Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Fergi2

Jak wytlumaczyc doroslemu ze moze byc uzalezniony do gry

Rekomendowane odpowiedzi

Moj zwiazek sie rozlatuje a wlasciwie prawie sie juz rozlecial przez gre komputerowa.Moj partner jakies 2 lata temu zaczol grac w gre na poczatku gral tak normalnie dla rozrywki potem coraz wiecej jak stracil prace to juz gral cale dnie .Gra tak od roku conajmniej. pracy niby szuka ale coraz bardziej mam wrazenie ze szuka tak zeby nie znalesc. Od roku nie ma dnia zeby nie gral . Jak prubuje z nim porozmawiac o czym kolwiek to przeszkadzam , marudze. Stal sie agresywny. wszczyna awantury zeby tylko miec pretekst do grania. Krodko mowiac wszystko co przeczytalam o osobach uzaleznionych i ich reakcjach sie do niego tyczy .Macie moze jakis pomysl jak porozmawiac z takim czlowiekiem zeby chociaz chcial sie zastanowic przeczytac cos na ten temat ?Ja juz prubowalam wszystkiego i nic nie przynosi zadnego efektu jest coraz gozej .Byly swieta a my sie do siebie nie odzywamy bo zrobil awanture z wyzwiskami i cala agresia o to ze powiedzialam ze nie odbral telefonu odemnie bo gral.Co jest prawda.Ja pracuje po 10 godzin ale dla niego to ze on w tym czasie siedzi w domu (i gra )to jeszcze nie powod zeby zrobic cokolwiek.Takie sytlacje to nie nowosc od przynajmniej 7-8 miesiecy jak wracam z pracy to zastaje go grajacego potrafi rowniesz siedziec po nocach albo wstac ze mna o 7 rano i grac caly dzien. Nie mamay zadnych znajomych bo juz od dluzszego czasu odstrecza ludzi od nas , krytykuje nikt nie jest wystarczajaco dobry zeby "isc z nim na piwo" ,w jego opiji wszyscy ktorych spotykamy to glupki i wiesniaki.W stosunku do mnie jest zlosliwy, uszczypliwy a jak probuje mu mowic ze mnie tym rani to uzyskuje odpowiec ze sie zachowuje jak stara baba, jestem sztywna, przewrazliwiona i niemam poczucia chumoru. Dawno juz odkrylam ze robi to celowo zeby sie poklucic i moc isc do drugiego pokoju i grac.Sex go nie interesuje jak juz do czegokolwiek dochodzi to raz na miesiac i moge powiedziec ze mam uczucie ze on odrabia panszczyzne, zadnych emocji w tym nie ma .Prubowalam rozmawiac na ten temat to wrecz mnie wysmial i potraktowal jak nimfomanke ktora o niczym innym nie mysli i wymaga od niego cdow.Krodko mowiac pruba rozmowy na jaki kolwiek temat dotyczacy tego co jest nie tak ze zwiaskiem konczy sie klotnia lub stwirdzeniem ze problem mam ja i to ja powinnam sie leczyc on jest swiety wszystko zawsze robi jak potrzeba" a jak ci sie niepodoba to wyp..." Jak mu wytlumaczyc ze jego zachowanie nie jest normalne ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się wydaje, że on nie jest uzależniony od gry...jest zwykła świnią.

 

Utrzymujesz go? W jaki sposób zdobywa środki do życia? Ile ma lat?

Jeśli zdrowy gościu nie chce iść do pracy a kobieta go utrzymuje to ma super wygodną sytuację. Kto by nie siedział cały dzień w domu grając w gry?

Po co z nim jesteś? Dlaczego dajesz się tak traktować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałem powiedzieć, że nie można być uzależnionym od gry. Bo jak nie jedna gra to znajdzie się druga. Gier jest pełno. :-)

Ja przyznam, że zawsze trochę zazdroszczę uzależnionym od gier. Może gry w nadmiarze są głupie, ale jako zapalony gracz stwierdzam, że to coś może wciągnąć i warto temu poświęcić czas. A że grać mi się nie chce to zazdroszczę tym, których to jeszcze kręci.

 

Ale do tematu. Tak jak wyżej, wydaje się, że chłopak się przyzwyczaił do dobrego i zwyczajnie wykorzystuje tę możliwość. Rady nie mam, bo nie znam się na zmianie zachowania drugiego człowieka, to prawie niemożliwe. Nawet agenci CIA mają z tym problem, żeby zdobyć informacje od więźniów.

 

Może spróbuj zrozumieć hobby chłopaka, gry potrafią wciągnąć. Masz tam cały świat, w którym zawsze się coś dzieje. Jest wesoło i człowiek czuje się potrzebny. Ale kiedyś nie miałem komputera i życie wcale nie było gorsze, więc to nie jest reguła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nieutrzymuje go .Dostaje zasilek i dodatek do mieszkania.Po co z nim jestem to inna kwestkia nad ktora sie zastanawiam bo coraz wyrazniej widze ze mu nie zalezy ani na tym zwiasku ani na mnie.Natomiast rozejscie sie nie jest tak do konca mozliwe bo ze wzgledow finansowo nieszkaniowych na razie nie moge sie wyprowadzic a on tego nie zrobi na pewno.Sama sie zastanawiam czy to jest uzaleznienie od gry czy cos wiecej jak " bycie zwykla swina" na przyklad .Tyle ze on taki nie byl zanim sie nie zaczelo granie calymi dniami , nie mowie ze byl idealny o nie nie ale tak sie nie zachowywal .Ja juz sama nie wiem co robic ,jestesmy ze soba 10 lat on ma 42 lata ja 39 , zawsze myslalam ze to jest to , teraz juz nie wiem nawet czy chce zeby to bylo to.Mysle ze w tej sytuacji najlepiej by bylo skorzystac z porady psychologa tylko jest jeden problem ,(poza oczywiscie prawie calkowitym brakiem mozliwosci skozystania z takiej pomocy tu gdzie jestem), nie mam pojecia jak go namowic zeby chociaz chcial pujsc do psychologa.?A z drugiej strony coraz czesciej lapie sie na tym ze nie wiem juz czy warto sie tak szarpac.

 

-- 01 sty 2015, 18:10 --

 

monk.2000 wybacz ale cos co eliminuje kogos z zycia i przyslania mu caly swiat tak ze sobie z zyciem nie radzi to nie jest hobby.Dopuki to bylo hobby to sie interesowalam i chociaz sama niegralam sluchalam jak mowil o postaciach i ludziach z ktorymi gra , teraz juz nic dla niego nie istnieje tylko gra a kazde moje zainteresowanie gra jest odbierane jako wstracanie sie , nieomalze jak bym mu rodzine atakowala , jakis miesiac temu najpierw sie na mnie wydarl ,ale tak jak najagresywniej wulgarnie i glosno potrafi a puzniej sie obrazil i 3 dni nieodzywal bo stwierdzil ze rozlaczylam mu internet i mu postac umarla .Mamy do kitu lacze ktore sie rozlancza czasem kilka razy dziennie i on otym wie , nie musze dodawac ze nie dotykalam rutera a nawet wiecej nie wiedzialam ze sie rozlaczylo bo akurat nie kozystalam z neta. Wiesz nie jestem pewna czy masz czego tym ludzia zazdroscic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomóc może sobie tylko on. I to on musi chcieć. Do niczego go nie zmusisz.Jeśli on nie widzi problemu i ma pieniądze na życie to czemu sobie psuć sielankę?

Wiele osób dużo by dało by siedzieć całymi dniami i grać w gry. Uciekanie od rzeczywistości (nie radzenie sobie w niej) to najczęstszy bodziec do tego by uciekać w uzależnienia a wirtualny świat jest piękny kolorowy i za pomocą szybkiego klikania w klawisze jesteś superbohaterem a nie nieudacznikiem. Koleś ma kasę, mieszkanie i to co go najbardziej interesuje znajduje się na komputerze. Czasem ty pozrzędzisz za uchem ale w sumie jest dobrze przecież. Czym tu się przejmować, że osoba z którą był 10 lat ma jakieś pretensje? Przecież ma wszystko co mu potrzeba...

 

Jeśli nie masz jak odejść i chcesz o niego zawalczyć to może w Twojej okolicy (albo w najbliższym większym mieście) są ośrodki dla uzależnionych? Większość z nich finansuje gmina, można udać się po psychoterapię dla siebie i wsparcie dla siebie?

Może jakieś wsparcie do AlAnon? To grupy rodzinne wspierające się przy uzależnionym od alkoholu członku rodziny czy przyjacielu. Może rozmowa z takimi osobami otworzy Ci trochę oczy z czym mierzysz się Ty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czaly czas szukam mozliwosci skorzystania z pomocy psychologa nie jest to niestety takie proste bo nie mieszkamy w polsce.Wyprubowalam juz lokalne mozliwosci niestety niejscowi psycholodzy ktorzy sa dostepni maja delikatnie mowiac problemy imigrantow tam gdzie slonko nie zaglada, swoim sie jeszcze zajma , ale mnie (i z tego co sie dowiedzialam nie tylko mnie) potraktowano jak kogos kto im przyszedl czas marnowac i trzeba sie go grzecznie jak najszypciej pozbyc. Dano mi w obu wypadkach nie oceniona rade POROZMAWIAJ Z PARTNEREM. Genijalne prawda. Zwlaszcza ze chodzi glownie wlasnie oto ze nie wiem jak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fergi2, a w jaką grę tak nałogowo gra Twój mąż, jeśli można wiedzieć? Akurat tak się składa, że temat uzależnienia od gier mnie od jakiegoś czasu interesuje ze względu na osobę, którą znam i to, że ciężko mi stwierdzić czy ta osoba jest uzależniona od gier/gry czy jednak nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fergi2, jako kiedyś ostro uzależniony mogę coś poradzić, ale to powiedz jak się nazywa gra w jaką gra, albo chociażby jakiego typu to gra, chociaż z tego co zrozumiałem to społecznościówka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łapa, jeśli Fergi2 nie odpowie, to czy mógłbyś się odnieść do gier z gatunku MMORPG? Po czym stwierdzić czy ktoś jest uzależniony, czy też jest to jego tylko/aż (?) hobby (chociaż nie wiem czy takie coś można brać pod uwagę jako hobby)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że od konkretnej gry też można się uzależnić. Przynajmniej dochodzę do takiego wniosku po przykładzie, który znam. Człowiek grał w rożne gry, ale tylko przez jedną olewał wszystko i wszystkich do okoła.

Fergi2, piszesz, że reaguje agresywnie i nerwowo, co jest bardzo charakterystyczne dla osoby uzależnionej. On musi sam zrozumieć, że jednak coś jest nie tak, aby to się zmieniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Fergi2, powiem Ci że ja również jestem uzależniony od gier. Moim zdaniem powinnaś postawić go w poważnej sytuacji. Musi dokonać wyboru - Ty albo gry. Musisz mu dać do zrozumienia, że nie jest prawdziwym facetem tylko dzieciakiem, słabą ciotą, która nie potrafi pozbyć się swojej słabości i nie potrafi zaspokoić swojej kobiety. Albo po męsku skończy z grami, albo z Wami koniec. Prędzej czy później i tak nie wytrzymasz i go rzucisz, ale możesz zrobić kontrolowany manewr i spróbować odciągnąć go od gier tak jak mówię.

 

Gry komputerowe to nie hobby. To strata cennego czasu, który można przeznaczyć na REALNE życie. Trzeba temu facetowi wpoić do pustego łba, że tylko cioty marnują czas na grach, wjechać mu na ambicję. Prawdziwy facet zabiera swoją kobietę w jakieś fajne miejsca chociażby na głupi spacer, tymczasem on woli zabawiać się grami jak dzieciak. Nie wiem ile on ma lat bo nie napisałaś, ale gdybym ja miał dziewczynę, wychodziłbym z nią bardzo często przynajmniej na spacer. Jest tyle możliwości, a on siedzi na dupie i gra... Niech uważa, żeby nie przegrał swojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Black Swan łap, najlepsze co znalazłem kiedyś chyba nawet na tym forum. Podpisuje się wszystkimi ręcami.

Witam wszystkich forumowiczów

Dobrze, że jest miejsce, gdzie można podzielić się swoimi doświadczeniami. No więc pora dorzucić swoje trzy grosze. Piszę to dlatego, że wyszedłem z ciężkiego uzależnienia, mam nadzieję, że opisując swoją historię pomogę komuś w podobnej sytuacji. Ale po kolei:

Źródło

Najbardziej szczytowy okres uzależnienia przypadł u mnie na czas grania w WoWa. Zaczęło się w wakacje kupiłem podstawkę plus wszystkie dodatki i zacząłem grać. Na początku było to dość niewinne. Pierwszy tydzień upłynął na zasadzie niemożliwej fascynacji, że wreszcie gram na globalu ( wcześniej były to prywatne serwery i wtedy potrafiłem się ograniczać, w szkole szło mi całkiem nieźle, brak konfliktów ze znajomymi itd.) także granie po 7 godzin mnie nie martwiło, potem się o dziwo ograniczyłem kilkukrotnie ( do ok. 2 godzin ). I w końcu.... przestałem grać.

Rozwój

Wróciłem do gry chyba w następne wakacje (później się dowiedziałem, że wakacje to okres najsilniejszego oddziaływania takich uzależnień, ze względu na dużą ilość wolnego czasu i brak jakichś większy obowiązków). Tu się już zaczęło na poważnie. Nawet nie potrafię dokładnie wskazać, kiedy się dokładnie uzależniłem. Teraz jak sobie to staram przypomnieć to wydaje się jakbym przeszedł od normalnego życia i rekreacyjnego grania do nawalania w ciągu dosłownie tygodnia. Grałem może po 6 godzin w tygodniu i po 10-15 w dni wolne. Gdy udało mi się znieść zakaz rodziców na granie do 21 potrafiłem siedzieć 24-1 nic sobie nie robiąc z tego, że mimo wszystko to jednak za długo i będzie kolokwialnie mówiąc opieprz.

Okres uzależnienia

Oczywiście wystąpiły u mnie te stereotypowe objawy typu olewanie szkoły ( średnia spadła mi z powyżej 5 do poniżej 4, mimo to nie dawało mi to do myślenia), izolacja (praktycznie brak jakichkolwiek, bliższych kontaktów), niechęć do jedzenia (przecież to cenny czas, który można poświęcić na granie, mógłbym powiedzieć, że nie jadłem tylko przełykałem potrawy, nawet nie czując smaku, chyba gdyby ktoś mnie zapytał co jadłem to nie potrafiłbym odpowiedzieć), mania (natrętne myśli o grach praktycznie non-stop, nie będę pisał kiedy się pojawiały, bo pojawiały się po prostu zawsze, gdy robiłem coś innego niż granie. Chociaż nawet podczas gry już myślałem jakim to zaraz będę ekstra szamanem i że zaraz będę miał talent, który da mi ekstra atak),bezsenność.

Kupiłem sobie w końcu słuchawki, jak dołączyłem do polskiej gildii i muszę powiedzieć, że moja izolacja była już wtedy tak silna, że nawet na komunikatorze głosowym przez pierwszy dzień nie potrafiłem się odezwać.

Dalej też wszystko stereotypowo: expienie, cały czas, cały dzień, potem gdy już osiągnęło się max level teraz tylko instancje cały czas te same instancje byle coś wypadło, byle lepsza postać, byle móc iść w końcu na ICC. Potem zacząłem dzielić konto z moim znajomym, gdy on wchodził mnie wywalało, a żeby odciągnąć swoje myśli od WoWa i nie mogąc znaleźć sobie innego zajęcia zacząłem grać dosłownie we wszystko co miałem i co mi wpadło w ręce, obrazowo powiem że gier miałem tyle, że nie mieściły się na pasku szybkiego uruchamiania (rozciągniętym na całą szerokość ekranu!). Nie potrafiłem się skupić na żadnej grze dłużej niż godzinę. To kolejny skutek uboczny WoWa który bardzo mocno rozprasza uwagę, ponieważ uczy nas aż wręcz niezdrowej wielozadaniowości, od gracza wymaga się robienia 5 czynności naraz i monitorowania naraz kilkudziesięciu wskaźników,komunikatów,buffów itd.

Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyły codzienne kłótnie o moje lenistwo i nic nie robienie. Wiadomo o co chodzi nie będę się nad tym rozpisywał tak samo jak nad tym, że po zakończeniu grania te kłótnie po prostu się skończyły.

Wyjście

Hmmm to było blisko moich urodzin (niezły zbieg okoliczności) i pamiętam, że pewnej nocy około 1 rano pokonałem ostatniego bosa w grze. To było wspaniałe uczucie. Kilka dni wcześniej rozsypała się gildia do której należałem. Kończył się mój prepaid. Więc... postanowiłem się skończę grać i już. Początkowo grę zarchiwizowałem, jakby mi się odwidziało ale potem ją usunąłem do końca. Konto nadal istnieje.

Jak sobie z tym poradzić

Po pierwsze warto znać mechanizmy uzależniające takich gier. W MMO są aż dwa: nagroda za ulepszanie swojej postaci ( zauważmy, że cały czas idziemy do przodu, doświadczenie, ekwipunek, osiągnięcia, poziom. Cały czas zdobywanie i zdobywania, a twórcy za pomocą dodatków i patchów sprawiają, że to zdobywanie się nigdy nie kończy) i współzawodnictwo z innymi (rankingi, osiągnięcia, realm first, szacunek "progamerów" żeby wzięli nas na instancje).

Takiej gry się nie da przejść, a nasze mózgi bardzo silnie przywiązane do mechanizmu nagrody chcą go cały czas pobudzać co prowadzi do uzależnienia. Na podstawie swojego doświadczenia i wiedzy naukowej (interesuję się psychiatrią i mam na to czas bo NIE gram już tyle, ale to swoją drogą) udzielę kilku rad, którzy chcą się wyrwać z tego nałogu.

-Musisz się zastosować do tych, jak je przeczytasz to NIC Ci to nie da, trzeba to wprowadzić w życie, a jak się nie coś nie uda to nie stosować mechanizmu -"już teraz zawaliłem, więc to co zrobię dalej nie ma znaczenia" tylko wziąć się w garść i próbować dalej

-Ustal sobie moment w którym zakończysz grę, (np. pokonam tego bossa i koniec), moment musi być na tyle doniosły, żeby dał Ci na tyle duża satysfakcję jakbyś ukończył jakąś grę, a zarazem niezbyt odległy w czasie (powiedzmy miesiąc)

-Często można usłyszeć rady typu: skasuj konto, połam płyty. Co za brednie. Przecież wiadomo, że nikt nie połamie płyt na które wydał kupę kasy i konto w które włożył masę pracy. Lepszym rozwiązaniem jest. Zapakowanie płyt w karton i oddanie komuś na przechowanie na powiedzmy dwa lata i żeby Ci oddawał gdy o to po prosisz. To samo z kontem: dajesz komuś hasło i login a on je zmienia i Tobie ich nie udostępnia też powiedzmy przez dwa lata.

-Może powinienem na tym wspomnieć na początku, bo jest to bardzo ważne. Zdawać sobie sprawę z problemu. Olej jakieś internetowe testy. Po prostu porównaj swoje życie przed i po tym jak zacząłeś grać. Zobacz jak żyjesz, jakie masz relacje z rodziną, co robisz poza graniem, co wywiązujesz się ze swoich obowiązków. Ale najważniejszym i najlepszym testem na to czy należy co zacząć z tym robić jest sprawdzenie czy wytrzymasz miesiąc bez grania. Dla człowieka bez uzależnienia to żaden problem. Jeśli Ci się nie uda trzeba działać i to już.

-Pomocne może okazać się opisanie sprawy na takim forum jak to bo wtedy analizujesz swoje życie i widzisz jak wygląda sytuacja

-Zadeklaruj się komuś, że przestajesz grać i poproś tą osobę o pomoc

To tylko kilka rad, ale w mojej opinii, byłego maniaka powiem, że mogą być Twoją główną obroną.

Współcierpiący

Jeżeli osoba Ci bliska nie potrafi ograniczać sobie grania i jest nałogowcem, powinieneś/aś uświadomić mu to jak bardzo jest w to wciągnięta (taki ktoś sam tego nie zauważa, po prostu uważa, że jest to jego hobby, też tak sądziłem. Ale to nie jest pasja tylko przymus) i ustalenie planu działania w zwalczeniu nałogu. Najważniejsze to przede wszystkim być bez względnym w respektowaniu go. Tak, dokładnie, nie iść na żadne układy, bo taka osoba, gdy zasiada do gry to tak jakby zmieniał się jej obraz postrzegania świata i tego jak pojmuje gry (to też wynika z mojego doświadczenia)

Gdy już się skończyło

Wiele osób zadaje sobie pytanie czy można wrócić do grania. Ja na przykład kilkakrotnie próbowałem i zawsze to kończyło się "mini-nałogami", gdzie grałem non-stop dopóki nie skończę gry. Teraz znowu spróbowałem i stwierdziłem, że to bezsensu i kończę definitywnie z graniem, gdyż prościej będzie mi w ogóle nie grać niż grać z umiarem. Mimo to ciągle, gdzie siedzi we mnie chochlik, który próbuje mówić: jest piątek zagraj sobie masz dużo czasu; zainstaluj grę teraz będziesz grał z umiarem. Nie. Głupotą jest się ładować do tego samego bagna. Trzeba odczekać kilka lat, aż bagno wyschnie. Inaczej mówiąc trzeba sobie dać czas na "urealnienie siebie" tj. nie grać wcale w żadne gry (nawet on-line) przez rok, dwa, pięć, może się zdarzyć, że niektórzy w ogóle nie będą już grać. Ale trzeba uważać bo nie wiadomo czy bagno wyschło czy teraz to ruchome piaski, które wyglądają niewinnie, ale gdy tylko na nie staniesz jesteś uziemiony tak samo jak kilka lat temu.

 

Znajomi

Jeśli chodzi o WoWa to nie miałem kogoś blisko przy sobie, który by ze mną grał, czasem się widywaliśmy, więc wpływ tej osoby w fazie gdy już grałem można uznać za znikomy. Ale za to ludzie wciągali mnie w różne inne gry np. Minecraft.

Co zrobić w wypadku, gdy ktoś kogo znamy również gra? Wiadomo, że niewątpliwe taka znajoma osoba potrafi zachęcać do grania, ale nie wiem czy odcinanie się ma jakikolwiek sens... Popatrzmy realnie - teraz większość (nawet dziewczyny) w coś lubi sobie pograć - skończysz ze znajomością z kimś kto gra w WoWa, to zaznajomisz się z kimś kto gra w GTA. Dodatkowo taka projekcja całkowitej winy za swoje uzależnienie na drugą osobę, no nazwijmy to delikatnie jest odsuwaniem odpowiedzialności za uzależnienie od siebie samego.

 

Dobrze, teraz pora na te dodatkowe spostrzeżenia.

Cały czas ludzie mówią co należy zrobić, aby przestać grać, ale nie jest problemem przestać grać tylko utrzymanie tego stanu.

Zastanówmy się co głównie może nas przymusić do powrotu do nałogu.

Uzależnienie to jest typowo psychiczne, więc objawy somatyczne jeśli już się pojawią, będą praktycznie nie zauważalne, lub będą wynikiem stanów i zachowań stricte psychicznych.

 

Najważniejszym chyba czynnikiem są natrętne myśli i wyobrażenia na temat gier.

Każdy, lub przynajmniej większość domyśla się o co chodzi - ponowne przeżywane niesamowitych momentów z gry, wyobrażanie sobie przyszłych zachowań w grze, która pomogą nam umocnić swoją pozycję w rankingu, wbić kolejny poziom, czy posunąć o krok dalej do ukończenia gry. Dalej są myśli (obsesyjne, natrętne) o standardowej treści: "muszę jak najszybciej ukończyć grę/osiągnąć kolejny poziom" itd.

Są jeszcze myśli za pomocą, których sobie staramy wmówić, że granie 5 godzin dziennie wcale nie jest złe. Często używane są argumenty typu: to moje hobby, sprawia mi to radość, ludzie czytają książki 5 godzin dziennie i nikt nie uważa tego za uzależnienie.

Oczywiście to wszystko wynika z tego, że nasz mózg (ego) dwoi się i troi, aby tylko przekonać nasze superego, żeby wydało "pozwolenie" na to, żeby mógł sobie zagrać. Trzeba do tego wiedzieć, że mózg bardzo lubi utarte szlaki i zawsze w działaniu dąży do względnej homeostazy, odbywa się to przez stosowanie utartych pętli nawykowych, unikanie sytuacji w których coś może się nie udać/ wymagają wysiłku.

 

Jakie z tego wynikają rady:

1.NIGDY nie można sobie pozwolić na JAKIEKOLWIEK tłumaczenie swojego nałogu. Zawsze jak się w czymś zatraca bez reszty (idee nad wartościowe, nałogi ) kończy się to źle ( weźmy na przykład ćwiczenie na siłowni: Kilka godzin w tygodniu pomoże nam rozwinąć masę mięśniową/ schudnąć/ poprawić kondycje, ale jak będziemy ćwiczyć przez 3 godziny dziennie to po 1-2 latach zamienimy się w Pudziana, nawet jeśli nie będzie to naszym celem, a podrzucać ciężary będziemy tylko dlatego, że to lubimy ). Nałogowe granie szkodzi (patrz poprzednie 27 stron) i nie ma tu miejsca na jakiekolwiek dyskusje, wszelką argumentacja jest błędna i spowodowana chęcią powrotu do grania (zauważmy, że osoby nieuzależnione nie widzą racjonalnego wytłumaczenia dla nadmiernego siedzenia przy komputerze).

Oczywiście, może się zdarzyć, że ktoś sobie znajdzie jakieś niemożliwie ważne usprawiedliwienie, ale jeśli porówna je z argumentami "przeciw" to na pewno nigdy nie otrzyma rachunku dodatniego (pozytywnego).

2. Wyobrażenia - polecam osobiście poczytać na temat medytacji, wbrew pozorom nie jest to siedzenie po turecku i wydawanie z siebie mniej lub bardziej dziwnych dźwięków i odgłosów buczenia. Jest to po prostu sztuka... nie myślenia ( Chodzi rzecz jasna o uświadomione procesy myślowe nad którymi mamy kontrolę). Zainteresowanych odsyłam do literatury lub szybkich poradników na stronach internetowych.

Ewentualnie można najzwyczajniej przerzucić myśli na coś innego, lub starać się bardziej skupić na aktualnie wykonywanej czynności, ale to już zależy kto jak woli.

3. Natrętne myśli - Tu warto zastosować połączenie punktu 1. i 2.

 

Jak już komuś uda się pokonać to wszystko to ma już praktycznie z górki oczywiście nie stanie się to wszystko z dnia na dzień.

Ale jest jeszcze jedna ważna zasada: żadnych kompromisów, nie "negocjuj" z uzależnieniem (np. od dziś gram 2 godziny zamiast 7 godzin) zniszcz je, dopiero gdy masz pewność, że jest wolny możesz wrócić do gry. Jeśli jeszcze nie jesteś wolny, a cały czas wracasz do niej, to zastanów się co Cię do tego przymusza i zrób coś z tym.

...

Gry komputerowe to nie hobby. To strata cennego czasu, który można przeznaczyć na REALNE życie.

... Lol? Nie? Oczywiście, że to hobby jak każde inne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mataforgana, nie uzależniasz się od jednej gry, ale od gier w ogóle. To jest uzależnienie od wirtualnego świata w którym możesz osiągać rzeczy jakich nie jesteś w stanie osiągnąć w realu. Możesz być super komandosem, rycerzem ratującym świat przed siłami zła, policjantem który mści się na mafii, możesz dowodzić niezliczonymi armiami na polach bitew, podczas gdy w realu jesteś bezrobotnym śmieciem który nic nie potrafi zrobić. Owszem niektóre gry wciągają mocniej, bo oferują mocniejsze doznania oraz istnieje w nich możliwość poprowadzenia potężniejszej postaci przeciwko wirtualnym wrogom, ale nie znaczy to, że człowiek uzależnia się tylko od jednej gry.

 

-- 07 sty 2015, 22:17 --

 

Gry komputerowe to nie hobby. To strata cennego czasu, który można przeznaczyć na REALNE życie.

... Lol? Nie? Oczywiście, że to hobby jak każde inne.

Co Ty mi tu pitolisz gościu... przegrałem co najmniej 15 lat więc wiem co mówię. Swoje suche teorie schowaj sobie do kieszeni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorius17, Twoje podejście jest bardzo rozsądne. Dlaczego nadal jesteś uzależniony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mataforgana, bo jestem słabą ciotą, a nie facetem. To cholerne błędne koło. Nie mam sukcesów w życiu prywatnym, więc staram się osiągać sukcesy w grze, zabić myśli o beznadziejności mojego życia, chociaż na chwilę. Miałem ostatnio kilkumiesięczny okres kiedy nie grałem. Teraz znowu zacząłem... Znowu ciągnie mnie do tych pieprzonych gier.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorius17, nie ucz ojca dzieci robić, bo grałem w gry z 13 lat, z czego z 6 byłem ostro uzależniony. Więc moje teorie są raczej "mokre".

Gry komputerowe to hobby jak każde inne, jeden jest kinomaniakiem, drugi (to ja) książkoholikiem, trzeci graczem, inny imprezowiczem, kolejny wreszcie zwariowanym melomanem. Każda rozrywka

To strata cennego czasu, który można przeznaczyć na REALNE życie.
, to że przez Twoje posty przebija zgorzknienie, bo, być może, nie potrafisz sobie poradzić z uzależnieniem to już nie mój problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Łapa, z filmów, książek, czy muzyki można wyciągnąć jakąś wartość, poznać dzięki nim świat. Z gier można wyciągnąć jedynie przekrwione oczy, nadwagę, ograniczenie intelektualne, ponieważ zamiast poznawać świat, spędzasz czas przed grami, które niczego Ci nie dadzą. Jeśli się nie rozwijasz - cofasz się. Tak jest z grami. One hamują rozwój. Nie mów mi więc, że gry to hobby. Hobby rozwija. Gry nie rozwijają. Gry to tylko rozrywka, a nie hobby. Nie dają Ci żadnej wiedzy. Mogą rozwijać refleks, ale czas jaki trzeba w to włożyć jest zbyt cenny, by marnować go dla jednej tylko i mało przydatnej umiejętności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorius17, ja teraz gram tylko w gry z bardzo mocną historią, które bardzo intensywnie angażują mnie emocjonowanie (np. "Heavy Rain", "Beyond: Two Souls", większość gier firmy Telltale Games), moim zdaniem są równie dobre co świetne przedstawienie teatralne, film czy książka. Też dają uczucie katharsis lub skłaniają do refleksji. Wiadomo, że jak ktoś tnie w MMO, shootery czy Hack 'n slashe to raczej nic ciekawego nie wyniesie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak jak mówiłem wcześniej - gry to jedynie mniej lub bardziej pusta rozrywka. Niektóre zawierają dobrą fabułę inne nie, jednak żadna z gier nie jest warta świeczki, że tak powiem. Człowiek żyje maks 120 lat, a przeciętnie 60. W czasie który poświęcasz na gry można zrobić tyle realnych rzeczy, poznać świat, nauczyć się czegoś. Gry tego Ci nie dadzą. Jeśli ktoś nie jest uzależniony to ok - gry to fajna rozrywka, przerwa w poznawaniu świata.

Mam kumpli którzy mają swoje dziewczyny. Jeden już się ożenił i wykańcza własny dom. Wszyscy jestesmy w wieku 25 lat. Oni nie marnują czasu na gry. Ja za to przegrałem całą moją młodość. Nigdy nie miałem dziewczyny i zawsze byłem dwa kroki wstecz jeśli chodzi o kulturę osobistą i poznanie świata. Lepiej coś poczytać niż grać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chuba zależy od człowieka moja kolezanka lubi grac w gry i traktuje to jako hobby jedno z wielu ale tez spelnia się zawodo relizuje marzenia i cele . Ja mam takie cos jak mam zamiar grac to mysle ze ktoś w tym czasie fajniej spelnia czas i nie gram wcale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Victorius17, po prostu jakbym czytała o moim własnym podejściu do gier - z tym, że ja nie gram w gry i zdecydowana większość z nich by mnie po prostu nudziła (nie wiem co pasjonującego można odnaleźć w skakaniu teksturą w monitorze - bo po uproszczeniu tym są gry). Tak samo pasjonujące jak fotel babci. Generalnie jakbym miała rozpisać się o grach z mojego punktu widzenia, to byłby to jeden wielki hejt. I strasznie dziwi mnie, że masz do gier takie samo podejście jak ja i jednocześnie jesteś od nich uzależniony! Ja na przykład czegoś takiego jak Wow kijem bym nie tknęła.. Brzydzi mnie wręcz uzależnianie się od tego typu gier.

 

Łapa, ten długachny zacytowany post z poprzedniej strony przeczytałam. Są tam porady, jak zerwać z uzależnieniem, dla mnie generalnie nieprzydatne. Chciałabym raczej postawić diagnozę osobie, którą znam, a która to jest święcie przekonana, że nie jest uzależniona od żadnych gier i stuka się w głowę, jak przytaczam jej jakiekolwiek teksty na ten temat. Dlatego ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy gry jednak mogą być hobby/pasją... Bo tak właśnie uważa osoba, o której wspominam. Ja powątpiewam w to, czy to może być hobby, ale z drugiej strony jeśliby wyeliminować uzależnienie u kogoś, kto zawsze bardzo dużo grał, to czym by to wtedy było? I czy samo stwierdzenie, że ktoś zawsze bardzo dużo grał nie jest już warunkiem spełnionym do bycia uzależnionym?

 

Dla mnie zdecydowanie realny świat jest o wiele bardziej wart uwagi niż poruszające się na monitorze grafiki komputerowe. Chciałabym zrozumieć ten mechanizm, jak to jest możliwe, że ludzie uzależniają się od gier? Nie chcą mieć prawdziwych, realnych, namacalnych przeżyć i doznań? Boją się tak bardzo świata czy co? Boją się porażki w realu? Mają tak niskie poczucie własnej wartości, że potrafią się podbudować jedynie w grach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, jak to jest że ludzie uzależniają się od czegokolwiek? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łapa, bo zwykle daje im to jakieś korzyści, bez których potem, jak już się do nich przyzwyczają, nie potrafią żyć. Zastanawiam się tylko głośno nad tymi korzyściami w przypadku gier...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

black swan, większość gier daje takie same korzyści jak oglądanie horrorów, filmów akcji, czytanie kryminałów czy słuchania disco polo. Też kultura, tylko tej niższej klasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Chciałabym zrozumieć ten mechanizm, jak to jest możliwe, że ludzie uzależniają się od gier? Nie chcą mieć prawdziwych, realnych, namacalnych przeżyć i doznań? Boją się tak bardzo świata czy co? Boją się porażki w realu? Mają tak niskie poczucie własnej wartości, że potrafią się podbudować jedynie w grach?
Dokładnie tak jak mówisz... W realu nie mogę być kimś wielkim, spełnić moich marzeń. To wywołuje frustrację, ból, smutek, gniew. Te emocje mogę zagłuszyć grając. Ratując świat przed zagładą, albo mszcząc się na wirtualnych bandytach. Boję się porażki w realu. Mam skrajnie niskie poczucie własnej wartości. Dzięki Bogu, powoli z tego wychodzę.

 

Mam negatywny stosunek do gier, bo widzę co ze mną robią. Moi kumple są w związkach z fajnymi dziewczynami, budują swoją przyszłość, a ja? Jakie to żałosne... gram...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×