Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ewanna

Dlaczego?

Rekomendowane odpowiedzi

Tytuł jakże dramatyczny.

Do rzeczy: Czy mam depresję? Nikt mi tego nie zdiagnozował. Wiem za to, że nie potrafię już znieść przebywania sama ze sobą. Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze, bo widzę tylko coś ohydnego, jakiś żart w genetycznej loterii. Jestem młoda (24 lata) i co mi z tego? Wszystko dzieje się obok mnie, a ja czuję, że w końcu tego nie wytrzymam.

Nigdy nie byłam w związku, ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby widzieć we mnie kobietę. Godną miłości i pożądania. Godną szczęścia. Nie mam w sobie nic, co mogłabym komuś zaoferować.

Moja własna matka wypomina mi wszystkie wady i nie widzi tego, co się ze mną dzieje. Mam dwie przyjaciółki, ale one mają własne problemy.

Mam po prostu dosyć.

Dlaczego nie mogę być zdrowa? Dlaczego nie mogę spojrzeć na swoje odbicie, uśmiechnąć się i powiedzieć: "Hej, jesteś coś warta"?

Wybaczcie, ale nie wiem, co ze sobą zrobić. Chyba dlatego to wszystko piszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no bo tak bywa, ze jedni rodzą się z jakąś słabszą psychiką

po prostu tak jest było i będzie że jedni są silniejsi a inni wymiękają

 

-- 21 gru 2014, 17:21 --

 

można iść do lekarza poprosić o leki i skierowanie na terapię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam to samo. Dlaczego ja? "Why always me?" Możemy się pocieszyć, że nikt nie jest normalny do końca... Czy inni są rzeczywiście znacząco lepsi??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rico, oczywiście że są lepsi jeśli potrafią dążyć celu, mają pracę, rodzinę,... siłę na wszystko - taki np.typ ludzi jest lepszych ode mnie.

mogłabym mnożyć w czym ludzie są lepsi ode mnie. epopeje można by było napisać.

ludzie ze słabszą psychiką muszę się nauczyć cieszyć z drobnostek które ktoś inny jeszcze nie zdążył im zabrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo masz arystyczną osobowość.

którą ...

albo pozytecznie wyeksploatujesz i rozblysniesz niczym superrnova na tle gwieździstego nieba

albo

rozjebiesz sobie zycie- wybór nalezy do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wel2, do autorki.

ale do Cb tez moglabym cos napisac, tylko nie mam punktu odniesienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do rzeczy: Czy mam depresję? Nikt mi tego nie zdiagnozował. Wiem za to, że nie potrafię już znieść przebywania sama ze sobą. Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze, bo widzę tylko coś ohydnego, jakiś żart w genetycznej loterii. Jestem młoda (24 lata) i co mi z tego? Wszystko dzieje się obok mnie, a ja czuję, że w końcu tego nie wytrzymam.

Nigdy nie byłam w związku, ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby widzieć we mnie kobietę. Godną miłości i pożądania. Godną szczęścia. Nie mam w sobie nic, co mogłabym komuś zaoferować.

Dlaczego nie mogę być zdrowa? Dlaczego nie mogę spojrzeć na swoje odbicie, uśmiechnąć się i powiedzieć: "Hej, jesteś coś warta"?

Wybaczcie, ale nie wiem, co ze sobą zrobić. Chyba dlatego to wszystko piszę.

Cześć:)

W sumie na pytanie czy masz depresje może odpowiedzieć Ci lekarz psychiatra,nie obawiaj się iść do takiego to na prawdę nic strasznego ani uwłaczającego.To co piszesz,jest bardzo podobne do moich przemyśleń( a jestem wg obecnych rankingów jedną z 5 najbardziej depresyjnych osób na świecie),więc może warto kiedyś odwiedzić lekarza.

Od razu widać że masz problemy z akceptacją wyglądu.Myślę że akurat w tym masz bardzo szerokie pole do popisu,w swoim wyglądzie możesz baaaaardzo dużo zmienić,kobiety potrafią czynić cuda jeśli chodzi o takie sprawy,wiem że jeśli zaprzęgłabyś swoje kobiece zdolności do tego żeby zadbać o siebie to szybko poprawiłabyś nieodociągnięcia i zaakceptowała siebie.

 

A pytanie dlaczego nie mogę być zdrowy/a to element choroby.Sam zadawałem je sobie milion razy,codziennie przed snem,gdy mam 5 minut na podsumowanie dnia.I nic nie wymyśliłem.Bo nie ma żadnego powodu,los tak chciał.Ja staram się w takich chwilach myśleć o ludziach którzy mają mniej.Nie mam raka,nie jeżdzę na wózku,nic mnie nie boli,jestem fizycznie zdrowy,młody,mamy jeszcze czas żeby nasze życie się poukładało.Tylko częścię trzeba myśleć o przyszłości.Nie koncentrować swoje uwagi na tym co było,nie analizować przyczyn,tylko bardziej zmieniać,coś działać.Jesli pytasz skąd wziąć energię do działania,to pojawi się ona gdy zmienisz myślenie.Tzn.sprobuj utrzymywać się w dobrym albo chociaż przyzwoitym nastroju jak długo bedziesz w stanie.Odpychaj złe myśli,unikaj sutuacji,ludzi,zdarzeń,rozważań które obniżają twój nastrój a zabieraj się za takie które przynoszą Ci endorfiny.

Podstawa to dobry nastrój,zauważ jakie myśli/zdarzenia/ludzie Ci go zabierają i nie daj sobie go wyszarpać nie ważne co :angel:

 

Wiem że to trudne,sam idę tą drogą,ale widzę pewne rezultaty także mogę Ci polecić taki sposób z własnego doświadczenia:)

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od razu widać że masz problemy z akceptacją wyglądu.Myślę że akurat w tym masz bardzo szerokie pole do popisu,w swoim wyglądzie możesz baaaaardzo dużo zmienić,kobiety potrafią czynić cuda jeśli chodzi o takie sprawy,wiem że jeśli zaprzęgłabyś swoje kobiece zdolności do tego żeby zadbać o siebie to szybko poprawiłabyś nieodociągnięcia i zaakceptowała siebie.

 

Działam w tym zakresie cały czas. Sporo schudłam, cały czas ćwiczę, żeby moje ciało wyglądało przynajmniej odrobinę tak, jak tego pragnę. Wiem, co robić, żeby tuszować wszelkie inwazje na mojej cerze, wiem, jak się ubrać.

Ale to nie zmienia faktu, że są cechy, z którymi bardzo trudno jest walczyć, co potwierdzą pewnie kobiety, które straciły kilogramy i te, które rodziły dziecko.

Poza tym nie jestem całkiem fizycznie zdrowa, więc to też pewne utrudnienie.

Nie chcę, żeby to zabrzmiało, jak bezwartościowe wymówki. Po prostu robię, co jest obecnie w mojej mocy, ale często tracę wiarę, że jest sens się męczyć.

 

Niemniej, dziękuję za Twoją wypowiedź, wezmę sobie Twoje rady o działaniu na "plus" do serca.

:brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dean dobrze mówi. Trzeba coś działać cały czas, starać się coś robić, przebywać wśród ludzi najczęściej (na mnie to przeważnie dobrze działa, no chyba, że są to nieodpowiedni, nieinteresujący mnie ludzie, bądź mnie chwyta pogarda do ludzi). Trzeba ogarnąć robotę, trzeba z czegoś żyć. Mieć/znaleźć jakąś pasję, zainteresowania - to jest trudne, bo np. nasza wymarzona pasja/hobby jest kosztowna. Dochodzi tu też kwestia motywacji, chęci do robienia tego, nie odpuszczania. Niestety zawsze miałem z tym problem.

Dla mnie osobiście duże znaczenie mają kontakty międzyludzkie mimo, że jestem nieśmiały i czasem można odnieść wrażenie, że się nudzę, gardzę ludźmi, ewentualnie że jestem nudziarzem i nie mam nic do powiedzenia. Dlatego póki jeszcze mam okazję muszę działać w tym zakresie (tzn. mam jeszcze znajomych na studiach np.). Druga kwestia, która dla mnie jest ważna, to właśnie praca i tu muszę się zdobyć na wyżyny chyba mojej motywacji i samozaparcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To taka samo nakręcająca się pozytywka...

trzeba zacząć grać inną melodię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Dokładnie jak w podpisie Follow. Nie ma lekko. Niestety ja jestem pierdolnięty, więc pewnie nawet jakby mi dobrze było (załóżmy bogaty i super żona, może dzieci) też by mi czegoś brakowało i bym miał jakieś szmery dziwne w głowie. Tak coś czuję, nie wiem jak Wy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tak samo...

super extra czad...wszystko jest...

człowiek powinien czuć się szczęśliwy...

ale w duszy ciśnie... jakby kurek z radością zakręcony...

nie da się...jak się umrze za życia wewnętrznie to to sie na nowo nie odradza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie. Ja na razie tego nie mam, to znaczy jest .ujowo, na pewno nie mogę powiedzieć, że ekstra, w żadnym względzie, więc jak jest tak źle to sądzę, że trzeba właśnie coś robić i skupiać się jak najbardziej na tym. Za dużo czasu na myślenie dla mnie kończy się złym humorem. Teraz już coraz mniej do tego trzeba. Więc "zaciśnij zęby, pięści i walcz" droga Ewanno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Niestety ja jestem pierdolnięty, więc pewnie nawet jakby mi dobrze było (załóżmy bogaty i super żona, może dzieci) też by mi czegoś brakowało i bym miał jakieś szmery dziwne w głowie.

 

Mam dokładnie tak samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No właśnie. Ja na razie tego nie mam, to znaczy jest .ujowo, na pewno nie mogę powiedzieć, że ekstra, w żadnym względzie, więc jak jest tak źle to sądzę, że trzeba właśnie coś robić i skupiać się jak najbardziej na tym. Za dużo czasu na myślenie dla mnie kończy się złym humorem. Teraz już coraz mniej do tego trzeba. Więc "zaciśnij zęby, pięści i walcz" droga Ewanno.

 

Odniosę się do wszystkiego, co wcześniej napisałeś. Mam hobby-nawet niejedno, od dawna moim sposobem na nastroje jest zajęcie czymś umysłu, żeby nie myśleć o sobie. Ale co do pracy... Po prostu się boję. Tego, że ludzie będą na mnie patrzeć.

Gdzieś usłyszałam, że jeśli nie ma się ładnego opakowania, trzeba przynajmniej dbać o jego zawartość. I to staram się robić, ale zawsze są te natrętne myśli, że nikt nie przytuli i nie pocałuje wnętrza. Choćbym słyszała komplementy, to wiem, że one nic nie znaczą. Po co komuś wadliwy sprzęt,skoro może mieć lśniący i sprawny?

 

A zęby też powoli zaczynają uwierać od tego zaciskania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dean dobrze mówi.

Też to zauważyłam. Zupełnie jak nie Dean^2 :roll: Co jest ? Podmienili chłopa ?

 

-- 23 gru 2014, 13:33 --

 

Ewanna, nie możesz o sobie myśleć w kategoriach "wadliwy sprzęt", bo to Ci nic dobrego nie przyniesie. Jak będziesz miała o sobie takie mniemanie, to nawet najbardziej wyszukane starania się, by coś zmienić, na nic Ci się nie przydadzą.

 

A co do zaciskania zębów ... cały czas nie da rady, bo naprawdę może boleć, a i pożytku wielkiego nie będzie :bezradny: Czasami trzeba ... pozulować szelki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak. Dokładnie jak w podpisie Follow. Nie ma lekko. Niestety ja jestem pierdolnięty, więc pewnie nawet jakby mi dobrze było (załóżmy bogaty i super żona, może dzieci) też by mi czegoś brakowało i bym miał jakieś szmery dziwne w głowie. Tak coś czuję, nie wiem jak Wy.

 

Też towarzyszy mi podobne odczucie, że nawet jakbym miał dobrze płatną pracę oraz dobrą żonę i dzieci to nadal bym odczuwał dyskomfort i nadal brakowało by mi dobrego samopoczucia. Niestety tak jak napisał/a Follow_ to co przeżywam płynie z mojego środka niezależnie od czynników zewnętrznych i pomimo, że obecnie nie mogę narzekać na status materialny to mnie to nie cieszy :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm,nie trzeba mieć konkretnej diagnozy,by mieć problemy.

Na pytanie "dlaczego" nie ma odpowiedzi,złośliwość losu,słabszy charakter/psychika,gówniane otoczenie które sprowadziło człowieka na dno,własne błędy,wybory i głupota...przyczyn i nieszczęśliwych splotów wydarzeń może być miliardy.

Z tego co można wyczytać,działasz i pracujesz nad tym by poprawić swoje poczucie wartości,albo choćby całkowicie nie utopić się we własnym żalu,pogardzie i nienawiści do własnej egzystencji,to już bardzo ważny krok,sama świadomość że coś się robi,potrafi podnieść na duchu czy lekko zmotywować,by "dać z siebie więcej".

Zalecałbym,choć to już twój wybór oczywiście (chyba że już w toku) jakąś formę leczenia,czy farmako czy psychoterapia też mogą pomóc,oczywiście jeśli są siły i możliwości na to.

 

Gdzieś usłyszałam, że jeśli nie ma się ładnego opakowania, trzeba przynajmniej dbać o jego zawartość. I to staram się robić, ale zawsze są te natrętne myśli, że nikt nie przytuli i nie pocałuje wnętrza. Choćbym słyszała komplementy, to wiem, że one nic nie znaczą. Po co komuś wadliwy sprzęt,skoro może mieć lśniący i sprawny?

Hmm,jak kiełbie we łbie to i nawet najpikniejsza szata graficzna nidyrydy ;).

Co do ludzie "sprawnych" - spoko,to nie tak że normalsy nie mają problemów,wad czy są doskonali,często mają swoje "stado" defektów wszelkiej maści :mrgreen:

 

Powtórzę też to co reszta,najważniejsze by się z samym sobą dobrze czuć,bez tego cała reszta i tak będzie bez znaczenia,praca nad ową kwestią ciężka,cholernie ciężka,lecz pewnie i to do osiągnięcia jest z czasem...dużą ilością czasu i nakładem sił własnych i wielu innych bzdetów.

 

 

Z tego co czytam,w sumie wiesz co robić,do czego dążyć,pozostaje działać na tyle ile się da..powodzenia.

A co do żywota,cóż - nie był,nie jest i nie będzie sprawiedliwy i zbyt wiele się nie zaradzi,prócz tego by próbować go jakoś polepszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×