Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Bolą mnie już oczy, jest późno, więc będę pisał krótko. Może temat się rozwinie. Mówi się, że szachy to piękna gra. Gra gentlemanów. Zgadzam się. Zgadzam się również co do tego, że uczy logicznego myślenia, zdolności skupienia na zadaniu, podzielności uwagi, wyobraźni, wizualizacji.

 

Ale teraz ciemna strona tego. Jest taki współczesny, powiedzmy, filozof, Eckhart Tolle. Dość znany, więc nie muszę specjalnie robić mu dodatkowej reklamy. Ostrzega przed "wchodzeniem w umysł", "mentalna stymulacją", itd. To dość nowatorskie. Większość ludzi pragnęłaby świata ludzi inteligentnych, którzy krótko mówiąc: "myślą". On za to pokazuje tego wady. Mam pewne powody, dla których Eckhart zszedł z listy odwiedzanych przeze mnie twórców.

 

Chodzi tylko o uświadomienie ludziom, że intelekt to nie wszystko. Nie załatwia sprawy. Sądzę, że zrozumieją to szczególnie ci, którzy gorzko doświadczyli, że stając się "mózgowcami" stracili coś cennego. No i można tutaj nawiązać do szachów. Poświęciłem kilka miesięcy na samo tylko granie w szachy. To było moje główne zajęcie.

 

Od tamtej pory wykształciły się pewne cechy w moim umyśle. Jednocześnie pojawiło się kilka natręctw, z którymi z różnym skutkiem próbuję sobie radzić. Jedna to obsesja na punkcie rachunku prawdopodobieństwa oraz liczenia wariantów. Dlatego nie gram w szachy. Bo to tylko zwiększa to uczucie.

 

Wypowie się ktoś o szachach jeszcze? Może być nawet lekki off-top. Jak się człowiek napisze, to jednak dołująca jest jedna krótka odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będzie o szachach... ale o tym co piszesz poza nimi :) Jest taki zwrot (częściej używany w języku angielskim) - niewiedza jest błogosławieństwem (ignorance is bliss). Kiedy zachorowałam w pewnym momencie doszłam do takiego właśnie wniosku - że szkoda że kiedykolwiek pomyślałam albo dowiedziałam się o czymś co stało się moją obsesją - wolałabym nie wiedzieć i żyć beztrosko. Miałam też przekonanie, że wszyscy ludzie martwiliby się tym samym gdyby tylko wiedzieli jak bardzo to jest poważne. I żałowałam że jestem na tyle mądra, że się tym przejmuję.

Ale to tylko złudzenie. To nie myślenie jest problemem tylko sposób w jaki się myśli kiedy ma się ocd. Ten błąd w głowach osób z ocd przez który jedna myśl się zapętla i nie daje spokoju. Supermądre osoby bez tego defektu są w stanie pasjonować się różnymi rzeczami, analizować, żyć jakimś tematem i nie doświadczać tych negatywnych doznań jakie przynosi chorobliwa obsesja.

Teraz kiedy już praktycznie mam to za sobą widzę, że to wcale nie jest tak, że się dowiedziałam czegoś i to przez to. Widzę, że miałabym inne natręctwa, mniej "intelektualne" i męczyłabym się tak samo. Mechanizm jest zawsze taki sam, niezależnie czy masz obsesję na punkcie rachunku prawdopodobieństwa, bakterii czy płytek chodnikowych. I nie ma on nic wspólnego z poziomem IQ :) Natręctwa można chemicznie wywołać nawet u myszy, które raczej nie spędzają wolnego czasu na łamigłówkach logicznych.

Oczywiście że intelekt to nie wszystko - życie składa się z wielu różnych równie ważnych elementów. Znam wielu "mózgowców" którzy potrafią je idealnie wyważyć i żyć szczęśliwie.

 

A teraz o szachach... Jeśli gra w szachy to coś co lubisz, to dlaczego od tego uciekać? Jeśli to sprawia że masz większe natręctwa - trzeba się rozprawić z natręctwami żeby móc robić to co się kocha. Moje natręctwa nie pozwalały mi się spotykać z przyjaciółmi, bo zawsze potem wpadałam w zły stan. Teraz mogę się bawić z nimi bez skutków ubocznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lovely, dzięki za wpis.

 

No natręctwo o którym wspomniałem nie jest aż tak uciążliwe. Po prostu za bardzo chciałem być dobry w szachy. Szukałem w szachach odpowiedzi. Fascynowali mnie ludzie, wielcy szachiści. Jeden napisał, że życie jest za krótkie żeby poświęcić je szachom. Ale to wina życia, a nie szachów. Myślę, że w światku dość znany cytat. Ci ludzie mieli obsesję na punkcie tej gry. Ona tak działa.

 

Ja natomiast zauważyłem ten mechanizm i przystopowałem. Są miejsca, w których bardziej się przydam. Teraz komputery są lepsze od ludzi w szachy. Sądzę, że tu jest bardziej moje miejsce. Pogodzić maszynę z człowiekiem. Po co popadać w obsesje od nadmiaru myślenia analitycznego, niech robi to za nas stworzona do tego maszyna.

 

Wkleję anegdotkę szachową, którą wysłałem White Liliy na gg oraz którą czytałem babci ze smartfona.

 

Ci ludzie byli niemożliwi. Czapki z głów.

 

Pewnego dnia na dworcu kolejowym w Nowym Jorku jakiś mężczyzna podszedł do Capablanki, który czekał z kawą, gazetą, drożdżówką i kompletem szachów. Wskazując na szachy, mężczyzna spytał, czy Capablanka zagrałby partię. Zawsze chętny do gry, Capablanca natychmiast ustawił szachy, a następnie usunął hetmana, żeby wyrównać grę. Oburzony mężczyzna spytał, dlaczego pan to zrobił? Pan mnie nie zna, mogę z panem wygrać! Niewzruszony Capablanca odpowiedział, proszę pana, gdyby pan mógł ze mną wygrać, znałbym pana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, warcaby do szachów to jak kalkulator do komputera. Fajnie pograć, ale jak się wciągniesz to chcesz więcej. Mi ten smak pokazał tata. Mówi: co będziesz się bawił we warcaby. Chodź zagramy w szachy, to dopiero jest gra. Tata jeśli chodzi o umysł to dawał mi najlepsze trunki. Polecam szachy i nie twierdź, że się nie nadajesz. Zalety szachów, których nie mają warcaby:

-królewska gra, istnieją figury szachowe, każda ma jakieś symboliczne, historyczne znaczenie

-niektóre zestawy szachowe to dzieła sztuki

-ma się to coś, to tak jak znajomość tańca towarzyskiego, inaczej jesteś w kiepskim tonie i żałujesz, że coś tracisz

-żadnej grze tak wielkie umysły nie poświęciły na tle historii tyle czasu co szachom z tego co wiem. Istniały zanim powstały gry komputerowe, współczesne planszówki, czy gry RPG

-turnieje szachowe to piękne przeżycie

 

Jedyne co tracisz to poświęcony czas i papkę w mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000, może chcesz dawać lekcje? Ja się zgłaszam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000,

 

Jest taki współczesny, powiedzmy, filozof, Eckhart Tolle. Dość znany, więc nie muszę specjalnie robić mu dodatkowej reklamy. Ostrzega przed "wchodzeniem w umysł", "mentalna stymulacją", itd. To dość nowatorskie. Większość ludzi pragnęłaby świata ludzi inteligentnych, którzy krótko mówiąc: "myślą". On za to pokazuje tego wady.

 

jasne można nie stymulować myślenia, nic nie rozumieć, nie analizować itp.. tak jest nawet łatwiej, jeszcze jak się doda do tego stanu uspokojenia new-age 'filozofie' Eckharta Tolle (choć tak na prawdę on jej nie stworzył jedynie zmienił trochę opakowanie, tak jak wielu poprzedzających go przedstawicieli new age) wmawiającą, że zwykłe uwarunkowane doświadczenie bieżącej chwili, czy stanu uspokojenia, jest jakimś tajemniczym, bezforemnym "istnieniem" nie z tego świata, to człowiekowi jest nie tylko łatwiej, ma w dodatku poczucie że uczestniczy w czymś wielkim i mistycznym, pompując tym samym swoje ego (które rzekomo stara się zwalczać)...nic dziwnego, że ludzie chcą więcej i więcej takich rewelacji a biznes się kręci w milionach dolarów, aplikacje na telefon komórkowy z Eckhartem Tolle, (podobnie jak z Deepakiem Choprą), TV Eckharta Tolle za 100 dolców na pół roku, różnego rodzaju płatne spotkania itd. gdzie międli i międli ciągle o tym samym, komicznie przy tym (to już jest znamienne dla new age guru) starając się nie pokazywać emocji, które zdradzają przecież ludzkie namiętności - new age guru musi robić wrażenie człowieka oświeconego, któremu obce są ludzkie słabości.

 

odnośnie szachów to faktycznie rozwijają właściwości o których wspomniałeś, bardziej mi się wydaje, że natręctwa się ich uczepiły, niż zostały wywołane przez szachy, może ewentualnie rozwinięte, bo jak natręctwa się czegoś uczepią to się rozwijają. ja grałem bardziej dla rozrywki, nie wywołało to we mnie skutków ubocznych, teraz z gier logicznych wole karcianki, rozgrywka jest mniej przewidywalna ze względu na czynnik losowy, którego w szachach brak co z kolei powoduje, że debiuty, a na wyższym poziomie w większości i cała rozgrywka, są grane na pamięć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jetodik, świat potrzebuje figur. Ciekawie opisałeś guru New-Age'owego. Tacy ludzie to symbole. Nieważne, czy Eckhart rzeczywiście jest oświecony. A co z tym jest powiązane, czy oświecenie w ogóle istnieje. To nie ma znaczenia. Ważniejsza jest idea. Każda dziedzina ma osoby które coś ucieleśniają, są wyraziste. Dla informatyki może to być Steve Jobs, a dla nauce o prądzie Nicola Tesla. Tesla też nie stworzył prądu, prąd istniał od zawsze.

 

W świecie cyfrowym nie ma ciała, atomu. Surowcem jest bit i piksel. Kim jest dla mnie Eckhart na moim ekranie? Kolejnym filmikiem. Odnośnie płacenia mu. Nie wydałem ani złotówki na niego, chociaż byłoby to najwygodniejsze. Gdzieś czytałem o kastetowym guru. Eckhart jest guru youtubowym.

 

A ty nie chciałbyś być guru? Ludzie kładliby przed tobą kwiaty, kłaniali się i dziękowali za nauki. Do tego wszystkiego w bród. Obecność w TV, różnych programach. Dawanie autografów. Mnie mało kto szanuje, mało kto myśli o mojej wygodzie. Jak nie wywalczę sobie statusu to będę odpadem tego świata. Co dzień próbuję być lepszy, bo rzeczywistość sprawia wrażenie, że nie zasługuję na szacunek. Przykład, jestem wielkim melomanem. Słuchałem genialnej piosenki dość głośno. Zaraz mama przychodzi i każe przyciszyć, bo jej to przeszkadza. Nie liczy się z tym jaką dużą rolę gra muzyka w moim życiu. Mam przyciszyć i tyle. Ona rządzi w tym domu i mam się jej słuchać. Przyciszę, bo nie chcę kłótni.

 

Dla zainteresowanych tematem:

Forum szachowe, na które wchodzę: szachowe.pl

Mam tam konto: acidnuke.

 

Najbardziej burzliwa jest dyskusja o istnieniu szachowego talentu. Jeśli kogoś interesuje czym w ogóle jest talent, to zapraszam do tamtego działu. Osoby, które wiele poświęciły szachom są inteligentne i z ich zdaniem warto się liczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000,

w byciu tego typu guru jest coś nadętego, fałszywego i najwyraźniej nie o kwiaty tu chodzi tylko o banknoty ;)

uwielbienie ludzi którzy okazują je oczarowani kiczem, jaki się im sprzedało, też mi jakoś nie imponuje.

są wybitni, którzy faktycznie mają coś do powiedzenie na temat umysłu i rzeczywistości, nie będąc żadnymi guru tylko normalnymi ludźmi, a te popduchowe nauki Eckharta Tolle tworzą tylko ostoję dla irracjonalizmu i samozadowolenia, wątpie, że światu tego potrzeba, choć jest na to popyt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jetodik, no dobra, trochę mnie przekonałeś. Z resztą sam Tolle mi się przejadł. Trzeba przyznać, że jednak od strony technicznej jego filmiki są jedne z lepszych to jedna z przyczyn jego popularności.

 

Co by tu powiedzieć, żeby było na temat?

 

Chyba nic więcej. Temat do zamknięcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000, nic dziwnego, że Ci się przejadł, jak pisałem międli ciągle o tym samym, tzn. odnosi się do różnych sfer życia, ale po to tylko, żeby je sprowadzać do swoich popduchowych kalek myślowych ;)

 

od strony technicznej jego filmiki może i są dobre, ale myślę, że to już jest robota innych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie mogłem się nauczyć grać w szachy. Probowali mnie tej sztuki nauczyć kolejno dziadek, tata i siostra. Poźniej chyba jakiś kumpel w liceum. I nic. I tak sobie myślę, że to też może być niepokojące, że ktoś nie jest w stanie opanować tej gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

albercik, gra nie ma trudnych zasad. Wystarczy odrobina wyobraźni. Możliwe, że w dzieciństwie traciłeś koncentrację i byłeś człowiekiem nastawionym na ruch, niż na logikę. Bo w szachach właściwie nic się nie dzieje. Główna atrakcja to zbijanie pionków przeciwnika. Reszta to chłodna kalkulacja. Sądzę, że mógłbyś się nauczyć, jedyna przeszkoda to podejście. Szachy to wyzwanie i podejrzewam, że wielu boi się kompromitacji, coś jak szkolna dyskoteka, gdzie jest grupka podpieraczy ściany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jakiś czas temu trochę grałem w szachy, oczywiście osoba z którą grałem za każdym razem ogrywała mnie w kilku ruchach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000, wiesz sądze że to

 

Jednocześnie pojawiło się kilka natręctw, z którymi z różnym skutkiem próbuję sobie radzić. Jedna to obsesja na punkcie rachunku prawdopodobieństwa oraz liczenia wariantów. Dlatego nie gram w szachy. Bo to tylko zwiększa to uczucie.

 

nie zwracaj zbytnio na to uwagi jak się wyrobi jakieś nowe cechy czy zdolności to często jest pewien szok bo stajemy się troche inni niż zawsze, pamiętaj każde zdolności są dobre :D

 

co do tego

 

Chodzi tylko o uświadomienie ludziom, że intelekt to nie wszystko. Nie załatwia sprawy. Sądzę, że zrozumieją to szczególnie ci, którzy gorzko doświadczyli, że stając się "mózgowcami" stracili coś cennego. No i można tutaj nawiązać do szachów. Poświęciłem kilka miesięcy na samo tylko granie w szachy. To było moje główne zajęcie.

 

to jest przekleństwo dzisiejszych czasów myślimy sterotypowo x_x myślimy że każdy jest tylko głupi albo przesadnie mądry a tak naprawde to zawsze poszerzamy nasz umysł i charkater o nowe zdolności, nowe cechy charakteru i nowe przekonania.

 

Moim zdaniem masz natrętne analizowania i rachunek prawdopodobieństwa bo to wpojone w nas przekonanie że jak ktoś jest geniuszem to jest oddalony od innych,

choć sam wiesz że to nie prawda. Tylko wmówione przekonanie walczy z tym co naprawde wierzysz czyli że każdy poszerza swoją wiedzy i nie polega to na trzymaniu się roli.

 

Zawsze poszerzamy naszą wiedze, istnieje fałszywe przekonanie (że ktoś może ograniczać się do jednej roli geniusza, sportowca itp. i mieć tylko taką role w życiu)

a tak naprawde ktoś może być dobry z komputerami i dobrym biegaczem itp (zawsze naszą wiedze i zdolności poszerzamy) . Sądze że i tak już to wiesz :D

 

ale chodzi mi tylko że otoczenie wywołuje taką presje i to natrętne analizowanie w tobie się pojawia przez wpojone w nas przekonanie że (staniesz się takim geniuszem, który nie będzie mógł znaleźć się w świecie) walczy to z tym co naprawde sam szczerze wierzysz że każdy może być i sportowcem i inteligentem bo zawsze poszerzamy naszą wiedze.

 

społeczeństwo tworzy takie iluzje że każdy odgrywa tylko jakąś role jak w filmie : P a ludzie wierzą co tworzy w ludziach taką presje i stają się więźniami takich fałszywych przekonaniach.

 

 

 

To analizowanie i robienie rachunku pojawia się w tobie natrętnie bo masz te presje co społeczeństwo wpaja że jedni są mądrzy inni silni fizycznie. To tworzy w tobie spór wewnętrzny bo wiesz że to co oni mówią nie jest prawdą bo ludzie inteligentni też mogą spotykać się z znajomymi balowac itp ale masz wpojone co otoczenie mówii.

 

Jest spór między tym co wierzysz a tym co otoczenie mówi to tworzy stres i natrętne myśli. Sam wiesz że te stereotypy nie są prawdziwe, każdy zawsze poszerza swoją wiedze, nie ma tak ze każdy jest tylko na inteligencje albo tylko na siłe, zawsze wiedze poszerzamy. :D

 

Nigdy niczego też nie zapominamy tylko nasz umysł to duże nagromadzenie wiedzy, nam się wydaje że coś zapomnieliśmy na zawsze, ale tak naprawde to ciągle jest tylko to poprostu wtakim nagromadzeniu wiedzy nie łatwo od razu coś tak wychwycić trzeba czegoś by sobie to przypomnieć.

 

-- 23 lis 2014, 14:08 --

 

TROCHE ZAGMATWANIE MI TO WYSZŁO X__X

 

chodzi mi że narzucone przekonanie że jak ktoś jest inteligentny to automatycznie przytacza mu się role geniusza a ktoś taki jest wyobcowany

walczy z tym co naprawde szczerze wierzysz że każdy zawsze poszerza swoją wiedze, charakter i przekonania i nie jest tak że ktoś kto lubi poszerzać swoją wiedze

nie może chodzić na imprezy, spotykać się z znajomymi, obejrzeć mecz itp.

 

Choć sam to wiesz to mocno narzucone przekonania często zostają i potrafią tworzyć spór z tym co naprawde sami wierzymy. To tworzy stres i natręctwa, bo twoje własne przekonania walczą z wpojonymi. Grunt że wiesz co jest prawdą :D dlatego poprostu nie przejmuj się tymi natręctwami : ) bo wiesz co naprawde jest prawdą i wiesz co je wywołało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szachy wyrabiaja pewne nawyki mentalne, ktore wraz z tendencja do natrectw moga sie przerodzic w cos uciazliwego.

ale trudno sie upatrywac w nich jakiejs chorobotworczosci, tak jak w chodzeniu po chodniku dlatego, ze ktos stapa parzyscie, czy jakos tam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest ktoś chętny, żeby pograć? Granie z komputerem rodzi wielką frustrację. To jak siłowanie się na rękę z prasą hydrauliczną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chętnie zagram z kobietą w szachy, warcaby i inne gry... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DestruktorMysli, granie w szachy z płcią przeciwną ma coś z romantyzmu. Ponoć istnieje coś takiego jak gra wstępna, tutaj też jest gra. To taka wojna płci. Raz udało mi się pokonać w czasach gimnazjum taką jedną z czarnymi oczami, która popijała Colę. Przyjemne uczucie. Innym razem, na studiach walczyłem z osobą z klubu szachowego. Podziwiałem ją, debiut wykonywała na pamięć bez zastanowienia. To była sromotna klęska. Nie mniej osoba ta była całkiem sexy w swojej grze. Szachy są dobre dla fetyszystów dłoni, patrzeć jak osoba dotyka pionków, zbija figury, przełącza zegar. I to uczucie, kiedy zrobiłeś komplikujący sprawę ruch i widzisz oponentkę jak popada w zamieszanie. Czujesz się jakbyś zajrzał w jej umysł.

 

Dlatego polecam, szachy mogą być umysłową randką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
DestruktorMysli, Szachy są dobre dla fetyszystów dłoni, patrzeć jak osoba dotyka pionków, zbija figury, przełącza zegar. I to uczucie, kiedy zrobiłeś komplikujący sprawę ruch i widzisz oponentkę jak popada w zamieszanie. Czujesz się jakbyś zajrzał w jej umysł.

 

Dlatego polecam, szachy mogą być umysłową randką.

 

Boże, mam dosyć tego forum. Potrzebuję terapii, terapii, terapii. Uciekam do Namibii, tam nie będę miała dostępu do neta. Zapomnę o ojczyźnie i zacznę życie na pustyni, popływam w oceanie, może zeżrą mnie rekiny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×