień dobry". Potem pojechałam do kolegi na wakacje. Byłam w tym mieście sama, widziałam je pierwszy raz w życiu, kolega nie wiedział jak wielkiej opieki potrzebuję żeby się zaklimatyzowac. Mało tego, obdarzyłam go uczuciem któreg on nie odwzajemniał. Płakałam jak głupia. Powiedziałam sobie że muszę by silna i jakoś stanęłam na nogi. Byłam już jak wcześniej. Po powrocie patrzyłam cały czas w ścianę, do nikogo nie odzywałam się słowem, bo było mi źle, tam żyło mi się dużo lepiej, czułam się w sumie jakbym miała swoją rodzinę (kolegi rodziców nigdy w domu nie było więc sprzątałam, gotowałam, troszczyłam się o niego i jego młodszą siostrę), miałam złamane serce, straciłam nadzieję. Jakoś tak się stało, że z mamą z którą się nie dogaduję (co właściwie bardzo mi niszczy psychikę) zaczęłam o nim rozmawiac, wypłakałam się jej w rękaw, zrobiło mi się lepieji zaczęłam powoli wracac do życia. Pojechałam nad morze. Tam zaczęły się kolejne schody, ale tu nie warto o tym mówic. Ważne jest za to to, że urządziłam z resztą mecz siatkówki. Od razu kiedy zaczęła się gra wróciły do mojej głowy wspomnienia ze szkoły: straszna ze mnie łamaga, wszyscy mają do mnie pretensje, że przeze mnie przegrali itd. Na wf-ie właśnie zaczęła się moja nerwica. Wszystko tego dnia wróciło. Uciekłam, nie chciałam rozmawiac, wszystko było nierzeczywiste, rozmazane, było mi słabo. Wzięłam pamiętnik i napisałam o tym wszystkim, ulżyło mi. Wróciłam do normalności. Widac, że szkoła nie zapewnia mi przyjemnych przeżyc. Pomyślałam, że to wszystko nie jest zasługą tabletek, tylko braku szoły. Odstawiłam je kilka dni temu. Nie ma różnicy. Teraz wiem już, że w szkole zacznie się od nowa i tabletki nie pomogą. Czuję, że tego roku w tak tragicznym stanie już nie wytrzymam. Moi rodzice nie potrafią zrozumiec choroby (właściwie chyba ich nawet za bardzo nie interesuje). Zapisali mnie na angielski i basen po dwa razy w tygodniu. Oszaleli?! Ostatnio na samą myśl o tym wszystkim się pociełam pierwszy raz w życiu, dostałąm ataku, leżałam na ziemi, dusiłam się płaczem, oddychałam tak głośno że chyba głośniej się nie da, kuliłam się, leżałam w kałuży swojej śliny, a mama miała do mnie za to pretensje (bo podobno coś wymyślam, żeby uniknąc basenu i angielskiego). Była wściekła, tylko siostra próbowała mi pomóc, kiedy tak leżałam i nie wiedziałam co się dzieje. Przez tą sytuację w rodzinie mam ochotę robi to cały czas z nadzieją, że mamie kiedyś zrobi się żal. Gdyby to nie pomogło mogę nawet agresywna trafi do psychiatryka, byle zmiękła. Muszę walczyc z tymi myślami. Potrafię na zawołanie by nieszczęśliwa jak i zadowolona (na moje zawołanie, no chyba że trwa rok szkolny, wtedy nic nie pomaga) a strasznie ciągnie mnie by robi sobie krzywdę, a przecież tak naprawdę pragnę szczęścia! Już nie wiem jak sobie z tym radzic. Co mam robic? z tymi stanami.. z mamą.. ze szkołą.. bo chyba umręna nerwicę!

;(;(;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej.

Rozumie, co masz na myśli. Nie potrafię nazwać to słowami, ale dokładnie jak Ty, mam wrażenie, że zaraz zwariuję, jak coś ze sobą nie zrobię. Najczęściej wówczas się okaleczam żeby przerwać tą nie do wytrzymania plątaninę myśli. Jest ich tyle na raz i są one tak sprzeczne, że nie potrafię tego wytrzymać: czuję się kompletnie zagubiona, zdezorientowana i tak zdesperowana aby to przerwać, że jestem w stanie uderzać głową w ścianę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Na początku chcę powiedziec, że przeczytałam wiele różnych wątków na tym forum i mam nadzieję, że znajde tutaj jakąś bratnią duszę, która mnie zrozumie, bo moi znajomi nie bardzo potrafią...

 

Zacznijmy od początku. Mam 18 lat. Pare lat temu (zupełnie nie wiem, skąd mi się to wzięło), w mojej głowie zaczęły pojawiac się dziwne myśli - że jeśli nie zrobię czegoś ileś razy, nie dotknę czegoś obiema rękami, nie nadepnę na ten a nie inny kafel na podłodze itp., to komuś, kto jest dla mnie bliski, stanie się coś złego. Było to dla mnie bardzo uciążliwe. Na jakiś czas te myśli ustawały, ale zawsze wracały. Dopiero ostatnio w telewizji natchnęłam się na program (Rozmowy w toku), w którym ludzie mieli podobne problemy. Dowiedziałam się, że to nerwica natręctw. Poszperałam w internecie, rzeczywiście na to wyglądało.

 

Ostatnio miałam sporo stresów. Z jednym z problemów zupełnie nie wiedziałam jak sobie poradzic, ze stresu nie mogłam jeśc ani spac, ciagle się zamartwiałam, bałam się. Wtedy zaobserwowałam cos, co mnie zaniepokoiło - drętwienie lewej ręki. Za jakiś czas doszło również drętwienie i uczucie drżenia twarzy, mrowienie głowy, coś jakby ciśnienie czy nacisk w głowie, ból serca, głowy. Chociaż wszystkie te stresy minęły i wszystko jest już jak najbardziej w porządku, dalej odczuwam te dolegliwości. Ostatnio mam również zawroty głowy i taki dziwny ucisk w podniebieniu.

Czy to nerwica lękowa? Z tego co czytałam na tym forum, takie mniej więcej są objawy. Może to dziwne, ale chciałabym, żeby to było to, a nie jakaś choroba - czasami boję się, że jestem na coś chora. Albo... że skończe w wariatkowie.

 

Nie mam komu o tym opowiedziec, boję się, że jak powiem mamie, to niepotrzebnie się wystraszy. A znajomi... już uważają mnie za hipochondryczkę.

 

Bardzo bym się cieszyła, gdyby ktoś mi odpisał.

Pozdrawiam.

 

P.S. Czy rzeczywiście człowiek może wmówic sobie coś tak bardzo, że pokażą się objawy jakiejś choroby, ból?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To samo. Powiedz mi, czy ty sie leczysz? na co chorujesz, ile czasu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Martwie sie, nie ukrywam. Miewam dziwne objawy fizyczne, a dzis odkrylem na szyi pod zuchwa sporo powiekszone 'obiekty' pod zuchwa. Zastanawiam sie czy to kolejny etap nerwicy, czy cos wiecej. :|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym raczej już powinieneś iść do lekarza, bo my Ci nie stwierdzimy co to jest nawet tego nie widząc, a tym bardziej nie mając żadnych kwalifikacji. Więc z tym problemem do lekarza trza iść ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

PTSD = 10 lat anoreksji i depresji = nerwica lękowa i natręctw. Razem będzie 16 lat. Tak, leczę się od trzech latek. Unormowałam PTSD, wyleczyłam się z anoreksji. W moim przypadku powodem tego zamieszania w głowie było - że tak powiem - błędne ukształtowanie mojego sposobu myślenia. Miałam poglądy, które nie są całkiem normalne w realu. Stąd, podczas konfrontacji z otoczeniem i nawałem wielu rodzai osądów, poglądów czułam się kompletnie splątana, ponieważ z czasem docierało do mnie, że moje poglądy są błędne. Jednak bywało i tak, że przyczyną były (i są) osoby, które robią tzw. "pranie mózgu". Chodzi o ludzi, którzy często zmieniają zdanie, mówią tak a robią inaczej. Ponieważ właśnie jestem na etapie budowania od początku mojego systemu wartości takie osoby potrafią wprowadzić niezły bałagan. Jest jeszcze jedna sprawa. Brak autorytetów. Nie ma sensu poszukiwać takowych w otoczeniu - należy szukać w sobie. Jeśli nie jesteś czegoś pewien (siebie), wówczas ulegasz sugestią, podważasz własne odczucia i stąd to zamieszanie. Trzeba trochę więcej zaufania do siebie.

Można sobie pomóc poprzez psychoterapię indywidualną, jednak najskuteczniejsza jest grupowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiesz, objawem towarzyszącym nerwicy może być osłabienie odporności organizmu. Wówczas częściej zapadasz w przeziębienie, choroby również związane z układem oddychania. Rada? Cóż, wspomagać system immunologiczny. Ale niewiele (nic) nie piszesz czy chorujesz na nerwicę. Tak czy siak warto skonsultować się w sprawie powiększonych węzłów chłonnych z lekarzem, np. rodzinnym i zaaplikowanie stosownych leków. Nawet zwykłe zapalenie węzłów chłonnych może spowodować niemiłe następstwa: zapalenie ucha itp. Więc do lekarza i napisz, jaką diagnozę Ci postawił :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio miewam glosy w myslach, roznawe. Slysze wlasne mysli. Nie zniose tego dluzej, nie wiem co jest powodem. Kiedys, jak bylem maly mi sie wydawalo ze pajaki widywalem na scianach. Jak bylem chory, to pewnego razu zaczalem krzyczec, ze wszyscy sa glosno, kazdy dzwiek mnie przyszywal. Od tamtego czasu nie mialem zadnych dziwnych epizodow raczej, poza glosami w myslach. Boje sie strasznie choroby psychicznej, chorobliwie, mam niektore jej objawy. Jestem zrozpaczony. Nie wiem w ogole co o tym myslec. Hipochondryk to ja jestem, ale mysle, ze w tym przypadku mam powody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie nakręcaj się negatywnie. Też słyszę głosy, mam omamy wzrokowe i koszmarne sny (również na jawie). Psychiatra przepisał mi odpowiednie leki i jest dużo lepiej. Te nieprzyjemne (i niebezpieczne) objawy zanikają :lol: Watro więc skonsultować się z specjalistą. Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny. Psychiatra może też skierować Cię na specjalistyczne badania (np. neurologiczne), żeby wykluczyć fizyczne zaburzenia. Ale najważniejsze, żebyś się nie nakręcał negatywnie! Nie wmawiaj sobie, że jesteś chory psychicznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kochani, wszyscy tutaj macie nerwice, jedni natrectw inni lekowa, leki lecza objawy poprzez rozluznienie miesni szkieletowych , nie lecza przyczyny i na dluzsza mete stosowanie farmakologii jest szkodliwe. uzaleznia i czesto po dluzszym stosowaniu odstawienie nasila jeszcze objawy. mowie to po to zebyscie uswiadomili sobie fakt iz nie tedy droga, przyczyna nerwicy to jakis problem ktory musicie sobie uswiadomic, i starac sie go rozwiazac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Igiełka nie wiem czy zauważyłaś ale my o tym wiemy :)

poza tym rozumiem Twoją fascynację metodą Rogera Bakera, ale nie każdemu ona pomaga nie ma co generalizować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hm, Twój tok myślenia Sabina przypomina mój gdy chorowałam na anoreksję. Czy ty masz anoreksję?

Gdy widziałam kogoś przy kości, biegłam do domu i robiłam 1000 brzuszków. Bałam się, że będę tłusta. Nie chodziło o to, jak ten ktoś wygląda, chodziło o to jak ja wyglądam. Jeśli ktoś miał parę kg za dużo wcale nie oznaczało to, że go automatycznie skreślałam czy coś. Skreślałam automatycznie siebie. Ta fobia przybrała takie rozmiary, że uważałam, że jakbym miała przytyć o parę kilo wolałabym się zabić. I próbowałam się zabić. Parę razy. Z tego powodu :?

Ale schiza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popieram tez nie jestem za lekami ,Igiełka nie ma co tłumaczyc bo i tak nikt nie słucha , ja juz dawno sobie odpusciłam.Dochodze do wniosku ze i tak zrobi kazdy to co uważa ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Popieram tez nie jestem za lekami ,Igiełka nie ma co tłumaczyc bo i tak nikt nie słucha , ja juz dawno sobie odpusciłam.Dochodze do wniosku ze i tak zrobi kazdy to co uważa ;)

 

dokładnie tak każdy zrobi to co uważa i nikt z nas nie ma prawa go oceniać to życie i wybór każdego z nas ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×